piesprzedsklepem1
Poradnik

O zostawianiu psa pod sklepem

Niedawno ukazał się w Gazecie Stołecznej artykuł autorstwa Jakuba Chełmińskiego Na zakupy idź bez psa, bo wywiozą do schroniska. Do tej publikacji wtrąciłam swoje trzy grosze, które chciałabym na łamach bloga rozwinąć.

– Mój pies nie należy do rasowych, więc nie obawiam się, że zostanie skradziony, ale nie chcę stwarzać sytuacji, w której ktoś mógłby się z nim drażnić czy choćby odwiązać smycz dla żartu. Poza tym liczę się z tym, że może zostać zaatakowany przez obcego psa czy też samemu ugryźć, ponieważ samotne przebywanie przed sklepem bez możliwości ucieczki to dla niego ogromny stres – wyjaśnia Zofia Kwiatkowska, autorka popularnego bloga Pies w Warszawie (pieswwarszawie.pl). Przyznaje, że dawniej zdarzało się jej zostawiać Bonzo pod sklepem, ale już tego nie robi.

W 2010 roku, kiedy dołączył do mnie Bonzo robiłam mnóstwo rzeczy na które dziś bym się nie zdecydowała – jedną z nich było łączenie od czasu do czasu porannego spaceru z zakupami w pobliskim spożywczaku. Teraz już sobie tego nie wyobrażam. Pies przywiązany smyczą przed sklepem był roztrzęsiony i pobudzony, popiskiwał, zachowywał się jakby nie wiedział, czy jeszcze kiedyś mnie zobaczy.
Pamiętam, że kiedyś wyszłam ze sklepu i zauważyłam dwóch chłopców wielce rozbawionych i patrzących w stronę mojego psa i Bonza, który nerwowo zerkał w ich stronę, pokazując wszelkie objawy lęku. Możliwe, że chwilę wcześniej dzieciaki urządziły sobie żarty i zaczepiały go. Możliwe, że po prostu stały i się śmiały. Nie wiem, ale wtedy zbagatelizowałam tę sytuację, mimo, że powinna dać mi do myślenia, ponieważ Bonzo pozbawiony możliwości ucieczki (krótka smycz przywiązana do słupka) przy dużym stresie wchodzi w tryb obronny (wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam :P). Z jednej strony naraziłam go na doświadczanie lęku, z drugiej stworzyłam sytuację w której ktoś mógł zostać poszkodowany. Wtedy uważałam, że przecież nic złego się nie stanie jak chwilkę poczeka, Bonzo po prostu musi się przyzwyczaić, kwestia czasu.
Powiem Wam, że minęły trzy lata i nic się pod tym względem nie zmieniło – każda rozłąka ze mną czy kimś znajomym, kto towarzyszy nam podczas spaceru zmienia Bonzika w Drama Queen. Mimo, że na szkoleniu podczas komendy „zostań” Bonzo wzorowo czekał, aż wrócę zza drzewa, tak pod sklepem targają nim w dalszym ciągu silne emocje. Jeżeli znajomy wstępuje kupić napój, a ja zostaję z Bonzem na zewnątrz – tragedia, po niepokoju psa można by wnioskować że kolegę pożera właśnie grasujący potwór sklepowy.
Jeszcze w zeszłe wakacje (2012) podejmowałam próby przyuczenia Bonzika do zostawania przez 3 minuty samemu przed wejściem na bazarek, gdzie kupowałam mięso dla zwierza. Jednak wyraźne napięcie na jego pysku i nieszczęście skutecznie mnie od tego odwiodło już na dobre.
Nie upieram się przy całkowitym zakazie zostawiania psów pod sklepem, po prostu wiem, że mój się do tego zupełnie nie nadaje. Jeśli ktoś ma spokojnego psa to nie widzę nic tragicznego w zostawieniu psiaka na chwilę pod osiedlowym sklepem, gdzie w trakcie zakupów można obserwować co się z nim dzieje. Ale oczywiście wszystko na własną odpowiedzialność.

Na dwóch blogach, które podczytuję znalazły się chwytające za serce historie psów skradzionych spod sklepu. Takich opowieści jest milion pięćset sto dziewięćset, ale kiedy opowiadają Ci o nich osoby, które regularnie odwiedzasz na blogu, historia staje się bliższa. Pierwsza z nich została opisana przez Zdaniem Psa i traktuje o Maksie, mieszańcu shar peia ukradzionego spod Biedronki w Łodzi. Autorką drugiej jest Nie Taki Pies Jak go Malują, która opisała ponad dwuletnią historię walki o west highland white terrierkę o imieniu Daga, skradzioną spod przedszkola.

źródło

Wpis ukazał się po raz pierwszy w 2012 roku na blogu pod poprzednim adresem.

Komentarze (2)

Ja uważam że jak się ma zostawić psa samego na chwilę podczas której robimy zakupy to rozsądniej jest go na tę chwilę zostawić w domu, mieszkaniu które jest dla niego azylem i tam tęsknota będzie łatwiejsza do zniesienia a nie pod sklepem w obcym miejscu, obcy ludzie i nie wie czego się może spodziewać… a naprawdę niektórych ludźmi nawet nazwać nie można i mogą zrobić mu krzywdę.
Zresztą psa trzeba nauczyć zostawania samego w domu, nie mówię na wiele godzin,ale przynajmniej na te chwile kiedy robimy zakupy, jemu i nam to wyjdzie na zdrowie :)
Piesek z pierwszego zdjęcia, to mój sąsiad z mieszkania obok xD widzę fejm ! :D
Ja czasami zostawiam moją Tinę, ale to dosłownie na 2 minuty, nie piszczy nie szczeka po prostu leży i czeka, a z nią do sklepu to w awaryjnych wypadkach kiedy muszę coś szybko kupić.
Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Po pierwsze, zwykle nie komentuję masowo jednego bloga, ale to o czym piszesz jest warte dyskusji. Po drugie dziwię się, że ludzie tak powściągliwie wypowiadają się pod Twoimi tekstami, bo mnie aż rwie, żeby dodać coś od siebie.
    Wczoraj na blogu dogspaths.blogspot.com został poruszony temat opisywania/ujawniania własnych niepowodzeń w pracy z psem. Sporo myślałem na ten temat i mimo woli analizuję różne blogi pod tym kątem. Ciekawe, że Ty bez ogródek piszesz o własnych błędach i przyznajesz się do nich z pełną odpowiedzialnością. Uważam to za duży plus, bo dzięki temu Twoje teksty są autentyczne, dobrze się je czyta i łatwo odnieść je do siebie (nie tylko Twój pies nie nadaje się do czekania pod sklepem). Ale już koniec tego słodzenia, czekam na kolejne wpisy.

    • Pies w Warszawie

      Ah :) Bardzo dziękuję za ten i inne komentarze (na resztę też zaraz odpiszę w kolejności), strasznie miło przeczytać taki świetny feedback. Jeśli chodzi o wypowiedzi pod tekstami to kilka więcej znajduje się na blogu pod starym adresem – pieswwarszawie.blogspot.com
      Na obecną stronę przeniosłam się tydzień czy dwa tygodnie temu, stąd m.in. problemy z wyświetlaniem zdjęć, nad czym wytrwale pracuję.
      Dziękuję za ten komentarz z jeszcze jednego powodu – potwierdza się moja opinia, że wypowiedzi pod tekstami są naprawdę istotną częścią bloga, więc zamierzam je po prostu skopiować i dołączyć do treści wpisów, żeby nie zginęły.

  • Wszystko zależy jeszcze od otoczenia sklepu i czasu, na jaki pies zostaje. Jeśli sklep jest mały i osiedlowy, znajduje się w spokojnej okolicy, to większa szansa, że pies nie będzie czuł się aż tak bardzo przestraszony. Poza tym istnieją tacy właściciele, co zostawiają psa pod sklepem i nie ma ich dwie godziny, a pies w tym czasie np. stoi na mrozie.