Browsing Category

Z życia psiarki

psiara
Z życia psiarki

Nikt nie rodzi się psiarą

„Co ten pies ze mną zrobił?” – taki tytuł powinnam nadać mojej pracy magisterskiej, której temat krąży wokół głębokich relacji między człowiekiem, a jego psem. Sama widzę jak wiele się zmieniło w moim życiu odkąd pojawiła się w nim ruda morda, dlatego chcę się dowiedzieć jak życie z psem wygląda u innych Warszawiaków. Jedna z koleżanek przypominała sobie ostatnio czasy kiedy mieszkała z kotami. „Byłam wtedy trochę inną osobą! Byłam osobą z dwoma z kotami, one były częścią mnie”. Podobne stwierdzenia padają z ust badanych przeze mnie psiarzy.

Continue Reading

dogografia-pies-w-warszawie-1-
Testy i recenzje, Z życia psiarki

Sesja fotograficzna – Dogografia.eu

Nie tak dawno temu Dogografia.eu (czyli Agnieszka i Łukasz, autorzy bloga myhovawart.com) zaproponowała nam sesję zdjęciową. Oczywiście z przyjemnością się zgodziłam – zdjęć ukochanego psiura nigdy za wiele :) Na zdjęcia umówiliśmy się w słoneczną, lutową niedzielę – fotografowani byliśmy na Placu Wilsona, stacji metra Stare Bielany oraz na Polu Mokotowskim.
Otrzymaliśmy 60 zdjęć, ale nie sposób wstawić wszystkich, dlatego wybrałam po kilka z każdej lokalizacji. Mi się bardzo podobają, kilka na pewno wydrukuję i oprawię :)
Jesteście ciekawi efektów? Zobaczcie sami!

 

logo-IEiAK_01
Z życia psiarki

Projekt moich badań magisterskich dot. miejsca psów w przestrzeni miejskiej w Warszawie

Warunkiem dostania się na studia II stopnia w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej w Warszawie jest m.in. przygotowanie projektu badań, w którym należy przedstawić problem badawczy, metodologię i propozycje teorii do analizy zagadnienia. Przeszłam pomyślnie wszystkie etapy i zostałam przyjęta na studia magisterskie. Pomyślałam, że podzielę się z Wami moim wstępnym projektem badawczym, jako że dotyczy OCZYWIŚCIE psów, więc może kogoś to zainteresuje. Z racji tego, że blogger nie pozwala umieszczać górnych indeksów tutaj znajduje się przepisana wersja bez cytatów, przypisów i wstępnej literatury, poniżej oryginalny projekt.


List motywacyjny na studia drugiego stopnia w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Antropologia kulturowa dostarcza narzędzi, które stale pomagają opisywać, poznawać i rozumieć procesy przemian mających miejsce w społeczeństwie. W swoich badaniach na studiach magisterskich chciałabym przyjrzeć się kwestii psów zamieszkujących z człowiekiem duże aglomeracje i wielowątkowych konfliktów, które towarzyszą ich obecności. Z chwilą gdy trzy lata temu adoptowałam ze schroniska rocznego wówczas psa, moje postrzeganie świata zmieniło się nie do poznania. Zauważyłam, że w regulaminie m.st. Warszawy brakuje klarownych norm dotyczących przebywania psów w przestrzeni publicznej, a wiele punktów regulaminu może być różnie interpretowanych w zależności od przyjmowanej perspektywy. Niejasności te stwarzają szerokie pole do dyskusji przede wszystkim między właścicielami, którzy starają się zaspokoić potrzeby zwierzęcia, a osobami, które czują, że obecność psów w mieście nie sprzyja ich interesom. Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce państw posiadających największą ilość merdających pupili. Z danych statystycznych (2003) wynika, że w Polsce psy posiada około 50% gospodarstw domowych, natomiast ich liczbę w Warszawie szacuje się na 200 tysięcy. W ostatnich latach mogliśmy zaobserwować rozkwit branży kynologicznej wyrażony w powiększającą się liczbę groomerów, hoteli dla zwierząt, sklepów, szkoleń i wystaw dla psów coraz więcej uwagi poświęca się psom, oraz równolegle także normom współżycia zwierząt i ludzi w metropoliach. Po adopcji psa szukałam informacji dotyczących miejsc w których zwierzak mógłby swobodnie pobiegać, chciałam dowiedzieć się jakie są moje prawa i obowiązki jako właścicielki, oraz z jakimi sytuacjami będzie spotykał się pies przebywający w warunkach miejskich. Nie znalazłam szczegółowych informacji na ten temat w Internecie, dlatego sama założyłam bloga i zaczęłam opisywać miasto z perspektywy psiej przewodniczki. Wokół mojej działalności zgromadziło się już ponad tysiąc osób (stan z dnia 10.09.2013), ponadto zdarzyło mi się udzielać wywiadów* dla popularnych mediów (“Metro”, “Wprost”, “Joy”), a w niedalekiej przyszłości jako członkini nieformalnej grupy DogBlog zrzeszającej warszawskie “psie blogerki” zamierzam przyłączyć się do debaty na łamach “Gazety” i wydać oficjalne stanowisko w sprawie wybiegów dla psów.
Planuję przeprowadzić badania wielostanowiskowe przez które rozumiem dotarcie do mieszkańców m.st. Warszawy zarówno tych, którzy posiadają psy, jak i tych nie będących właścicielami czworonogów. Pragnę zaobserwować zderzenie różnych światopoglądów na przykładzie osób odwiedzających trzy lokalizacje. Pierwszą jest Pole Mokotowskie odwiedzane przez osoby uprawiające aktywność fizyczną, rodziny z dziećmi, osoby starsze, młodzież i właścicieli z psami. Na drugą lokalizację wybrałam skwer Słonimskiego, gdzie znajduje się ogrodzony wybieg dla psów. Trzecią stanowi prywatny teren wspólnoty mieszkaniowej wskazany przez jedną z czytelniczek, gdzie z dnia na dzień na trawnikach pojawiły się tabliczki zakazujące wprowadzania psów na trawnik po interwencji właścicieli okazało się, że zostały postawione na prośbę kilku mieszkańców mieszkań parterowych. Do badań chciałabym również włączyć rozmowy z funkcjonariuszami Straży Miejskiej, urzędnikami w Dzielnicowych Wydziałach Ochrony Środowiska, wolontariuszami w organizacji Straż dla Zwierząt, oraz osobami zaangażowanymi w warsztaty “Wspólne Miasto”, podczas których w sierpniu tego roku mieszkańcy Warszawy tworzyli m.in. projekty psiej infrastruktury w ramach cyklu “Pies w mieście”. Zakładam również obszerną dokumentację fotograficzną oraz śledzenie for internetowych dotyczących Warszawy.
Jako, że “nie dysponujemy żadną naczelną i uniwersalną zasadą, która porządkowałaby i korygowała społeczeństwo w sposób ostateczny” (Rapior 2011, s. 266) a przy tym równocześnie “(…) doskonalimy planowanie i kontrolę, a wciąż okazuje się, że życie organizmu miejskiego wymyka się” (Bielecki 1996, s. 15), odnoszę wrażenie, że mimo ustanowionych reguł życia społecznego stale szukamy odpowiedniego miejsca dla zwierząt, a w szczególności psów, które towarzyszą człowiekowi od tysięcy lat i wraz z nim przeniosły się ze wsi do miast. Dzięki prowadzeniu bloga i kontaktom z osobami o różnych stanowiskach zdążyłam poznać problematykę konfliktów dotyczących zwierząt w przestrzeni miejskiej. Wyrażają się one m.in. w wymiarze formalnym (np. nakaz sprzątania po psach, a niesubordynacja właścicieli, potrzeba ruchu i załatwiania potrzeb fizjologicznych, a zakaz wprowadzania psów na tereny zielone należące do wspólnot mieszkaniowych), społecznym (lokale gastronomiczne zachęcające do wizyt właścicieli wraz z czworonożnymi pupilami, a nieprzychylność pozostałych gości), ekonomicznym (kwestia zniesionych podatków za posiadanie psa w Warszawie, finansowanie infrastruktury związanej z potrzebami psów jak kosze na psie odchody, wybiegi, parki dla psów). Problem badawczy, którym chciałabym się zająć w pracy magisterskiej wyraża się w pytaniu o współczesne miejsce psa zarówno na poziomie przestrzeni miejskiej, jak i w społeczności mieszkańców m.st. Warszawy. Temat badań sytuuje się na pograniczu antropologii zwierząt oraz antropologii miasta, stąd poniższy, wstępny dobór literatury.
Zofia Kwiatkowska

* w rzeczywistości udzielałam wywiadu dla Joya, w pozostałych wymienionych byłam po prostu cytowana, takie tam wyolbrzymienie się wdarło, ćśśś :P

Życzcie powodzenia w prowadzeniu badań. Możliwe, że rozmówców do wywiadów będę szukała za pośrednictwem bloga.

IEiAK, ul. Źurawia
źródło zdjęcia
PIES W KAGAŃCU
Z życia psiarki

Pies w kagańcu nylonowym

źródło obrazka
Jestem taką osobą, która reaguje kiedy w przestrzeni publicznej dzieje się coś złego. Czy to mężczyzna leżący na chodniku, którego wszyscy mijają bez słowa, czy samochód ustawiony tak, że nie da się wejść przez pasy, czy kocię miauczące przez kilka godzin – jakoś zawsze odzywa się we mnie poczucie odpowiedzialności i reaguję mimo własnych obaw („o, patrzcie, aktywistka się znalazła“, „nie chciałabym ci podpaść“, „daj spokój, na pewno nic się nie stało“). Jak wiecie mam małego świra na punkcie psów, w związku z tym każdemu z ciekawością i uwagą się przyglądam.
Idąc niedawno na zajęcia zauważyłam po drugiej stronie ulicy (ul. Żurawia) dziewczynę z psem w typie amstafa. Pies nie był już najmłodszy, przy czym nieco się ociągał i podejmował próby obwąchania murka i sygnalizatora świetlnego, ale dziewczyna skutecznie ponaglała go szarpiąc smyczą (z kolczatką oczywiście) i poburkiwała pod nosem. Temperatura wynosiła około 25 C, a on miał na pysku nylonowy kaganiec.
Przez chwilę miałam nadzieję, że skręcą w boczną uliczkę, dzięki czemu nie musiałabym ich mijać, a swoje sumienie mogłabym uspokoić jakąś marną wymówką (np. „oh, przecież nie będę biegła za nimi jak wariatka“). Los jednak chciał inaczej – przechodząc przez pasy wyszłam im, chcąc, nie chcąc, na przeciw.
Nie lubię ludzi chamskich, bezczelnych i takich, którzy od razu wyciągają wnioski z tego, co im się wydaje, że widzą i zabierają się do ochrzaniania, dlatego sama starałam się być nieinwazyjna w kontakcie.
źródło obrazka
Ja: Przepraszam, czy pies może dyszeć w tym kagańcu?
Właścicielka psa: Nooo tak, może, bo on czasem język wystawia. Zresztą on musi mieć kaganiec, bo się rzuca na psy!
(Tak jakby psu za brak sympatii do swego gatunku należały się męczarnie i groźba śmierci w tej paskudnej tubie ciasno opasującej pysk, która nie tylko skutecznie uniemożliwia dyszenie, ale także sprawia duży dyskomfort (m.in. gniecie wąsy, nie pozwala oddychać skórze)
J: No ja rozumiem, ale pies musi się schładzać w tej temperaturze.
W: Tak, on dyszy. Język wystawia, naprawdę.
Na tym zakończyła się nasza rozmowa. Jeśli mówi, że może dyszeć to okej, nie będę się wykłócać. Może faktycznie wystawia. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby właścicielka zobaczyła, że jedna z osób anonimowo mijanych codziennie na ulicy interesuje się zdrowiem jej psa, że jej pies jest ważny i zasługuje na dobre traktowanie. Może nie zmieni od razu kagańca, ale sądzę, że zasiałam małe ziarnko zmiany w jej głowie, które może kiedyś wykiełkuje i przyniesie nowe działania.