przygotowac1
Poradnik

Psie Zen | Jak przygotować psa do wyjścia na miasto?

Jej psy były chyba wszędzie. Przekąszenie lodów w restauracji, wąchanie obrazów na wernisażu, spacerowanie po galerii handlowej – to chleb powszedni dla owczarkowatych Rasty i Shadowa. Weteranka psiejskości w mieście – Kamila Tatoń radzi jak przygotować psa do wyjścia na miasto.

Najpierw moją uwagę przykuły zdjęcia z Instagramu, na których widać psy trenujące w przestrzeni publicznej, opatrzone hasztagiem #dogszeninthecity. W drugiej kolejności przyszedł wpis Po co moje psy chodzą do sklepu? na blogu Kamili „Rudej”, obfitujący w dziesiątki zdjęć psów w niecodziennych sytuacjach. Po rozmowie telefonicznej Kamila jawi mi się jako mistrzyni ogarniania psów w przestrzeni publicznej od której można się sporo nauczyć.

Kamila włożyła masę pracy w „ogarnięcie” swoich futer tak, aby mogły odnaleźć się w każdej sytuacji.

Przyprowadzając do domu psa, wiedziałam, że będzie to mój towarzysz w różnych sytuacjach. Będziemy jeździć razem na wakacje, po wypadach ze znajomymi czasem będziemy stołować się w miejscach publicznych, czy nawet po dłuższym spacerze w drugim końcu miasta pójdziemy na lody. Wiedziałam też, że będziemy podróżować komunikacją miejską, a kiedyś na pewno też pociągami.

Stały klient :) #icecream #dog #dogfriendly #moznazpsem #fabrykalodow #bordercollie #famous #szczecin #fisheye

Post udostępniony przez Kamila Tatoń (@zapsieniwsieci)

Dwie inicjatywy Rudej:

 Zapsieni w sieci – personalny blog

Psi Szczecin – blog poświęcony inicjatywie psiarzy w Szczecinie. Chodzi o to, aby promować odpowiedzialne przebywanie psa w przestrzeni publicznej. Członkowie Psiej Grupy promują także pozytywny wizerunek psa w mieście.

Kamila, Twoje psy urodziły się już takie obeznane ze światem?

No co Ty! (śmiech) Rasta, która trafiła do nas jako szczeniak, wpadała w paniczny stres, kiedy znajdowała się obok obcych ludzi. Na początku zorganizowałam ćwiczenia w domu – zapraszaliśmy znajomych w odwiedziny. Na klamce drzwi od zewnętrznej strony czekała na nich każdorazowo karteczka z instrukcją i jedzenie. Kiedy przyjmowanie gości okazało się dla Rasty superzabawą, podwyższyłam poprzeczkę. Może to brzmi głupio, ale udawałam się do sklepu po trunek wysokoprocentowy i szukałam panów żulów w parku. W zamian za flaszkę, panowie mieli cieszyć się na widok Rasty i dawać jej smakołyki.

Przesadziłam z socjalem

„Przesadziłam z socjalem” – śmieje się Kamila i wspomina ile to już razy zdarzyło jej się odkupować spodnie i wręczać pieniądze na pralnię. Aktualnie Rasta ilekroć jedzie tramwajem, z lubością ładuje się na kolana obcym mężczyznom :)

Jak radziłabyś przygotować psa do miastowego wyjścia, np. do kawiarni?

Ważne, aby nie robić nic na siłę, ale metodą małych, drobnych kroczków. Pierwsze wspólne wyjścia do kawiarni powinny być jak najkrótsze – minuta, dwie. Nastawmy się na to, że zamówimy kawę w kubku na wynos. Pierwsze doświadczenia w lokalu gastronomicznym mają być dla psa jak najprzyjemniejsze i możliwie krótkie. Najlepiej dać mu w knajpie przysmaki zabrane na tę okazję z domu, poczekać aż zje, wziąć kawę i wyjść. Gryzak czy smakołyki nie tylko zbudują pozytywne skojarzenia, ale dodatkowo pozwolą mu się zająć się sobą.

Przydatna jest też nauka samokontroli i wyciszanie psa, aby uczył się opanowania emocji. Równocześnie należy mierzyć siły na zamiary, więc dobrze jest początkowe wyjścia zaplanować. Natężenie gości różni się od pory dnia i rodzaju lokalu – przed przyjściem  można skontaktować się z psiolubnym lokalem i zapytać w jakich godzinach jest najmniejszy ruch.

Psie Zen

Kamila wraz z EduAnimalis zorganizowały kurs Dog’s zen in the city, polegający na oswajaniu psów z miastem.

Treningi zazwyczaj odbywają się na placu, gdzie pies i opiekun współpracują idealnie. Niestety zdarza się, że mimo dobrego sprawowania na placu, pies wpada w panikę podczas spacerów po mieście, dlatego Dog’s zen in the city od początku jest prowadzony w miejskim środowisku. Skierowany jest do osób, które chciałyby wspólnie z psem pojechać na wakacje, czy od czasu do czasu zabrać psa na miasto.

Za poprawność merytoryczną i układanie treningów oraz części zadań  w wyzwaniach odpowiedzialna jest Kasia, prowadząca EduAnimalis – Centrum Psychologii Zwierząt i Szkolenia Psów. To ona również konsultuje psy przed kursem, tak, aby program był odpowiednio dobrany do możliwości każdego teamu.

Kasia Wawryniuk: Nie wrzucamy zwierzaków w sytuacje, które mogłyby je przerosnąć, wówczas zajęcia nie miałyby sensu.

Pomysł został zainspirowany inicjatywą Psi Szczecin, który promuje odpowiedzialne przebywanie psa w przestrzeni publicznej – w jego ramach odbywały się już miejskie spacery z psami, podczas których psy trenowały samokontrolę m.in. w centrum handlowym Galeria Kaskada.

Zajawka z 3 spotkania #dogszeninthecity #jestduma #frenchbulldog #training #work

Post udostępniony przez Kamila Tatoń (@zapsieniwsieci)

Kurs Dog’s zen in the city to przede wszystkim praca nad samym przewodnikiem psa. Tak, aby w zgiełku miejskim potrafił odnaleźć swojego czworonoga i jego potrzeby. Kurs to przede wszystkim nauka utrzymania balansu między zezwoleniem psu na swobodę i zrealizowania jego potrzeb takich, jak potrzeby fizjologiczne, eksploracja terenu, zabawa z innymi psami, kontakt z przewodnikiem, bieganie, a skupieniem i opanowaniem w trakcie pokonywania ruchliwego odcinka chodnika czy niebezpiecznego przejścia dla pieszych.  Drugim założeniem było oswojenie psów z miejscami publicznymi i wprowadzenie rytuałów, czyli gotowych scenariuszy, co robić w konkretnej sytuacji, np. przy wejściu do lokalu z psem.

– Kasia Wawryniuk, EduAnimalis – Centrum Psychologii Zwierząt i Szkolenia Psów

Organizatorki przed przyjściem do psiolubnego lokalu zawsze wcześniej dzwonią z informacją, że chcą przyjść z większą grupą psów.

Zdarzają się różne sytuacje, gdy na pokładzie jest osiem psów, które dopiero zaczynają kurs – ich zachowania mogą być uciążliwe dla pozostałych gości, dlatego wcześniej upewniają się, że kursanci będą mile widziani i nie sprawiają problemu, nawet jeśli jest to najbardziej psiolubny lokal w mieście.

Challenge accepted

Równolegle z lokalnym kursem, powstał ogólnopolski challenge pod tą samą nazwą. Idea obydwóch inicjatyw jest taka, by zachęcić jak największą ilość właścicieli psów do wspólnych podróży i wspólnie spędzanego czasu, ale w sposób odpowiedzialny. Link to wydarzenia:

Dog’s zen in the city – challenge

W każdej chwili możecie wrzucać do albumu „Dog’s friendly” zdjęcia z Waszych wizyt w psiolubnych miejscach, na całym świecie. Koniecznie piszczcie gdzie zostały zrobione, aby inni psiarze również mogli je poznać. Do wszystkich zdjęć śmiało używajcie hashtagu #dogszeninthecity, dzięki czemu pokażemy światu, że też są częścią naszego społeczeństwa :)

Zadania przygotowuje Kasia prowadząca EduAnimalis. Co niedziela ukazuje się (choć zauważyłam, że nieregularnie:P) zadanie na którego wykonanie uczestnicy challenge’u mają siedem dni. Przykładowo:

„WYZWANIE NR 4
WYZWANIE – ZATWIERDŹ ZACHOWANIE!

Nagraj filmik lub zrób zdjęcie jak na Twojej smyczy widnieje ptaszek zatwierdzający dobre zachowanie psa. Wstaw je na to wydarzenie. Masz czas do niedzieli.

Gdy idziesz z psem na smyczy przyjrzyj się jak ona wygląda.
Odpowiedz sobie na pytanie czy smycz ta zazwyczaj jest silnie napięta czy może swobodnie, lekko zwisa w kształt litery „u” między Tobą a Twoim psem.”

kamilarudataton

Do wakacji jest jeszcze sporo czasu – jeśli zaczniemy teraz, na pewno zdążymy pomału oswoić psa z nowymi sytuacjami. W poszukiwaniu inspiracji zajrzyjcie do wpisu Kamili Po co moje psy chodzą do sklepu?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Ha! Też mamy taką smycz flexi Vario (ostatnie zdjęcie) – bardzo polecamy, bo jest z nami już bardzo długo i nigdy jeszcze nie zawiodła. Utrzymuje nawet 36 kg ON, który ma tendencję do ostrego ciągnięcia :)

    My staramy się jak możemy, ale niestety nie każdy pies może być ”salonowym” wyjadaczem. Jakkolwiek Owczarek Niemiecki nie byłby cudowny to zawsze znajdzie się ktoś komu przeszkadza. Właściciele mniejszych psiaków mają o wiele łatwiej. Sam przekonałem się o tym z Levim – z małym szczeniaczkiem samoyeda wpuszczą nas wszędzie. Z Legion nawet jak jest w kagańcu to kręcą nosem :)

    • Też mamy taką Vario, dostaliśmy ją lata świetlne temu w ramach testów i mogę szczerze powiedzieć, że mając teraz porównanie z klasyczną Flexi Giant, wypada trochę słabo ze względu na imo niewyważony środek ciężkości. W Giancie nawet jak pies pociągnie, to ręka pozostaje w dole, a przy Vario, które jest lżejsza, wędruje co jakiś czas do góry. Jakoś z Giantem czuję się pewniej:)

      Tak, ja też widzę dużą różnicę w postrzeganiu psów pod względem wielkości – jednak w mieście wygodniej jest żyć z kurduplem. Aczkolwiek akurat Kamila ma dwa duże psy, w tym jednego owczarka i jakoś dają radę z wchodzeniem w te różne miejsca :)

      • Ja z Vario problemów w ogóle nie mam, jeśli chodzi o wygodę – nawet przez pewien czas biegałem z psem na tej smyczy i byłem zadowolony. Chociaż jak teraz patrzę na zdjęcia Flexi Giant to rzeczywiście sprawia trochę lepsze wrażenie :)

  • Hania W.

    Zdecydownie jestem zwolenniczką zabierania swojego psa wszędzie. Już nie wspomną, ile to razy jechałyśmy mpk przez całe miasto (klub agility wzywa, my niepełnoletnie, 2 h w jedną sronę – 3 autobusami. Da się? Da!) czy też wsiadałyśmy do pkp jeżdżąc to tu to tam. Co prawda jeszcze prywantm busem jechać nie miałyśmy okazji, a próbowałyśmy, niestety zostawałyśmy zbywane, więc właściwie nie mam czego żałować. Lokale odwiedzamy rzadziej, bądź co bądź tych psiolubnych raczej jest mało i zostałyśmy już kilkakrotnie wyproszone, dlatego raczej staram się unikać tego typu miejsc, o ile mogę, a jeżeli już potrzeba to raczej (oczywiście latem) wybieramy stolik na zewnątrz :)

  • Pufa Pufa

    pięknie ! my też często odwiedzamy kanjpki różniste i to już teraz z 2
    futrami, co, kiedy zachce mi się kawusi na samotnym spacerze z suczami
    jest już jakimś wyzwaniem logistycznym- te sznurki plączące się pod
    nogami, stolik przesówający się razem z psami doń przypiętymi i takie
    tam pierdy :)
    ale NIESTETY nigdy nie przekonywałam tak mądrze Pufy do
    knajp. cóż, pierwszy pies. i widzę jakie miałam szczęście- żarłok
    szybko skojarzył, że przy każdym takim wyjściu dostaje coś do ciamkania ,
    żeby spokojnie siedziała pod stołem. Bu chwyciła o co chodzi jeszcze
    szybciej powielając radosne reakcje Pufy na widok miejsc gdzie
    najczęściej bywamy i obok których teraz nie da się przejść nie będąc
    powleczonymi przez 2 uhahane piesy :)
    Świetna inicjatywa. Dołączamy , a co !

  • Jak oduczyć psa zaczepiania wszystkich po drodze?

  • Super post!