stop-degradacji
Sprawy psiarzy, Wybieg dla psów

Case study: psi park na Polu Mokotowskim

Dobrze, czy źle?

Dyskusja wokół psiego parku rozgorzała na nowo. Przedwczoraj otrzymałam niepokojącą wiadomość prywatną z prośbą o zabranie głosu i postanowiłam się wgryźć – mocno, jak najmocniej w kejs Psiego Parku.

wiad_pryw

Początkowo wybiegi budziły mój sceptycyzm. Mówiłam o tym od początku, jeszcze przy sprawie Ogrodu Krasińskich. Zastanawiałam się czy my, psiarze będziemy potrafili korzystać z takiego wybiegu. Od tamtej pory minęło trochę czasu, a do wybiegów, którymi miasto może się pochwalić dołączył Dog Park Wilanów.

Po kilku miesiącach obserwowania psiarskiej tkanki miejskiej pod kątem użytkowania obiektu mogę powiedzieć – wybieg cieszy się zainteresowaniem. Ludzie umawiają się w internecie – „Hej, kto idzie na wybieg na 14?”, w słoneczną sobotę wybieg przy Ogrodzie Krasińskich jest pełen psiaków. Wiem, bo byłam.

m_MG_3525

Tłum na wybiegu po części może być spowodowany zamknięciem Ogrodu dla psów – lepszy w końcu wybiegowy rydz, niż nic. Jednak nieopodal znajduje się Park Saski do którego wstępu nikt nie broni, dlatego argument traci na wartości. Wybieg przy Ogrodzie Krasińskich to:

Atrakcja, którą z chęcią odwiedzają osoby z psami – zarówno z Warszawy, jak i spoza. Na wybieg przyjeżdżają osoby z innych dzielnic.

Miejsce spotkań psiarzy – idziemy tam, gdzie możemy spotkać fajnych ludzi. Ploteczki, znajomości, biznesy, wiadomka.

Urozmaicenie – fajnie pójść w miejsce, gdzie mogą dziać się rzeczy. Spacer zakończony wizytą na wybiegu dostarcza nowych bodźców.

Miejsce socjalizacji, w którym pies może zacieśniać więzy z innymi psiurskimi.

Więcej argumentów „za” znajdziecie na blogu Podróże z Psem – Wybiegi dla psów? Jak najwięcej!

Przeciwnicy grodzonej przestrzeni

aga1

Przeciwnicy tworzenia wybiegów dla psów obawiają się wykluczenia psiarzy z przestrzeni publicznej. Jednak tworzenie wybiegów z mojej perspektywy nie polega na odgradzaniu psiarzy, ale na podarowaniu przestrzeni w mieście wyłącznie na użytek psów. Według mnie wybieg to dodatek, atrakcja, urozmaicenie. Nie jest powiedziane, że wybieg to jedyne miejsce, do którego możemy wybrać się z psem.

Drugą kwestią jest ewentualna obecność na wybiegach psów agresywnych, słabo zsocjalizowanych, których właściciele nie mają pojęcia o psiej mowie ciała. Wiem, że zdarzają się wypadki pogryzień – pisaliście o tym kilkukrotnie na fanpage’u. Regulamin wybiegu zakazuje wstępu psom z zachowaniami agresywnymi. Obecność takiego psa i jego ignoranckiego opiekuna powinna być od razu zgłaszana do Straży Miejskiej. I to nie tylko na ogrodzonym wybiegu, ale zawsze kiedy czujemy się zagrożeni.

Według regulaminu miasta, psa możemy puścić wszędzie, gdzie nie ma wielu ludzi, a zgodnie z ustawą – zawsze, kiedy pies pozostaje pod naszą kontrolą (czyli jest odwoływalny). Z psem po mieście możemy poruszać się bez ograniczeń. Nie musimy, a nawet nie powinniśmy ograniczać aktywności do wizyt na wybiegu. Pies jako eksplorator potrzebuje poznawać stale nowe przestrzenie.

Więcej argumentów „przeciw” przeczytacie w artykule Dog Line – Psie wybiegi, tak czy nie?.

Jak na ścięcie

Miasto planuje utworzenie wybiegu dla psów z prawdziwego zdarzenia (8 razy większy niż ten przy Placu Krasińskich), o czym pisała Wyborcza w artykule Pole Mokotowskie większe o 4 ha. Z tego 2 ha tylko dla psów.

Wokół planów zrobiła się wielka zadyma dot. wycinki drzew. Grupa Ochocianie Sąsiedzi protestuje przeciwko wycinaniu drzew, argumentując, że wycięcie ich zuboży teren pod względem przyrodniczym.

Zdaniem Andrzeja Owsińskiego (biolog) opiniującego na prośbę Ochocian teren przeznaczony na budowę psiego parku posiada szczególnie wysoką wartość przyrodniczą. Cała opinia znajduje się na blogu Ochocian: Pole mokotowskie – opinia biologa.

W rozmowie z Jakubem Chełmińskim, dziennikarzem Wyborczej, Olszewski (wiceprezydent Warszawy) zapewniał, że

z powodu budowy wybiegu dla psów pod piłę pójdą dwa drzewa i trzy krzewy. Reszta to po prostu niezbędna pielęgnacja chorych roślin, już poza terenem planowanego wybiegu.

Cały artykuł jest dostępny online – Po co w Warszawie park dla psów (i to nie jeden).

Plany wycinki dotyczą 26 drzew, które przez ZOM uznane zostały za zagrażające bezpieczeństwu. Poniżej dokumentacja przygotowana przez Zarząd Oczyszczania Miasta.

www.facebook.com/ochocianie

www.facebook.com/ochocianie

www.facebook.com/ochocianie

www.facebook.com/ochocianie

Konflikt rodzi się tam, gdzie ZOM chce drzewa wycinać, a Ochocianie leczyć i pielęgnować.

dokumenty

Według innych Ochocian drzewa te „stały się” chore w momencie powstania projektu toru agility dla psów. Może być to prawdą, kto wie? Jeśli byłoby tak, jak sugerują Ochocianie to nie w porządku jest wycinać drzewa i obniżać wartość przyrodniczą zakątka na potrzeby inwestycji. Zgadzam się z nimi.

Jednak solą w oku wydaje się również… fakt powstania wybiegu na Polu i inwestycja w obiekt (co mnie osobiście wzburzyło, bo albo trzymamy się faktów, albo zaczynamy polskim zwyczajem jęczeć – psy mają swobodę, więc im już się więcej nie należy. seriously?).

dokumenty2

Hasła głoszone przez Ochocian sugerują, że teren na którym powstanie psi park zamieni się w łysą górę & klepisko bez krzty cienia. Tymczasem z projektu zagospodarowania psiego parku wynika, że pozostaje od terenem zalesionym. Kółka zaznaczone na mapie to drzewa.

m16478216,PARK-DLA-PSOW

Ochocianie domagają się ponownych konsultacji i sprzeciwiają się budowie psiego parku w obecnej lokalizacji.

www.facebook.com/events/1570841823199612/

www.facebook.com/events/1570841823199612/

Dzieci – odmiana przez wszystkie przypadki

Kolejnym koronnym argumentem przeciwko budowaniu „obiektu treningowego” dla psów, jest stwierdzenie, że te pieniądze można by przeznaczyć na… dzieci.

dzieci1

Głośny w internecie stał się komentarz pt. Zamiast drzew – wybieg dla psów za 2 miliony!

Otóż uważam za debilny pomysł, żeby kosztem dwóch milionów budować park dla psów ćwiczących agility.

Mam wrażenie, że tymi dziećmi wszyscy sobie usta wycierają.

Dla porównania można podać, że na plac zabaw dla dzieci zadysponowano jedynie 150 tys zł.

Autor pominął fakt, że placów zabaw dla dzieci jest jak mrówków, tymczasem liczba porządnych wybiegów dla 120 tys. psów mieszkających w Warszawie to… 2. Dwa.

https://www.facebook.com/ochocianie/photos/a.705552506177148.1073741827.705551082843957/836394783092919/?type=1&theater

https://www.facebook.com/ochocianie/photos/a.705552506177148.1073741827.705551082843957/836394783092919/?type=1&theater

Psi Park skonsultowany

Plany psiego parku zostały skonsultowane ze specjalistami z branży zoologicznej. Konsultacje odbywały się w uzgodnieniu z organizacjami wchodzącymi w skład KDS (Komisje Dialogu Społecznego) ds. ochrony zwierząt. Pełna lista dostępna jest na stronie NGOsów warszawskich. Z moich nieoficjalnych informacji wynika, że projekt konsultowany był z Fundacją Mikropsy do adopcji, szkołą Psia Edukacja i specjalistą od agility z Wielkiej Brytanii. Czyli to nie tak, że przyszedł urzędnik i sam sobie rozrysował plan nie pytając nikogo o zgodę i potrzeby. Istnieje jednak jedna kwestia, która spędza mi sen z powiek. O tym piszę w poniższym akapicie.

Jestem na tak, ale mam jeden warunek

Psi park z prawdziwego zdarzenia jest potrzebny. I prawdę mówiąc jest mi zupełnie obojętne w którym miejscu Pola ten park stanie – czy przy ul. Wawelskiej, czy też przy ul. Rostafińskich, gdzie obecnie spotykają się grupy psiarzy. Nie znam się a drzewach, nie jestem dendrolożką, nie mam złych doświadczeń z ZOM i powodów dla których miałabym się sprzeciwiać wycince 26 drzew, które uznaję za ZOMem za zagrażające. Ale rozumiem, że są grupy bardziej zaangażowane w życie drzew i ulgą byłoby dla Ochocian, aby park stanął przy ul. Rostafińskich. Prosz bardzo, powtarzam – jest mi wszystko jedno, postawmy przy Rostafińskich. Hej, dlaczego nie?

m_MG_3559

Mam jeden, jedyny warunek: nie spychać psiarzy do ogrodzonego wybiegu. Pole Mokotowskie to wyjątkowe miejsce na mapie Warszawy, gdzie współżyją ze sobą różne grupy społeczne. W słoneczną sobotę na Polu spotkamy rolkarzy, rowerzystów, rodziców z dziećmi, osoby opalające się, młodzież i psiarzy. Wszyscy jak dotąd żyli w zgodzie. Tymczasem doszły mnie słuchy, że możliwe, iż po wybudowaniu parku, psy mogą stracić możliwość eksplorowania terenu bez smyczy. Teoretycznie jest to niezgodne z ustawą. Ale cholera wie co się będzie działo.

Dodatkowym minusem tej lokalizacji jest fakt, że osoby, którym obecność psów przeszkadza będą sprzeciwiać się ich swobodnemu bieganiu, argumentując – „Macie park, jeszcze wam mało?” albo „Wasze miejsce jest za ogrodzeniem”.

Bardzo, ale to bardzo nie chciałabym, aby budowa psiego parku ograniczyła psie bieganie bez smyczy do wybiegu. Jeśli tak miałoby się stać to kategorycznie sprzeciwiam się jego budowie. I nadal nie jestem pewna, czy tworzenie psiego parku w tej lokalizacji wyjdzie nam wszystkim na zdrowie. Oby!

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Zosiu, byłaś kiedyś z psem w Parku Saskim? To, że teoretycznie można tam wejść z czworonogiem wcale nie znaczy, że to miejsce nadaje się na spacer z psem. Po pierwsze, wiele trawników jest ogrodzonych niewielkimi płotkami, co jasno sugeruje, że psy nie powinny mieć na nie wstępu, a zatem sprawia, że pies może spacerować głównie po alejkach. Po drugie, w parku jest wiele ptactwa wodnego, na które psy mogą chcieć polować. Po trzecie zaś park jest z jednej strony niewielki, z drugiej natomiast panuje tam naprawdę spory tłok w cieplejsze dni. Osobiście uważam, że sby spacerować tam zgodnie z obowiązującymi przepisami, zachowując bezpieczeństwo i komfort innych użytkowników parku i zamieszkujących go zwierząt trzeba być po prostu masochistą. Slalom pomiędzy ludźmi po alejkach, z psem na smyczy wyrywającym się do kaczek na jeziorku to żaden spacer. Park Saski na spacery się zwyczajnie nie nadaje, do Ogrodu Krasińskich z psem wchodzić nie można – to sprawia, że obok skweru przy Muzeum Historii Żydów Polskich wybieg dla psów przy Arsenale jest jedynym realnie dostępnym miejscem na spacery w okolicy.

    A summa summarum, popieram Twoje zdanie – wybieg to świetna sprawa, pod warunkiem, że sposób użytkowania Pola Mokotowskiego się nie zmieni. Sądzę też, że w okresie wzmożonego grillowania, kiedy na PM po prostu zaczyna dla psów brakować trawników taki jest tam tłum wybieg – jeżeli powstanie – będzie wybawieniem i obiektem łagodzącym ewentualne konflikty.

    Drażni mnie strasznie używanie dzieci, jako argumentu, szczególnie, że co chwila powstają nowe place zabaw i każda rewitalizacja terenu zielonego uwzględnia tę kwestię, a pomija kwestię psów – wystarczy spojrzeć na odrestaurowane parki Woli (http://trendzseterem.blogspot.com/2014/10/paradoks-miasta-cz-2-parki-woli.html). W każdym jest ogrodzony plac zabaw dla dzieci (czasem więcej niż jeden), w żadnym nie ma wydzielonego miejsca dla psów ani nawet koszy na psie odchody!

    • Trendzie, byłam i wiem, że Saski ma mocno kontrolowaną przestrzeń, ale mimo wszystko te drzewa i krzuny od strony Marszałkowskiej i Królewskiej są spoko na spacer od czasu do czasu według mnie. Tylko mój się do kaczek nie wyrywał, no i nie chodziłam tam z psem w słoneczne weekendy, bo tak jak mówisz – tłok – nad tłokiem nie przeskoczysz.
      P.S. Saski i jego zadrzewienie od strony Marszałkowskiej są mi bardzo dobrze znane – ile to letnich nocy się przesiedziało na tych ławeczkach :D

  • Psiamatka

    Co za emocje! ;) Mnie osobiście cieszyła wielkość wybiegu, jednak jak zobaczyłam plan, mam szczere obawy czy na takim wybiegu będzie bezpiecznie.. zawsze na takiej przestrzeni znajdą się jakieś psy, które się nie polubią.. A druga sprawa odnośnie drzew – mnie bardziej by cieszyło gdyby drzew było jak najwięcej, żeby to był rzeczywiście PSI PARK – o tym marzę :)

  • Babka Pafnucka

    A moze psi tor zrobic kolo Stadionu Narodowego? Tu miejsca jest od groma, pusto, niczego nie trzeba wycinac, wrecz raczej trzeba by bylo wszystko posadzic, teren jest smutny i pusty, no i sport do sportu pasuje. Po co psuc Pola, skoro mozna zrobic nowy fajny teren dla psow, nikomu niczego nie odbierajac?

  • pawel

    Chciałem dodać, że osiedlowa, obiegowa opinia jest taka, ze do Ogrodu Krasińskich się z psem chodzi po zmroku. Sam nie testowałem ale kilkakrotnie wpadałem na ludzi którzy spuszczali psa żeby pobawił się z Tytanią a po 10min go wyłapywali bo idą do Ogrodu spotkać się z innymi psiarzami :)

    • Z tego co ja zaobserwowałam, to do Ogrodu Krasińskich ludzie wchodzą z psami i za dnia. Również po to by się spotkać z innymi psiarzami. ;)

      • pawel

        Możliwe :D Mi wystarcza wybieg, T. też już go bardzo polubiła i jak idziemy w jego kierunku ciągnie w jego kierunku ile się da.

  • Olcia

    Niech biedne, chore drzewka, które należy pielęgnować za jakiś czas pospadają na biedne, nie mające gdzie się bawić dzieci, wtedy będą szukać winnych :)

  • Wielbię Twojego bloga, na prawdę uwielbiam go całym sercem, ale czytanie o pomysłach warszawiaków sprawia mi czasami jakiś mentalny dyskomfort.
    Na prawdę, mieszkam w mieście o 1/10 mniejszym od W-wy. Może nawet jeszcze mniejszym – zaścianek, zadupie, koniec świata.
    A jednak to nie my prezentujemy sobą buractwo, ból dupy i zwykłą ludzką złośliwość.
    U nas dwóch psiarzy widząc się Z DALEKA zapina swoje psy na smyczy – w parku czy w polu. Agresorów się pilnuje. Po małych psach sprząta.
    Widziałam, doświadczyłam, nie fantazjuję.
    Nikt nie jojczy na tego typu inwestycje, myślę, że przywitano by ją z otwartymi ramionami. A Warszawa podzielona 2ha wybiegu, 26 drzewami i 2 milionami(to chyba najważniejsze w tym wszystkim…) jak Berlin murem za zimnej wojny :| Jak mówię o tym znajomym to się po prostu w czoło pukają.
    I nie wiem czy to z nami jest coś nie tak czy „z nimi” – tymi warszawiakami od drzew…
    Tak źle, bo psy „srajo gdzie popadnie” i tak niedobrze, bo żeby przestały „gdzie popadnie” trzeba pozbyć się 26 i tak zagrażających drzew…

    A jak widzę argument „dzieci” to już w ogóle biję pianę, więc po prostu zakończę pisanie tego komentarza.
    Trzymam kciuki za ten Psi Park w każdym razie.
    Tak zaściankowo złośliwie.
    Na pochybel Ochocianinom :D

    • Foczka

      A po dużych psach się nie sprząta? Nie pytam złośliwie…

  • Hej, psi park jest świetny! W ogóle na Polu Mokotowskim bardzo chwalę sobie możliwość przyjechania z psem i puszczenia go, by sobie pobiegał. Bardzo mało jest takich miejsc w Warszawie, a zwierzę też potrzebuje ruchu i zabawy.

    Powiedzmy sobie jednak szczerze – mieszkańcy tego miasta w ogóle nie przepadają za czworonożnymi przyjaciółmi. Nawet gdy mam ze sobą woreczki na odchody słyszę komentarze, że NA PEWNO nie posprzątam po ŚMIERDZIUCHU. Nie wspomnę, że kiedyś usłyszałam od „życzliwej Pani”, że Maks (mój pies) mógłby przestać sikać na krzaki, bo potem tam jest mokro :D Super, nie?

    • pawel

      Ciekawe, ja się z czymś takim nie spotkałem. Odwrotnie, starsi ludzi czasami do mnie podchodzą i mówią że to miło że ktoś sprząta po swoim psie i że to się tak rzadko widuje.

      • zapraszam na Grochów :D Można dostać zawału wychodząc z pupilem na spacerek. Tutaj wychodzą o krok dalej – rzucają zatrute mięso i kości. Mój Maks się raz zatruł, bo wziął to tylko liznął i przez tydzień był na antybiotyku. Cieszę się Paweł, że nie spotykają Cię takie sytuacje :) Pozazdrościć.

        • pawel

          Dodam że kolega z Gdańska mówił ze ludzie czasami się Niego śmieją ze sprząta po psie. Zatrute kości to masakra, my wpadliśmy tylko na nieświeże

  • Trudno sobie wyobrazić w czym psom miały by przeszkadzać drzewa. Można by się spodziewać, że psiarze drzew będą bronić bo i cień i ptaszki na drzewach i przyjemniej. A tu na odwrót.
    Tereny pozbawione drzew są i tak z drugiej strony Pola i po drugiej stronie Niepodległości.
    I oczywiście, jak tylko powstanie park, więcej niż połowa spacerujących będzie tam odsyłać właściciela każdego psa biegającego luzem w okolicach chodników i ścieżek. Będą mieć ostateczny argument w postaci wydanych dwóch baniek i ciężko będzie obronić przeciwne – niestety.

  • kynokultura.pl

    Świetny artykuł, choć zostawił mi mętlik w głowie. W Opolu, gdzie planuję przeprowadzkę, także ludzie – w tym psiarze – buntują się przeciwko wybiegom. Nie do końca rozumiem, dlaczego, ale wiele kwestii „przeciw”, których nie uwzględniałam, dopiero przyszło mi do głowy po lekturze Twojego wpisu.

    Akurat w przypadku Opola obawiam się, że argument to „nie wydają na dzieci, a na psy wydadzą, skandal!”. Ale mentalność mieszkańców tej okolicy to kwestia szersza i nieco bolesna.

    Jednak to, czego nie umiałam nazwać, a co od początku budziło mój niepokój i lekki sprzeciw odnośnie wybiegów, to zdanie przytoczonej użytkowniczki Agi. Faktycznie niepokoi mnie tendencja do ogradzania miejsc należących do przestrzeni publicznej. Ogrodzone place zabaw, ogrodzone wybiegi dla psów, ogrodzone garaże, nawet trawniki coraz częściej są odcięte od chodnika niskim płotkiem… A my poruszamy się między tymi zamkniętymi przestrzeniami jak w labiryncie. Tu mi nie wolno, bo jestem z psem, tu nie, bo z dzieckiem, tu nie wejdę z wózkiem, a tutaj nie powinnam, bo ktoś posadził kwiatki… I tak dalej. Miejski park w moim małym mieście uwielbiam właśnie dlatego, że nie ma w nim ani jednej barierki – swobodnie chodzimy po łąkach, polankach, wśród krzaków, schodzimy ze ścieżek, przeskakujemy nad strumykami. Rosną tu chronione kwiaty, ale kwitną od lat, nie są odgrodzone i nikt ich nie zrywa ani nie depcze – to świetne uczucie, gdy schodzi się ze ścieżki i nagle wśród traw zauważa niesamowite, rzadkie rośliny. Ta swoboda jest coraz częściej nam zabierana, bo wszędzie powstają ogrodzenia, powbijane są tabliczki z zakazem chodzenia z psami, a nasza przestrzeń zaczyna być przytłaczająca tym labiryntem. Nigdy nie wiadomo, czy nie łamiesz jakiegoś zakazu i czy idąc na spacer nie odbijesz się od barierki, bo kolejny teren ktoś ogrodził. Wybieg dla psów jest tu też tego typu ograniczeniem – wyobrażam sobie ludzi, którzy chadzają na spacery i pewnego dnia odkrywają, że ich ulubione miejsce zostało ogrodzone i już nie wolno im tam chodzić. Teoretycznie mogą, ale praktycznie – przecież wiadomo, że to miejsce dla psów i na pewno nie unikną spotkania z podbiegającym radośnie zwierzakiem. Szkoda, że wybiegi muszą powstawać, bo nie umiemy koegzystować bez konfliktów. Szkoda, że właściciele nie potrafią na tyle ogarnąć swoich psów (i swoich nawyków co do sprzątania), by ich pupile nie przeszkadzali innym.

    Z drugiej strony, taki wybieg jak Dog Park Wilanów to po prostu świetna sprawa, bo jest głównie placem zabaw. I ja tak postrzegam psie wybiegi – jako mega atrakcję dla psów, z przeszkodami i przyrządami do zabawy i ćwiczeń. I wtedy spełniają swoją rolę jako urozmaicenie – a nie główny cel – spaceru. Moje psy nie są fanami zabawy z obcymi psami (po prostu wolą się bawić ze mną), więc nie wiem, czy psi wybieg byłby dla nich atrakcją. Domyślam się, że rzut piłki skończyłby się jej kradzieżą przez jakiegoś rozbrykanego psiaka. Także jeśli moje psy mogą chodzić luzem tylko na wybiegu, a na wybiegu nawet nie mogą pobawić się piłką czy poganiać ze mną, bo inne zwierzaki by nam przeszkadzały – co oczywiste – to pomysł nie jest dla nas. Na pewno bym wpadała na wybieg na 15 minut w celu socjalizacji, poznania się psów, jako urozmaicenie. Ale moje zwierzaki potrzebują swojej przestrzeni, by trenować czy aportować bez obcych psiaków na karku. Myślę, że właściciele takich psów jak moje – które nie bawią się z obcymi psami, które cenią pracę i zabawę z właścicielem – obawiają się wybiegów. Stracą wtedy całkiem możliwość wybiegania pupila, bo będą przeganiani z innych miejsc, bo „macie wybieg”, a na wybiegu ich psy nie będą się czuły komfortowo przez obecność nachalnych psów. Może też stąd wynika niechęć psiarzy.

    Czyli jak zawsze, każdy kij ma dwa końce… A my i tak możemy tylko się dostosować do tego, co miłościwie nam panująca władza wymyśli ;)

  • vondemelon

    Kilka uwag:

    1. Czy to rzeczywiście musi kosztować 2 miliony? Wybieg w Ogrodzie Krasińskich kosztował 80-90 tysięcy. Czy musi tam być sprzęt do Agility, z którego wiele psów nie będzie korzystać?

    2. Czy nie jest sensowniej wyznaczyć 20 zwykłych wybiegów dla psów rozrzuconych po całym mieście? Popatrzmy na Mediolan, który mając 1,3 mln mieszkańców i 3 razy mniejszą powierzchnię od Warszawy (miasto nie jest takie rozlazłe tylko pięknie zabudowane) znalazł w swoich parkach miejsce na 341 (sic!) różnej wielkości wybiegów rozsianych po całym mieście – każdy ma co najwyżej 15 minut spacerem do najbliższego wybiegu (przy okazji nie odgrodzonego od miejsca zamieszkania takimi drogami jak Wawelska, czy Niepodległości).

    3. Czy nie jest sensowne skonsultować się przed podjęciem ostatecznej decyzji o takiej inwestycji nie tylko z trenerem Agility z Wielkiej Brytanii, nie tylko z KDS ds. ochrony zwierząt, ale i KDS ds. Środowiska Przyrodniczego, KDS ds. Rekreacji, a przede wszystkim z okolicznymi mieszkańcami i użytkownikami parku (także psiarzami!). Na razie konsultacje wyglądały tak, jakby przed decyzją o wybudowaniu toru bobslejowego na terenie Pola Mokotowskiego konsultowano się z bobsleistami z Jamajki, mistrzem Niemiec i komentatorem telewizyjnym, a nie z mieszkańcami, czy specjalistami od parków.

    4. Wracając do drzew. Niestety wszelkie dane pokazują, że w Warszawie drzew wycina się sporo, a nowych nasadzeń za dużo nie ma. Warszawskie aleje są nimi tylko z nazwy – drzew jest bardzo mało. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia z lat 70-tych, czy choćby 90-tych by zauważyć różnice. Również ostatnie dane to potwierdzają. Gdyby, skoro podawałem przykład Mediolanu, W Warszawie było sporo takich ulic jak Via Vincezo Monti nikt by tak nie marudził:

    https://www.google.pl/maps/@45.470216,9.170104,3a,75y,326.97h,87.17t/data=!3m4!1e1!3m2!1sre_8A63jlXTyAZzHL4gCiQ!2e0

    Podsumowując: wybiegi dla psów to dobry pomysł (choć mi psy poza wybiegiem nie przeszkadzają, a sprzątać po psie i tak powinno się wszędzie).

    • Alicja Kowalska

      Jeśli miałby być bez sprzętu do ćwiczeń, to po co w ogóle park, skoro obok jest park Pole Mokotowskie?
      Ok,wtedy wystarczyłby dużo mniejszy wybieg dla psów, które budzą swym wyglądem i masą grozę i ciężko je puszczać luzem między ludzi.
      Kwota, rzeczywiście bajońska.

  • Azbest

    Osobiście nie lubię wybiegów i wolę mojej suczy dać się wybiegać po parku, ale rozumiem potrzebę budowania – nie każdy pies jest odwoływalny, niektórzy lubią sobie postać w miejscu i pogadać. Ok, spoko. Ale też mam wrażenie, że po budowie wybiegu głosy anty-psie na PM wzrosną… Pomijam kwestię toru agility, który jeśli nie będzie pokryty gumą albo w inny sposób „anty-ślizgalny” pozostanie bezużyteczny, bo pies po śliskim z natury biegać nie lubi. Zwłaszcza jak to kładka, czy inna pochylnia.
    Co jeszcze mam do dodania to to, że wybieg przy parku Krasińskich, ten nasz największy, jest de facto malutki. Byłam na jeszcze jednym, takim właśnie z torem agility, ufundowanym przez jakąś firmę od psiego żarcia, na którym ledwo szło się obrócić, a reszta też jest mniej więcej tej wielkości. Dlatego utwierdzam się w przekonaniu, że wybiegi są absolutnie nie dla mnie – wolę pospacerować po parku, puścić psa luzem i dalej ze stoickim spokojem ignorować te „A PANI TEGO PSA NA SMYCZ WEŹMIE BO PO STRAŻ ZADZWONIĘ”. Nie, pani nie weźmie, bo pies nie podbiega do ludzi i do psów na smyczach i zawsze na komendę wróci. Pies sprawia mniej problemu niż większość ludzi w parku, eh.

  • Ja tam zawsze będę za wybiegami dla psów. Niech w końcu Polska wyjdzie z ciemnogrodu i przestanie traktować zwierzęta jako coś gorszej kategorii. Tak jak mówisz placów zabaw dla dzieci jest od cholery w każdym mieście a u nas np okolice Gliwic, Knurowa, Zabrza – wybiegów dla psów jest : 0. Totalne zero, a jak robią plac zabaw dla dzieci albo siłownię na świeżym powietrzu, których mamy 3 na JEDNYM OSIEDLU to drzewa wycinają i nikt się nie kłóci…Zresztą jakby pomyśleli to tak by zagospodarowali teren, żeby tych drzew wyciąć jak najmniej albo wcale i tyle.

    Pozdrawiam!

    Świat Niko

    • juzek

      wszyscy miejscowi właściciele psów są przeciwni temu idiotycznemu pomysłowi: jedyna korzyść to te parę milionów dla wykonawców, i być, może, coś, co po drodze skapnie

  • Ola

    Podczas tworzenia psiegu wybiegu wytnie sie kilka drzewek, a z tego co widze maja byc posadzone nowe, tak? wiec w czym problem? Tak sie zastanawiam gdzie sa ci waleczni ludzei, ktorzy zabiliby w obronie kazdego drzewka, gdy budowane sa place zabaw dla bachorów i nowe bloki? Jakos nigdy nie zauwazyłam sprzeciwów? hipokryzja nie zna granic.

    • juzek

      Nie kilka (te dwa, wspomniane przez ratusz, to „prawdziwe drzewa”, a nie, np. drzewa owocowe: sliwy, grusze, jabłonie, morwy, których tam jest kilkadziesiąt), lecz na pewno koło setki drzew; pokazany tutaj plan, w zestawieniu z istniejącym zadrzewieniem, daje oczywistą odpowiedź; masakra drzew, krzewów i kwiatów (pola fiołków…), po to, by stworzyć sztuczną przestrzeń, w dodatku stale dezynfekowaną chemią…

  • Alicja Kowalska

    Skoro park ma być taki wielki, to nie widzę powodu, by pozwalać psom na wszystko w reszcie Pola.
    Ktoś z biorących udział w dyskusji zadał pytanie, dlaczego park nie może powstać na terenie za biblioteką narodową. Teren właśnie rekultywowany, należący dotąd do MPO. To chyba niegłupie miejsce?
    Poważnie, nie kumam, dlaczego to to ma być takie wielkie. Wolałabym kilka mniejszych wybiegów rozsianych po całym mieście.