kaganiec
Poradnik, Sprawy psiarzy

Wielkie Halo. Zmiany w przepisach ZTM

Przewóz zwierząt w komunikacji miejskiej określa rozdział IV regulaminu przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie. Dostępny TUTAJ.

Od 1 sierpnia naruszenie któregokolwiek z szeregu umieszczonych w regulaminie przewozu przepisów porządkowych traktowane będzie jako wykroczenie z art. 54 Kodeksu Wykroczeń(wykroczenie przeciwko przepisom porządkowym o zachowaniu w miejscach publicznych) – informuje ZTM.

Pies może być pasażerem ZTM jeśli:

  1. nie zachowuje się agresywnie i nie jest uciążliwy dla pasażerów
  2. ma założony kaganiec i trzymany jest na smyczy
  3. nie będzie utrudniał przejścia, narażał na szkodę osób i mienia pasażerów, zasłaniał widoczności obsłudze pojazdu oraz zagrażał bezpieczeństwu ruchu
  4. właściciel posiada przy sobie ważny dokument poświadczający aktualność ustawowo wymaganych szczepień weterynaryjnych
  5. nie będzie przewożony w miejscu do siedzenia
Złamanie, któregokolwiek punktu od 1 sierpnia 2014 roku będzie podlegać karze grzywny!

Źródło: Pieskie Sprawy

Trzeba Wam wiedzieć, że przepisy nie są nowe, obowiązują w Warszawie od lat. Jedyną zmianą jest fakt, iż od 1 sierpnia za niespełnienie któregoś z powyższych wytycznych przepisów możecie spotkać się z karą finansową zamiast z upomnieniem.

Mimo faktu, że przepisy obowiązują od lat to z moich obserwacji wynika, że większość podróżujących metrem psów ku memu zdumieniu wcale nie ma kagańca. Argumenty są różne i z pewnością gdzieś już je wcześniej słyszeliście:

– mój nic nie zrobi;

– mój lubi ludzi i chce się tylko pobawić;

– mój jest łagodny;

– mój się męczy w kagańcu;

– mój nie jest bestią, żeby musiał mieć kaganiec.

Czy to znaczy, że pies, który zgodnie z przepisami podróżuje komunikacją miejską w kagańcu nie jest łagodny, przejawia agresywne zachowania i uwielbia kaganiec od urodzenia?

Opiekun psa przestrzegający zasad podróżowania z psem może odnieść wrażenie stygmatyzowania psa namordnikiem. W końcu gdyby był łagodny, to właściciel mógłby łamać przepisy bezkarnie, nie?

1172147_409199412541808_1967686971_n

Z tego powodu za każdym razem jak widzę dużego psa w metrze/tramwaju/autobusie bez kagańca z właścicielem jadącym sobie jak gdyby nigdy nic, czuję się trochę poirytowana i mam poczucie niesprawiedliwości. Im więcej osób nie zakłada namordnika, tym bardziej pogłębia opinię, że te jeżdżące w kagańcach są jakieś „nienormalne”. Bo normą jest jazda bez trzymanki, bez przejmowania się przepisami, innymi psiarzami, czy pasażerami, którzy zwyczajnie mogą obawiać się psa.

Po publikacji informacji o „zmianach” w przepisach na Facebooku podniosła się wielka wrzawa. Tymczasem według mnie odpowiedź na pytanie „Co się zmieniło?” brzmi – NIC.

Kaganiec mamy ze sobą zawsze na mordzie od momentu przejścia przez bramki do wyjścia przez nie. Mój pies również nie miał z kagańcem pozytywnych skojarzeń na początku. Ale dobrałam taki model, który mu jak najmniej przeszkadza – może w nim ziewać, pić, jeść smakołyki, ziajać. Sprawiłam, że jest przedmiotem akceptowalnym na pysku. Naprawdę – da się ;)

W komunikacji miejskiej zawsze staram się, aby Bonzo nie utrudniał przejścia innym pasażerom. Miło by było, gdyby w zamian pozostali podróżni nie utrudniali mi przejazdu i powstrzymali się od cmokania i gwizdania.

Z książeczką zdrowia powiem szczerze nie zawsze podróżuję. Składa się na to kilka z kilku powodów – raz, że bywam zapominalska i w ferworze pakowania akcesoriów na spacer zwykle nie pamiętam o tym dokumencie. Dwa, że najczęściej korzystamy z metra przejeżdżając zaledwie jedną stację z metra Racławicka do metra Pole Mokotowskie. Odległość jest tak niewielka, że zdarza mi się zwyczajnie przejść tę trasę, dlatego do podróżowania ZTMem z książeczką podchodzę na luzie. A poza tym ona jest papierowa i się łatwo gniecie w mojej miękkiej torbie do psich spacerów.

Świetnym rozwiązaniem dla nas w takiej sytuacji jest poproszenie weterynarza o wystawienie psu zaświadczenia o odbytym szczepieniu na wściekliznę, który można zwyczajnie nosić w portfelu. Nie gniecie się, zawsze jest pod ręką. Odpukać, aby nigdy nie okazało się potrzebne.

Ale wiecie co? Przepis wymagający posiadania książeczki zdrowia mnie nie dziwi – wbrew pozorom pomijanie terminów szczepień nie jest domeną właścicieli psów z terenów wiejskich. Od swojego weterynarza wiem, że jego klienci często spóźniają się ze szczepieniem, lub decydują się na to w odstępach 2 – 3 letnich. Dodajmy jeszcze tych, którzy psa po prostu „mają”, przejdą się z nim 3 razy dziennie wokół bloku i tyle. Książeczka? Jakie szczepienie?

925697_466641286788693_1343028151_n

Wszystkimi kończynami podpisuję się pod tym, co napisała Asia od DziarskaPara.pl:

Odpowiedzialny człowiek po prostu zwraca uwagę na innych, a nie tylko na własną wygodę i widzi mi się.

 

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • My mamy 3 psiaki w tym maltańczyk Bufi, jedynie on jeździ od wielkiego dzwonu komunikacją miejską i powiem, że zgadzam się z tymi przepisami jeśli chodzi właśnie o większe psy, ale w przypadku Bufiego, który waży 3,5 kg to:
    a) nie wiem czy da się znaleźć kaganiec na jego mordkę, kiedyś szukałam i kupiłam taki materiałowy co nie pozwala na zianie – bo kaganiec jest również wymagany przy przekraczaniu granicy aby go posiadać, ale i tak nigdy żaden celnik nie sprawdzał nawet paszportu.
    b) jeśli już jedzie komunikacją miejską to na kolanach jak są miejsca siedzące lub na rękach.

    P.S, jeśli chodzi o szczepionkę przeciw wściekliźnie to cieszą się koncerny ją produkujące. Działa co najmniej 2 lata i w większości krajów obowiązek szczepienia jest co 2 lub 3 lata (, dodatkowo nasi weterynarze mówią, że uważa się że jeśli pies został 3 razy zaszczepiony to już ma odporność na całe życie

    • No właśnie ta kwestia szczepionki jest dość dyskusyjna.Brakuje mi wiarygodnych artykułów, żeby poczytać o skuteczności. Bufi, masz może jakieś fajne źródła wiedzy o szczepieniu?

  • Ola

    U nas nie widziałam tego punktu odnośnie książeczek ze szczepieniami. Gdyby coś się stało, to na pewno by była wymagana więc i tak może lepiej mieć ją przy sobie no ale co zrobić- u nas obowiązek szczepień co rok tak czy tak.
    Mnie strasznie denerwuje ten temat z kagańcami, takie gadanie przeważnie nieodpowiedzialnych właścicieli małych psów, że ,,mój piesek nie gryzie”. Szkoda tylko, że to zwykle te małe szczekacze gryzą innych lub zaczepiają, bo najzwyczajniej w świecie są niewychowane. I zauważyłam, że dotyczy to większości małych psów. Więc nie rozumiem, dlaczego u nas w Bydgoszczy tylko duże psy muszą mieć założony kaganiec. Pies to pies, dlaczego dzielić je na wielkość? Wolałabym gdyby u nas także każdy pies miałby założony kaganiec. Wcale nie musi być on jakimś utrapieniem. Krzywdy psu się tym nie zrobi, szczególnie w fizjologu. A nie będzie obawy o zaczepki innych. Kiedyś mały kundelek ugryzł mnie w nogę autobusie, do krwi. Ale przecież on nie musi mieć kagańca… Teraz coś bym z tym zrobiła, wtedy byłam za mała i za głupia chociaż mogło to się jakąś wścieklizną skończyć.

    • O rany, bardzo przykre doświadczenie z tym ugryzieniem. To jest dokładnie ten powód dla którego stworzono przepisy o podróżowaniu z psem w kagańcu :P Ale on nawet na rekach nie był, tylko sobie stał, tak?

  • Ola

    A właśnie, przewóz psa w każdym środku transportu jest u Was darmowy? Bo czytam regulamin a o opłatach nie widzę na stronie.

    • Tak, tak, jest!

    • Tak, absolutnie darmowy!

      • super po czasie, ale może ktoś tak jak ja będzie notkę czytał- przejazd WKD nie jest zupełnie darmowy. Małe psy jeżdżą za darmo, większe za bilet ze zniżką.

  • Joanna Cybulska

    Kurczę, powiem szczerze, że Lolka nie używa kagańca :/ Nawet udało mi się jakimś cudem znaleźć kiedyś pasujący i mam go, jednak zwyczajnie nigdy nie czułam takiej potrzeby, bo to pies kieszonkowy i zazwyczaj siedzi u mnie na kolanach lub chowa się pod krzesełka. Dodam, że każdy ją rozpieszcza i ona to uwielbia. Jestem przekonana, że gdybym założyła jej kaganiec, to nie wzbudzałaby już takiej sympatii – to o czym piszesz. Jest to tak radosny pies, że zwyczajnie mi się to nie klei, by wkładać jej ten sprzęt na pysk. Muszę to jednak przemyśleć, bo przepisy to przepisy a jako psiara ( to jeszcze blogowa) powinnam być przykładem dla innych…
    Co do zaświadczeń o szczepieniu – czy praktykuje się jeszcze blaszki? Kiedyś dostawałyśmy takową do zawieszenia na obroży jako dowód, że pies był szczepiony (i identyfikator przy okazji). Działa to jeszcze?

    • No właśnie to jest dobre pytanie – nie wiem jaki jest status prawny tych blaszek – czy są traktowane jako poświadczenie od weta czy byle plastik, który każdy może sobie przyczepić. Lola w kagańcu – postrach, he he :)

      • No właśnie jak jechałyśmy na spotkanie z Tobą (a dzień wcześniej przeczytałam ten wpis) postanowiłyśmy założyć namordnik, by było po Bożemu… No i jest dokładnie jak piszesz: tym razem mojego (zfochowanego) uroczego pieska nie zaczepiał i nie głaskał nikt. Ba! miałam nawet wrażenie, że ludzie patrzą bokiem i myślą „jak ta dziunia mogła zrobić z tak małego pieska takiego potwora, że aż w kagańcu musi biedny siedzieć!”. Czułam się winna, serio. W metrze natomiast Lola (jak zwykle) grzecznie leżała i jakaś 3-letnia dziewczynka wyszła z wózka, by ją pogłaskać. Na co jej mama zareagowała: „Kasiu, nie dotykaj pieska, ten piesek jest zły!”. No więc stwierdziłam, że zareaguję i powiedziałam tej Pani, że jak najbardziej Kasia może Lolę pogłaskać, bo jedzie w kagańcu wyłącznie ze względu na przepisy. Pani się zdziwiła i uśmiechnęła, pozwalając córeczce pogłaskać (nadal obrażoną) Lolę. Między nami zaczęła się rozmowa, gdzie oczywiście wszyscy byli zdziwieni, że stosuję się do tych przepisów z tak małym i miłym pieskiem… U mnie na fb można było zobaczyć, że mała Lola w tym metalowym namordniku faktycznie wygląda jak mały psi morderca. No ale trudno. Na szczęście niedługo będzie sobie podróżowała w koszu w wózku, bez żadnego namordnika mam nadzieję ;)

  • Pepe

    Nie wożę psa komunikacją, ale jeżdżę z psami komunikacją i za kagańcem przemawia wiele. Chwila niewygody dla psa, ale może nam zaoszczędzić wielu problemów które idą z jego brakiem.
    To jest ścisk, to jest prędkość, pies się denerwuje, niech go ktoś nadepnie, nie daj boże dziecko i żegnaj się dupo z majtkami, zawsze będzie wina psa.
    W godzinach szczytu w warszawskim metrze ja jestem cała w nerwach, a co dopiero pies ;)
    A btw ostatnio zauważyłam, że w W-wie there’s no extra for the dog :) i pies i bagaż jeździ za darmo chyba?
    xoxo

    • „Żegnaj się dupo z majtkami” – zajebiste :D
      Tak, nie płaci się za psa. A z jakimi psami jeździsz, skoro nie ze swoim? Cóż to za tajemnice? :D

      • Pepe

        Ojoj, nie jeżdżę ze swoim, ale jeżdżę z innymi ludźmi i ich psami, wszystko jawnie :)
        I może nawet kiedyś trafię na Ciebie z Bonzem :)

  • Dorota Woźniak

    I już znam przypadek gdy pan motorniczy wyprosił z tramwaju pania z
    króliczym jamniczkiem bo psiak nie miał kagańca. Ale gdyby jechały
    „karki” z pitem z pewnością motorniczy nie zwróciłby uwagi.

    • No, z drugiej strony ja miałam taką sytuację, że jechałam z Bonzem autobusem i wsiadł na przystanku jamnik i zrobił się duży rwetes, gdyż jamniorek zaczął ujadać na nas, a i Bonzo odpowiedział mu kilka szczeknięć do słuchu. Przyszedł kierowca autobusu, spytał wściekły gdzie psy mają kagańce (mój miał) i kazał jamnikowi się w kaganiec ubrać. Dla mnie to było okej :D

      • Dorota Woźniak

        I co Bonzo i jamnik przestały szczekać?

        • No przestały, panie ogarnęły jamnika, ja ogarnęłam Bonza i wszyscy się uspokoili. Ale masz rację – jeśli jakieś karki jechałyby z dużym psem uważanym za groźnego wątpię, aby maszynista zwrócił uwagę…

  • Ewi

    Bo normą jest jazda bez trzymanki, bez przejmowania się przepisami, innymi psiarzami, czy pasażeram.???
    To dlaczego przewozisz psa bez dokumentów? Wybierasz sobie, który przepis ma Ciebie obowiązywać? Sama robisz to, co tak bardzo krytykujesz. Żenada…
    Ciekawe dlaczego piszesz o „dużych psach”? Bezsensowne uogólnienie. Wiadomo, ze gorsze sa rozpuszczone i strachliwe male pieski, ponieważ potrafią dziabnąc z zaskoczenia i bez powodu lub dlatego ze się czują niepewnie i prawie nigdy nie przechodzą podstawowego szkolenia z posłuszeństwa i adaptacji ! Tego z pewnością nie zrobi 75cio kilowy szwajcar lub dog niemiecki.
    Idąc tym tropem psy powinny nosić kagance również na ulicy. Bo przecież ktoś może się bać. A przepisy SA takie, ze muszą go mieć jedynie rasy uznane za groźne.
    Trzymanie normalnego psa w pustym metrze lub autobusie w kagancu to przesada! A jeśli jest tłok, to lepiej nie jeździć.

    • nixie knox

      „Ciekawe dlaczego piszesz o „dużych psach”? Bezsensowne uogólnienie. Wiadomo, ze gorsze sa rozpuszczone i strachliwe male pieski,………” – nie mogę się powstrzymać :) oraz — Sama robisz to, co tak bardzo krytykujesz. Żenada…
      : ))))

    • Hihi, trochę się pozmieniało od tamtego czasu – ja już też mam przy sobie książeczkę zdrowia. To nie ja ustanawiam przepisy – jak chce sobie Pani pokrzyczeć to proszę dzwonić do ZTM.

      • nixie knox

        niech krzyczy tu ! przecież to przeuroczy komentarz !
        :))
        eh…
        PS właśnie Was zareklamowałam u siebie na piesmorris.eu my, w zasadzie, podróżujemy po Bałkanach, ale ostatnio zdarzyło nam się być i w Warszawie.
        Bardzo fajną stronkę masz! Pozdr.

  • Opos i pies Wałek

    Mam pytanie: ostatnio jechałam z moim psem- Wałkiem, nową linią metra. Metrem jeździmy w kagańcu i ze względu na chore łapy korzystamy z windy. Ostatnio pani z obsługi metra zwróciła mi uwagę, że będąc w podziemiach metra (na parterze, piętro nad pociągami), pies również powinien mieć na ryjku kaganiec. Byłam przekonana, że przepis ten obowiązuje jedynie w wagonie, a nie na terenie całego metra. Czy orientujesz się jak to właściwie jest? Niestety przekopywanie się przez przepisy nie jest moją mocną stroną. Z góry dziękujemy za pomoc :)

    • Cześć Oposie (i Wałku <3)! Wydaje mi się, że pani miała rację – przy przechodzeniu przez bramki/zjeździe windą na poziom peronu zaczyna się strefa biletowa (takie tabliczki wiszą nawet na ścianach :) ) i tam właśnie trzeba się już przygotować do jazdy. Kasia od podrozezpsem.pl też miała zwróconą uwagę, kiedy zdjęła Flice kaganiec tuż po wyjściu z wagonu metra. Ja zakładam przy bramkach i przed windą :)

      • Opos i pies Wałek

        Tylko, że my byliśmy już „piętro wyżej”, za bramkami, tam gdzie nie obowiązuje strefa biletowa. Nadal podziemia, ale już bez pociągu (chodzi o pasaż handlowy w nowym metrze dworzec wileński).

  • Caithelyn Moody i Birr pies na

    Prawda!!!
    Ostatnio miałam dwie raczej niemiłe sytuacje z powodu mojego psiaka. Dodam, że jest psem dużyym, 50kilo żywej miłości . W autobusie oczywiście miał kaganiec na mordce mimo iż tego jawnie nienawidzi, i za każdym razem prpóbuje go zrywać. Dwie starsze panie zaczęły go komentować,że skoro ma kaganiec to musi być wściekły itp. Wkurzyłam się niemiłosiernie i pani powiedziałąm kilka słów na ten temat. Tu był właśnie powielony ten stereotyp o którym wspomniałąś w tekście wyżej.

    Inna sytuacja miała miejsce podczas jazdy autobusem na Palucha. W autobusie były 4 psy w tym tylko mój miał kaganiec… Leżał mordką do ściany więc kioerowca tego nie widział. Łaskawy kierowca wyszedł do nas z kabiny i powiedział, że mamy założyć mu kaganiec albo dalej nie jedziemy…. Poinformowałam bardzo „miłego” pana, ze pies ma kaganiec więc się odmeldował. A co z pozostałymi trzema psam?? Jestem wolo na Paluchu i wiem, że największymi „mordercami” często są te maleństwa. Miałąm chęć gdzieś zaskarżyć sytuację ale dałam sobie spokój.

  • Irena Dyczkewycz

    A gdzie ja znajde kaganiec na psa, w ktorego I mordy prawie niema, I ciagle zwisa mu jezor ???
    Wolalam bym, zeby kagancy niektorym ludziom zakladali. Sa agrysywniejsze od pitbula…!!!! I kierowcom,zwlaszcza jednego chama z autobusu linji 724