Jak nagradzamszarpakiem-
Poradnik

Jak nagradzam Milkę zabawką?

O naszym nagradzaniu psa zabawką – szarpakiem. Fajna alternatywa dla smaczków.

Jeszcze do niedawna naszą główną formą nagradzania było skarmianie smaksami. Nagradzałam w ten sposób od niepamiętanych czasów i nie wiedziałam w swoim zasięgu żadnej alternatywy, bo wprowadzenie piłki czy innej zabawki jako nagrody zazwyczaj kończyło u psa koncentrację i mózg się gotował.

Żeby tylko dostać zabawkę zaproponuję Ci wszystko co potrafię. Zobacz jak łapę podaję w powietrzu – no już, dawaj ją szybko!

A kysz, smaczki! Nagradzamy szarpakiem ➡️ piszę wpis na bloga #blog #dogsofpoland #rauki #tugofwar #psilajf #dzienniktreningowy #artykuł Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Zdecydowanym minusem smaczków jest fakt, że trzeba je wcześniej sobie zorganizować. W naszym przypadku ze względu na najróżniejsze uczulenia psów, jest to strasznym zawracaniem głowy i łączy się z dużym nakładem czasu. Nie zawsze mam chwilę, żeby upiec ciastka dla alergików, a smakołyki od Boscha „Fruitees”, które mają dobry dla nas skład i nie kosztują krocia, a które w związku z tym zamawiałam na potęgę, Milce się totalnie znudziły. Na jednym z treningów po prostu okazało się, że bokser ma więcej motywacji przy suchej karmie od trenera niż moich super-smaczkach. Smuteczek.

Będąc ze stoiskiem Łorsołdogowym na wewnętrznych zawodach klubu Alto widziałam, że mnóstwo startujących opiekunów bawi się ze swoimi psami w… przeciąganie smyczy – wyglądało na to, że psiaki mają fizia na punkcie szarpania i przeciągania. Przyglądałam się nagradzaniu psów (głównie sportowych, notabene) szarpakami i zachodziłam w głowę – o co z tym chodzi? 

 

  #raukipl #rauki #dogtoys #tugtoys #bordercollie #germanshepherd #activedog   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika RAUKI (@raukipl)

 

Postanowiłam sprawdzić czy szarpanie znajdzie zastosowanie też u nas. Co prawda mamy w domu już dwa ciężkie szarpaki zrobione z węzłów, ale nie zauważyłam, żeby stanowiły wyjątkowy obiekt miłości psów. Tak się szczęśliwie stało, że Kamila od Rauki (polska firma produkująca zabawki dla psów) zamawiała u nas kolejny raz akcesoria. Zrobiłyśmy przy tej okazji mały barter i oto poleciała do mnie paczka z raukowym szarpakiem. Cieszyłam się jak dziecko, a nie mogąc się doczekać, w międzyczasie dokupiłam jeszcze jeden szarpak – z królikiem. Wiecie, Milka nie jest królową szarpaniny – w tej dziedzinie króluje u nas Bonzo, który uwielbia się przeciągać i rzadko odpuszcza. Tymczasem ku memu zdumieniu szarpak z futerkiem królika podziałał na Milleczkę nęcąco.

a_MG_5159

Te dwa szarpaki to podstawowe narzędzie pracy w przygotowywaniu się do zawodów Rally-Obedience. Nasz trener, Piotrek, wyjaśnił mi zasady nagradzania zabawką, które sprawiają, że mózg się bokseru nie lasuje. Bawimy się w grę ON-OFF.

Zabawa ON | OFF

Zabawa ma służyć nauce samokontroli. Dzięki temu psiak mimo dużego pobudzenia aktywnym nagradzaniem uczy się zachowywać funkcje móżdżku :D My ćwiczymy i nagradzamy się szarpaniem w dwójnasób:

Wersja 1

1. Robimy ćwiczenie, np. „siad”, „stój”, albo dowolną stację ze znaków Rally;

2. Super! Przeciąganie w nagrodę;

3. Ok, styknie – „zostaw” + „siad”;

4. Wymachuję, bawię się, rzucam zabawkę (poziom dostosowuję do możliwości psa – na początku machałam nieśmiało) podczas gdy Milka jest w swoim „siadzie”. Kiedy widzę, że jest nakręcona i ćwiczenie może być dla niej trudne, pomagam jej mówiąc „zostaw” podczas rzucania za siebie szarpaka;

3. Sukces! Nagrodą jest szarpanie!

Zawsze pamiętam o tym, żeby dopasować poziom trudności do stanu emocjonalnego i aktualnych umiejętności psa. I cieszę się cholernie radośnie, żeby pies Milla wiedział, że zrobił coś zajebistego.

 Wersja 2

1. Bawimy się zabawką, szarpiemy, przeciągamy;

2. Pada „zostaw”;

3. Robimy ćwiczenia. Najpierw zaczynałyśmy od jednej komendy, którą Milka najlepiej umie, czyli „siad”, zwiększając poziom trudności do „siad” i „podaj łapę” aż do „do nogi” (to nam jeszcze nie wychodzi, bo Milka nie chce tracić zabawki z oczu);

4. Zabawa w przeciąganie jest nagrodą. Jeśli psisko się zagapiło i nie zrobiło zadania, chowam zabawkę i krzyczę wesoło „Gapa!”. W ten sposób widzi, że i tak jest fajnie, ale nagrody niet.

anigif

Nagradzamy się. Jest super!

 

Kiedy nagradzam szarpakiem?

Nagradzanie zabawką świetnie nam się sprawdza podczas indywidualnych treningów i krótkich przejść, kiedy mogę przerwać trasę w połowie i się poszarpać triumfalnie. Świetnie działa w szlifowaniu motywacji i poprawianiu poszczególnych sekwencji. Poprawiło się nam przywołanie i motywacja do pracy.

Tymczasem podczas przejścia całego toru (symulując zawody) daję po prostu smakołyki – na nagradzanie szarpakiem nie ma tu miejsca. Ponadto zauważyłam, że w obecności innych psów, kiedy Milla jest nieco zestresowana niechętnie chwyta szarpak, raczej woli mieć wszystkich dookoła na oku.

Na dzień dzisiejszy mamy za sobą tylko trzy pełne przejścia toru złożonego z 17 stacji, jeszcze wszystko przed nami :) Natomiast już wiem, że szarpakowanie wchodzi do naszego kanonu nagród obowiązkowych.

a_MG_5071

A Wy macie szarpaki? Nagradzacie się w ten sposób?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Zabawką, oczywiście!, nagradzmy się – powoli buduję balans w nagradzaniu i coraz częściej udaje mi się w przypadky Gambita nagradzać go tym, czym akurat bardziej mi pasuje, w zależności od ćwiczenia. Generalnie, nagradzania szarpaniem/ wysyłaniem do zabawki używam tam, gdzie chcę budować prędkości, dzisiaj na przykład w wysyłaniu do kwadratu.

    Jeżeli Milka ma problem z traceniem zabawki z oczu, spóbuj pokazać jej, że to z Tobą zawsze jest najfajniej, bez względu na to, jaki super szarpaczek leży na ziemi 2 kroki dalej. Spróbuj pobawić się z nią tak, że szarpiecie się, po czym pada komenda „zostaw” rzucasz (ew. kładziesz) zabawkę na ziemi i odchodzisz do tyłu wołając psa. Jak tylko Milka na Ciebie spojrzy – wyjmujesz zza pleców/ spod kurtki/ z rękawa/ cokolwiek drugi (ten fajniejszy! ;)) szarpaczek i się dziko bawicie. Niech dziewczyna wie, że nie zawsze odłożenie nagrody oznacza nudne ćwiczenia, ale sam kontakt z Tobą jest cenny. ;)
    Nie wiem, czy opisałam z sensem to, o co mi chodzi, więc jakby co to można podejrzeć na filmiku z gambitowego półroczka: https://youtu.be/mJTfl0OlXPk?t=1m41s

    • Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję Ci za podpowiedź z użyciem drugiego szarpaka. Po obejrzeniu filmiku wiem na pewno o co chodzi :) Genialne, na pewno to wykorzystam, żeby poprawić efekty treningu :)

      Faktycznie, używanie zabawki do budowania prędkości brzmi bardzo logicznie – również Milka przy zabawce i w ogóle aktywnym nagradzaniu jest szybsza (i bardziej zmotywowana…). U nas to na razie taka praca u podstaw, więc takie porady dużo wnoszą – jeszcze raz dzięks.

  • U nas opanowanie mózgu przy zabawce idzie bardzo opornie, bo psica się fiksuje. Ale teraz wyprodukowałam polarowe szarpaki, które nie wzbudzają aż takiej ekscytacji, więc będziemy próbować po raz kolejny :)
    Musimy poćwiczyć zabawę on-off, pewnie będzie dobrym początkiem!

    • Widziałam na instagramie, że polar czekał na swoją wielką chwilę & metamorfozę :D U nas fiksacja występuje na punkcie piłki – dlatego nie korzystam z niej podczas treningu, to jeszcze zbyt duże wyzwanie dla psicy, żeby się opanowała. Ale i do tego kiedyś dojdziemy (mam nadzieję) :P

  • Mały Czarny

    Bardzo Wam dziękuję za ten wpis! Nie wiedziałam do końca jak się zabrać do nagradzania zabawką, czasem próbowałam, ale niesystematycznie, a teraz mamy plan! :)

  • Bokser Tayra

    U nas też króluje szarpanie, zwłaszcza smyczą :).

  • U nas szarpanie jest większą nagrodą niż smaczki. Odwołanie od zabawy z psami udaje się tylko na szarpak. Wszystkim właścicielom psów niejadków polecam tą formę nagradzania. http://piesologia.blogspot.com/2016/02/jak-nagradzac-psa_23.html

  • Często nagradzam Terrora zabawką, w domu często zamiast szarpania jest 1-3 rzuty piłeczką , tak by mógł wysoko wyskoczyć i złapać w locie (uwielbia to) albo właśnie szarpak :-) Też kiedyś myślałam, że zabawa rozprasza psa, wyciąga z tego stanu skupienia, ale później zauważyłam, że Terror pracuje na wyższych obrotach byle tylko dostać nagrodę :-)

    • Tak, to co jest genialne, to że pies działa szybciej i ma większą motywację – też to zauważam. Ale rzucanie smaczka też jest atrakcyjne. Właściwie chyba wszystko jest bardziej atrakcyjne niż bierne wydawanie smakołyków z łapy :D

  • kalyna

    U nas bez zabawki to się nie da :P

    Choć u mnie nie tyle z szarpania, co aport jest dla psa mega atrakcyjny. Przeciąganki to się w sumie tylko z jednym psem i to w nagrodę przyniesienia zabawki. Wplatanie w ćwiczenia tylko tarmoszenie zabawki i zaraz puść i schowanie to u nas byłoby to na odwal się robione, u nas musi być ta część polowania z pogonią, ahh pełnia szczęścia ;) Szarpaków mamy kilka i bardzo rzadko się nimi bawimy, za to piłki na sznurku to jest prawdziwy szał. I tak Panowie za piłkę serce oddaliby, a smaczki to tak niekoniecznie, choć już Ciapie bliżej do żarełka niż Gandzi… a suka wsio za żarełko odda a zabawki to miła odskocznia, więc tylko z nią mogę mieć taki balans utrzymany.
    Także, wszystko trzeba pod psa dopasować ;)

    Ps. psy nie próbowały Ci świrować za tą kosmatą nerką? moje na sam widok oszalałyby, jak już za pomponik na czapce mi się zabierały -_- a czapka Mikołaja, gdzie pomponik zwisa to już prawie jak rzucenie wyzwania :D

    • A to piłka na sznurku to nie szarpak? Ja to szufladkuję do szarpaków, stąd nazwa wpisu :D

      Za futrzaną nerką – nie, choć przygodę z pomponami też przeżyliśmy. Człowiek się schyla do psa, a ten zaczyna uganiać się za zwisającymi pomponami koło twarzy :D

      • kalyna

        U Gazika to jest różnica. Szarpak służy do szarpania się, nakręcania na niego i przekierowania na niego. Nie idzie nim daleko rzucić, pies go nie dziamdzia w biegu i bardziej patrzy jak go „zabić”. No. szarak polarowy, mop, splątane stare bluzki. Ale znowu naszym szarpakiem ringowym to jest bardzo zacięta walka.
        Piłka to typowy aport, wyrzut, przyniesienie i sporadyczne szarpanie, kiedy ja tego chcę. Czasem pies dostanie, aby sobie ją chwilę podziamdziać. I szarpanie jest delikatniejsze, bo wiem, że tego ta zabawka nie udźwignie przy ciągłym używaniu.

        Szarpanie jest fajne, ale pogoń jest jeszcze lepsza :P

        Choć są elementy wspólne i tego i tego np. wspólne wracanie z „polowania”, razem trzymamy… Ale ja to tam nie mam wiedzy, także mogę się mylić, z moim podejściem :)

        Ja poczułam jak czapka z głowy mi ucieka i mój piękny, nowy pomponik, przememłany -_-

  • Wiktoria Bobowicz

    Uwielbiam, jak ktoś tak fajnie opisuje takie sportowe sposoby (na komunikację, komendy czy właśnie nagradzanie) szerszemu gronu odbiorców <3 Bardzo często są to metody, które równie dobrze sprawdzą się u Pimpka spod 7, jak u adżilitowego bc :D Jeśli o nas chodzi, to szarpaniem się nie nagradzamy, bo Mora zabawki nie jarają (trauma z dzieciństwa). Pracujemy nad tym, mamy kilka sposobów, które działają, ale nie cisnę, bo nie ma po co ;) Tal czy inaczej ja osobiście preferuję nagradzanie właśnie zabawkami i ogólnie – szarpaniem, bo to daje możliwość zrobienia psu super imprezy przy pomocy nawet zwykłej smyczy :D No i nie trzeba kombinować z jedzeniem, które na dłuższą metę wychodzi dużo drożej niż nawet najlepsze zabawki.

    • Taaaaak, podpisuję się rękami i nogam! Kombinowanie z jedzeniem jest strasznie upierdliwe i ostatnio, niestety, w ramach nagrody dostają zwykłą suchą karmę z próbek. No, ale cóż – na bezrybiu i rak ryba :) A jak inaczej się nagradzacie?

      • Wiktoria Bobowicz

        Na treningach agility zawsze jedzeniem – potrzebuję motywacji i fajnego drive’a, więc muszę się babrać z tym mięsem :P Często też wykorzystujemy szarpak- kieszonkę, która wprowadza Mora w trochę inny wymiar pobudzenia, więc nie nadużywamy (potrzebne przy nauce niezależnych przeszkód). Jednak na codzień, jak i podczas obi- treningów mam dużo większy wybór – na spacerach uwielbiam nagradzać socjalnie czy eksplorowaniem środowiska. Kiedy szlifujemy bardziej formalnie przywołanie wykorzystuję dodatkowo zabawki (co jest przy okazji niezłym treningiem samym w sobie), podobnie na treningach tego naszego koślawego obedience- e ruch idą szarpaki, piłki ażurowe i reszta arsenału ;) Przy każdej z tych aktywności wykorzystuję jedzenie, bo jest to swego rodzaju „zapalnik” dla ogarzego mózgu. Jednak teraz mam ten komfort, że i bez żarcia możemy pracować, bo nie będę niewidzialna ;)

  • agnozja

    A ja mam kłopot z takim nagradzaniem. Mój pies nie potrafi się bawić szarpakami ani piłkami. Odwraca łeb w każdą z możliwych stron oby tylko nie widzieć wyżej wymienionych.. Patyki też są przezroczyste, chyba że w domu, do gryzienia (wtedy cała podłoga w drzazgach; niestety, ukróciłam tą praktykę..). Uwielbia za to w domu rozrywać kawałki tektury, kartki itp.. Ale bardzo bym chciała nauczyć go, że zabawki są super.. Nie wiem tylko jak. Dodam, że psiul uwielbia współpracę z człowiekiem, oby były nagródki… Pomocy – czy ktoś miał już wcześniej doświadczenie w tej dziedzinie?

    • Hm, a nawet nie poluje na szarpak ciągnięty po ziemi lub rzuconą piłkę? Nic?

      U mnie Bonzo na początku po przyjściu ze schronu nie miał pojęcia jak bawić się zabawkami, ale pomogło okazywanie ogromnej radości, kiedy choć odrobinę się zainteresował i jakoś tak krok po kroku, krok po kroku przekonał się do zabawek, z tym, że przykuwają jego uwagę na krótko. Bonzo też uwielbia rozrywać pudełka, gryźć plastikową butelkę – na jednym z seminariów dowiedziałam się, że jest to typowa cecha retrieverów.

      • agnozja

        Niestety, Zosiu, nie reaguje. Próbowaliśmy nawet metodą taką, że my się bawimy piłką szarpakiem przy psie i okazywanie emocji jakie to fajne! Czekaliśmy, czy R. choćby się zainteresuje. Nic z tego. Obserwował nas lub zasypiał. Próba zachęcenia go trwała kilka dni; dokładnie obserwowaliśmy jego mimikę – ale nic to nie dało… R. uwielbia gryźć pudełka, butelki itp. Ale też tylko w domu. Na dworze, podczas treningu jedyną słuszną nagrodą w jego przekonaniu jest smakołyk. Jak go nie ma, to obraza jest bardzo widoczna :)

  • Weterynarz Chojnice

    Świetny wpis, szczerze mówiąc nie wpadłabym na to, że taka forma zabawy może być nagrodą – za chwilę będzie okazja do wypróbowania

  • Świetny wpis. Długo zastanawiałem się nad nagradzaniem zabawką, ale wydawało mi się, że pies nie będzie odczuwał tego, jako nagrody. Musimy spróbować :)

    http://mojbuldogowyswiat.blogspot.com/

  • Deffo

    Ja jako nagrodę daję Zeni po prostu jej ulubioną zabawkę (https://www.pet-pocket.pl/letter.html – jedno „naładowanie” smakołykami). Sprawdza się super, normalnie zabawka jest z nią cały dzień, więc może ją sobie „mamlać”, naprawdę wytrzymała, ale już gdy wie, że się super spisała, to przynosi ją, aby coś wrzucić do środka ;)

  • Zaneta

    U nas najbardziej dzialaja smaczki :) ciezko nam znalezc dobrego szarpaka a najwazniejsze wytrzymalego!!!!!
    nie lubi szarpac sie pilka a futerkowe rzeczy ktore mielismy sa dla niego chyba za slabe :)

  • Maria Brzyszcz

    No wlasnie, tez sie borykam z tym problemem. Ostatnio kupilam takiego gryzaka za pare zloty jednak nie przetrwal dluzej niz miesiac. Gdzie najlepiej szukac tego typu zabawek? Oczywiscie jakosciowo lepszych od tych najtanszych. Druga kwestia, jakie smakolyki najbardziej lubia wasze pieski? Mieszkam w mniejszym miescie i niestety tutaj nie ma zbyt duzego wyboru. Zaczelam troche szukac w sieci jakichs sklepow, szukajac po promocjach na tej stronie http://alerabat.com/kod-promocyjny/fera-pl ale nie wiem co do konca by mu smakolwalo .. a zamiawiac kilku roznych nie chce bo to beda pieniadze wyrzucone w bloto. Z gory dzieki za sprawdzone propozycje :)