chorwacja
Poradnik, Psia turystyka

Hen za górami czyli Chorwacja z psem, wyspa Cres.

Znajdziesz tu praktyczne informacje dotyczące naszych wakacji na wyspie Cres.

Na wyjazd do Chorwacji wraz z Milką i Bonzem zdecydowaliśmy się na 2-3 tygodnie przed podróżą. Chcieliśmy znaleźć się na południu Europy, ale jednocześnie nie upiec przy tym psów, a także dotrzeć na miejsce samochodem – to były nasze trzy priorytety. Wakacje zaplanowaliśmy na wrzesień – temperatura powietrza była już w miarę znośna dla boksera, w mojej firmie każdy był już z powrotem, więc nie było problemu z dostaniem wolnego, a ceny kempingu spadły w związku z zakończeniem sezonu.

Wybór padł na wyspę Cres, kemping Camp Slatina, który jest przystosowany do potrzeb psiarzy. O tym gdzie pojechaliśmy i jak cudownie pro-psie jest to miejsce przeczytacie w 10 oznak, że kemping jest przyjazny psom. Darmowe torebki na psie kupy, znaki wskazujące na dozwoloną w danym obszarze długość smyczy (!), plaże, prysznice i wybieg – to wszystko zaprojektowane specjalnie dla psów. Czy muszę mówić więcej?

10629866_699934806766953_5742774494926137081_n

Przed wyjazdem przygotowaliśmy dla psów:

  • Paszporty
  • Czipy
  • Szczepienia

Szczepienia mieliśmy aktualne, więc o to nie musieliśmy się martwić. W pobliskim gabinecie weterynaryjnym wyrobiliśmy paszporty. Oba psy były zaczipowane, ale tylko Milla miała zachowaną naklejkę z numerem czipa (dostaje się je po zabiegu). Weterynarz wkleił w Milleczkowy paszport naklejkę i kręcił nosem, że Bonzowi musi wpisać ręcznie – obawiał się, że na granicy możemy mieć problemy. A naklejki nie mam, bo czip i książeczka zdrowia przyszły w pakiecie wraz z Bonzikiem wyciąganym ze schroniska.

Poza tym wet nas trochę nastraszył, że powinniśmy na wszelki wypadek zrobić papiery potwierdzające możność wyjazdu u powiatowego weterynarza (jego klient przed każdym wyjazdem z psem na Ukrainę stara się tam o potrzebne dokumenty), ale puściliśmy to koło uszu – uznaliśmy, że Unia Europejska ma jasne przepisy i nigdzie nie wymagają dodatkowych papierów. I dobrze zrobiliśmy, że się tym nie przejęliśmy, bo ledwo kto nam na granicy sprawdzał dowody osobiste, już nie mówiąc o dokumentach psów.

Podróż tam i z powrotem

Odległość od naszego mieszkania na wyspę Cres to ok. 1300 km, czyli jakieś dwa dni podróży samochodem.  Jadąc w jedną stronę zużyliśmy dwa baki paliwa, co daje łączny koszt ok. 850 – 900 zł za benzynę.

Dzień dobry Czechy! #helloczech #psipodroznicy #turystykazpsem #travelwithdog #dogtourism #bonzo #milka #pieswczechach #czechy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Jechaliśmy przez:

  • Czechy,
  • Austria,
  • Słowenia,
  • Chorwacja.

Tylko raz (!) poprosili nas o okazanie dowodów osobistych – na ostatniej bramce w stronę celu podróży, na granicy Słowenii i Chorwacji. Na psy nikt nie zwracał uwagi, o paszportach się nawet nie zająknięto. Przez całą drogę gładko mijaliśmy budki strażnicze.

W czasie jazdy zatrzymaliśmy się na nocowanie w Austrii na Rastplatzu (parkingu po polskiemu). Można by wynająć sobie pokój na jedną noc w przydrożnym hotelu, ale myśmy woleli zrobić sobie kilka godzin drzemki w samochodzie i ruszać dalej, zwłaszcza, że wyjazd był obliczony na mocno budżetowy.

Tuż przed granicą Polski i Czech kupiliśmy winiety na autostrady w Słowenii, Czechach i Austrii.

  • Winieta do Czech&Austrii – ok. 115 zł
  • Winieta do Słowenii – ok. 67,5 zł (15 E).  BTW, przejazd przez Słowenię zajął nam tylko pół godziny.

 

 

Jako, że nasza destynacja znajdowała się na wyspie, to kiedy już po wielu godzinach dojechaliśmy do Chorwacji, sądząc, że jesteśmy na końcu świata, czekała nas jeszcze przeprawa promem. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że w życiu nie pokonałam dłuższej drogi (nawet nie o kilometry się rozchodzi, ale czas jazdy i ilość przemierzonych państw) i jak to w ogóle możliwe, żeby wybrać się z psami na tak odległy kraniec, łoł. Do kosztów winiet i paliwa doliczyć należy jeszcze przepłynięcie promem na wyspę (strona promu). Cena – ok. 50 kun od osoby, czyli razem ok. 60 zł za dwie osoby w jedną stronę. Psy siedziały w samochodzie i za ich ogony nie płaciliśmy :D

10593132_756384921075150_5670406720975562390_n

Psy w samochodzie zachowywały się spokojnie i były po prostu znudzone ciągłą jazdą samochodem – wyspały się za to po wszystkie czasy! Co jakiś urządzały zabawy w zapasy na tylnej kanapie, a Bonzo postękiwał w równych odstępach czasu dając znać, że czas na postój. W początkowych godzinach jazdy trzymał sikanie z myślą o jakimś atrakcyjnym spacerze, ale szybko wyzbył się złudzeń i na pierwszym postoju w Czechach zadarł nogę i sikał dobrych kilka chwil.

Plaże, kąpiele w słonej wodzie i upały

Jadąc na wakacje braliśmy pod uwagę bokserzy krótki pychol i temperaturę powietrza – wrzesień okazał się strzałem w dziesiątkę, choć teraz sądzę, że optymalne temperatury panują tam w październiku. Chorwacja ugościła nas stałą temperaturą 24 – 26 stopni w cieniu. Ani razu nie padało w czasie naszego pobytu. Jak teraz o tym myślę, to przychodzi mi do głowy, że temperatura nie była  największym wrogiem boksera, ale kundelka. Bonzo był ogólnie mocno zniesmaczony przebywaniem na plaży, podczas gdy Milla bawiła się w najlepsze. Ilekroć chcieliśmy spędzić na plaży trochę czasu (ku uciesze boksera-pływaka), Bonzik znajdował sobie ciemną jamę w skałach lub cień drzewka i tam spędzał większość czasu plażowego.

Dodając do tego słoną wodę, która zupełnie nie przypadła mu do gustu i stałą obecność os (kto by pomyślał, że będzie tam ich takie zatrzęsienie?), których tępienie jest misją życiową Bonza i jak zacznie polować to nie może przestać, to generalnie chłopak nie był zadowolony z tego urlopu. Kuba mówi, że oj tam, przesadzam, ale ja wiem swoje.

Na terenie naszego kempingu znajdowały się trzy plaże dla psów, jedna skalista, druga kamienista, trzecia z nich leży w miejscu przeznaczonym do opalania dla nudystów i prawdę mówiąc niestety nie sprawdziłam jej charakterystyki. W pobliskim miasteczku Martinscica znaleźć można genialne, piaszczyste plaże z lazurową wodą ciągnącą się po horyzont, takie, że aż kręci Cię ze szczęścia jak widzisz ten widok. Niestety wszystkie są opatrzone wymownym znakiem zakazu wprowadzania psów. Meh.

aIMG_6304-horz

Ale-ale! Eksplorując teren wokół obozu znaleźliśmy fantastyczną dziką, kamienistą plażę pozbawioną wszelkich zakazów. Kamienista plaża może dla Was nie brzmieć tak dobrze jak „piaszczysta”, ale uwierzcie, w porównaniu ze skalistą, jest to szczyt marzeń w tamtych okolicach. Kamienie przynajmniej są zaokrąglone i nie ranią. Kiedy się tam zjawiliśmy, na końcu plaży był rozłożony jeden namiot – szybko okazało się, że należy do pary starszych Niemców przechadzających się bez ubrań. Nie chcąc ich zawstydzać swoimi tekstyliami, a zarazem wiedzeni chęcią spróbowania czegoś nowego, szybko pozbyliśmy się i naszych łaszków. Luz, blues i psy biegające luzem – mistrzostwo świata.

Jeśli mogę Wam coś polecić – szukajcie dzikich plaż!

Kąpieli w wodzie zażywała jedynie Milka – Bonzo, jak się okazało, gardzi słoną wodą. Zazwyczaj dużą przyjemność sprawia mu otwieranie pyska w wodzie, kłapanie, bryzganie i chłeptanie. Tutaj przeżył niemały szok, kiedy posmakował wody, a wyraz jego pyska wskazywał na wielkie niezadowolenie.

Milson świetnie sobie radził z pływaniem w wodzie, nie bała się chodzenia po ruchomych kamieniach ani po skalistym wybrzeżu. Niestety poraniła sobie poduszeczki na łapach skacząc do wody i biedaczka przez dzień czy dwa ostrożnie stawiała łapy. Choć wcale nie przeszkodziło jej to we wbieganiu do wody, co to to nie! Słona woda na rany jak widać bokserom służy… Milson jak by mógł to spędzał by całe życie na plaży – wylegując się na słoneczku i chłodząc w wodzie na zmianę.

1236671_699935086766925_8129934130704233840_n-990x510

Knajpy

Ilekroć rozmawiam z kimś, kto pojechał do Chorwacji z psem, wszyscy jednym tchem wykrzykują – Chorwacji kochają psy! Najpierw idzie miska z wodą, dopiero potem menu do rąk opiekunów. Pizzeria mieszcząca się na terenie kempingu była totalnie psiolubna. My sami celowo nie zabieraliśmy psów do pizzerii, żeby choć chwilę spędzić tylko ze sobą, a psom dać chwilę oddechu. Zresztą nawet w Warszawie unikam zabierania Bonza do restauracji – trzeba go wspierać, bo się chłopaczyna stresuje byciem na uwięzi w pomieszczeniu i obcymi ludźmi.

Migawki z podróży

No dobra, to na koniec kilka fotek z telefonu, które najlepiej oddadzą klimat chorwackich wakacji:

Czy powtórzyłabym tę podróż?

Wiedząc o preferencjach Bonzika to, co wiem teraz – nie. Bonzo świetnie czuje się w klimacie umiarkowanym, tak długa podróż i wakacje w Chorwacji nie sprawiają mu przyjemności w przeciwieństwie do wyjazdów pod namiot lub na działkę w klimacie umiarkowanym. Wiem, że to jest ten rodzaj „urlopu”, który mój pies uwielbia ponad wszystko. Za to bokserowi wszędzie dobrze, byle dawać dobre żarcie i robić z nią wspólnie rzeczy :) Za to mi samej wyjazd szalenie się podobał i z przyjemnością powtórzę przygodę (tyle, że bez Bonza na sumieniu), dlatego w tym roku lecimy we wrześniu na wakacje bez psów, a dzieciaki zostawiamy w Psoterii.

Linki

Więcej o wypoczynku z psem w Chorwacji dowiecie się np. stąd:

Pies w Warszawie – 10 oznak, że kemping jest przyjazny psom

Aktywni z psami – 7 rzeczy które musisz wiedzieć przed wyjazdem do Chorwacji (mojego autorstwa)

Blog Psy Labradory – Nasze pierwsze wspólne wakacje 

Spis plaży dla psów

Blog Giro BC – Chorwacja: małe zestawienie plusów i minusów

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Miałam w tym roku chwilę przebłysku/marzeń żeby naszą destynacją w tym roku była właśnie Chorwacja. Szybko porzuciłam tę ideę, ale wielkie ukłony za przedstawienie tego w taki sposób – skrzętnie podeślę link Panu Mężowi! :)

  • Maddie x

    Ja w Chorwacji byłam już dziesięć razy. Jest cudowna! Chorwaci są bardzo psiolubni, nikt się nas nigdy nie czepiał o psa, wszędzie był miło widziany (no może nie na plażach miejskich, ale takich nie odwiedzaliśmy).

  • Oooo, ja z Roccą też byłam w Chorwacji, na majówkę, w Paklenicy. Odczucia bardzo podobne – słońce już zbyt mocno prażyło, a Rocce słona woda była nie w smak. nie dla naszych psiaków takie klimaty, na pewno nie od maja do września. Mimo wszystko, wycieczka fajna!

  • Co pies na to?

    Byłam bardzo ciekawa tego wpisu, bo Chorwacja mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Chyba jednak Odisława zostanie w domu, bo znacznie lepiej czuje się w chłodniejszym klimacie, a nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. Świetne zdjęcia Milki. Widać, że dla niej to był bardzo udany wyjazd. Pozdr! :)

  • Ania

    my bylismy w Chorwacji na wyspie Pag dwa razy z dwoma psami – dlugowlosymi i czarnymi, w pelnym sezonie (tzn. w srodku lata). Mieszkalismy w klimatyzowanej kwaterce, bo naszym celem bylo tez nurkowanie, wiec psy musialy miec mozliwosc bezpiecznego i komfortowego przebywania w odpowiedniej temperaturze, gdy byly troche same. Zajebiste wakacje. ciezko mi wyobrazic sobie lepsze. Nasze psy pokochaly Adriatyk. Pierwszy kontakt ze slona woda dla Ronji skonczyl sie co prawda obfitym pawiem, bo chciala pokonac sol, ale na cale zycie zapamietala juz, ze to niejadalne. My jechalismy non stop, bez noclegu na dwoch kierowcow. serio, jezeli ktos sie waha, czy jechac…to niech nawet sie nie zastanawia! my bawilismy sie tak http://www.revolution-breeze.com/galeria/01/ bylo naprawde przekozacko!!!!

  • Katarzyna

    Dzięki za artykuł , bardzo się przydał !!

  • marzą mi się takie dalekie wakacje z psami- Taj dostosuje się do każdych warunków byle by być z nami, Mia najszczęśliwsza jest w pomieszczeniach, z racji na wiek nie może już dużo chodzić… może jeszcze nam się uda :D

  • Z

    Perła była ze mną w Chorwacji 3 razy. Kraj zdecydowanie psiolubny!