KLESZCZ
Poradnik

Kleszcz a kysz! Nasze skuteczne sposoby na kleszcze

Ze względu na stosunkowo ciepłą zimę, wysyp kleszczy jest tej wiosny wprost niemożebny. Które środki ochrony przeciwkleszczowej polecamy, a od których należy trzymać się z daleka? 

Nie jestem weterynarzem, więc nie opowiem o specyfikach odstraszających kleszcze językiem medycznym. Nie jestem też w stanie przetestować wszystkich środków dostępnych na rynku, dlatego skupię się na tych, które używałam ja, Kuba lub osoby, które znam. W końcu najcenniejszą rzeczą w blogowaniu jest właśnie wymiana opinii i informacji, hej!

Zaczniemy od najważniejszych kleszczowych informacji.

Te pajęczaki żerują najaktywniej od wiosny do jesieni, jednak przy utrzymujących się dodatnich temperaturach lub mieszkając w mieście, możemy się na nie natknąć również na jesieni i w zimie. Jak czytamy na PowiatBrzozow.pl:

Same miasta wydzielają też tyle ciepła, że cykl aktywności kleszczy, który na terenach naturalnych zaczyna się w kwietniu i trwa do czerwca, by potem znów zacząć się we wrześniu i trwać do października, zmienił się. W miastach kleszcze „budzą” się już w marcu, żerują do lipca, a potem od września do listopada. A gdy nie ma przymrozków spotkać je można w grudniu! Braki w naturalnym pożywieniu (jeleniowate) zastępują naszymi domowymi zwierzętami (psy, koty) lub… nami samymi!

W razie zimna lub suszy zagrzebują się w ściółce, przechodząc w tryb stand-by (hibernacji się znaczy) i czekają na poprawę warunków. Na swe ofiary czają się na liściach krzewów i wysokich traw (wbrew obiegowej opinii, że skaczą, hop, z drzew).

Na blogu myhovawart.com możecie przeczytać wyczerpujący wywiad z panią weterynarz na temat zapobiegania i leczenia chorób odkleszczowych.

heban

Gdzie powinniśmy spodziewać się częstszego występowania kleszczy?

Największym zagrożeniem dla człowieka i domowych zwierząt są dwa gatunki kleszczy:

  • kleszcz pospolity (Ixodes ricinus),
  • kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus).

Kleszcz pospolity w niewielkim stopniu do tej pory brany pod uwagę jako wektor Babeszjozy. To jednak się zmienia i obecnie zalicza się i jego jako sprawcę przenoszenia tej groźnej choroby dla psów. Jest on także głównym wektorem dla Boreliozy.

Występuje na podmokłych terenach głównie w lasach liściastych i mieszanych a także w parkach miejskich, wzdłuż leśnych dróg i ścieżek spacerowych. Ulubionym jego miejscem przebywania są pogranicza lasów i łąk. Ma zwiększoną aktywność w rannych godzinach około 8-mej a następnie około 15-tej do 24. Jest to mechanizm obronny przed wyschnięciem na które kleszcz ten jest bardzo wrażliwy.

Kleszcz łąkowy występuje na skwerach, w ogrodach , ogródkach działkowych, pastwiskach , parkach, silnie zakrzewionych obszarach. Jest on prawdopodobnie najczęstszą przyczyna zakażeń babeszjozy u psów.

Czy łączenie różnych preparatów wzmacnia działanie ochronne czy raczej może zaszkodzić naszemu psu?

No właśnie, to jest bardzo dobre pytanie… Należy pamiętać, że każdy preparat dostosowany jest do konkretnej wagi zwierzęcia, czy jest więc sens dublować preparaty – bo im więcej tym skuteczniej? Jeśli podany pojedynczo preparat nie działa to raczej dlatego, że niestety kleszcze się na niego uodporniły. Pamiętajmy, że wszystkie te substancje czynne to związki chemiczne, które podane w nadmiarze mogą tylko zaszkodzić naszym pupilom.

Po więcej zajrzyjcie do wpisu Kleszcze i choroby odkleszczowe. Hebany zadają ciekawe pytania na które sama szukałam odpowiedzi.

  • Tabletki Bravecto

 aktywni

Nowość w Europie. Pies wcina smakową tabletkę i zyskuje ochronę przeciwkleszczową na następne trzy miesiące. Tabletki testowali Aktywni z Psami, ich relację przeczytacie tu: Bravecto – nowy środek zwalczający kleszcze.

Sami jeszcze nie kupiliśmy, bo ochrona dwóch dużych psów tym środkiem to wydatek, który walnął by nas po kieszeni, ale jestem coraz bardziej zaintrygowana. Z Waszych opinii na fanpage’u wynika, że bardzo, bardzo, bardzo sobie chwalicie działanie tabletek i wygląda na to, że na razie jest to najskuteczniejsza ochrona:

Bravecto. Na moich 2 wodolubnych goldenkach – natychmiastowa śmiertelność wbitych kleszczy – 100%. Używamy od roku, ostatnio badalismy jednej krew. Wyniki miała super. ~Marcin

Nam już trzech weterynarzy poleciło Bravecto. Cokolwiek się przyczepi, jeśli w ogóle, zaraz odpada. Weci mówili też, że jeszcze nie mieli psa po Bravecto, który by na coś od robali zachorował. ~Monika

Cena: 100 zł/3 mies. w przypadku dużego psa. Do kupienia wyłącznie u weterynarza.

  • Obroże Beaphar, Sabunol, Kiltix

Każdą z tych trzech obroży kupiłam co najmniej raz. Beaphar i Kiltix sprawdzały się nieźle i skutecznie chroniły Bonza przed letnią inwazją kleszczy. Są łatwo dostępne – kupiłam je w sieci Kakadu przy okazji innych psiowych zakupów. Beaphar jest w kolorze białym, Kiltix ma charakterystyczny żółty kolor, obie waniają specyficznym aptecznym zapachem, a do tego obsypane są talkiem, który będzie osiadał na sierści psa jeśli się go człowiek nie pozbędzie :). Mi to nie przeszkadzało, ale widziałam na forach, że niektórzy kręcą nosem na intensywny zapach i wolą wyczyścić z talku przed założeniem psu. Z powyższych obroży zrezygnowałam na rzecz wodoodpornej Foresto z uwagi na upodobanie Bonza do chłodzenia się w pobliskich zbiornikach wodnych. Ot, wygoda. Kiltix pochodzi od koncernu Bayer – autora wyżej wspomnianej Foresto. Podstawową różnicą jest inna substancja czynna i brak wodoodporności.

Beaphar – 30 zł

Kiltix – 70 zł

Natomiast produkt firmy Sabunol to moja osobista porażka. Według mnie ta obroża ma jedną zaletę: cenę. Na kleszcze w naszym przypadku nie działała i do dziś mam poczucie, że ze skąpstwa naraziłam swojego psa na chorobę.

Sabunol – 14 zł

  • Obroża wodoodporna Foresto
zdjęcie 1-horz

Foto z telefonu na szybko. Niech żyje autentyczność.

Używana przez nas z powodzeniem przez trzy lata. W tym czasie Bonzo nie złapał ani jednego kleszcza, mimo, że się nie oszczędzał – zaliczył w międzyczasie wypady pod Warszawę, na Mazury, regularne wyjazdy nad rzekę, a przez cały rok gania po parkach, zagajnikach, łąkach i lasach. Niestety w tym roku jest inaczej – mimo założonej obroży zdążyło wbić się w niego kilka kleszczy. W dodatku dowiedziałam się, że pies znajomych zachorował na babeszjozę mimo obecności Foresto, dlatego zwiększyliśmy ochronę stosując jednocześnie obrożę i krople. Nie mniej Foresto cieszy się Waszym dużym powodzeniem:

U nas na jeden chow przechodził zeszły sezon w foresto bez żadnego kleszcza. W tym sezonie mamy dwa chowy i dwa foresto, jeden ma ponad 20 centymetrową sierść – na chwilę obecną działa, kleszczy brak. Foresto oczywiście dość mocno zaciśnięte i przylegające do szyi. Mam nadzieję że tak pozostanie. Na chwilę obecną polecamy na długą sierść. ~Sylwia

Z Czesiem (na zimę ma długą sierść) testowaliśmy krople i zawsze znalazł się kleszcz (mieszkaliśmy w lesie, więc test jak się patrzy:) ), przy obroży Foresto zero kleszczy. Działa. ~Dorota

Stosując ten typ obroży należy unikać spania z psem w łóżku i mieć świadomość, że dłuższy pobyt psa w zbiorniku wodnym wpływa na życie mikroorganizmów.

Obroża nie będzie działać jeśli pozwolimy, aby luźno zwisała na szyi. Powinna być zapięta tak, aby między nią, a szyją weszły dwa palce, nie więcej (i jak teraz o tym myślę, że to obecność kleszczy na naszych psach może mieć coś wspólnego z nieprawidłowo założoną obrożą – Kuba bał się, że mocniej zaciśnięta będzie psiaki podduszać. Na szczęście już poprawione). Poza kleszczami odstrasza również pchły, muchówki i komary.

O Foresto poczytacie też u Puzona – O Foresto słów kilka.

Cena: 90 zł/8 mies.

  • Krople (spot on) Frontline

zdjęcie 4

Krople polecone Kubie przez właścicielkę hodowli Inferno z której pochodzi Milka z przykazaniem, że są to jedyne krople, które dają 100% ochronę bokserom przebywającym przez kilka miesięcy w roku na zalesionej działce. Kuba mówi, że pasażerowie na gapę, którzy nieopatrznie wskoczyli na Milkę w pośpiechu z niej uciekali.

Mnie samą przeraża obowiązek pamiętania o zakraplaniu co 3-4 tygodnie. Mam wrażenie, że mam tyle rzeczy do zrobienia, że termin kropelkowania może mi po prostu umknąć w natłoku obowiązków i zdecydowanie preferuję rozwiązania długoterminowe. Dlatego jako, że inicjatywa dodatkowej ochrony wyszła od Kuby, to i Kuba zakrapla bo ma do tego głowę :)

Cena: 40 zł/mies.

  • Tickless – urządzenie odstraszające kleszcze

Tickless wysyła ultradźwięki, które zaburzają zdolność rozpoznawania ofiary przez pana kleszcza. Dźwięki są niesłyszalne dla ludzi i zwierząt. Po raz pierwszy miałam szansę zetknąć się z Ticklessem w recenzji poczynionej przez Grzeczni Podopieczni – Recenzja produktu Tickless.

grzecznipodopieczni

Jak na razie słyszałam o nim same pozytywne opinie. Produkt podoba mi się, ponieważ nie zawiera chemii, jest bezpieczny dla psa i środowiska. Niestety nie jest wodoodporny, co w moim przypadku wyklucza jego zakup.

Cena: 90 zł/8 mies.

Bez regularnego sprawdzania sierści po spacerze, żaden środek nie jest skuteczny. Click To Tweet


A Wy jakie środki polecacie? Zdarzyło Wam się wydać pieniądze na ochronę przeciw kleszczom w błoto?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Kaśka

    Ja u poprzedniego psa stosowałam Frontline spot on, u aktualnego psa też to stosuje. Wiem, że nie są to preparaty odstraszające kleszcze, ale naprawdę po tych kroplach kleszcze nie wchodzą na psa, a jeśli już to usychają po wpiciu się. Ze 2 razy stosowałam fiprex, ale kleszcze chodziły po psie aż strach, nie pamiętam czy usychały, ale denerwowało mnie to, że znajdywałam je na psie. Zainteresowałaś mnie tymi tabletkami, ciekawe jaki one mają wpływ na żołądek i ogólnie organizm psiaka.

  • Dla mnie Foresto było idealną obrożą. Jednak odpowiednie założenie jest kluczowe. Szczególnie przy takim psie jak husky, gdzie sierści dużo. Nie raz słyszałam: Boże, jak ciasno ma obrożę, trzeba poluźnić. Ale wyszłam z założenia, że skoro Flicka nie daje żadnych sygnałów, że jej przeszkadza, a na skórze pod obrożą nie ma żadnych zmian – to jest OK. Nawet pani weterynarz któregoś razu stwierdziła: „No, wreszcie pies z dobrze założoną obrożą” :) Napisałam w pierwszym zdaniu „BYŁO”, bo teraz dałam się przekonać weterynarzowi na wypróbowanie Bravecto. Trochę zabawy było – bo Flicka zjeść nie chciała dobrowolnie (a podobno psom smakuje;). Póki co – za krótko, żeby wydać jednoznaczny osąd. Na razie kleszczy nie widzę na niej w ogóle. Koszt – na razie największy minus. Tu jednak wygrywa Foresto, ale prawda jest też taka, że jesienią ją dokraplałam (chodzimy na grzyby często, a wtedy łażenie po najwiekszych haszczach, więc wiadomo).

  • Marta

    Byłam akurat dzisiaj u weta i o to samo się pytałam. Nie polecała mi Frontline, jako że receptura ma 20 lat i miała wiele psów z kleszczami mimo używania tego środka. Krople dostępne w zoologicznych mają olejki eteryczne i bardziej działają na zasadzie odstraszania insektów zapachem. Poleciła mi Advantix, zobaczymy jak się sprawdzi (nie chciałam obroży, bo pies śpi ze mną w łóżku).

    • O, Advantix kiedyś przez chwilę stosowałam przez miesiąc jako dodatek do Foresto i wspominam bardzo dobrze. Niestety nie używałam jako pojedynczej ochrony, więc nie mam wyrobionej opinii ale Advantix jest od Bayera, więc ufam (na tyle na ile można ufać korporacji farmaceutycznej :D). Dzięki za komentarz, nie wiedziałam, że Frontline taki starszawy :)

      • Marta

        Generalnie problem jest taki, że kleszcze się uodparniają :(.

  • Niuchacz

    Mamy Ticklessa od dobrego miesiąca.

    Do wczoraj względny sposkój z kleszczami, ale suka z jednego miejsca na podwórku przyniosła na głowie już drugi raz kleszcza- małego, świeżego. Musze się temu przyjrzeć ponieważ nie było jeszcze innych przypadków- a tu dosłownie po minucie wyjścia z domu na głowie chodził mały czarny- chyba coś mamy nie tak z podwórkiem:P Ogólnie kleszczy u nas (nad morzem) jeszcze aż tak dużo nie widać- całe szczęście. Na razie u nas Tickless na plus

    Ogólnie dajemy radę ze zdejmowanie do wody- mamy na to holder więc jest naprawdę łatwo i jeszcze mi sie nie zdarzyło zapomnieć. Opcja ze zdjmowaniem dla psa, który jest odwoływalny od wody :)

  • Aga

    Zaintrygowało mnie „należy unikać spania z psem w łóżku” … Używamy Foresto i nigdzie nie widziałam takiego ostrzeżenia.

    • Jest w ulotce. Nie mam jej przy sobie i nie mogę jej znaleźć w sieci żeby zacytować, ale serio – jak wpadnie Ci do ręki do poszukaj tej adnotacji. (co mi nadal nie przeszkadza wtulać się w niego i pozwalać spać w łóżku w ciągu dnia – trudno, najwyżej szybciej umrę :D)

      • Zosia i Aga – ja np. potrafiłam dostać uczulenia na twarzy po przytulaniu się do Hebana w Foresto.

  • Ja przy poprzednim psie stosowałam Frontline i przez 15 lat udawało nam się skutecznie uniknąć chorób odkleszczowych. Jednak minusem jest to, że trzeba co miesiąc pamiętać, by kupić preparat i zaaplikować go psu. Z tego co piszesz ciekawym rozwiązaniem wydaje się być Bravecto – muszę zapytać o tą tabletkę mojego weta.

  • Bardzo dobrze, że poruszasz ten temat Zosia, wiele osób o zabezpieczeniach przed kleszczami wie niewiele, a niektórzy nie wiedzą nic i mają w nosie bezpieczeństwo psów i swoje. Heban mimo zestawu Foresto (użytkowanej prawidłowo, poprawianej itd. – kleszcze potrafiły się wbić w szyję tuż pod nią!) + krople zachorował na babeszię, mimo natychmiastowej reakcji weta było ciężko, leki, kroplówki, testy krwi etc etc. Teraz od dłuższego czasu jesteśmy na Bravecto, jest to większy wydatek w porównaniu np. do obroży, w przeliczeniu na krople niewiele droższy, ale jego skuteczność jak na razie jest 100 procentowa w przypadku Hebana i innych psów z naszej legionowskiej lecznicy. Dla nas to najważniejszy argument.

    • Wasz przypadek pokazuje, że niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o obroże i kropelki. 1000 razy się uda, a 1 raz nie i klops.

  • My stosowaliśmy dwa lata temu krople, ale konieczność comiesięcznego zakraplania nieco mnie przerastała, zwyczajnie nie pamiętałam o tym, że już czas. Poza tym, biorąc pod uwagę że to produkt zakraplany wprost na skórę nie ufałam temu, czy gdy później psa głaszczę to automatycznie nie zjadam preparatu (umówmy się, że psa głaszczę częściej niż myję ręce, chociaż myję je często).
    W tamtym roku używaliśmy Foresto i bardzo sobie chwaliliśmy, w ciągu całego sezonu mieliśmy tylko 3 zasuszone kleszczyki.
    W tym roku próbujemy Bravecto. Ja zapłaciłam za tabletkę dla średniego psa 10-20 kg 96zł. Pies zjadł bez większych problemów, o efektach na razie się nie wypowiadam.

  • Basia

    Moim zdaniem Tickless to pic na wodę. Kupiłam dla mojego psa, kupiły również trzy moje koleżanki i wszystkie potwierdzają: NIE DZIAŁA. Nasze psy przynoszą ze spaceru z Tickless dokładnie tyle samo kleszczy, co bez Tickless. Nie polecam. Moim zdaniem to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

    • O proszę, próba na czterech osobach to już coś. A tak dla pewności – przypinacie Tickless z dala od zawieszek/adresatek/identyfikatorów?

    • Pytanie czy kupiliście oryginalnego Ticklessa czy podróbę z allegro ;)

  • Ja jestem wierna obroży Foresto – ilekroć przychodzi mi ją kupić trochę krzywię się na cenę, ale w przypadku T. jest to bardzo skuteczny preparat, bo ruda nigdy nie miała na sobie żadnego kleszcza (!). Z drugiej strony, mam też świadomość tego, że to raczej ten typ psa, który należy do tych mniej zagrożonych atakiem kleszczy – przede wszystkim T. w ogóle się nie tarza, a to właśnie tarzając się w trawie miejski pies ma szansę zebrać najwięcej pasażerów.

    Zastanawiam się nad Bravecto, bo słyszałam dotychczas same pozytywne opinie, chociaż nie wiem, czy moja arystokracja zechciałaby to zjeść. :P
    Swoją drogą, jak to jest ze stosowaniem wszystkich tych preparatów u szczeniąt?

  • Ola

    My nigdy nie stosowaliśmy Foresto i innych droższych obroży. Najczęściej Emet miał kropelki, różnych firm, ale z tych lepszych jeśli można tak powiedzieć i łapał kilka kleszczy, więc z każdym było ryzyko że przeniesie chorobę. Kupiłam w końcu obrożę Pess za niecałe 10 zł, na opakowaniu pisze że działa 4 miesiące z tego co pamiętam- my używaliśmy miesiąc żeby mieć pewność, że jeszcze działa i przez ten czas kiedy nosił te obroże, nie miał żadnego kleszcza. Codziennie chodzimy nad wodą, po łąkach, lasach. Ostatnio stałam się bardziej ostrożna jeśli chodzi o kleszcze i żeby nie zapomnieć kupić kropelek czy kolejnej obroży myślałam o Foresto ale słyszałam, że sporo psów jest na nią uczulonych a Emet jest wybitnym alergikiem. Najbardziej jestem przekonana obecnie do tabletek słysząc te dobre opinie, chociaż na początku mówiłam że jak mają działać skoro kleszcz musi się najpierw wbić żeby wypaść a wtedy już może przenieść chorobę-a tu się okazuje, że do zakażenia może dojść mniej więcej po 24h, najpierw kleszcz tylko się napija. Więc w sumie nie mam już żadnych zastrzeżeń, ale moja mama słysząc o cenie no cóż, może zaryzukujemy z Foresto :P.
    A co do tej obroży z Pess, nie jestem jedyną osobą która zauważyła jej skuteczność, na grupowych spacerach wiele osób wypowiada się o niej pozytywnie ale może to też kwestia tego, że u nas nie ma wielkiego wysypiska, chociaż niektóre mapki mówią inaczej no i jednak raczej nikt nie trzyma jej na psie tych 4 miesięcy, tylko 1/2. Ale nawet wtedy przeliczając wyjdzie to około 80 zł rocznie, jeśli by zmieniać co miesiąc.

    • Tak, ja też początkowo miałam wątpliwości co do działania Bravecto. Przyznam, że przy Foresto Bonzo się drapie się po szyi od czasu do czasu, więc coś może być na rzeczy z uczulaniem.
      O Pess pierwsze słyszę, no proszę :)

  • My póki co posiadamy spray Exner Petguard, używamy go od dwóch miesięcy. Producent pisze, żeby używać go zapobiegawczo raz w tygodniu. Do tej pory nie było kleszczy, jednak (choć producent tego nie pisze) wydaje mi się, że warto pryskać po każdym kontakcie z wodą. Raz zapomniałam spryskać i już następnego dnia po spacerze na łące przyniósł kleszcza, więc zamówione wcześniej kleszczołapki doczekały się sprawdzenia :-) Jednakże jeśli ktoś pamięta o psikaniu po wodowaniu czy kąpieli to wg mnie działa, także mogę polecić :) Samo psikanie jest śmierdzące, trochę jak ocet.. Ale jak tylko psiak wyschnie to nie czuć kompletnie tego zapachu, a sierść nie jest ani klejąca, ani twarda.
    Pozdrawiamy!
    K&T
    jackterror.blogspot.com

    • Mi się sprejowanie bardzo podoba – myślałam, żeby działanie obroży wzmacniać dodatkowo nie kropelkami, a sprejem właśnie, tak przed spacerem zapobiegawczo. Tylko kurczę, masz rację – po kąpieli należałoby spryskać ponownie – to chyba oznacza, że trzeba spray zabierać ze sobą na spacer, uh.

      • Sama butelka Exnera ma pojemność 500ml, do tego można dokupić zapas 1L. Nie jest w takim razie ciężka, a wydaje mi się, że bez problemu można go użyć po spacerze, już w domu, jak psiak sobie wyschnie po wodowaniu. Wg producenta preparat wywołuje niedrożność układu oddechowego i pokarmowego u pasożytów, więc wydaje mi się, że nawet jeśli psiak przyniesie coś po spacerze, to po spryskaniu zleci :)

  • thestryofmydog.blogspot.com

    Ja stosowałam różne krople, tanie obroże i spraye. Nic nie działało dłużej niż tydzień. W tym roku kupiłam Kiltix i mam nadzieję, że się sprawdzi.

  • My do tej pory stosowaliśmy różne krople, obroże (te tanie zwykle) i nic nie pomagało.
    Mój psiak jest w typie Goldena (dużo sierści) i chodzi po różnych chaszczach, kilka razy znalazłam kleszcza na nim, ale i tak Foresto dobrze się spisuje (według wetki miał chorobę odkleszczową + musiał mieć wbitego kleszcza przez 24 h, ale nie miał).

    A moja ciocia (mieszka w Holandii), która ma jamnikowatego psiaka (sierść jest średniej długości) używa kropli Frontline i mówi, że działają, ale z tego co mi wiadomo to oni nie chodzą po takich terenach jak my.

  • To jest bardzo kontrowersyjny temat, bo co pies, to opinia, ale dobrze, że mówisz o różnorodności preparatów. Janka nie jest typem psa, który zbiera kleszcze, do tej pory stosowałam różne kropelki (nie patrzę na nazwę, kieruję się składem i staram się go zmieniać przy kolejnym podaniu), raz przez miesiąc nosiła tanią obróżkę (która jako jedyna mnie przekonała, bo była z miłego materiału), obecnie, ze względu na leki jakie brała i jakie bierze, nie chciałam pakować w niej dodatkowej chemii, jej organizm jest bardzo osłabiony, dlatego zdecydowałam się na ultradźwięki – bo zabezpieczać psa trzeba. Ja kupiłam wersję tańszą, nie Ticklessa. Na razie sprawdza się bardzo dobrze, ale jednak moja świadomość mówi mi, że to taki trochę pic na wodę, dlatego mimo wszystko chcę Jankę dodatkowo zabezpieczyć. No i u nas dużym problemem jest woda – pies jest nieodwoływalny i choć założyłam brzęczyk na osobną obrożę, to jeszcze nie miałam okazji, żeby ją zdjąć przed wizytą psa w jeziorze ;) No ale działa! Świeci, wysyła ultradźwięki (sprawdzałam w aucie z alarmem :P ) dynda… Szykuję się też do zrobienia naturalnego preparatu odstraszającego kleszcze, bo ładnie pachnie ;)

    • Dokładnie, to co działa na jednego psa, może być nieskuteczne przy drugim, dlatego piszę o SWOICH doświadczeniach, nie uogólniając :)
      Czy ten Tickless (i pochodne) to pic na wodę? No nie wiem, ja myślę, że coś w tym może być od czasu rozmowy z właścicielką sklepu zoologicznego w którym kupuję BARFa. Ma dużą wiedzę, stale się rozwija, ufam jej opinii, a Ticklessa nosi jej sunia. Bardzo zachwalała to urządzenie, więc patrzę na nie teraz łaskawszym okiem :)
      Chętnie poczytam o naturalnym preparacie, mi brakuje jaj żeby się na to przerzucić.

      • Póki co, też chwalę te ultradźwięki, choć spotkałam się z różnymi opiniami. Dla mnie ważne było to, czy nie oddziałuje na inne organizmy – psy i koty. Nigdzie nie można znaleźć informacji o natężeniu, ani konkretnych badań. I to mi w tym trochę przeszkadza… ;) Jeśli chodzi o naturalne preparaty (i brzęczyk i jakiś własnej produkcji sprej) to są dla mnie tylko dodatkiem, choć myślę, że Jance by wystarczyły, ona naprawdę nie zbiera kleszczy. W zeszłym roku ostatnie krople dostała na początku czerwca, pierwsze krople jakie dostała w tym roku, to Fiprodog dwa dni temu. Ponad 9 miesięcy bez chemii i bez kleszcza. Za to miała obrożę feromonową (której olejki również działają odstraszająco na owady) a później ten brzęczyk, który nosi chyba już 1,5 miesiąca :)

  • Kurcze, miałam podobny temat w roboczych, a Ty nie dość, że mnie wyprzedziłaś, to jeszcze go wyczerpałaś! :D

    O Bravecto słyszałam same pozytywne opinie od osób, które go używają, ale większość nie może pochwalić się chociaż kilkuletnim doświadczeniem z tymi tabsami, więc tak naprawdę ciężko coś powiedzieć. Ja trochę się obawiam, że po paru latach psi organizm nie będzie po nich zbyt sprawny albo jak pies źle zareaguje, to trudniej będzie się tego pozbyć. Przy kroplach/obroży wystarczy na ogół kąpiel.
    Cenowo przy dwóch psach nie jest wcale tak źle, niektórzy kupują jedną, wielką tabletkę i dzielą na pół. No chyba, że jeden pies jest na tyle duży, że musiałby zjeść całą, największą tabletkę, to wtedy faktycznie nie jest to tania impreza.

    Kiltix pachnie jak dentastixy Pedigree! :P Mi też jego zapach jakoś nie przeszkadza. W tym roku używa tego Tosiek, a Gi z racji, że zdarza jej się wlecieć do wody ma Foresto. Jak na razie z obu jestem zadowolona. Foresto używam pierwszy raz, kleszczy nie ma wcale, a jak się jakiś zdarzy, to umiera, te co chodzą sobie na psie/tam gdzie był pies są wyraźnie otumanione.

    Krople raz działały bardziej, raz mniej, nie wiem od czego to zależy. A po Sabunolu Toś raz miała do takiego stopnia podrażnioną skórę, że w miejscu zakroplenia był strup.

    Tickless bardzo mnie zaciekawił już jakiś czas temu, ale i tak trzeba by zabezpieczać czymś psa dodatkowo, bo jakby się jakiś przyczepił, to urządzenie krzywdy mu nie zrobi. No i przy małych psach jednak niezbyt mi się widzi, trochę spore to.

    U nas na chwilę obecną wygrywają obroże od Bayera. Teraz rozglądam się za czymś dla siebie, bo jak psy praktycznie nie łapią teraz kleszczy, tak ja czasami znajduję te paskudy na spodniach. Może trzeba kupić sobie Foresto? ;)

    • Po tym jak znalazłam kleszcza na nodze (pod spodniami) to ojciec powiedział, że trzeba kupić mi taką obrożę jak ma pies (Foresto) :|

    • Ah, i tak możesz napisać o swoich doświadczeniach, na pewno są inne od naszych, patrząc po komentarzu i wielkości psiaków choćby :)

      Tak, też się obawiam trochę efektów ubocznych stosowania, które objawią się po czasie. I nie myślę nawet o konkretnych chorobach, ale o tym, że może po prostu zwiększają ryzyko zachorowań np. na nowotwór. No, ale z drugiej strony czyż chemiczne środki jak obroże są bezpieczne? Jeśli producent Foresto pisze, że obroża nie jest obojętna na mikroorganizmy wodne i nie zaleca spania z psem w łóżku to jakim cudem ta chemia noszona na szyi w ciągłym kontakcie ze skórą ma być obojętna dla samego psa? Jednak do stosowania środków naturalnych jeszcze nie doszłam, brakuje mi zaufania, więc pomędzę, ale z chemii na razie nie rezygnuję :)

      Widziałam w Saturnie takie bransoletki silikonowe na nadgarstki które odstraszają kleszcze i komary ;D

  • Dla mnie największym wyrzuceniem pieniędzy w błoto było kupno Foresto. Kiltix sprawdził się u nas bardzo dobrze, ale Foresto… bez komentarza. W ciągu miesiąca znalezionych 21 wbitych kleszczy, co najmniej drugie tyle ściągniętych, żywych z psa… Dla mnie to klapa totalna. Pisałam nawet do Bayer’a, ale niestety nie raczyli mi odpisać. U nas świetnie sprawdza się z to obroża z PESS, która kosztuje ok.8-10zł, a działa rewelacyjnie.Działanie jest nieco krótsze, bo wynosi ono do 6miesięcy, ale myślę, że jak na tę cenę nie jest źle. Dodatkowo mamy do wyboru dwie wersje zwykłą i bezzapachową. Dla mnie to fajna alternatywa :)

    • A dobrze Foresto zapięłaś? :)
      Cały trik polega na tym, że obroża ma być idealnie dopasowana przy szyi psa. Mają pod nią wchodzić dwa palce(takie ułożone w symbol z „Kosogłosa” :D Nie wiem jak inaczej to opisać) – nie więcej ani nie mniej – większość psiarzy źle ją zapina i potem ma problem, że obroża jest nieskuteczna. Jak ma być, skoro nie dotyka skóry zwierzęcia? :D To jaki kropelki rozpylić pół metra od psa i mieć pretensje :D
      Anyway, u nas hasa już trzecia. Zapinamy prawidłowo, pies kąpie się w zbiornikach wodnych, biega po zakleszczonych nadoodrzańskich terenach, lasach, łąkach, polach, krzakach… I nic się w nią nie wbija. :P

      • Obroża na 100% była założona dobrze, nawet nasz wet ją sprawdzał. Tak, jak wspominałam Kiltix działał u nas bez zarzutów, a Foresto jest dla mnie niestety nieskuteczna.

    • Wiem, że u innej jednej osoby Foresto też nie działało, także nie jesteś jedyna. Niestety czasem nawet dobre zapięcie nie chroni przed kleszczorami. O PESS pisała poniżej Ola od Emeta, widzę, że to jakaś popularniejsza sprawa, a ja na oczy jeszcze nie widziałam, damn it :)

    • Julia

      U nas identycznie niepozorne obróżka z PESS jest genialna ale Foresto -,- i za tą cenę gdzie u psa znalazłam kilkanaście kleszczy , a przy PESS nic i jej ogromnym plusem jest to że jest tania bo u nas kosztuję od 7 do 7.50 [zł] więc mało.
      Pozdrawiam cieplukto :)

  • Ola

    Stosowałam kropelki sabunol – totalna klapa, kupowalismy rózne obroże – tansze i droższe (juz nie pamietam firm, bo to bylo na samym poczatku jak poszukiwalismy czegos skutecznego) – nie działały, a moj pies bardzo przyciaga te pasożyty! Weterynarz polecił nam kropelki Practic,kropi sie raz na miesiac (nie mozna psa głaskac przez 4 godziny i kapac przez 2 doby). Widze, ze jest to mało popularny preparat, ale na mojego psiaka działa. Fakt, zdarza sie, ze kleszcze łażą po sierści, ale sie nie wbijają. Zyjemy bardzo aktywnie i duzo czasu spedzamy w lesie, na łakach wiec jest gdzie łapac kleszcze. Pewnie zdecydowalabym sie na przetestowanie tabletki bravecto, ale jest spora różnica w cenie, wiec pozostaje przy practicu gdzie place za 3-miesieczny zapac 65zł bodajze.

  • Na krople i obroże kleszcze zaczynają się uodparniać. My jesteśmy w fazie testowania Ticklessa. Niedługo jakąś recenzję naskrobię, ale generalnie jestem zachwycona ;)

  • My uzywamy wylacznie kropki – Effipro w naszym przypadku.
    A Bravecto…. no fajnie, tylko dziala po 24h od wbicia kleszcza… wiec zachorowac pies moze. Kleszcze moga zarazac nawet przy ukaszeniu.

    Pozdrawiamy!
    Sledz tez pies

  • dagmara

    A moim zdaniem Bravecto jest jednak fajniejsze od kropli. Wczesniej uzywalam kropli i niestety wkrótce po zakropleniu znalazłam u mojego psa nabitego kleszcza. Poza tym krople trzymają tylko 28 dni, Bravecto działa trzy miesiące. A jak zapomnisz o kroplach, to i tak pies jest narazony na kleszcze i tak. No i Bravecto dziala na kleszcze zanim się dobrze wszczepią. A te, co już się wczepiły, zdychają maks w ciągu 12 godzin, nie 24, a tyle trzeba czekać po kroplach, żeby się kleszcze wybiły. Wiem, bo od tygodnia oba moje psy są na Bravecto i mnóstwo trucheł (nie nabitych!) leżało na ich legowisku.

  • Urszula Ostrowska

    marieanne według ulotki to Bravecto działa po 12 h pasożytowania kleszcza, a ponadto według opinii wet, kleszcz wypuszcza pierwotniaka babeszja canis, dopiero po 24 h pasożytowania, nie wcześniej więc obaw przed zarażeniem na babeszjoze jako takich nie ma!

  • Marzanna Samson

    Potwierdzam, bravecto działa. W okolicach Raszyna są te koszmarne kleszcze olbrzymie, chyba łąkowe się nazywają. Obrzydliwe bydlęta, nawet krople na nie nie dzialają, a obroże to już w ogóle pomyłka jak dla mnie. Moze trzeba stosować bravecto w połaczeniu z czymś, co odstrasza? To chyba byłoby idealne dla psa.

  • Bravecto to dobre rozwiązanie! Mój szczeniak na razie nic nie podłapał, a w Poznaniu chodzimy po lasach. Wcześniej stosowałam krople, ale niestety nie były w 100 % skuteczne.

  • Renata

    Nie stosuję chemicznych preparatów, ponieważ zawierają szkodliwe substancje.Używam od 2 lat ze znakomitym skutkiem naturalnego olejku, którego zapach SKUTECZNIE ODSTRASZA KLESZCZE:

    http://bioanimal.pl/pl/p/Abwehr-Konzentat-dlugotrwala-ochrona-przed-kleszczami-10-ml/122
    Jest BEZPIECZNY dla zwierzęcia i buteleczka wystarcza na cały sezon.

  • Piotr

    Pomocy !!! Kleszcze chcą zjeść moją sunie „LUNA” (owczarek niemiecki długowłosy 4 mies.)
    16 maja 2015 znalazłem napompowanego kleszcza. Weterynarz go usunął i założył osobiście obroże FORESTO. Ciasno na 2 palece. Pies chyba się nie zaraził bo nie było żadnych objawów. Po 5 dniach znalazłem kolejne 2 kleszcze (nienapompowane jeszcze). Usunołem sam a następnego dnia szybko do weterynarza. Wysoka gorączka, pies padnięty. Badanie morfologii i – BABESZJOZA !!!. Przez 3 dni po pół litra kroplówki i po około 6 zastrzyków. Po kuracji LUNA dochodzi do zdrowia. Profilaktycznie 25 maja 2015 zapuściliśmy u weterynarz dodatkowo krople na kark FYPRYST.
    W chwili obecnej jest FORESTO i krople FYPRYST.
    Zaznaczam, że piesek nigdzie nie wychodzi poza ogródek przydomowy
    EFEKT – Wczoraj (27 maj) znalazłem 2 kleszcze przyczepione pod ogonem.(jeden z nich był zakotwiczony że wyrwał się z kawałkiem skóry. Dziś (28 maj) znalazłem kolejnego zakotwiczonego na boku.
    Jestem już załamany. W chwili obecnej podobno jest w organizmie psa jest jeszcze lek (chyba IMIZOL czy coś podobnego) który blokuje chorobę. 1 czerwca ma mieć powtórzenie tego leku – co pewnie da ochrone na 10 dni.
    A co dalej ???
    Co do lokalizacji to jest to Radom. Czytam,że lubelskie i mazowieckie to jest jakaś masakra z kleszczami. Wygląda na to że juz sie uodporniły na FORESTO. W poprzednich sezonach ludzie bardzo chwalili sobie FORESTO, ale mój przypadek nie daje żadnej ochrony.
    Zastanawiam się teraz nad jakims opryskiem, żeby wypryskać ogródek. Tylko, że przy okazji zabije wszystko inne organizny – te pożyteczne również.
    Co czynić ???

    • Z tego co czytałam, rozmawiałam to chyba tylko tabletki Bravecto o których pisałam w powyższym wpisie byłyby skuteczne. Tożto jakaś masakra kleszczowa! Mam nadzieję, że kleszczory już się przerzedziły i Luna czuje się lepiej

  • Bea

    Mój pies ważył 8 kg i miał advantix i 3 lata był spokój, ostatnio troszkę prYtył i chyba ta dawka była za mała…. Uwalił go kleszcz, oczywiście zaraził go babeszjozą…. Psa odratowaliśmy ale wątroba uszkodzona, jest w trakcie regeneracji. Przez 2 tyg chronił go zastrzyk z Imizolu, teraz założyłam mu obrożę i dałam advantix ale dawka dla psów 11-25 kg. Narazie spokój kleszcza nie zauważyłam. Też rozważam tabletki, ale mam obawy z jego wątrobą….. Wyczytałam o specjalnym ojeku odstrasżającym kleszcze, zawiera olejek z geranium i drzewa herbacianego, nie jest tani ale może można go samemu zrobić? Wypróbuję jako dodatkową opcję. Olejek do ciast waniliowy skutecznie odstrasza meszki u ludzi, więc może coś w tym jest?

  • nakleszcze

    Na kleszcze raczej polecam środki biobójcze a nie odstraszające (repelenty) gdyż kleszcze nie maja skrzydeł i nie odlecą tylko będą szukac miejsca nie zabezpieczonego. Dlatego na kleszcze będzie dobry np Bioinsektal niemiecki, naturalny i antyalergiczny. Nie brudzi, nie pachnie i jest skuteczny przeciw kleszczom dla ludzi w tym dzieci oraz zwierzat np dla piesków.
    Więcej do poczytania w sklepie http://www.mugga.com.pl gdzie mozna ten i inne środki nabyć a nawet odebrac osobiście.
    Pozdrawiam

    • Muggę wozimy dla siebie w samochodzie (zawsze pod ręką!), ale nie wiedziałam że są też preparaty dla psów :)

  • Asia_1979

    Piotr, tak jak pisane było wcześniej – spróbuj z bravecto. Można to dawać nawet bardzo małym pieskom, trzeba tylko pilnować, żeby dawka była dopasowana do wagi psiaka. Na trzy miesiące spokój i nie trzeba żadnych dodatkowych środków, ani kropli, ani obroży. I to nie uczula maluchów. Spytaj swojego weterynarza, a jak nie będzie wiedział, to idź do innego.

  • Magda

    Zdecydowanie polecam tabletki Bravecto. Niestety nie są tanie ale za to skuteczne. Mam dwa jamniki na których czepiały się kleszcze pomimo założonych obróżek i użytych kropelek. Pod koniec maja kupiłam im tabletki i problem został rozwiązany. Mieszkam na terenie zalesionym i naprawdę przez ten okres nie miałam kłopotów z kleszczami u swoich psiaków.

  • elaa

    ciekawa jestem gdzie są w tym ludzie

  • Pati

    Stosowałam Foresto. Kleszcze wbijały się. Stosowałam Frontline w sprayu. Kleszcze wbijały się. Stosuję Preventic (Virbac). Kleszcze kręcą się po sierści skołowaciałe. Może z jeden się wbił na chwilę. Niestety Preventic z powodów biurokratycznych zostało w Polsce wycofane ze sprzedaży. Kupuję od ludzi prywatnych, którzy to przywożą zza granicy. Podobno działa również na nużeńce. Nie działa na pchły. Na razie jestem zadowolona.

  • Kazan

    Niestety rozczarowanie z Bravecto!
    U jednego z moich psów – 13 letni kundelek wykryta została babeszjoza.
    Zaskoczenie bo stało się to w połowie lutego i nie znalazłem żadnego kleszcza.
    Środki zapobiegające stosowałem do tej pory w okresie kwiecień- listopad a zimą chciałem dać psom odpocząć.
    Leczenie było długie bo trafił się nawrót babeszjozy co też jest możliwe!
    O czym weterynarze niestety rzadko ostrzegają: czyli po podaniu imizolu i serii antybiotyków, kroplówki nastąpiła szybka poprawa i nagle po 14 dniach ponownie babeszja we krwi. Teraz wiem że trzeba w trakcie leczenia robić starannie morfologię i sprawdzać co się dzieje.
    Oczywiście już od 2 tygodni pies ma obrożę przeciwkleszczową.
    Dla drugiego psa (ON-4 lata) podałem Bravecto – największą bo pies waży 45 kg i niestety też po miesiącu – babeszjoza!
    Oba psy wielokrotnie miały wyjmowane już kleszcze ( po Fiprexie) ale nigdy nie chorowały.
    Czyli nie ma pewnego środka przeciw kleszczom – trzeba próbować wszystkiego i obserwować psa.

    • O nie! A do tej pory wydawało mi się, że jedynym pewnym środkiem jest Bravecto :C Dzięki za podzielenie się informacją. Trzymam kciuki, żeby babeszja już do Was nigdy nie wróciła!

  • sylwia

    Nie podawajcie Bravecto starszym albo chorym psom, moja 14-letnia suka prawie po nim zeszła z tego świata. Może to i działa, ale trzeba pamietać, ze to trucizna wprowadzana do organizmu i nie każdy pies to wytrzyma

  • kasia

    czy są jakieś środki które zapobiegną przynoszeniu kleszczy na sierści do domu , po kroplach i obroży nie wbijają się tylko łażą po kanapie np

  • Alicja Konieczna

    A dlaczego stosując obrożę Foresto należy unikać spania z psiakiem w łóżku? Co ta obroża w sobie ma?:)

  • Jarek Majcher

    Nie rozumiem dlaczego wszyscy tak chwalą Bravecto, po pierwsze potworna chemia, środek prawie „bojowy”, po drugie działa dopiero kiedy kleszcz „wbije” się w skórę o czym pisze producent w karcie produktu ( http://ec.europa.eu/health/documents/community-register/2014/20140211127740/anx_127740_pl.pdf) i nie chroni przed chorobami przenoszonymi odkleszczowo, a to trochę za późno ( nie ma właściwości odstraszających) podobnie sytuacja wygląda w przypadku preparatu NEXGARD. W obu przypadkach producenci jasno piszą cytat: Pchły i kleszcze muszą być przyczepione i rozpocząć pożywianie się na gospodarzu aby ulec
    ekspozycji na substancję czynną.

  • Marta Morawska

    nienawidze zakładać mojej suni obroży, Ona też tego nie lubi. Poza tym one kosztuja kupe kasy a wcale nei działają. Moj wet ciągle gada ze a super. nie prawda. Kupiłam fiprex w tamtym roku i co ? najlepsze chyba co mogłam zrobic. Jak ręką odjął… cena tez super.

  • Marta Morawska

    Ja używałam bravecto i u nas nie działa;/ zupełnie się nie sprawdza, jedyne co to ten fiprex

  • Przemek

    obroża niekoniecznie, też nie lubię… warto też skorzystać z oferty jaką przygotował Bayer producent obroży Foresto: http://www.zdrowyfutrzak.pl/pl/konkurs/

  • Marcin Walkowiak

    Ja też miałem dylemat i używam u mego dużego kundla przy długiej sierści i Bravecto i Frontline w sprayu od czasu do czasu jak idziemy w las psikam go sprayem dla ludzi mugga http://www.mugga.pl i się sprawdza – owszem co nico od czasu do czasu przyniesie , ale deet robi swoje ilość wbijanych kleszczy jest o 99% mniejsza.

    • Aneta Szczepaniak

      muszę spróbować, zerknę sobie akurat zbliża się sezon. jednak teraz od grudnia stosuję fiprex – bo miałam go już, któryś raz z kolei :)

  • Naymar

    Polecam Nexgard Spectra. Szybko i skutecznie zwalcza Kleszcze i pchły. u nas psy nie mają już problemów z kleszczami i pchłami.POLECAM!!!!

    • Gero

      Potwierdzam. Nexgard przepisał mi wet. Działa spoko. O Bravecto słysząłem, że jest niebezpieczny dla psiaka. Pogogluj w necie…

  • Warszawiak

    Frontline combo . Bardzo dobry Preparat na kleszcze. Dzięki temu lekowi mój pies nie ma żadnych pasożytów na skórze. Pozdrawiam