Sylwesternapodlasiu
Psia turystyka

Nasz przepis na cichego sylwestra

Żubry, wyprawy, lokalne smaki i puszcza trwająca od wieków. Jak spędziliśmy sylwestra i co psy widziały?

Bonzikowe strachy sylwestrowe są wspaniałym argumentem za tym, żeby wyjeżdżać z miasta w okolicach sylwestra. Trzeci rok z rzędu nasze nogi stanęły na ziemi podlaskiej. Po raz pierwszy przyjechaliśmy tu na wypad sylwestrowy do Białowieży – Białowieża z psem zimą. Nasz drugi raz zaowocował wpisem Psioprzyjazny dom na Podlasiu. Podlasie to miejsce do którego wracamy raz po raz.

Nasz nocleg – im dalej od cywilizacji, tym lepiej

#sielanka

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

My jak dotąd miejsce do spania rezerwowaliśmy przez stronę www.domkiwbialowiezy.pl, ponieważ zawsze szukamy samodzielnego pokoju, żeby nie przemierzać ciasnych korytarzy wraz z dwoma psami – Bonzo nie znosi ciasnych miejsc i obcych ludzi. Wybieramy miejsca oddalone od cywilizacji – im dalej w las, tym lepiej. W tym roku nocowaliśmy w „Domku pod Lasem” (inaczej King-2), położonym na totalnym wypizdowiu. Strzał w dziesiątkę! W domku byliśmy sami przez wszystkie dni poza nocą sylwestrową – tego dnia przyjechała ekipa 4 osobowa do sąsiedniego pokoju. Przez resztę czasu mieliśmy głuchą ciszę i święty spokój. Istna sielanka, seriously.

Miejsc na nocleg z czworonogiem tutaj nie brakuje, możecie wybrać się choćby do Leśniczówki „U Jasia i Małgosi”, Żubrowej Ostoi, czy poszukać więcej obiektów np. w jednym z serwisów. Jak ktoś lubi na wypasie, to z pewnością Hotel Żubrówka dysponujący kompleksem basenowym przypadnie mu do gustu (tak, tu też można z psem).

Za pierwszym razem spaliśmy w domu położonym w Białowieży. Niestety gdy o północy rozległy się dźwięki wystrzałów, dotarły również do psich uszu. Rozlegały się z pewnej odległości, były cichsze i niezbyt natężone, teraz ilekroć możemy, to uciekamy jak najdalej nawet od małych miasteczek.

Rzeczy do robienia na wywczasie

Kierunek: średniowieczne kurhany! #tanatoturystyka #turystykazpsem #puszczabialowieska #mapawdloniruszamy #psilajf #hajnowka #agroturystyka #podlasie

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Całą jesień spędziłam w domu ograniczając ruch i poruszając się o kulach lub po prostu w tzw. „bucie gejszy”. Unieruchomienie nogi jest strasznie nieprzyjemnym wydarzeniem, ograniczającym mocno wolność – generalnie nie polecam :P Z związku z tym, że wreszcie wyleczyłam nogę, mam ogromny apetyt na spacerowanie. Nie mogłam długo czekać i już pierwszego dnia po przyjeździe zarządziłam wyprawę do puszczy.

Posiłek na grobie – Rezerwat Szczekotowo

Wybraliśmy się do Rezerwatu Szczekotowo. Jest to część Puszczy Białowieskiej pokryta pagórkami. Te pagórki to średniowieczne kurhany:

Znajdują się tu dwa stanowiska kurhanów (po lewej stronie Łutowni), których jest w sumie 131 i jest to największe w Polsce stanowisko kurhanowe[3]. Kurhany, czyli rytualne kopce ziemne, mają kształt półkolistego kopca o średnicy około 3 m i wysokości około 70-90 cm. Jednak jeden z nich dochodzi niemal do 20 m średnicy i przekracza 2 m wysokości[1]. Niektóre z nich pokryte są kamieniami. Pochodzą z wieków X-XII i są świadectwem wczesnosłowiańskiego osadnictwa na Podlasiu. Jest to największe zgrupowanie kurhanów na terenie Puszczy. – Wikipedia

Z mapy wynikało, że nasz dom dzielą ok. 4 km od rezerwatu. Figa z makiem, już w drodze okazało się, że dotarcie tam wymaga pokonania 8 km. Szło się super, mieliśmy konkretny cel, więc nie narzekaliśmy. Psy szły przed nami, zapięte na smycze flexi, co by nie ganiały po puszczy, a już tym bardziej po rezerwacie. Po dotarciu na miejsce rozkoszowaliśmy chwilę oczy widokiem pagórków, będących ponoć grobami i zatrzymaliśmy się nieopodal na krótki odpoczynek.

Okrążanie żubra – pomnik w lesie

Przy drodze z Hajnówki do Białowieży stoi pomnik żubra okolony drewnianym płotem. Z „Sagi o Puszczy Białowieskiej” Kossakowej dowiedzieliśmy się, że ma on upamiętniać „wspaniałe” polowanie cara z XIX w., kiedy to przez kilka tygodni lokalni naganiali zwierzaki na ogrodzony teren, żeby car mógł łaskawie je powystrzeliwać. Doprawdy tak podniosłe wydarzenie zasługuje na pomnik, by pamięć o nim nie zaginęła (gwoli ścisłości – to jest kopia, oryginał stoi w Spale, long story).

Pomnik fajny, ale od okoliczności chce się rzygać.

Spacer po kikutach kirkuta

W Narewce znajduje się dawny cmentarz żydowski, który został częściowo odnowiony. Jego obecność zapowiada jedynie mała tabliczka ustawiona przed ścieżką prowadzącą między drzewami. Większość macew leży nieporadnie na ziemi, nadgryziona zębem czasu i pokryta mchem. Zaledwie kilkadziesiąt z nich jest widocznych, po reszcie niestety depczemy przechodząc między gałęziami. O tym, że niegdyś był tu duży, zadbany cmentarz świadczy jedynie kawałek zniszczonego muru okalającego ten fragment lasu z jednej strony.

Zanurzenie w prastary las – Szlak dębów królewskich

Ścieżka edukacyjna prowadzi wokół starodrzewia. Każdy z dębów nosi imię władcy Polski lub Litwy, niestety my byliśmy po sezonie i nie uświadczyliśmy tabliczek informacyjnych – imiona pozostają dla nas tajemnicą. Świetnie się za to spacerowało ze świadomością, że te drzewa mają od 150 do 500 lat – widziały dawne czasy, polowania w dziwnych strojach, broń białą i wąsatych mężczyzn do potęgi n-tej.

Zobaczyć dom Adama Wajraka

Jako zagorzała czytelniczka, nie mogłam się oprzeć – przejeżdżając przez Teremiski wypatrywałam domu Wajraka. I oto jest, własne foto tego mojego lokalnego celebryty <3  Szybkie wyskakiwanie z samochodu, żeby zrobić szybkie zdjęcie telefonem i ucieczka, trochę to obciach w końcu, ale trudno :D

IMG_20170101_134524 (1)

Uwielbiam jeździć z psami w miejsca niezatłoczone, będące w kontakcie z przyrodą, gdzie mam święty spokój i nie czuję oczekiwań społeczeństwa, moje psy nikogo nie interesują – nikt ani nie chce ich głaskać, ani przed nimi nie zwiewa. Długie spacery, książka i okłady z psów – tak uwielbiam wypoczywać.

#hygge #zpsem #sielanka #cosy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

A Wy jak lubicie odpoczywać na wyjeździe? Jak spędziliście Sylwestra?
Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Guliett4

    Hej, odkąd przeczytałam książkę o Simonie Kossak też mam wielką ochotę wybrać się do Puszczy Białowieskiej i zobaczyć słynną Dziedzinkę gdzie mieszkała razem z sarenkami :) Ale ten wyjazd chyba musiałby się odbyć bez psów, co byłoby dla mnie nie do przeżycia ;) dobrze, że są też szlaki gdzie można z psem.
    A jak wyglądała reakcja waszych psiaków na żubry i odwrotnie? Mnie przeraża trochę myśl o takim spotkaniu…

    • Hej, a jaką książkę o Simonie czytałaś?
      Reakcja żubrów to było momentalne w tył zwrot i zwiększenie dystansu, z kolei psy wydaje mi się że nawet się nie zorientowały, że tam przed nami są jakieś żubry :P

      • Guliett4

        To jest książka Anny Kamińskiej : „Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak”. Książka jest świetna. Jest też film dokumentalny o Simonie „Miejsce w raju” ale nawet w połowie nie oddaje tego co książka,
        tutaj link jakbyś chciała:
        http://bialystok.tvp.pl/15242951/miejsce-w-raju

        • Dzięki ogromne, oglądałam ją na półce, ale nie zdecydowałam się na zakup. I link też sobie obczaję, ale książka wpierw :)

  • Gustavo Woltmann

    Idealny pomysł na sylwestra ze zwierzakami! W mieście jest niestety masakra i ciężko cokolwiek z tym zrobić…

    • Nooo, jak jeszcze mieszkałam na Mokotowie to przez cały grudzień ktoś strzelał ni z tego ni z owego, to było gorsze niż to wielkie strzelanie w jedną noc. Tutaj na Żeraniu osiedla małe, wszyscy pracują i mają małe dzieci, więc nikomu takie głupoty nie przychodzą do głowy, dobrze czasem mieszkać na osiedlu-sypialni :P Ale zdecydowanie poza miastem – najlepiej!

  • Anita Borowska (Anisiołek)

    I naprawdę nikt nie strzela? Bo ja się boję, że jak gdzieś wyjadę, to okaże się jeszcze gorzej niż w Wawce – przyjadą w okolicę „turyści” i na siłę będą się tak „świetnie” bawić, że wystrzelą cały sklep petard….

    • U nas naprawdę nikt – ani w tym roku, ani w poprzednich. A bałam się o to, bo na noc sylwestrową przyjechała ekipa 4-osobowa do pokoju obok. Na szczęście tylko się stuknęli kieliszkami, natomiast wykoncypowałam sobie, że najbezpieczniejszą opcją jest wynająć albo duży dom z własnymi znajomymi albo pokój, który sąsiaduje wyłącznie z pokojami innych par (2 os.) – mniejsza szansa na strzelanie, niż przy pijanej grupie znajomków.

  • Pingback: Hygge z psem - Pies w Warszawie()