5 rzeczy przydatnych pod namiotem z psem
Poradnik, Psia turystyka

5 rzeczy przydatnych pod namiotem z psem

Co nam się przydało pod namiotem z psami?
W zeszłym roku wybraliśmy się z dwoma psami na kemping pod namiotem. Wzięliśmy ze sobą masę rzeczy, ale tylko 5 okazało się naprawdę przydatnych. Nie czuję się ekspertką od spania pod namiotem z psem, ale swojego się na wyjeździe nauczyłam i chętnie podzielę się patentami.

1. Linka 5 metrowa

Świetnie sprawdza się kiedy potrzebujemy zająć się sobą zamiast stale zerkać – „gdzie jest pies?”. Jeśli nocujemy na kempingu, prawdopodobnie w regulaminie znajdziemy punkt zabraniający puszczania psa samopas. Na 5 metrowej lince pies ma większe pole do życia niż na zwykłej 1,5 metrowej – może swobodnie przechodzić ze słońca do cienia i pić wodę z postawionej obok miski.

IMG_6371

Generalnie nie polecam rozwieszania mokrych rzeczy nad psami – skończą tak jak nasz biały ręcznik.

 

2. Szelki lub obroża na zmianę

Przydają się z kilku powodów – jeśli kempingujemy nad wodą to prędzej czy później pies się zmoczy, a wiadomo – żadna to przyjemność siedzieć w mokrych łaszkach, zwłaszcza, kiedy zbliża się chłodny wieczór. Poza tym musimy być gotowi, że psisko się w czymś wytarza lub obroża się ni stąd, ni zowąd rozpruje. Wszystko może nam się przydarzyć, dlatego dobrze być przygotowanym na taką okoliczność, żeby przez resztę wypadu nie prowadzać psa na sznurku. Nasze psiaki moczyły się w słonej wodzie, więc obroża po kąpieli wymagała opłukania pod wodą, żeby uniknąć rdzy. Na tę, choćby, okoliczność mieliśmy szeleczki na zmianę :)

11701472_848508645242901_739126656_o

Milla miała wakacje życia. Ja też.

3. Kennel klatka

Nie jest to must have, ale nam się bardzo, ale to bardzo sprawdziła. Początkowo nie wyobrażaliśmy sobie spania w namiotowej sypialni razem z dwoma naszymi psami, które non stop chciały się ze sobą bawić – klatki kennelowe (po jednej na łebek) umieściliśmy w przedsionku – tutaj temperatura była niższa, niż w sypialni, więc dawała futrzakom większy komfort. Dzięki klatkom kennelowym wiedzieliśmy, że żaden z psów nie wyślizgnie się z namiotu nocą, aby odgonić przechodzącego sąsiada (to byłby Bonzo), albo nad ranem udać się na zwiady w poszukiwaniu żarcia (to byłaby Milla).

11715262_848506091909823_166311863_o

IMG_6193

Chwila odpoczynku

Kiedy po aktywnie spędzonym dniu psiaki były zmordowane, pakowaliśmy je do kenneli i zostawialiśmy w otwartym, namiotowym przedsionku, gdzie panował cień, a my oddalaliśmy się na godzinkę, żeby pobyć wreszcie samemu. Zwykle przez pierwsze minuty dręczyły mnie paniczne myśli, że „Może ktoś im będzie chciał zrobić krzywdę?!”, ale w końcu uspokajałam się i cieszyłam wychodnym. Tylko drogę powrotną pokonywałam w zawrotnym tempie :D Gdyby nie kennele, to nie odważyłabym się ich zostawić – ani przywiązanie do linki przy drzewie, ani zamknięcie w namiocie nie wchodzi w grę.

4. Składana miska/bidon

Podczas dalszych wypraw takie podróżne akcesorium sprawdziło się fantastycznie. Ja mam na stałe zamontowany „motorek w dupie”, więc nie wysiedzę całego pobytu koło namiotu. Spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy razem z psiakami, trzymając składaną, silikonową miskę na podorędziu w odpowiedzi na panujące upały. Dostaliśmy ją w prezencie od Hubuform.pl, ale niestety nie żyła zbyt długo – została pożarta przez Milkę zostawioną samą w domu. Wystarczyło rozłożyć i voila, nalać wody. Teraz używamy bidonu dostarczonego przez Maxi Zoo i też sprawdza się nieźle.

11660193_848510065242759_428355509_o

5. Miękkie legowisko

Nasz kemping znajdował się na kamienistym podłożu, trawki nie uświadczysz, podobnie było na kamienisto-skalistej plaży. Nasze psy często wybierają, nawet na trawce będąc, leżenie na kocyku. No to kto bogatemu zabroni? Niech mają :) Przy namiocie miały własny kocyk i karimatę, nad wodą korzystały z ręczników.

#highlife

#highlife

 

EDIT:

Dzięki dyskusji w komentarzach i fanpage’u dodaję świetne pomysły na uzupełnienie listy.

Bohun Pies radzi sporządzić listę okolicznych weterynarzy i numerów taxi oraz zapakować szczotkę do kudełków.

Oto Janka poleca skompletować psią apteczką i podsuwa swój wpis o pobycie pod namiotem.

Cookie podpowiada zabranie ze sobą saperki, aby w razie czego zakopać psie ku i śmieci organiczne.

Kudłacz Blog proponuje przypinać wieczorową porą lampkę na psa, jeśli ma zwyczaju zanurzać się w krzakach i zaprasza do swojego wpisu o namiotowaniu z psem.

Pies Morris nie rusza się bez kleszczołapki i ręcznika do mokrych łapek.

A Wy, co byście dodali do listy? A może jesteście starymi namiotowymi wygami i macie swoje sprawdzone patenty na ujarzmienie logistyki urlopu pod chmurką z psem? Jest coś, co Wam się zupełnie nie sprawdziło?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Ja raz byłam z Zuzią pod namiotem i brakowało nam wtedy linki. Psina niby się nas trzymała, ale ciągle się bałam, że poleci za czymś lub kimś. Ogólnie uważam, że to co Ty tu umieściłaś całkowicie wystarczy ;)
    Mamy ten sam namiot! Tyle że my w składzie 4 osoby + pies i wtedy robi się trochę ciasno :D

  • Ja nigdy nie byłam pod namiotem z psem, ale post bardzo przydatny :)
    Może kiedyś uda nam się wybrać na ten kemping, który opisywałaś ostatnio :)
    Pozdrowienia! K&T
    jackterror.blogspot.com

  • „Silna, gibka, sexy” – to lektura dla Milli ? ;)

  • My w tym roku wybieramy się pod namiot, byłam kiedyś stałą bywalczynią festiwalów muzycznych, tęsknię za spaniem pod namiotem i życiem za półdarmo na konserwach najgorszej jakości ;) Wymarzyłam sobie w tym roku namiot z psem i mam nadzieję, że nam się uda pojechać skoro Cookie już coraz bardziej cywilizowany się robi :)

    Ja bym jeszcze dodała do listy takie haki oczkowe do wkręcania w ziemię, by móc przypiąć psa dosłownie gdziekolwiek. Sąsiadka miała kiedyś coś takiego dla krowy ;)
    I małą saperkę, w razie wyjazdu w dzicz, gdzie nie ma koszy na śmieci i śmierdzących problemów uporczywie pozostawianych tuż obok obozowiska ;)

    • O, to fajnie że komuś się sprawdzają te paliki wkręcane w ziemię – u nas to nie wypał. Kupiłam oczywiście jako jedną z pierwszych rzeczy na wyjazd i niestety jak bym tego nie wkręciła to wystarczy że Bonzo szarpnie i baj, baj, paliku.
      No, ale widzę, że rozmawiam ze starą wyjadaczką :D Na saperkę bym nie wpadła, jako że moje kupają na spacerach (z dala od namiotu, uf), danke :)

  • BohunPies

    Dobra lista! My co roku jeździmy na kemping, ale mamy ten luksus posiadać przyczepkę. Jako właścicielka psa z niby długą sierścią na kemping nie ruszam się bez szczoty z długimi metalowymi zębami do rozczesywania kołtunów po kąpaniu i tarzańsku. Nasze pole namiotowe mieści się w w lesie więc kiedy chcemy podać np surową kość, to przydaje się też taka siatka, którą kładzie się jako podłogę do namiotu – wtedy kość nie jest automatycznie oblepiona leśną ściółką. No i absolutny must have to lista okolicznych weterynarzy i numerów taxi ;)

    • Ale Wy spryciarze jesteście z tą siatką pod kość, łoł. I faktycznie Bohun nie przenosi kości z siateczki? Pytam, bo jak Bonzo dostaje miskę z jedzeniem w ogródku to zaraz sobie przenosi wszystko na piasek i wcina smakowitego kurczaka z trawą i ziemią :P
      Lista wetów i taxi – kolejny świetny pomysł, dzięki :)

      • BohunPies

        Właściwie to sam na tą siateczkę wpadł :D Pewnego dnia wyjęliśmy siateczkę na ziemię, nie pamiętam dlaczego, pies dostał kość, ale nie pasowało mu z piachem i liśćmi (choć i tak by zjadł i normalnie mu nie przeszkadza) i po prostu uwalił się z nią na siateczce ;)

  • U nas klatka była podstawą w planowaniu wyjazdu pod namiot.
    W moim poście również wspomniałam o garderobie na zmianie, różnej długości smyczach i o osobnym ręczniczku dla psa :) Polecam też apteczkę dedykowaną psiakom.
    http://otojanka.blogspot.com/2015/03/wakacje-pod-namiotem-sierpien-2013.html

    • Ah, pamiętam – zachwycałam się tym wpisem. Sama byłam harcerką, więc jestem pod wrażeniem, że zabrałaś Jankę na obóz :) Dzięki za link! Ja niestety z psią (i ludzką też) apteczką jestem od zawsze na bakier, przyznaję bez bicia

  • Nie byłam nigdy z psiakiem pod namiotem, ale już wiem gdzie sprawdzić namiotowe must-have:-)

  • Gigi Tomato

    moje psy zawsze jeszcze miały parasol plażowy i plecak (dla mnie;)) na wodę, miski, frisbee i ich ręcznik/kocyk. No i „wkrętak” do ziemi, żeby je przypiąć np. na plaży. No i podstawowa apteczka :)

  • Karolina Ancerowicz

    kamizelka-kapok na kajak :D

  • piesmorris.eu

    Oczywiście, że jeździmy. Kocyk do spania, składana miska do jedzenia, szczotka do sierści, pęseta do kleszczy, mały ręczniczek do mokrych łapek.

    • piesmorris

      i apteczka ;-) ale to oczywistość !

  • Marysia

    Jeżeli chce sie popływać w kajaku albo na łódce to bardzo dobrze sprawdzają się szelki ponieważ ułatwiają wyciągnięcie z wody. Bardzo mi się przydała również zwykła biała ścierka do naczyń jako kapelusz dla psa w kajaku, można ja zmoczyc, jest lekka i psiak nie jest wystawiony na słońce

  • My jeździmy z Kojotem na wyjazdy w klimatach średniowiecznych i najważniejszym elementem (jesli nei ma w pobliżu drzewa do przywiązania piesa) jest porządny, kuty hak do wbijania w ziemię (młotkiem! inaczej po pół godzinie hak się ciągnie za psem ;p).
    W naszym przypadku minusem jest to, że pieseł lubi obłazić namiot dookoła, zaciska na nim linkę (10 metrów wystarcza na jakieś 3 okrążęnia) i luzuje naciągi i wyrywa śledzie. Ale lepiej jednak śledzie niż ręce, nie? :D

    • O, to, to – u mnie te haki z zoologa nie zdały egzaminu. No, to profesjonalne palowanie psa jeszcze przede mną :D

  • Pingback: Włóczykije. | talkwithdog.pl()

  • Barbara Maleszka-Bojko

    ja dodam jeszcze „korkociąg” do palowania psiaka – u nas niestety czasem bylismy do tego zmuszeni gdyż nasza PRT nie dawala dzieciakom spokojnie pokapać sie w jeziorze i nie raz 3-4 g siedziała z nimi w wodzie ciągle chcąc się bawić :) a wiadomo nie każdy psy musi kochać szczególnie w takiej dawce jaką zapewnia rasa PRT :) no a że lubimy pływać łódką do obowiązkowo kapok – co wzbudza u wszystkich napotkanych ludzi niestety drwiący uśmiech :(

  • Asia

    Nie wiem czy bym się odważyła pojechac na dłuższy wyjazd pod namiot z moim pieskiem . Chociaż ostatnio spróbowaliśmy kajaków nad Pilicą i okazał sie to strzał w dziesiątkę więc moze się przełamię do dalszych i dłuższych