degrengolada
Sport i zabawa

Degrengolada VS posłuszeństwo

Czyli o naszym rally obedience. Posłuszeństwo sportowe zawsze wydawało mi się nudne do zaziewania. A tu zonk!

Pewien czas temu zeźliłam się na siebie, że nie pracuję z psami. Byłam znudzona spacerami, Milka z Bonzem coraz lżej podchodzili do komendy przywołania i innych, przydatnych haseł. Milka zaczęła zaczepiać nas wieczorami i prosić o wspólną zabawę z piłką, co się nie zdarzało dotąd poza jednym tygodniem, gdy Bonzo wyjechał na wczasy. Wokół mnie znajomi, zaprzyjaźnieni blogerzy oraz członkinie psich grup prześcigali się w coraz to nowych sportach lub osiągnięciach w wybranej aktywności, a ja nic, czasem mogłam się pochwalić nową trasą spacerową. Tłumaczyłam sobie, że jestem po prostu „zwykłą psiarą”, robienie psich sztuczek czy trenowanie z myślą o zawodach jest absolutnie nie w moim stylu, bleh.

a_MG_4973

Aż tu nadszedł przełom, dojrzało w mojej głowie mnie nasionko „psich sportów” i zakiełkowało kursem Rally-Obedience. Chodzimy z Milką od października i na każdych zajęciach widzę jakie fajne wspólnie robimy postępy (no, głównie ja, Milla jest naturalsem i nie musi się zbytnio wysilać żeby odnieść sukces).

 

Dziś krótko, ale intensywnie – grooming na dwa stoły, zajęcia grupowena zewnątrz, wykład dla właścicieli, treningi w naszej salce – oj, działo się ;-)

Posted by Centrum Edukacji Kynologicznej ZUZIK on 5 marca 2016

 

 

Nudne dobrego początki

Poszłam, bo nie mogłam patrzeć jak pies Milka, którą osobiście postrzegam jako ferrari wśród psiego rodu, gnuśnieje w nicnierobieniu. Los obdarzył mnie stabilnym psem z ewidentnym zacięciem sportowym i zapatrzeniem w człowieka, grzechem byłoby żeby taki psi talent się marnował. Tylko wiecie, w szkole nie byłam typem dobrego ucznia i do dziś osiągam świetnie wyniki tylko w tym, co mnie interesuje. Zapisałam się, choć miałam obawę – bałam się, że to będzie nudne i się nie zaangażuję.

Dostawianie się do nogi? Co w tym ciekawego? Co innego efektowne agility, energiczny flyball  – no to rozumiem!

Zajarka tematem przyszła sama – w październiku jako Warsaw Dog sponsorowaliśmy nagrody oraz mieliśmy własne stoisko podczas Mistrzostw Szkół w Rally-O w Parku Bródnowskim. Obserwując uczestników i atmosferę zawodów poczułam dreszczyk podniecenia i tak dowiedziałam się, że chcę być ich częścią. Zachwycił mnie poziom zaangażowania psich opiekunów w przygotowania do startu.

Co mnie zaskoczyło?

Spodziewałam się, że będziemy szlifować komendy, które przerobiłam już raz na kursie Dobry Psi Obywatel – „no ile można wałkować to samo, potrzebuję nowości”. A tu zonk! To nie jest zwykła nauka chodzenia przy nodze, czy siadania, tu są elementy sportu. Przykładowo:

Kiedy pies siada przy nodze, zaczynamy prawą lub lewą nogą w zależności od tego czy pies ma zostać czy równać.

I tu właśnie tkwi cały sekret – tworzymy sportowy duet. To ja mam pamiętać o zaczynaniu dobrą nogą, to ja mam motywować, nagradzać, zachęcać wykorzystując różne techniki, sposoby i metody. Przede mną stawiane są wyzwania. Tutaj chodzi o rozwijanie własnej wyobraźni, zarażanie psa entuzjazmem i cieszenie się jak głupi z małych rzeczy. Stajesz się trenerem swojego psa i pracujesz nad świadomością ciała. No normalnie stajesz się lepszym człowiekiem. Jest też dodatkowy bonus: spacery wreszcie są urozmaicone. Zamiast robić zwyczajową rundkę wokół osiedla, zabierasz nagródki i docierasz na pobliską polankę, „bo tu się dobrze ćwiczy”. Ćwiczysz i patrzysz jaki ten Twój pies mądry i jak fajnie Wam wychodzi.

Drugą ciekawą rzeczą jest historia tego sportu. Jak czytamy na blogu Pies Kumpel, którego autorka fascynuje się tą dyscypliną:

Jako sprzeciw wobec brutalnych metod szkoleniowych, stworzono Rally-Obedience. Jest to dyscyplina, w której przewodnik otrzymuje punkty karne za „korekty” typu szarpnięcie smyczą. Nie ma mowy o starcie, jeśli pies jest w kolczatce.

Podczas zawodów można psa nagradzać. Czyli wszystko z miłością, cierpliwością i zachętą. To moje klimaty :)

a_MG_4954

Jakie napotkałam trudności?

Początkowo nie mogłam się zebrać, żeby ćwiczyć na spacerze. Brakowało mi smakołyków. Nie pamiętałam co powinnyśmy przerobić. Łatwo się zniechęcałam, kiedy Milka nie siadała równo przy nodze. Dodatkowo blokował mnie strach, że będę nagradzać nie wystarczająco dobre pozycje, a bez znajomości zasad nie wychwycę, że robi coś źle. Odrabianie zadanej pracy w domu wiąże się z ogarnianiem Bonza, który też chce dostać jedzenie.

Na wszystko jest sposób:

1. Spacery z elementami ćwiczeń bardzo polubiłam, super motywacja, żeby wyjść na dwór.

2. Zamiast smakołyków nagradzamy się zabawą, co daje o wiele lepszy efekt.

3. Siady i równania do nogi robimy przy ścianie, przez co bokser trzyma się blisko i porusza się prosto.

4. Ćwiczymy tylko na zewnątrz.

5. Założyłam dziennik treningowy, w którym zapisuję rzeczy nad którymi powinnyśmy pracować i nowe pomysły na ćwiczenia.

dziennik treningowy pies

Rally Obedience – no dobra, ale co to?

Rally-O to tak zwane „posłuszeństwo na luzie”. Jak czytamy na stronie rally-o.pl:

Celem Rally-O jest zachęcenie do pracy z psami wszystkich, zarówno osób dorosłych sprawnych fizycznie jak i niepełnosprawnych fizycznie (również na wózkach inwalidzkich), młodzież czy dzieci i sprawdzenie się podczas zawodów Rally-O.

Generalnie chodzi o to, żeby tor rally ułożony z kolejnych stacji pokonać w jak najkrótszym czasie i bezbłędnie.

Aby zacząć przygodę z rally obedience, wystarczy obecność psa zaznajomionego z podstawowymi komendami i chęć zaangażowania się. Reszta przyjdzie sama wraz z czasem poświęconym na pracę. Choć przyznam, że gdyby nie kurs na którym pod okiem trenera wyłapujemy błędy (moje, oczywiście), znajdujemy nowe sposoby motywacji, a długie sekwencje dzielimy na poszczególne działania, to nie wiem czy bym się sama zmotywowała do pracy (*jestem leniem*?). Ale wiem, że można i na pewno są wśród Was samouki!

rally obedience

Z Milką szlifujemy różne sekwencje komend, a tymczasem zaczynam już wprowadzać Bonza w tajniki rally. On też potrzebuje zabawy umysłowej i zauważyłam, że sprawia mu to większą radość, niż dotąd podejrzewałam. Bo wiecie, Bonzo wygląda na typa, który ma swoje sprawy, liczy się eksploracja i podsikiwanie krzaczków, chyba większość osób, które go znają były tego zdania. A tu proszę, zaskoczenie – po krótkiej sesji z szarpakiem&smakami i prostymi komendami, chłopak biegał z zacieszem na pysku. Jeśli nawet Bonzo się zainteresował to jest ostateczne potwierdzenie – to sport dla każdego :D

Kilka linków do oswojenia rally-o:

Stowarzyszenie Rally-O Polska (główne źródło wiedzy)

Przez świat z labradorem – przygotowanie do zawodów (przedstawienie kilku znaków – zdjęcia, filmiki)

Mój kumpel pies – mój ulubiony psi sport (trochę o idei sportu i dlaczego to jest fajne – zobaczcie filmik z niepełnosprawnym chłopcem)

Life with mongrel – drugie zawody w rally-obedience i debiut w TSD (króciutka relacja z zawodów)

No dobra, mówcie – ćwiczycie? Lubicie?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Z tym zaczynaniem od odpowiedniej nogi mnie zaskoczyłaś :) na pewno trzeba zrobić jakiś szacher-macher przy zwrocie o 170stopni ale reszta wydaje mi się banalnie prosta. Chyba muszę się dokształcić.Bo polegnę.

    • U nas obecnie najtrudniejszy jest piwot w lewą stronę. Bokser jak już położy dupkę na ziemi jest trudno przesuwalny i przy zwrocie w lewo, czyli na nią, prędzej da się zdeptać niż przesunąć, ych

    • Zapraszam na OGR-a, dowiesz się wszystkiego o odpowiednich nogach w odpowiednich miejscach. :P Tak, tak, chodzenie przy nodze bez psa, żeby ogarnąć siebie to nie jest żadna abstrakcja, tylko coś co trzeba robić. :P

      • Widziałam, że ostatnio ćwiczyliście w mieście – super. Szkoda, że tak daleko. W ten weekend nie mogę ale za dwa tygodnie może uda mi się wykrzesać troszkę czasu. I nie ukrywam, że Zosię też chciałam wyciągnąć na jakiś trening np na PM bo Cleo boi się dużych psów i przyda jej się taki socjal :)

        • Zapraszam przenajbardziej, chociaż akurat za 2 tygodnie to pewnie spotkania nie będzie, bo wybywam na zawody w sobotę i szkoda mi męczyć treningiem psa zaraz następnego dnia. Może ewentualnie zrobię zajęcia dla pozostałych OGR-owiczów, bez Gambita, zobaczymy.

        • A u mnie Milka też się boi psów (niezależnie od wielkości, nie lubi kiedy pies podchodzi na pewniaka), więc przestaliśmy chodzić na PM, żeby jej nie wpychać w relacje z innymi psami na siłę. Także chętnie się spotkam któregoś razu, ale w spokojniejszym miejscu :)

          • Nie muszą być PM. Jestem otwarta na propozycje.
            Odezwę się na priva za jakiś czas.
            Pozdro :)

  • O, nawet migam gdzieś w tle na filmiku, jak czekam na start z Gambitem. :P
    O posłuszeństwie można powiedzieć dokładnie wszystko poza tym, że jest nudne! Tj, zgadzam się, nie ma takiego efektu „wow!”, jak frisbee czy agility, zwłaszcza, jak ktoś nie wie, na co patrzeć, ale treningi to sama przyjemność i łatwo się w to wkręcić. W rally-o zwłaszcza, bo bardzo łatwo zacząć coś tam dłubać, a regulamin pozwala na sporo niedokładności i umożliwiając jednocześnie zdobycie maksimum punktów za dane ćwiczenie.
    Dla mnie rally-o to okazja na competition trening, oswajanie siebie i psa z atmosferą zawodów – zawsze lepiej to zrobić za 50 zł niż za 120, jak śpiewa sobie za startowe FCI w moim ukochanym obi (posłuszeństwie sportowym).

    • Tak, dla mnie rally-o to sprawdzenie siebie i psa czy damy radę w atmosferze zawodów a z drugiej strony ćwiczenie posłuszeństwa i samokontroli przy lękowym, reaktywnym psie super wpływa na psychikę.

    • No właśnie cieszę się, że można mieć niedociągnięcia, ale równocześnie mnie to trochę drażni, bo to tak jakbym brała udział w zawodach „dla przedszkolaków” – wiadomo, że od przedszkolaka nie oczekujesz, że usadzi psa równo przy nodze, ale „wystarczająco blisko nogi”. Ale to chyba tylko moje jakieś chore ambicje :P

      • Zawsze możesz iść na wyższy level i przeskoczyć do obidjęsów. ;)
        Mam wrażenie, że z rally jest w Polsce tak, że gdzie można coś ugrać na rzeczach, na które regulamin przymyka oko tam się to robi. Jak się ogląda filmiki z zawodów w Austrii czy w Niemczech to zupełnie czegoś stakiego nie widać i tam te pieski bardzo ładnie się poruszają po ringu i nie ma żadnego cmokania, odpadania, konieczności desperackiego zachęcania do podążania za przewodnikiem, etc.

  • Miczelski

    Mnie się zarówno obi, jak i rally bardzo podobają, ale… u kogoś. Takie dłubanie to nie dla nas, próbowałyśmy i tylko nerwy z tego wynikają :P
    Bardzo dobrze, że w „coś” się wkręciłaś i psy mają jakieś urozmaicenie w psim życiu! Niby zwykłym psiarzem też trzeba być z nutką jakiegokolwiek sportu, bo się pies nudzi a człowiek wnerwia na siebie ;)

    • Tak, chyba właśnie odkryłam tę prawdę o której mówisz – „psiarzem z nutką sportu”. Spacer z elementami treningu a bez to jak ziemia, a niebo. Jak ja mogłam tak przynudzać na spacerach wcześniej? XD

  • Jednym z moich postanowień na ten rok jest właśnie ruszenie czterech liter i zapoznanie się ze światem psich sportów i posłuszeństwa. Jestem w tym totalnie zielona, ale dokładnie tak jak ty, mam wrażenie, że moje życie z Pyniem stało się naprawdę nudne i polega tylko na spacerach. Powodzenia dla was i trzymajcie kciuki za nas, bo robi się ciepło i też chcę coś ruszyć. Gdyby tylko doba miała więcej godzin… Pozdrowienia!

    • No, to zupełnie tak jak ja – również byłam/jestem zupełnie zielona. Jak czasem patrzę na grupach typu „Sportowe XS-ki” i widzę jak dziewczyny w wieku kilku-kilkunastu lat ćwiczą ze swoimi yorkami to myślę, że coś mnie w życiu grubo ominęło :)

  • Wydaje się, że to wymarzony trening dla Lilaczka, choc póki co jesteśmy przy nauce baaaardzo podstawowych komend bo do tej pory nikt niczego od niej nie wymagał. A tak trochę z innej beczki i odnośnie końcówki wpisu – oboje, po raz pierwszy mamy suczke i przy pierwszych spacerach to był szok – ona nie obsikuje krzczków, nie zatrzymuje sie przy kazdym drzewie itp. oddaje mocz 2 razu, cichaczem i styknie. Niby nic wielkiego ale poczatkowo sie zastanawialismy – czy one tak mają czy z naszą jest cos nie tak ;)

    • Tak, to jest wielka ulga :D Wysikanie suczki zajmuje u nas 5 – 10 minut, a potem można trenować. Co innego Bonzo – ohoho, ten ma swoje rzeczy do zrobienia, krzaczki do obsikania, musi spatrolować okolicę. Spacer treningowy z nim trwa nieco dłużej.

  • Trenujemy, trenujemy :)