psi_park_lodz
Psia turystyka, Wybieg dla psów

Pierwszy w Polsce Psi Park

W Łodzi powstał w 2005 roku pierwszy i jedyny wówczas w Polsce „Psi Park”. Rozochocona cudowną wizją psiego parku niczym krainy mlekiem i miodem płynącej przejechałam pół miasta, żeby ujrzeć to cudo na własne oczy. Oto co się ukazało moim oczom…

 
W Łodzi powstał w 2005 roku pierwszy i jedyny wówczas w Polsce „Psi Park”, czyli ogrodzony teren rekreacyjny w którym znajdują się obręcze, przeszkody, płotki do ćwiczeń i zabawy, wzorowany na podobnych obiektach w Europie. Podobno powstał, by przyzwyczajać łodzian do sprzątania po psach – po środku parku ustawiono psią toaletę i dystrybutory torebek na odchody oraz kosze.

 

Rozochocona cudowną wizją psiego parku niczym krainy mlekiem i miodem płynącej przejechałam pół miasta, żeby ujrzeć to cudo na własne oczy. Szukając obiektu pytałam napotkanych ludzi, czy orientują się gdzie znajdę park dla psów. Tylko dwie osoby na dziesięć kojarzyły nazwę, ale nikt nie był w stanie podać dokładnego miejsca.

 

Kiedy wreszcie go znalazłam, oto, co ukazało się moim oczom:
alodzIMG_2484

Dacie wiarę, że ten miniaturowy wybieg został nazwany w 2005 roku >>PARKIEM<<?

Oto stał przede mną obraz nędzy i rozpaczy schowany na tyłach przepięknego skweru powstałego wokół czystego, zadbanego zbiornika. Napotkana mieszkanka pobliskiego osiedla skarżyła się:
Zabrali ogrodzenie, wyrwali kostkę brukową. Ale tak się stało od razu kiedy ten park powstał, bo nie było gospodarza, który by się tym zajął. Ktoś wygrał przetarg, postawił i tyle.
Okazało się, że obiekt został zdewastowany już pierwszej nocy po otwarciu. Podejrzewano złomiarzy lub podrostków, którzy w następnych latach urządzili tu sobie miejsce do wieczornych spotkań przy alkoholu. Mieszkańcy Łodzi narzekają, że park przynosi miastu wstyd, zamiast dumy.

 

W okolicy mieszka dużo psiarzy, którzy zgodnie omijają ten pożal-się-boże przybytek i wędrują z piesulami na dalsze wyprawy wzdłuż strumienia rzeki czy do pobliskich parków miejskich.
W odróżnieniu od tej rozebranej niemal doszczętnie rudery, okoliczny teren jest stale rewitalizowany. Niedawno powstała tu ścieżka dydaktyczna, rozpoczęto prace nad renaturyzacją Zbiornika Zgierskiego sąsiadującego z „Psim Parkiem” i rzeki Sokołówki. Nie dziwi widok czworonożnych podopiecznych biegających swobodnie wokół „psiego obiektu rekreacyjnego”. O wiele przyjemniej spaceruje się po wyremontowanych ścieżkach zieleńców, niż wydeptanej, zaniedbanej, smutnej i opuszczonej ziemi dawnego parku dla pupili.

Do Łodzi zawitałam w ostatni weekend listopada 2013. Celem mojej podróży było uczestnictwo w dwudniowych warsztatach „Miasto, masa, zwierzyna” organizowanych przez fundację Bios Amigos. Podczas zajęć przyglądaliśmy się aktywności zwierząt w przestrzeni miejskiej – nie tylko psów, ale również wolnożyjących kotów, gołębi, kaczek, szczurów, jeży, owadów i innych istot, które żyją obok nas. Ideą warsztatów było odejście od perspektywy antropocentrycznej (czyli „ja jestem człowiekiem, więc mi się należy”) i wypracowanie pomysłów na projekty ułatwiające zwierzętom i ludziom wspólną koegzystencję w warunkach miejskich. Musicie wiedzieć, że w Łodzi mieszkają i tworzą lubiani i ze wszech stron podziwiani psi blogerzy – Dog Life, Zdaniem Psa, Pies w Łodzi, Stefan Boxer.

Nie miałam wiele czasu na swobodne wyprawy, ale udało mi się wyskrobać kilka godzin, aby przyjrzeć się miastu. Wcześniej zapoznałam się z krótkim przewodnikiem po Łodzi na blogu PodrozezPsem.pl, który serdecznie polecam – tam znajdziecie stosowne regulaminy, miejsca przyjazne psom i inne przydatne informacje. Rzeczą, która mnie najbardziej zainteresowała w tym mieście był uwaga, uwaga – park dla psów. Tam skierowałam swe kroki (i bilety MPK, bo blisko to to nie było).

Cóż, jeśli kiedykolwiek będziecie w Łodzi radzę Wam omijać „Psi Park” z daleka, a zamiast tego wybrać się na maraton po miejskiej zieleni, skwerach i prawdziwych parkach, które są super-zróżnicowane pod względem ukształtowania terenu i zalesienia. Prawdziwy raj dla psów.

Wpis ukazał się po raz pierwszy na blogu znajdującym się pod poprzednim adresem. Poniższe komentarze pochodzą z pierwszej wersji wpisu.

Komentarze (4)

ech nie rozumiem czemu w tych czasach w kazdym wiekszym miescie nie ma takiego parku…
Łódź to miasto o specyficznym, nieoczywistym klimacie. Niestety panuje tu bieda. Żałuję, że nie byłam na tych warsztatach, a nawet gdzieś mi mignęły o tym ulotki i miałam wolny weekend.
u nas w Bydgoszczy w sumie od niedawna jest wybieg, ale już od kilku tygodni jest zniszczone wejście i Emet prawie by uciekł. niestety zawsze ktoś będzie chciał to zniszczyć…
smutek i żal … i to nie tylko w kwestii ekhm parku który pokazałaś, ale tematu parków dla psów w naszym pięknym kraju w ogóle …
Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Oto Janka (Izabela)

    Łódź <3 <3 <3

    • Hihihi :D A byłyście tam kiedyś?

      • Tak, ja od urodzenia :D

        • To nie ulega wątpliwościom, ale czy na tym „wybiegu”? :D

          • Hehe :P Nie, nie byłyśmy, szkoda naszego czasu! Zresztą pamiętam ten post z poprzedniej wersji bloga i tak samo jak wtedy, teraz też nawet mnie nie korci, żeby tam jechać… ;)

  • Zuzanna Ingielewicz

    Witaj. Pozwoliłam sobie nominowac Cię do nagrody Liebster Blog Award. Więcej info tutaj: http://jatyi2psy.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    • O, dziękuję bardzo! No to wezmę się do roboty i zacznę odpisywać na pytania :)

  • Ehh, jak to w naszej pięknej Polsce bywa, pomysł jest, ale gorzej z wykonaniem. Niestety, ale sama widziałam kilka, no może nie psich parków, ale wybiegów, które są zrobione chyba na „odwal się”, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Ogrodzony teren maksymalnie 10×15 metrów i już. Niby pomysł fajny, ale czy na pewno? Czasami mam wrażenie, że wybiegi nie powstają dla psiarzy i ich psiaków, a dla innych osób, którym to właśnie psy przeszkadzają. Inną sprawą jest to, iż często jest tak, że wybieg powstaje, a później nie ma się nim kto zajmować. Przychodzi taki jeden z drugim właścicielem psa, którego to psiaki pokopią dziury, załatwią się, a pan/pani, ani nie posprząta, ani nie zakopie dziur. Później przyjdzie jeszcze kilku takich i mamy obraz nędzy i rozpaczy. Szkoda, ale niestety, jest, jak jest.

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs
    habsterski.blogspot.com

  • smuteczek ściska wiadomoą część ciała jak się na to patrzy. Mam nadzieję że to samo nie stanie się z wybiegiem w Warszawie przy Parku Krasinskich bo strasznie lubię tam łazić z Kumpelkiem – a juz widac powoli małe zaniedbania (choćby w braku torebek na psie kupy). Nawiasem mówiąc – ciekawa jestem jak będzie wyglądac latem – trawy już nie ma bo zadeptana, i tylko błoto trzyma się równo.

  • 2 lata temu, z inicjatywy Muzeum Sztuki w Łodzi, na jednym ze skrajnie zaniedbanych skwerków w centrum Ldz, powstała przestrzeń, która miała byc terenem wspolnym – rewitalizowanym przez i dla mieszkańców okolicznych kamienic. Przekopano ziemię, rozlano ekologiczne bakterie, które miały ja spulchnić, zasadzono rośliny wabiące motyle i inne owady, wkopano kilka mebli – w tym wybieg dla psów w kształcie kiełbaski (sic!) umozliwiajacy wyprowadzenie psa bez wchodzenia na – z założenia jego- teren i bez koniecznosci omijania kupek slalomem. Miasto postawiło kosz na odchody i zadeklarowało dbanie o czystość terenu. Całość przetrwała jakies 2 m-ce czyli do pierwszej jesiennej pluchy. Przez zime miejsce na powrót zamieniło sie w ugór. Takie miasto- co zrobisz? nic nie zrobisz…