wyjdz
Poradnik

Bonzo mówi „wyjdź”

Czyli nauka przyjmowania gości. Bonzo ma problem z wpuszczaniem do mieszkania obcych mężczyzn. Rozpoczęliśmy trening. Z jakim efektem?

O problemach behawioralnych Bonza pisałam już we wpisie A jaki Ty masz problem z psem? Przypadek Bonza. Tym razem pod lupę wezmę kwestię wpuszczania obcych facetów.

Z początku, tuż po zabraniu psa ze schroniska, problemu z wpuszczaniem gości właściwie nie było lub był maleńki. Nasilił się, kiedy mieszkałam z Bonzem u mamy przez ostatnie 2-3 lata. Elektrycy, kominiarze, Świadkowie Jehowi – wszyscy zaczęli się Bonzowi wydawać zagrożeniem. Nie mówiąc już o sąsiadach płci męskiej spotykanych na ciaśniutkiej klatce schodowej. Dopóki mieszkałam u mamy, radziłyśmy sobie tak, że na czas przyjścia elektryków zabierałam psa na spacer. Niestety pogląd My home is my castle, który udzielił się psu podczas pobytu w domu mej rodzicielki, Bonzo zabrał ze sobą do nowego domu.

_MG_4219

Sposób na Bonziulidesa

Pierwszy raz poprosiliśmy o pomoc trenera w obłaskawieniu bestii, kiedy zgodziliśmy się na nagrania do TVP Info. Wiedzieliśmy, że będą chcieli przyjść do domu aby kręcić część materiału i chcieliśmy, żeby Bonzo mógł zostać w domu i czuć się komfortowo. No cóż, po wizycie trenera stanęło na tym, że mamy ćwiczyć (np. odczarowywać próg mieszkania za którym są OBCE rzeczy), a póki co najlepiej witać gościa na zewnątrz i wchodzić do domu razem.

Cały dzień spędziliśmy z ekipą, dziennikarką Joanną i operatorem Sebastianem, na zewnątrz. Bonzo miał okazję przyzwyczaić się do obecności Sebastiana – był przy nim zrelaksowany i nie zachowywał się jakby mężczyzna stanowił dla niego zagrożenie. Niestety sytuacja zmieniła się, kiedy weszliśmy do domu. Stał się zaniepokojony, szczekający. Chciałam, żeby odpoczywał sobie po prostu na łóżku i nigdzie się stamtąd nie ruszał. Siedział (naburmuszony, ale siedział) dopóki Sebastian nie zaczął zakładać mikroportu. Ooo, to już było dla Bonza za dużo. W związku z tym zapewniliśmy mu pobyt w aucie w podziemnym garażu – chłopak lubi tam siedzieć, uspokaja się i zasypia.

aIMG_4025

I to jest teraz nasz sposób na wizytę kominiarza. Przy dłuższych posiedzeniach to Kuba teraz idzie na spacer z Bonzem.

Strasznie jest to upierdliwe. Zapraszanie znajomych na imprezę u nas wiąże się z odwożeniem psa na drugi koniec miasta do mojej mamy. Stres dla mnie, stres dla niego. W związku z tym właściwie unikam zapraszania większej ilości gości, a na co dzień wpadają do nas głównie dobrze nam znane dziewczyny. Aż tu nagle mój kolega Mikołaj się zaktywizował i zaczął odwiedzać nas coraz częściej. Początkowo tylko żeby coś przekazać, ale z każdym przyjazdem coraz bardziej liczył na to, że zostanie zaproszony.

W końcu przemogłam się za którymś razem powstrzymując swój strach i niechęć i uruchomiliśmy walkę pt. „Ugościć Mikołaja”.

STAGE 1

Gawędziłam z Mikołajem na klatce schodowej. Rozmowa trwała już dobre 10 minut, kiedy postanowiłam skorzystać z okazji i wykonać pierwszy krok: przenieśliśmy się z naszymi pogaduchami pod same drzwi mieszkania. O dziwo Bonzo nie szczekał, co było bardzo dobrym znakiem. Po chwili drzwi uchylił Kuba żeby się przywitać – Bonzo dalej nic, wydawał wręcz dźwięki zniecierpliwienia pochodzącego z ekscytacji znajomym głosem, który budzi dobre skojarzenia.

Z: Kuba, załóż proszę Bonzowi kaganiec i otwórz drzwi na oścież.

Tak też Jakub uczynił i oto Bonzik wyskoczył w podskoczkach z mieszkania z bokserem u boku i zaczął radośnie witać się z Mikołajem. Było w tym dużo emocji – przewaga pozytywnych z domieszką niepewności. Mikołaj (co istotne) świetnie zachował się w tej sytuacji – po prostu stał i czekał aż psy przestaną go obskakiwać i zaczepiać. Naturszczyk! <3 Kiedy powitanie miało się ku końcowi, weszliśmy do środka. I tu zaczął się ten gorszy moment, gdy w mieszance bonzikowych emocji zaczął przeważać strach.

Bonzo był megadzielny podczas nauki przyjmowania gościa płci męskiej - razem opanowaliśmy emocje i strach. #zuchchlopak #bonzodobrypies #treningczynimistrza #dobrypies #brawo

Bonzo był megadzielny podczas nauki przyjmowania gościa płci męskiej – razem opanowaliśmy emocje i strach. #zuchchlopak #bonzodobrypies #treningczynimistrza #dobrypies #brawo

To wyglądało tak: „Jest Mikołaj, ale super! Cześć Mikołaju, jesteś super! Wchodzimy do środka, ale super!”, po czym „Zaraz! Weszliśmy do środka, omajgaaaad, co robić?! A co jeśli Mikołaj to w rzeczywistości Jeździec Apokalipsy?!”

Spanikował i zaczął ratować sytuację szczekaniem, co jest równe wypraszaniu gościa. Mikołaj w tym czasie stał po środku pokoju rozmawiając z Kubą, zachowywał się bardzo spokojnie i starał się nie ruszać, a ja siedziałam z Bonzem na łóżku, dawałam wsparcie (głaskałam, nagradzałam, mówiłam miło) i starałam się mu przekazać, że może zrezygnować z aktywnego uczestnictwa (hałhałowania) i po prostu zajmować się sobą. Poszło nawet nieźle, bo uspokoił się, przestał głosować i tylko patrzył z odległości. Wznowił wokalizację, kiedy zamieniłam się z Kubą miejscami chcąc pożegnać Mikołaja.

STAGE 2

_MG_4221

Runda, w której Mikołaj przychodzi i daje psu smaczki.

Powitaliśmy Mikołaja tak jak ostatnio, na klatce schodowej, po czym weszliśmy do środka. Tym razem Bonzo był o wiele spokojniejszy i tylko pojękiwał od czasu do czasu. Poprosiłam Mikołaja, żeby usiadł zamiast stać – podziałało, stał się mniejszym „zagrożeniem” :) Prawdę mówiąc kaganiec już w ogóle nie był potrzebny, ale zostawiłam mu po to, żeby dać sobie czas na zbudowanie zaufania (bo wiecie, pies już dawno lekcję odrobił, ale moja wewnętrzna Paranoid Parrot mówi – „a jak coś pójdzie nie tak?”). Wydłużyliśmy czas wizyty do 30 minut, wyposażyliśmy Mikołaja w smaczki i poprosiliśmy, żeby rzucał Bonzikowi smakołyki od czasu do czasu. Podziałało – Bonzo zaczął podchodzić z ciekawością, obwąchiwał gościa i sam decydował o odwrocie, kiedy poczuł się niepewnie. Zero szczeknięcia.

K.O.

Ostatnia prosta podczas której zaprosiliśmy Mikołaja na szamkę i pogawędki przy stole w bezpiecznym środowisku. Bonzo przywitał Mikołaja bez ekscytacji, po czym udał się na posłanie gdzie ciamkał gryzak. Na stole obok naszych potraw położyliśmy treserki dla Bonza. Dostawał je od Mikołaja ilekroć wyrażał zainteresowanie gościem (pozbawione ekscytacji). Pod koniec wizyty dawał się pogłaskać i nie okazywał strachu. GREAT SUCCESS!borat

Oczywiście oswajanie Bonza to proces i nie spodziewam się, że po tych kilku wizytach opadną mu emocje związane z gośćmi raz na zawsze, ale jesteśmy na dobrej drodze i wreszcie wzięliśmy się za trening. Rozpoczęcie ćwiczeń to chyba najtrudniejszy krok na drodze do zmiany.

A Wy – macie podobne problemy ze swoimi psiakami?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • my pracujemy podobnie. Suczysko nasze jest baaardzo terytorialne, pilnuje domu, nie lubi obcych. Gdy byłam młodsza, jakoś mi to nie przeszkadzało, teraz na swoim jakoś razi :)

  • Mój poprzedni pies był taki sam (a może nawet gorszy, w sumie to był mailniak) — każda wizyta (hydraulik, etc.) oznaczała dla mnie długi spacer w okolicy.

    https://farm5.staticflickr.com/4120/4827894618_d9f5c6d012_o.jpg

    Młoda jest pod tym względem kompletnym przeciwieństwem — darcie japy po przyjściu kogoś do domu zajmuje jej 3 sek., a później jest luz.

    • No proszę, to mamy podobne doświadczenia :)
      Ech, u nas młoda czyli Milka bokserka to nawet paszczy nie otwiera tylko cicho się wita i merda ogonem. Można powiedzieć, że zachowanie Bonza wprowadza równowagę :P

  • Niuchacz

    Brawo! Czytałam z niezła ciekawością- pójdzie w dobrą czy złą stronę ale super! Gratulejszym i oby do przodu!

    • Oo, czyżbym dobrze zbudowała napięcie? :D Dzięki Niuchaczu, przemy do przodu :)

      • Niuchacz

        ojjj i to jak :D teraz tylko do przodu!

  • Monika

    U mnie też siedzący gość to o wiele mniejsze zagrożenie, niestety przy spacerku gości do kibelka trzeba mała pilnować ;] potrzebuje takiego „Mikołaja” bo goście raz na rok to żadne ćwiczenie niestety…

    • No też to mam – najtrudniej się zebrać i naprawdę zaprosić kogoś na ćwiczenia z psem… Trzymam kciuki za małą :)

  • Pies Sumo

    Mój nawet nie wstaje z łóżka kiedy ktoś przychodzi.

  • Anna

    Mamy z Jodą podobne problemy. Tez zaraz po wzięciu ze schroniska nie reagował na gości, ale jak tylko sie zadomowił to zaczął bronić domu. Do stałych gości sie szybko przyzwyczaja. Szczególnie jesli nie dzwonią domofonem. Ale nowych lub rzadkich – szczególnie mężczyzn – próbuje odstraszyć szczekaniem i obskakiwaniem. Za to suczka tak jak u Was wita sie wzorowo. Prosimy gości żeby nie zwracali na niego uwagi, zachowywali sie spokojnie, nie dotykali i nie schylali sie nad psem i po jakimś czasie (szczególnie jak usiądą) Joda sie uspokaja. Teraz chwilowo tez mieszkamy nie u siebie, myśle ze po przeprowadzce będziemy próbować z treningiem. Wiec gratuluje Wam postępów i czekam z niecierpliwoscią na ciąg dalszy. Powodzenia :)

  • Joanna Mueller

    Z naszą Milą jest trochę jak z Bonzem, chociaż do teraz nie wiemy o co chodzi z tymi jej dziwnymi akcjami-napinkami… A powiedzcie, Bonzo jak sam idzie w gości też ma problem? tzn w obcym mieszkaniu?

    • Z osobami obcymi do których przychodzi nie ma problemu, choć zachowuje dystans, a ja patrzę na jego zachowania. Choć taką sytuację, żeby przyjść do obcych w gości to mieliśmy może raz w życiu, zazwyczaj bywamy u znajomych :) Natomiast wpuszczanie obcych w obcym mieszkaniu też wywołuje w nim lęk i wzbudza emocje (aczkolwiek mniejsze, niż jak u siebie). Kiedy byłam z nim u koleżanki i wpadła grupa 7 osób to szczekał, szczekał, zdjęłam mu kaganiec po chwili, trochę się uspokoił i wąchał ludzi, aż zaczął się bawić z chłopakami frisbee. Także obyło się bez ofiar :)

  • Tak z ciekawości – Bonzo tylko szczeka czy wykazuje też agresję? Chodzi mi o to czy mieliście kiedyś problem, żeby wyskoczył na kogoś z zębiskami? Pozdrawiamy i trzymam kciuki za powodzenie! My też zaczynami walkę z lękiem, ale innego rodzaju (separacyjnym).

    • Nie mieliśmy nigdy sytuacji, żeby rzucił się z zębami na kogoś przychodzącego do domu, bo z niego wychodzi :P Ale sądzę, że nie miałby skrupułów żeby dziabnąć kominiarza. Ma na koncie jedno chapsnięcie sąsiada i kilka nieudanych (god bless kaganiec), także nie mam złudzeń. Dzięki, trzymam kciuki za Wasz separacyjny :) U nas to Milka jest obdarzona tym lękiem :D

  • U nas Zojka rzuca się na gości, by ich zalizać i wejść im na głowę ;) Ale to bokser :) Ale mimo wszystko nie zapraszamy bardziej czułych znajomych, którzy nie lubią, gdy pies traktuje ich jak największy przysmak i jedynie czego pragnie, to by jej dupka znalazła się na kolanach gościa :) Jednak mamy z nią inny problem. Ma niecałe 6 miesięcy, a jak jakiś pies na nią warknie, to rzuca się na niego :/ Waży 25 kg, więc nie jest malutka ;) Chodziliśmy z nią od początku na przedszkole dla szczeniaków, by oswoiła się z innymi psiakami i na hasanie, ale nic to nie daje. Behawiorysta natomiast dał tylko parę rad, a jak one nie poskutkowały, to stwierdził, że ona tak ma. A wiem niestety jaki to jest problem, bo psiak u moich rodziców tak miał, że nie akceptował innych zwierząt i wszelkie wyjścia musiały być rozegrane strategicznie i dokładnie zaplanowane. Może miałaś podobny problem i jakoś sobie z nim poradziłaś? Bardzo jestem ciekawa :) Pozdrawiam!

    • Wiesz co, mamy odrobinkę podobny problem z Milką – mianowicie ona boi się psów i w razie bliskiego, niepożądanego kontaktu po prostu odstrasza rzucając się do szyi i głośno warkocząc, a też waży swoje – 28 kg. I to mimo psiego przedszkola, godzin spędzonych na Polu Mokotowskim, dobrego i znanego pochodzenia (hodowla Inferno). Mieliśmy udać się z tym do behawiorysty, ale aktualnie zmieniliśmy plan i czekamy do maja – wybieramy się wtedy na klasy komunikacji i oczekuję, że dowiem się czegoś więcej o tym jak z nią pracować.

      • To jak coś, to z chęcią dowiem się, czy się udało :) ja ostatnio spotykam ludzi, którzy są „specjalistami” od psów profesjonalnie i amatorsko. I niestety za każdym razem dostaję rady sprzeczne ze sobą. Jedna osoba mówi, że mam ignorować, druga, że reagować, trzecia, że zależy…Ostatnio dowiedziałam się od osoby, która szkoli psiaki do zaprzęgów, że należy, by Zojka się mnie słuchała na spacerze, sprawić, aby zatęskniła. Czyli ogólnie olewać ją w domu. No, ale jak? Jak takie piękne ma fafulki ;) Aczkolwiek muszę przyznać, że jej szarpanie na spacerze i wyrywanie się do innych psów bywa uciążliwe ;/

  • A tutaj zdęcie Zojki po dzisiejszym bieganiu i niestety po spotkaniu ze szkłem :/ Szkoda, że miasto większej uwagi nie poświęca na sprzątanie ulic i placów.

  • Relaxeddog

    Nasz Gwizdek też hałhałuje, wyobraź sobie, że kilka dni po adopcji szczekał także na domowników(oprócz mnie, bo pracowałam z nim w schronie), to jest ogólnie mieszanka, lękliwość, traumatyczna przeszłość, ale też pewność siebie, dzięki żmudnej pracy, skrajna niezależność(wiele miesięcy za młodu musiał sobie radzić, jako bezdomny), ostre reakcje(ale nigdy nikogo nie ugryzł), ale też zupełna cipka do ludzi którym ufa, gardzi smaczkami, potrafi asertywnie wpieprzyć psu, jeśli nie szanuje jego granic(ale wypracowaliśmy to na tyle, że wiem, że nad tym panuje i nie skrzywdzi), kocha koty, jest przy nich też total cipką, hiperuparty, trudno go na coś nakręcić celowo, ale jak sam się nakręci to nie ma zmiłuj, uciekinier-domator.
    No i szczeka na facetów, mniej na babeczki, zupełnie nie na młode dziewczyny i dzieci, robimy tak, ktoś wchodzi do zamkniętej sieni, rozbiera się, ten szczeka ofkors, potem trzymam go, ktoś wchodzi i musi szybko usiąść przy stole, ludź siedzący przy stole jest mniej potffffforny, więc Gwizdek podchodzi, powącha nóżki, kładzie się obok nich i już ziomy.
    Fajnie jest mieć takiego Mikołaja, który jest otwarty na to, żeby popracować z psem, co?
    Trzymam kciuki.

    • Dzięki, wszystkie kciuki się przydadzą :) Pozdrowienia dla Gwizdka, który przeszłość miał trochę podobną do Bonzikowego. Bonzo też jest niezależny, błąkał się po wsi i musiał sobie radzić.
      Fajosko, dzięki raz jeszcze za podzielenie się Gwizdkowymi zachowaniami :)

  • Pingback: Psinstagram grudniowy - Pies w Warszawie()

  • aleksandra

    Alficzek z ludźmi w mieszkaniu problemów nie ma. Ale z piesami już tak kolorowo nie jest. Do mieszkania wpuści, bawić się nawet będzie, ale nic co jej dotknąć pies nie może, do kuchni wejść też nie ma opcji. Dlatego zabawki i gryzaki, które normalnie walają się po mieszkaniu, zawsze chowamy, żeby jak najmniej psich zasobów było dostępnych.

  • BARDZO się cieszę, że wpadłam na Waszego bloga! Mamy z naszą Figą podobny problem jeśli chodzi o dzieci. U nas w domu, na spacerze. Dzieci się liczą od niemowlęcia do dziecka o wzorście poniżej 140 cm :) Super sposób na oswojenie psa przedstawiliście. Spróbujemy następnym razem zrobić coś podobnego (pomimo, że dziecko malutkie nie rzuci smakołyku, ale my to możemy w sumie robić). Ale pomoże to też może na opcje z innymi ludźmi na których zdarza jej się szczekać. Ogólnie mamy problem z jej szczekaniem na ludzi. Nigdy nie wiadomo na kogo i kiedy zacznie szczekać. Czasami ma dobry dzień, innym razem taki, że się z nią żyć nie da :) Ale trzeba to potraktować jako wyzwanie i po prostu pracować z psem. A tak w ogóle to dodaję do obserwowanych, wspaniały blog! :)

  • Małgorzata Koire Żak

    Hej, dopiero trafiłam na ten wpis. U nas okres walki z narastającymi fobiami, które, pojawiły się, jakby z nikąd…psina trenowana, socjalizowana. A tu, kiedy zaraz stuknie rok, od miesiąca: najpierw rowerzyści, samochody duże gabarytowo, z tirami włącznie i… mężczyźni w typie wędkarza. No i odblaksowa kamizelka do biegania mojego męża (choć tą jako pierwszą udało nam się już chyba obłaskawić). Teraz na tapecie rowerzyści. Nie sądziłam, że mój pies możę się TAK zachowywać, co dało mi solidną lekcję pokory.