WarsawDog
Psi biznes

Jak zaczynały Łorsołdogi

Jak założyliśmy psi biznes? Co było najtrudniejsze? Warsaw Dog od kuchni.

Do napisania tego wpisu zainspirowały mnie trzy rzeczy:

  • spotkanie Kręgu Latających Kobiet na które zostałam zaproszona jako czerwcowa bohaterka, zrobienie podsumowania w swojej głowie ułatwiło mi przelanie myśli na poniższy wpis;
  • prośba Zosi Dymek i kilku innych osób, które są ciekawe tematu, a które nie mogły być na spotkaniu;
  • fakt, że mija rok od kiedy wprawiliśmy w ruch to koło fortuny.

Kiedy zamieszkaliśmy razem we czwórkę (więcej o tym przeczytacie w Pies się mnoży przez pączkowanie oraz w Rok razem) wiedzieliśmy już, że chcemy robić wspólnie inicjatywę zarobkową. Myśleliśmy początkowo o założeniu sklepu internetowego z asortymentem dla psów, pomysł ewoluował w sklep internetowy z wyselekcjonowanymi akcesoriami dla psów ściąganymi z zagramanicy, aż w końcu doszliśmy do odważnej decyzji, że stworzymy produkt sami od początku do końca. Etnolożka i filozof, powodzenia!

Pierwsze koty za płoty

wdkran

Cały proces kreowania firmy – tworzenia jej produktów, wymyślania komunikacji (naszym hasłem jest przewrotne #psiehajfaszyn), znajdowania dostawców, wydłubywania pieniędzy na ten cel zajął nam okrągły rok, od sierpnia 2014 do sierpnia 2015. Nawet roczne przemyślenia i testowania nie uchroniły nas przed wieloma technicznymi wpadkami, które zaliczaliśmy jedna po drugiej, ale to temat na osobny wpis.

Wiele początkowych pomysłów zarzuciliśmy. Jednym z pierwszych było wprowadzenie kolorowych akcesoriów z taśmy polipropylenowej. I tak do zdjęcia w książce Przysmaki na psie smaki Milson pozował w prototypie szelek guardów:

11044585_722880181158556_2727047065208104021_n

fot. futrawobiektywie.pl

Podczas październikowych psich spacerów wymyślaliśmy nazwy kolekcji, kiedy listopadowy deszcz walił w okna, łączyliśmy ze sobą kolory taśm, w grudniu surfowaliśmy po sieci szukając w pobliżu szwalni. W styczniu mieliśmy karabińczyki ściągnięte ze Stanów, pierwsze metki i zaczynaliśmy łączyć ze sobą elementy.

wdsmycz

W międzyczasie wiedzieliśmy już, że zrobimy naszą własną kolorową taśmę i chcieliśmy mieć dwie linie kolekcji – jedną z polipropylenu i drugą, tę naszą. Ostatecznie wycofaliśmy się z wprowadzania powyższej linii akcesoriów z polipropylenu – postawiliśmy wszystko na jedną kartę nie chcąc sobie rozmywać wizerunku. Taśmy do dziś mamy w szafkach i nie bardzo wiemy co z nimi zrobić :)

Nasza taśma jest dokładnie taka, jakiej potrzebowaliśmy – funkcjonalna, bo szybko schnie, nie nasiąka wodą, bardzo mocna i ładna, bo daje możliwość zrobienia dowolnych nadruków. Zdarzyło się, że w akcesoriach z tandetnymi klamrami, zapięcie zwyczajnie pękło na mrozie lub przy mocniejszym pociągnięciu, dlatego zanim wybraliśmy klamry od Duraflexa, obczajaliśmy różnych producentów klamer.

Przez kilka miesięcy zdążyliśmy przemierzyć Polskę wzdłuż i wszerz, żeby znaleźć producentów & dostawców – niektórych musieliśmy przekonać, żeby zrobili nam dany element. Takich taśm jakie sobie wymyśliliśmy jeszcze nikt w Polsce wcześniej nie robił, więc brnęliśmy przez śniegi niejasności niczym prawdziwi pionierzy. Po wojażach i pokaźnej inwestycji wreszcie dostaliśmy do rąk pierwszy rzut akcesoriów w pełni według naszego pomysłu. Były, kurde, piękne! Wiedzieliśmy już, że TO JEST TO.

To jest ten moment w którym mówisz sobie – w ten sposób chcę zarabiać na chleb. Chcę robić coś dla innych, sprawiać przyjemność psiarzom i wywoływać uśmiech na twarzach przechodniów zerkających na psy w kolorowych łaszkach.

wdpoczatki

Biznesplanowy challenge

Początkowo mieliśmy zlecać szycie paniom ze szwalni. Szybko okazało się jednak, że jest to 1. drogie, 2. uszyte niedokładnie. Z naszego biznesplanu jasno zaczęła wynikać jedyna możliwa opcja: będziemy szyć sami. Ścisk w gardle – Kuba w życiu nawet nie stał obok maszyny, a ja ilekroć siadałam, zawsze od razu plątałam nici. Szycie na maszynie jawiło się jako czarna magia dla wtajemniczonych!

Pojechaliśmy na weekend do Lublina, gdzie przeszliśmy przyspieszony kurs szycia u Oli (Ola prowadzi firmę Nuva.pl – produkty dla dzieci, ma przygarniętą sunię Szelmę). Szczęśliwie Milka była łaskawa powstrzymać się od anihilacji rezydentki Szelmy, więc mogliśmy skupić się na nauce.

Podczas realizowania wizji niezbędnych wydatków zaczynało przybywać, więc mieliśmy do wyboru albo zacisnąć pasa jeszcze bardziej albo poszukać zastrzyku gotówki. Cztery miesiące – tyle zajęło nam napisanie biznesplanu wraz ze wszystkimi poprawkami, formalnościami, załącznikami – wszystko po to, żeby uzyskać kredyt (wow, moja pierwsza, prawdziwa pożyczka, hasztag #dorosłeżycie). Przedostatniego dnia pobytu nad morzem, chwilę zanim mogliście przeczytać Z psem nad morze: Białogóra, zadzwoniła pani urzędniczka przekazując radosną wiadomość: dostaliśmy pożyczkę! Do Warszawy wracaliśmy wiedząc już, że teraz dopiero zacznie się największa praca i totalnie nie mogliśmy się już doczekać! :)

Praca wre! Kończymy pisanie wniosku o udzielenie pożyczki na firmę 💌

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Oboje rzuciliśmy swoje roboty i cały czas zainwestowaliśmy w rozwój firmy. Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy któreś z nas nie powinno iść na etat, ale doszliśmy do wniosku, że:

Do czorta! Albo coś robić pełną gębą, albo wcale.

_MG_2730

To, co może być trudne w tej sytuacji, to że cały czas spędzamy ze sobą – jesteśmy parą & małżeństwem, razem mieszkamy, razem pracujemy, razem wychodzimy na wieczorne spacery, razem, razem, razem. Ale przyznam, że Kuba jest najlepszą osobą z którą mogłabym sobie wyobrazić wspólne pracowanie – chyba z żadnym z poprzednich partnerów codzienna współpraca nie szła tak gładko. Na szczęście facet ma swoją pasję i raz na jakiś czas znika szlajając się po tatrzańskich stokach i robiąc zdjęcia, więc da radę odetchnąć :)

Wiecznie na wdechu

Wiedziałam, że własna firma jest tym czego pragnę i co planowałam od dawna, ale chyba nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak wiele pracy to wymaga. Od sierpnia do stycznia pracowaliśmy do późnych godzin nocnych, nie przestając rabotać też w weekendy. Ogromnym plusem tej sytuacji było to, że byliśmy stale w domu, więc psy mogły bezgranicznie oddawać się swojemu hobby – łypaniu na nas.

Marka Warsaw Dog jest wyrazem naszego stylu życia – wierzymy, że z naszymi dwoma psami łączy nas głęboka więź, a opieka nad nimi to przywilej. Możesz mieć psa, sypać karmę do michy i wychodzić z nim wokół bloku lub największego przyjaciela, couchai mędrca w jednym, który przeobrazi Twoje życie w niekończącą się przygodę – wybór należy do Ciebie. My już zdecydowaliśmy.

Biorąc pod uwagę, że prawie codziennie zaczynaliśmy pracę około 9, a kończyliśmy koło 22, do dziś nie mam pojęcia jak w międzyczasie udało nam się hajtnąć. Zaproszenia na ślub zaczęliśmy robić na dwa tygodnie przed terminem ślubu. W ramach prezentów ślubnych dostaliśmy wizytę u tatuażysty – na naszych rękach wylądowały „po prostu dwa urocze pieski”.

dwauroczepieskihyhy

Niestety w święta bożonarodzeniowe rypsnął nam się samochód, a naprawa trwała ponad miesiąc, w związku z czym nie mieliśmy jak ogarniać elementów firmy, pozbyliśmy się również pięciu patyków na naprawę – w tym czasie włożyliśmy masę pracy w to, żeby klienci nie odczuli naszej niedyspozycji.

W styczniu wiedzieliśmy już, że długo tak nie pociągniemy i zaprosiliśmy do współpracy Kasię od Cookiego. Kasia przychodziła do nas początkowo na kilka godzin w wolnym czasie, aż przeszła na pełny etat i pomaga nam nie tylko w szyciu, ale i w ulepszaniu produktów, trzymaniu terminów i generalnie jest zajebistym ogarniaczem.

Najlepszy asystent biurowy 😇 #homeoffice #warsawdog #psiehajfaszyn #juki #ikea #psilajf

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika WARSAW DOG (@warsawdog)

Przełomowym momentem była decyzja o wyniesieniu firmy z mieszkania (dla tych, co nie wiedzą – cała dotychczasowa akcja rozgrywa się na 34 m kwadratowych, w których zmieściliśmy dwie przemysłowe maszyny do szycia, dwa biurka, stół z laserem i regał z taśmami, pozdrawiam).

Od lipca tego roku wynajmujemy mały pokój w PRL-owskim przybytku. Mimo specyficznego wyglądu ma dwie ogromne zalety: jest blisko nas i tak, można z psem.

IMG_20160715_143649

Jak to jest prowadzić psi biznes?

Szczerze? Cudownie, bo to bardzo wdzięczna branża. Klientki i klienci, którzy u nas kupują patrzą na psi świat w podobny sposób, w każdej rozmowie telefonicznej wyczuwam nutkę porozumienia. Jakiś czas temu przeczytałam wywiad z O.S.T.R. (taki polski raper), w którym rzekł on święte słowa:

Wszyscy, którzy mnie wspierają, kupują płytę czy przychodzą na koncert, są moimi przyjaciółmi. Oni utrzymują moją rodzinę. Nie widzę nic złego w tym, żeby otwierać się przed przyjaciółmi.

I ja tak też to postrzegam – może to brzmieć tragicznie idyllicznie, ale w jakiś sposób sądzę, że jesteśmy jedną wielką rodziną – my i nasi klienci (boże, to takie słodkie, że aż się trochę wstydzę). Wszyscy jesteśmy psiarzami. Jestem niesamowicie wdzięczna za każdy zakup w naszym sklepie, bo to jest jak powiedzenie „robicie dobrą robotę”. Oczywiście mamy też system zwrotów – jeśli komuś nie podpasuje nasz produkt, jak najbardziej przyjmiemy go z powrotem i zwrócimy pieniądze – nasze rzeczy mają przede wszystkim służyć (funkcjonalnością) i cieszyć (oko, a za nim ogon).

_MG_6844

I z tego miejsca chciałabym BARDZO BARDZO BARDZO podziękować wszystkim kochanym klientkom i klientom za ciepłe słowa, za super-historie o tym jak Wasze psiaki czekają na przesyłkę, za robienie i przesyłanie zdjęć czworonożnych przyjaciół w akcesoriach od nas – dzięki Wam czujemy, że mamy najlepszą robotę na świecie. Zapewniam Was, że bardzo często odrywamy się od roboty i wszyscy pokazujemy sobie Wasze wspaniałe zdjęcia i się za każdym razem bardzo cieszymy. I jednocześnie przepraszam, że nie wrzucam od razu wszystkich zdjęć, które mają zgodę na publikację dostajemy ich bardzo dużo i nie nadążam :)

Ogromnie dziękuję wszystkim, którzy uwierzyli w nas i nasz pomysł na biznes, przyjaciołom i znajomym – zarówno tym z którymi spotykam się regularnie i relacjonuję co tam w trawie piszczy, jak i tym internetowym, a zwłaszcza zarąbistym ludziom tworzącym blogerską psią grupę. No co ja bym bez Was?

Jeśli macie ochotę zajrzeć do sklepu to podrzucam adres – www.warsawdog.com. Do zobaczenia na jakimś stoisku!

 

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Agnieszka Kuzińska

    Najlepsze szelki ever <3

  • cardimania

    Wiem ile to kosztuje, wiem ile czasu trzeba myśleć czy razem z jednej firmy można żyć, wiem ile czasu i nerwów kosztuje rozwinięcie biznesu. Gratulacje ogromne! Na swoim jest najlepiej!!!!

    • Dzięki, Asia! Że też nie spytałam nigdy czym Wy się zajmujecie – teraz mnie to będzie męczyć :) No dobra, nie wytrzymie! A Wy co robicie? :D

  • Pies Berek

    gratulacje i tylko jeszcze wiecej suksesow i dużo satyspakcji! Trzymam kciuki!

  • galanonim

    Gratulacje, to jest.. piękne, serio! <3 Aż mam ochotę podesłać Wam fotkę mojego psa w łorsoł dogach, napisać jakąś recenzję, czy coś… :D Bo to najlepsze psie akcesoria na polskim, i śmiem twierdzić, że zagranicznym rynku! A wypróbowałam już ich trochę.
    Życzę duuuużo nowych pomysłów i satysfakcji, bo naprawdę ODWALACIE KAWAŁ DOBREJ ROBOTY :)

    • Jeju jeju jeju, Twój komentarz zadomowił się w mojej głowie i czuję, że to jeden z tych zestawów słów, które będą mnie podnosić w gorszych chwilach. Piona! I wysyłam falę wdzięczności

  • Gratuluję dotychczasowych sukcesów! Bardzo się cieszę, że wyszło Wam z firmą, bo od początku Wam kibicowałam :D
    Niedawno chodząc po Warszawie zobaczyłam jakiegoś psa z Warsaw Dogową obrożą i od razu jakoś tak cieplej się na serduszku zrobiło :)

    • Hihi, ja jak zobaczę na ulicy kogoś z psem w Łorsołdogu to mam ochotę na przemian: 1. skakać z radości 2. podbiec niczym szaleniec i podzielić się nowiną – „łał, ale super, że je nosicie, tymi ręcoma je zrobiliśmy, a teraz Wy je nosicie, niesamowite!” 3. minąć ich z szelmowskim uśmiechem rzucając od niechcenia „fajne szelki” ;)

  • PSIOLUBNI

    Co tu dużo gadać. Jesteście najlePSIEjsi, wszyscy w psim świecie was kochają, a Candy Blue to miód na moje serce.
    Życzę Wam dalszych sukcesów w pracy, dużo kolorowych tasiemek, miętowych karabińczyków i od czasu do czasu – trochę odpoczynku :)

    • Ach, odpoczynek jest bardzo w cenie, dziękować, na pewno się wszystkie życzenia przydadzą <3 Dzięksy-podzięksy!

  • jaroandtiger

    Ogromne gratulacje!
    Mi marzą się 2 psie biznesy. Na jeden z pewnością mnie nie stać, ale drugi jest „w zasięgu” ;)
    Waszych akcesoriów nie mam, ale może się to zmienić w przyszłości… Przynajmniej bardzo bym chciał.

    Good luck

    • No to będę trzymać kciuki za oba biznesy, zwłaszcza za ten „w zasięgu” – zapraszamy do grona psiobiznesowców :)

  • Aleksandra | makulscy.com

    Super się czytało :) I tak trzymać!!! Czas na podbój Europy!! :-* :)))

  • Adam Kozera

    Oj tak super – uwielbiam takie „amerykańskie” historie.

  • Cudowna historia! Na taki post czekałam od dawna :) Bardzo się cieszę, że Wam się udało i mamy takie piękne produkty na rynku! Ja już mam komplety dla moich kundelków wybrane teraz trzeba tylko zapracować, żeby wszystko razem zamówić co by razem dostały i były po równo faszyn :)

    • Dzięki Milena <3 Spokojnie, komplety nie uciekną (może się tylko taśma pokończyć, ale wtedy wróci po pewnym czasie) :) Piąteczka!

  • Joanna Wałowska

    Jejku, takie posty to aż przyjemnie się czyta!

  • Bardzo fajnie, że napisaliście o tym jak wygląda Wasza firma od kuchni. Decydując się na jakiś produkt, ważne jest dla mnie to, aby było to coś i oryginalnego, dobrze wykonanego i przede wszystkim-cieszącego oko :) . A Wam się to udaje, bez wątpienia! Fajnie się kupuje coś, co zrodziło się z pasji i w tym przypadku-miłości do zwierząt. Dlatego zdecydowałam się na Wasze szelki i smyczkę i nie żałuję :) Gala też jest baaaardzo zadowolona i jak wcześniej niechętnie zakładała szelki, tak teraz robi to z przyjemnością! Wniosek-jej też się podoba, więc to była bardzo dobra decyzja :) Pozdrawiamy!

  • Ania

    Będziecie może na targach zoologicznych pet fair w ekspo łódź? :P