wyrzucaniejedzenia
Poradnik, Sprawy psiarzy

Żarcie z trawnika – interwencja

Straszliwie denerwuje mnie wyrzucanie pieczywa, ciast, kości, wędlin, sera, ryb i czego-tam-jeszcze na trawniki. Nie muszę chyba mówić jakie dobrodziejstwo zapanowało na osiedlowych zieleniakach po niedawnych świętach wielkanocnych. Jeśli mieszkacie w mieście, a Wasz pies jest łasuchem ze złymi nawykami to doskonale wiecie o co chodzi. Niestety ceremonia rozrzucania resztek obiadowych nie kończy się wraz ze świętami, ale radośnie trwa przez cały rok – świątek, piątek, czy niedziela, spleśniałe jedzenie wyrzuca się „dla ptaszków” zamiast do kosza na śmieci, gdzie ich miejsce.

Z mojej perspektywy cierpią z tego powodu wszyscy. Psy zjadając śmieci wykształcają w sobie niepożądany przez właścicieli nawyk, co powoduje frustrację u opiekuna, a psa przyprawić może o niestrawność, a nawet doprowadzić do śmierci, jeśli ostra, gotowana kość kurczaka przebije narządy wewnętrzne. Ten łańcuszek idzie jednak dalej – pies dostaje rozwolnienia, którego właściciel nie ma ochoty sprzątnąć – raz, że jest to trudne zadanie do wykonania, zwłaszcza w wysokiej trawie. Dwa, że zirytowany opiekun pragnie wyrównać porachunki z karmicielami i stwierdza, że zacznie sprzątać, kiedy tamci przestaną rozrzucać jedzenie. Niesprzątnięte kupy zagrzewają do boju rodziców, którzy w obawie przed ubrudzeniem zakazują dzieciom bawić się w trawie, coraz głośniej i częściej pomstując na psiarzy. Z kolei ptaki karmione przez człowieka odzwyczajają się od zdobywania pokarmu samodzielnie, w dodatku zepsuty pokarm powoduje problemy gastryczne i namnażanie się komórek rakowych (zupełnie tak samo jak u człowieka). Szwedzki stół wyłożony na deptaku zachęca do uczty również okoliczne gryzonie, na które z kolei pomstują wspólnoty mieszkaniowe. Długo mogłabym jeszcze wymieniać negatywne skutki wyrzucania jedzenia w miejscach publicznych.

zdjęcie 1

List do drogich sąsiadów znaleziony na Mokotowie. „Tymi resztkami karmią się szczury!”

Trudno walczyć z tym zjawiskiem – należałoby przyłapać winowajcę/winowajczynię na gorącym uczynku, ale nawet zwrócenie uwagi czy zrobienie awantury może nie przynieść spodziewanych rezultatów. W naszej kulturze funkcjonuje głęboko zakorzeniony upcyckling – chleba nie wypada wyrzucić, lepiej rzucić ptaszkom, żeby się nie zmarnował. Rybia głowa wyrzucona przez okno na parterze – delikates dla biednych kotków! Szkoda, że kotów w okolicy nie ma, a po łeb sięga mój domowy, żywiony specjalistyczną karmą dla uczuleniowców pies. Nie zapominajmy również o uczciwym wyłożeniu na trawie kości z rosołu, no przecież ktoś na pewno się na nie połaszczy, nic się nie zmarnuje. Może zasmakują dzikom z pobliskiego lasku?

Ostatnio pogrzebałam nieco na stronie Urzędu Miasta i ku memu zdumieniu znalazłam serwis umożliwiający zgłoszenie awarii lub interwencji. Zgłoszenia podzielone są na kilka grup, każdej z nich przypisano stosowną ikonę.

I tak mamy do wyboru:

  • Uszkodzenie, dewastacja;
  • Drogi;
  • Komunikacja;
  • Wodno-kanalizacyjne;
  • Lokalowe;
  • Zieleń;
  • Zwierzęta;
  • Śmieci;
  • Odśnieżanie;
  • Inne.

Podpunkt „Zwierzęta” nie odnosi się broń boże do spraw domowych ulubieńców, ale do zwierząt dzikich, przebywających poza kontrolą człowieka. W tej kategorii zgłosić możemy obecność gryzoni, dzikich lub martwych zwierząt.

Aby przetestować jakość usługi, pozwoliłam sobie zgłosić w kategorii „Śmieci” osiedlową stołówkę urządzoną na skrzyżowaniu ulic Narbutta i Kieleckiej.

zrzut_ekranu-1a

Jak to zrobić?

Zgłoszenia dokonujemy w czterech prostych krokach:

1. Na stronie warszawa19115.pl wybieramy „Zgłoś awarię/interwencję”, a następnie zaznaczamy kategorię: „Śmieci”.

2. Wybieramy pierwszą opcję „zaleganie nieczystości w miejscach publicznych”.

3. Zaznaczamy lokalizację zgłaszanego przez nas miejsca na mapie – adres automatycznie zostanie uzupełniony po ustanowieniu punktu, albo wpisujemy go samodzielnie.

4. Dołączamy opis zdarzenia i zdjęcie. Możecie zaznaczyć, że chcecie być na bieżąco informowani o statusie zgłoszenia. Ja wybrałam opcję, że chcę, ale nie zgodziłam się na przetwarzanie danych osobowych no i do dziś żadna informacja o zgłoszeniu nie dotarła. W związku z tym możliwe, że trzeba zgodzić się na przetwarzanie.

zdjecie 2-horz

Kilka dni po tym jak dokonałam zgłoszenia, przechodziłam obok „miejsca interwencji” i wiecie co? Było czysto! Po raz pierwszy odkąd pamiętam, na skrzyżowaniu Narbutta i Kieleckiej nie znalazłam ani jednej pajdki chleba. Wciąż jestem w ciężkim szoku i zaczynam wierzyć, że owo zgłaszanie interwencji przez Centrum Komunikacji z Mieszkańcami działa. Pełna nadziei zamieszczam ten wpis, aby szerzyć dobrą nowinę i zachęcać Was do zgłaszania własnych osiedlowych pseudo-karmników.

Warto wiedzieć, że wyrzucanie śmieci jest karalne.

Stosownie do art. 145 ustawy dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (j.t. Dz. U. z 2007 r. Nr 109, poz. 756 ze zm.), kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany. Miejsce dostępne dla publiczności, inaczej miejsce publiczne, to miejsce ogólnie dostępne. W wyroku z dnia 9 listopada 1971 r. (sygn. akt. VKRN 219/71) Sąd Najwyższy stwierdził, że za „miejsce publiczne” uważa się każde miejsce dostępne dla nieokreślonej liczby osób.

źródła: eporady24.pl,  warszawa19115.pl

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Kaśka

    Najciekwsze jest to, że „przyłapanie na gorącym uczynku”, czyli znalezienie osoby odpowiedzialnej za „dokarmianie” wcale nie jest takie proste.. Nasze osiedle znajduje się prawie w lesie i po smakołyki z domowej stołówki przychodzą m.in. lisy, kuny i pewnie jeszcze inne, których nie widziałam. Ale żeby wiedzieć na 100% kto wyrzuca, tego niesety nie udało mi się osiągnąć. NIGDY nie udało mi się zobaczyć kto zostawia jedzenie na trawnikach. Podejrzewam też, że osoba, która to robi również wie, że nie jest to najmądrzejsze.
    Dodatkowo kiedyś zostałam przez sąsiadkę poczęstowana kostkami z kurczaka. Wszystko byłoby super, gdyby ta sąsiadka nie miała psa. A ona miała psa, któremu kości nie dawała i przyszła do mnie, bo może mój pies je, bo on taki duży, to pewnie mu dajemy!! Myślałam ,że ją ze schodów spuszczę.

    • Niestety nawet przyłapanie na gorącym uczynku w przeważającej części przypadków skończy się zapewne wzajemnym niezrozumieniem. Warto wiedzieć, że takie zaśmiecanie jest karalne, może to ostudzi zapał pseudo-karmicieli: Art. 145. Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec,podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

  • Ola

    Nic mnie tak bardzo nie denerwuje jak to żarcie…codziennie muszę rozglądać się czy przypadkiem gdzieś nie leżą kości.. Ostatnio Emet dorwał ugotowaną drobiową, na szczęście skończyło się na wymiotach.

    • O tyle mogę Cię pocieszyć że Bonzo niestety wiele pożarł kości z trawnika (w tym znaczną ilość drobiowych) ale żadnych problemów z nimi nie miał (jak dotąd). Kiedyś mi się wydawało, że od takiej kości powikłania murowane, ale widać trzeba się bardziej postarać.

      • Zarówno Bonzo, jak i Emet to pieski w sile wieku – w ich przypadku kości nie są bardzo groźne. Uważać należy przede wszystkim na psiaki stare. Sama znałam jednego pieska, który właśnie przez kości drobiowe zakończył swój żywot. :(

  • Zośka Koziorowska

    u mnie na zamknięte osiedle raczej żadne służby nie zajrzą, ale to miła nowina, że cokolwiek w tym mieście działa jak należy :)
    przez takich idiotów, którzy wywalają żarcie za okno moja piesa po podwórku (zamkniętymXD) chodzi albo na smyczy, albo w kagańcu. swoboda skończyła się, jak wyciągnęłam jej z pyska plastikową osłonkę z kiełbasy z metalową OSTRĄ zawleczką. chętnie bym tego mordercę dorwała :/

    innym problemem są mili sąsiedzi domków jednorodzinnych. koleżanka przez długi czas walczyła z sąsiadką, która wrzucała jej na posesję resztki żarcia, bo przecież „piesek tak chudo wygląda”… brak słów po prostu.

    • Ojezu, sąsiedzi o ptasich móżdżkach się Wam trafili. Szkoda gadać!

  • Eliza Kamińska

    Napiszę pod „starym” postem, ale to jeden z moich „ulubionych ” tematów. Bardzo mnie irytuje to wszechobecne wyrzucanie śmieci, nazywanych jedzeniem. Osobiście mam na koncie jeden sukces, kiedy to przyłapałam panią wyrzucającą „dla ptaszków” tuż pod moją klatką. Powiedziałam jej, ze jeżeli jeszcze raz to zrobi to zgłoszę ją do SM za zaśmiecanie, a teraz zrobię jej zdjęcie jako dowód. Próbowała ripostować, coś o psie na smyczy (mój był na smyczy). Ale na widok telefonu, którym chciałam cyknąć fotkę uciekła aż się kurzyło. I od tej pory już nie ma problemu „jedzenia” w tym miejscu.
    Również zgłaszałam problem śmieci przez serwis, o którym piszesz. Faktycznie zniknęły, ale zaraz ponownie się pojawiły :( Niestety ludzie są niereformowalni, chyba tylko strach na nich działa, a i to nie na wszystkich.

    • Gratuluję! Ja się w międzyczasie przeprowadziłam na Białołękę i problem rozrzucanego jedzenia zmalał do minimum. Obecnie mam tylko jedną starszą panią, która karmi okoliczne koty a i to nie pod oknem, a na terenie pobliskiej fabryki. Jednak pojawił się nowy problem – zmasowane menelskie kupy. Zawsze coś, no zawsze coś :)

  • tatapeta

    Podbudowana informacjami, jakie tu znalazłam, w ostatnich dniach postanowiłam przetestować serwis warszawa19115.pl. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda proces, więc wyraziłam zgodę na przetwarzanie danych osobowych. A było tak:
    – Zgłoszenie przyjęte w dniu 12-12-2015 o godzinie 20:44:57 zarejestrowano pod nr 702551/15.
    – Zgłoszenie o numerze 702551/15 zarejestrowane w dniu 12-12-2015 o
    godzinie 20:44:57 uzyskało status: Teren oczyszczony. Dziękujemy za
    zgłoszenie.
    (tę informację otrzymałam mailem w 22 grudnia).
    Śmieci jak były tak są. Wolałabym otrzymać jakąkolwiek inną informację (np. niski priorytet, w gestii spółdzielni), ale zgodną z prawdą niż odpowiedź-ściemę wysłaną z automatu.

    • tatapeta

      Może pochopnie oceniłam, więc żeby była jasność – w ciągu 10 dni od zgłoszenia do momentu zmiany statusu, nie zauważyłam żeby teren został uprzątnięty. A 10 dni to całkiem sporo choćby z punktu widzenia szczurów.

      • No tak, możliwe że śmieci o których pisałam w tym wpisie zostały uprzątnięte przypadkiem/zjedzone przez żarłoczną istotę – nie wiem. Szkoda, bo człowiek chciałby wierzyć, że jego zgłoszenie ma wpływ na otoczenie. Dzięki za podzielenie się, szkoda że tak nieszczęśliwie olali sprawę :C