Spacer brzegiem rzeki
Gdzie na spacer?, Na spacer pod Warszawą

Spacer brzegiem rzeki – Krubin k. Warszawy

Pies nad wodą, voila! Świetne miejsce koło Warszawy, gdzie pies może popływać.

Błądząc palcem po google’owej mapie znaleźliśmy miejsce, które wyglądało na ogromną polanę poprzecinaną siecią wodną – idealnie na letni spacer.

No okazało się, że nie.

Jak tylko przyjechaliśmy na miejsce okazało się, że jest to wielka łąka otoczona drutem kolczastym. Co gorsza nie zdążyliśmy jeszcze wysiąść, a już końskie muchy wielkości małych krów przypuściły atak tłukąc się o nasze szyby.

Ja tu nie wysiadam! – krzyczałam.

Po drobnej sprzeczce, zawróceniu trochę do Warszawy, dojściu do konsensusu i znowuż jeździe powrotnej jednak wysiedliśmy oboje. Zmieniliśmy trasę spaceru i wyszło zajebiście.

Dojazd:

Ulicą Modlińską jedziemy do Jabłonnej, tam skręcamy w prawo w Chotomowską i jedziemy, jedziemy, jedziemy przez Cotomów, przez Olszewnicę Starą aż do drogi Olszewnica Nowa – Kałuszyn. Tam skręcamy w lewo i przejeżdżamy przez Olszewnicę Nową do miejscowości Krubin – tam skręcamy w ulicę Wincentego Witosa, a następnie w lewo w ulicę Jeziorną w kierunku miejsca o blogerskiej nazwie „Łowisko Specjalne Okoń” – i tam parkujemy w pobliżu wiaty z mapami (łowisko ma też ogrodzony wewnętrzny parking płatny, ale po co). Obieramy kierunek ścieżki rowerowej, biegnącej wzdłuż ogrodzenia łowiska, aż dojdziemy do starorzecza Narwi – tam odbijamy lekko w lewo.

Nasz spacer trwał 3 godziny, a droga prowadziła przeważnie wzdłuż wody, dzięki czemu psy radziły sobie świetnie, mimo wysokiej temperatury. Ta biało-szara podłużna plama u góry mapki to właśnie starorzecze.

mapa_krubin

O, tak się pływa w starorzeczu:

Tutejsze tereny spacerowe są fajne, bo mało ludzi – głównie rowerzyści i tylko gdzieniegdzie w miejscowości Góra kręcą się działkowicze-wędkarze.

Szukając najkrótszej drogi do wody przecięliśmy teren dawnego PGR-u czy innego gospodarstwa. Będąc w środku miałam wrażenie, że nastąpiła tu jakaś dramatyczna apokalipsa i wszyscy uciekli w pośpiechu. Podłoga w opuszczonych oborach do dziś wyłożona jest słomą. Psy niuchały jak szalone!

No, ale mijamy PGR, mijamy mostek i idąc wzdłuż starorzecza zaraz docieramy do wału, za którym płynie rzeka Narew.

A dokładniej do fragmentu rzeki, w którym jest płytko (woda sięga maks. do pasa), z piaszczystą plażką, piaszczystym dnem i ze słabym nurtem, a na środku rzeki jest mielizna. Perfecto!

Jakby co – kiedy dotarliśmy na miejsce, zauważyliśmy, że w pobliżu rozłożone są dwa namioty, a na mieliźnie stoi krzesełko z parasolem i panem pijącym sobie piwo, a nie opodal stoi sobie rodziną z dwójką dzieci.

Oczywiście nie jest to oficjalne kąpielisko, nie ma też żadnych tabliczek o zakazie kąpieli – ot, miejsce z piaszczystym brzegiem i płycizną.

Polecam, polecam, zwłaszcza dla psów, które lubią się przekąpać. Gdyby nie to, że boję się wchodzić do wody w miejscu niezgrabionym to sama bym tam pływała. A tak to muszę sobie sprawić buty do pływania i ahoj :)


P.S. Ciutkę rzadziej piszę, ale mam dobry powód – pochłania mnie tworzenie modowej marki dla psów – Warsaw Dog. Razem z Kubą budujemy sklep internetowy, szlifujemy szycie, wymyślamy nowe wzory, tworzymy nowe projekty, odpowiadamy na bieżąco na zapytania, no roboty jest masa!

Już teraz możecie zajrzeć na Allegro Warsaw Doga i kupić nasze produkty, owoce jakże wytężonej pracy :)

Poza tym – niedługo pyknie rok od kiedy Bonzo zamieszkał z Milką, dlatego chcę opisać w jednym z następnych wpisów to, jak zmieniała się ich relacja.

Tymczasem testujemy adresatkę od NeonTags – jedyną, która zawiera luminofory i świeci w ciemności. Wkrótce napiszę jak się sprawdza to cudeńko.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • No i co? Znowu miałam zostawić sobie wpis na jutro, na nudy w pracy i znowu się nie udało ;) Kciukasy trzymamy za łorsołdoga! :)

  • PsiKłak

    Kolejny punkt do sprawdzenia :) Czekam z niecierpliwością na wpis o Biało i Moko. Ważne decyzje przede mną i bardzo interesuje mnie jak się mieszka na Białołęce z psem. Teraz o wygodzie psa muszę myśleć, nie o swojej ;)

    • No to przyznam, że dla psa Białołęka (Żerań) to istny raj w porównaniu w Mokotowem. Na Moko masa ludzi, wszyscy z psami, co chwilę z kimś się mijamy, Bonzo w stanie czujności, co psa odepnę, to zaraz zapinam. A tutaj? Hulaj dusza! Wygwizdowie, nieużytki, pies przez większość czasu biega luzem, mieszkamy nad samą wodą, więc się nauczył przy okazji pływać, psów mało, wiele osób swojego psa zapina jak widzi drugiego, więc nie miałam jeszcze ani jednej scysji z innymi właścicielami, a mieszkam tu od roku. Ale niestety każdy kij ma dwa końce, więc o minusach rozpiszę się już w notce :)

  • Jednak samochód to fajna sprawa, chyba muszę przeprosić się z koncepcją zdawania egzaminu na prawo jazdy :P

  • Guliett4

    Hej :) Właśnie wróciliśmy i było super! Pies teraz leży padnięty, w końcu dziś pływał pierwszy raz w swoim życiu i pokonał strach przed wodą :) Polecam, naprawdę warto. A dziś upalna niedziela i pomimo tego ludzi bardzo mało pies sobie latał cały czas bez smyczy:)

    • O kurczę, to daliście radę spacerować w tym upale? Ja to ręką nie mogę ruszyć :D
      Cieszę się, że się podobało i dzięki, że dajesz znaka, że byliście – to zawsze dużo dla mnie znaczy :)

      • Guliett4

        Pojechaliśmy tam dopiero około godz 16 więc nie było już tak źle i jak była możliwość to od razu moczyliśmy psa w wodzie. Najgorzej tylko było na samym początku przejść przez tą dolinkę aż do starorzecza, a później to już luz :)

  • natazpio

    Właśnie wracamy, dzięki za opisanie miejsca – jest super! I dało radę poruszać się z wózkiem dziecięcym :) mamy psa i małe dziecko, więc szukamy takih wspólnych miejsc. Przydalyby się też takie informacje, czy da radę z wózkiem! A i jak sie pojedzie wzdłuż ogrodzenia jednostki wojskowej to jest bliżej:) niz jechać Jeziorna :) pozdrawiam! Natalia

  • Iwona Paszkiewicz

    Właśnie jesteśmy na tej samej plazce. Sympatyczne miejsce! Jedno tylko pytanie- co to znaczy ze miejsce jest niezgrabione?

    • Miałam na myśli oczyszczenie dna – można robić to zwykłymi grabiami z braku innych narzędzi. To tylko moja schiza przed wchodzeniem do wody, której dna nie widzę i nie wiem czy nie depczę właśnie jakichś muszelek/małży/innych śliskich rzeczy :)