Browsing Category

Psia turystyka

biwak
Poradnik, Psia turystyka

Płonie ognisko i szumią knieje: biwak z psami

O naszym biwaku z dwoma psami pod namiotem.

Pomysł, żeby pojechać pod namiot zrodził się spontanicznie podczas powrotu z jednego z długich spacerów. Oświeciło nas, że wyjazd pod namiot to jest to, czego potrzebujemy. Zrobiliśmy szybką burzę mózgów na temat miejsc do których można się wybrać w dzicz z namiotem i psami. Padło kilka miejscówek, które wymienię na końcu wpisu. Tymczasem my zdecydowaliśmy się pojechać na prywatny teren – nieużytkowane gospodarstwo należące do rodziny Jakuba.

ekwipunek

Po spakowaniu wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy, ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że nasz samochód jest zapakowany po brzegi. Kuba zwątpił w nasze umiejętności selekcji i chłopaczyna podłamał się, że na 1 noc zabieramy tyle samo bagażu, co na 7 dni, no ale nie od dziś wiadomo, że na krótszy wypad zabiera się prawie tyle samo rzeczy co na dłuższy, cóż ja pocznę. Z najważniejszych rzeczy w naszym aucie znalazły się:

big_a78132f744bd4fd28277842ced6a1592

Szybko się go rozkłada (ale hola, hola, na pewno nie w 2 sekundy), łatwo składa. Po złożeniu przyjmuje formę ogromnego, zielonego talerza. Wybraliśmy go, bo szukaliśmy namiotu z obszernym przedsionkiem, gdzie moglibyśmy wstawić psie kennele. W dodatku był w przyjemnej promocji.

Jak głosi opis ze sklepu:

Przeznaczenie: na obóz wędrowny dla 4 osób, poszukujących błyskawicznie rozkładanego namiotu z przedsionkiem, w którym można swobodnie usiąść. 4 miejsca. Z mini-przedsionkiem, z możliwością siedzenia. Bardzo praktyczny, gdy pada deszcz lub podczas chłodnych poranków. Łatwy i szybki montaż oraz demontaż. Przestronna sypialnia.

Nie wiem gdzie producent miał oczy gdy pisał, że to namiot na obóz wędrowny – kiedy założysz go na plecy zamieniasz się w bynajmniej nie wojowniczego żółwia, z wielką, okrągłą skorupą na plecach. Nie ma w tym nic wygodnego, nie ma jak go połączyć z plecakiem właściwym, według mnie ten typ namiotu nadaje się jedynie do przewozu samochodem.

Po raz pierwszy użyliśmy go na wyjeździe w Chorwacji. Sprawdził się genialnie – w kennelach w przedsionku mogliśmy zostawiać psiaki – miały tam przewiew, a my wiedzieliśmy, że nie rozgryzą materiału namiotu.

namiot-horz

Przedsionek co się zowie

  • Turystyczna kuchenka gazowa Primus

Genialnie sprawdziła się podczas gotowania obiadu (makaron z fetą i pomidorami) i przy parzeniu kawy i herbaty. Cierpliwe gotowanie wody na mini-kuchence daje +100 pkt do relaksu i dodaje prawdziwej wartości do wyjazdu, gdyż nawet proste gotowanie wody o poranku staje się rytuałem.

IMG_20160507_190421

  • Krzesła turystyczne Quechua

Like a pro! Dotychczas korzystaliśmy z karimat, ale krzesła pojawiły się wraz z majówkowym wyjazdem na klasy komunikacji. Siedzimy na nich nie tylko podczas biwaków i klas, ale także we własnym ogródku.

Just chillin’

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Odkąd mamy psie matki, nie zabieramy ze sobą żadnych koców. Te małe, bawełniane matki świetnie się sprawdzają podczas każdej podróży.

miejscowka

Na biwak pojechaliśmy na Podlasie, do Bartków k. Jedwabnego, w okolicach Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Nasz namiot rozbiliśmy z dala od drogi, na tyłach opuszczonego gospodarstwa – na polance między stodołą, a brzeziną (laskiem brzozowym się znaczy). Z trzech stron byliśmy osłonięci, dzięki czemu mieliśmy miłe wrażenie intymności i kontroli nad ewentualną wizytą nieproszonych gości.

Miejscówka znajdowała się na uboczu wsi, jednak teren był nieogrodzony i z jednej strony baliśmy się, że psy gdzieś polecą (np. za zwierzyną), a z drugiej wystrzegaliśmy się psów chodzących luzem po wsi, zwłaszcza po zmroku. Ani jedno, ani drugie nie miało miejsca, więc niepotrzebnie zawracałam sobie tym głowę.

zachowaniepsow

Po przyjeździe, psy wyskoczyły z samochodu, obwąchały cały teren i… spokojnie się położyły obserwując nasze próby rozłożenia namiotu. Ani razu nie oddaliły się na zwiady poza teren zagajnika, przez cały czas trzymały się blisko nas i wyglądały na zachwycone. Swoje potrzeby załatwiały w pewnej odległości od namiotu, ale w zasięgu naszego wzroku. Tutaj bawiły się i wylegiwały. Naprawdę na pyskach widać było totalny relaks i zachwyt, że siedzimy wszyscy razem w czwórkę i wspólnie robimy rzeczy. Bo psy robiły praktycznie to samo, co my. Kiedy zbieraliśmy patyki na ognisko, zbierały je z nami wyszukując gałązki i mamląc je w paszczy, a Bonzo dodatkowo wybierał z naszej kupki gałęzi co smaczniejsze witki i mielił je na małe kawałki. Podczas pieczenia pieczarek, dzielnie próbowały wyżebrać od nas swoją dolę.

Tylko raz oba nagle zerwały się i z pianą na pysku i warkotem poleciały przed siebie, a my dawaj, za nimi. Okazało się, że z pobliskiej stodoły wyszła na żer kuna – największy wróg naszych psów. Bonzo na żadne inne stworzenie nie reaguje takim pobudzeniem jak na tchórzofretki i kuny. Uciekinierzy zostali doprowadzeni z powrotem w obręb ogniska i przypięci na długie linki, które trzymaliśmy w rękach. Zbliżał się zmrok i nie była to najlepsza pora na poszukiwanie psich zbiegów.

O zmroku zrobiły się czujniejsze i poburkiwały ostrzegawczo słysząc i widząc rzeczy, których my nie dostrzegaliśmy. Żeby ulżyć im w stróżowaniu, schowaliśmy ogony do samochodu. Mimo, że pierwszego dnia wcale nie wybraliśmy się z nimi na spacer, poruszając się jedynie w obrębie zagajnika, psy były totalnie padnięte przez emocje: podróż, nowe miejsce i sytuacja zrobiły swoje. Po zatrzaśnięciu drzwi od razu zasnęły jak zabite. Przed udaniem się na nocny spoczynek w namiocie wybraliśmy się jeszcze wspólnie na obchód naszych włości, żeby „dowysikały się” do końca.

Układając się do snu słyszeliśmy ujadające w oddali psy, co działało mocno na moją wyobraźnię i zaraz zastanawiałam się co widzą i na co szczekają. Czy ich głosy zbliżają się do nas? Może to wataha bezdomnych psów gania po wsi? Albo rzezimieszkowie z siekierami przemierzają wieś żeby dorwać nas, nie-tutejszych? Czy dźwięk łamanych gałązek może zwiastować nadejście łosia?

Wbrew mym mrocznym obawom noc przetrwaliśmy i obudziliśmy się o poranku rześcy i gotowi do dalszego relaksu. Bonzo burknął w nocy kilkukrotnie wybudzając mnie z płytkiego snu, ale wcale nie miałam mu tego za złe. Spałam płytko nie tylko ze względu na myśl o niebezpieczeństwach nocy, ale również z powodu boksera. Mimo, że temperatura w ciągu dnia przekraczała 20 stopni, to noc nie okazała się dla Milleczki łaskawa i dziewczę co chwilę zwalało się na nogi próbując się dogrzać, skutecznie przygwożdżając mnie do ziemi. Zakładanie jej bluzy kończy się zwykle tym, że po 15 minutach wszystko z niej spada podczas dreptania w kółko przed ułożeniem się do snu. Dlatego teraz zamówiliśmy jej psią piżamkę u Komoony – mam nadzieję, że się sprawdzi.

IMG_20160508_072439

Bokser wrzucony w spartańskie warunki

Na dłuższy spacer wybraliśmy się do pobliskiego Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie według listy parków narodowych poczynionej przez Aktywnych z Psami można wejść z psem na smyczy i w kagańcu. Na takie okazje uzbroiliśmy się w smycze flexi, więc chyżo przypięliśmy psy do automatów. Teren nad Biebrzą jest niewypowiedzianie piękny, a klimatu nadają specjalne budki dla ornitologów.

IMG_20160508_105912

corobilismy

Przede wszystkim odpoczywaliśmy bez internetu. Mimo, że w okresie letnim często wyjeżdżamy na weekend do domu nad rzeką, to dopiero na biwaku poczuliśmy prawdziwą różnicę między dniami roboczymi, a weekendem – pod namiotem byliśmy tu i teraz. Nic tak nie spowalnia czasu i nie uczy mindfulnessu, jak przymus ugotowania obiadu na kuchence gazowej. Czas płynie tu wolniej i nagle wszystko ma znaczenie, głupie krojenie cebuli staje się ważne, gdy w tle nie słychać radia lub nie spieszę się by włączyć nowy odcinek serialu jak tylko wrzucę warzywa na patelnię. Brak rozpraszaczy = wypoczynek na 100 pro, to moja lekcja z wyjazdu. Nie ma dla mnie nic bardziej relaksującego niż świadomość, że nic nie muszę, wszystko mogę. Wtedy nawet czytanie książki o poranku i wygrzewanie się w promieniach wstającego słońca smakuje wolnością. Ej, może brzmi górnolotnie, ale seryjnie na wyjeździe bez prądu się jest bardziej.

Ten weekend przypomniał nam o marzeniu, które odsunęliśmy od siebie – o podróżowaniu po Europie kamperem. Coming soon!

IMG_20160508_103336

gdziepodnamiot

Jeśli chodzi o rozkładanie namiotu na dziko – mogę polecić miejscówki nad rzeką Narew na wysokości Lipy, Chmielewa i Gnojna – mamy tutaj dom letniskowy i co roku widuję mnóstwo namiotów rozłożonych wzdłuż rzeki. Miejsca jest dużo, więc spokojnie można rozbić się w odległości od innych wakacjowiczów.

Google requires an API key to embed Google Maps. Enter your key in your Shortcodes option page under the "Maps" tab.

Namiot rodziny kilkuosobowej spotkaliśmy również nad Narwią podczas spaceru w Krubinie. To przykładowe lokalizacje – myślę, że idealnych miejsc pod namiot z psem jest tyle, co urlopowiczów. Grunt, żeby nie rozbijać się w parku narodowym.

W kwestii zorganizowanych kempingów – Agnieszka od Kudłaczblog jeździła regularnie na Farmę Krzyczki (obecnie Nosselia), podpowiada też, że Swaderki w okolicach Olsztyna są warte uwagi. Na pewno psioprzyjazny jest również kemping nad morzem w miejscowości Białogóra, a także te umiejscowione na Helu jak np. Małe Morze (pozdrowienia dla Mai, Kacpra i Łapki :) ).

Linki

Jeśli jedziecie pod namiot po raz pierwszy zajrzyjcie na Newdog.pl – Z psem pod namiot, przeczytajcie artykuł na Psy.pl – Kemping pod psem. Może Was zainteresować doświadczenie namiotowe Agnieszki i Mira – Namiot, pies – można? Można lub obóz harcerski Izy i Janki. Z psem na obóz wybrała się również Agnieszka i Giro – Relacja znad jeziora Niesłysz, z kolei Pieskie wycieczki piesze opisują wspólną wędrówkę po górach – Pod namiotem z psem.

5 rzeczy przydatnych pod namiotem z psem

A Wy byliście kiedyś pod namiotem z psem? Dokąd jeździcie? Fajnie, niefajnie?

ikona
Gdzie na spacer?, Na spacer pod Warszawą, Psia turystyka

Łomna welcome to!

Słońce, piach, przygoda i brak zakazów. Przedstawiamy dziką plażę w Łomnej!

Na obrzeżach Warszawy, w okolicach Łomianek znajduje się miejscowość Łomna. Jeśli przyjrzysz się jej na mapie, z łatwością dostrzeżesz, że między dwoma domami znajduje się polna droga. Nie taka zwykła, ale prowadząca wprost na piaszczystą, nadwiślańską plażę. Hej, przygodo!

Continue Reading