piekna_czy_bestia
Sprawy psiarzy

Piękna czy Bestia?

Jedną z naszych największych zmor życia z Milką jest jej miłość do ludzi.

Sytuacja nr 1

Kilkumiesięczna Milka wszystkie ciepłe dni lata spędza na zabawie w ogródku. Ogródek wychodzi na dziedziniec osiedla. Szczeniak wzbudza duże zainteresowanie. Ludzie podchodzą, aby się przywitać, zachęcają swoje dzieci do głaskania przez siatkę. Próby interwencji ze strony Kuby, aby nie przechylać się przez płot (!) przyniosły mały efekt – nie da się tłumaczyć wszystkim. Milka uczy się, że energiczne okazywanie radości jest fajne, skakanie jest fajne, ludzie cieszą się kiedy się na nich skacze. I wszyscy ją kochają!

1268185_493918207368615_732759495_o

Sytuacja nr 2

Wychodzimy na spacer – ja i dwa psy na smyczach. Podchodzimy do wyjścia z osiedla, przyciskam przełącznik do otwierania furtki osiedlowej. W tym momencie do środka wchodzą zniecierpliwieni robotnicy. Staję z boku. Jeden przytrzymuje dla nas furtkę. Nie ruszam się z miejsca, i mówię, że jednak poczekam, aż pójdzie. W tym momencie pan musiał nawiązać kontakt wzrokowy z Milką. Ku jej ogromnej uciesze. Bokserka staje na tylnych łapach, a przednimi stara się błagalnie dosięgnąć pana.

– „Dzieeeń dobry! Kochaaam paaana!” – młoda stara się do niego dostać. Trzymam ją blisko siebie, więc wymachuje bezradnie przednimi łapami w powietrzu.

– O, Jezu!!! – mężczyzna ucieka w popłochu wypuszczając furtkę z rąk.

Nie on jeden.

Duży piesek jest fe

Milla podrosła, waży teraz 27 kg zamiast 7 kg. Ci sami ludzie, którzy zachęcali ją do skakania przez płot, obecnie wymagają, żeby bokserka nie wyrażała swojej radości na ich widok i najlepiej nie zbliżała się na zbyt bliską odległość. Dorosły pies przecież nie powinien skakać, nie jest już wszak szczeniakiem! Powinien zdawać sobie sprawę z tego, że urósł. Dla niektórych szczeniaczek to maskotka, którą drapie się za uchem, ale jego zachowania w dorosłym życiu zdają się nie mieć nic wspólnego z czasem kiedy był mały…

Od psa i jego właściciela oczekuje się dobrego wychowania – w przepisach stoi jak byk, że pies nie powinien przeszkadzać nikomu w otoczeniu. Ale czy ta zasada działa także w drugą stronę?

Obcy głaszcze - dobrze. Pies chce się przywitać - już źle? Click To Tweet

1493500_672165109543923_1505536914299256579_o

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • znamy z autopsii …

  • kalyna

    U mnie przy ostatnim szczeniaku, to pytali się czy można pogłaskać. Wtedy pozwalałam, ale w toku rozmowy przechodni mówili, że taki fajny, mizialski. Ale jak dorośnie to już go głaskać nie będą, bo tak groźnie będzie wyglądać. Ale z drugiej strony mój za szczylka nie wyrywał się do ludzi, po prostu podchodził jak go zachęcałam. Miałam o wieeele prościej ;)

    • U mnie wszyscy najbardziej zwracali uwagę na Bonza kiedy mieliśmy etap chodzenia w kagańcu (chory żołądek, a wokół mnóstwo syfu do jedzenia z trawników). Nagle wszyscy byli – „Ooo, jaki piękny piesek!” Nie mam pojęcia dlaczego. Do dziś. Kaganiec był fizjologiczny i jednocześnie połowa osiedla z psami uciekała przed psem – hannibalem.

  • Niuchacz

    Ojjj u nas niestety bardzo długo musieliśmy to odkręcać….
    Nie byłam w stanie minąć ludzi spokojnie na ulicy bez zaczepki psa- sama zaczełam brzydko mówiąc opierdalać. czasami skutkowało…. Raz, że człowiek chce po prostu pójść na spacer. Pójść ,nie co 2 minuty stawać. Dwa- pies do około roku nie był w stanie minąć przechodnia bez cieszenia się. Sytuacje z natrętnymi sąsiadkami wyeliminowaliśmy w deszczowe dni. A raczej one same to wyeliminowały, gdy na moje „proszę nie wołać psa, jest brudno” nie reagowały i wracały do domu całe brudne, tak jak brudny potrafi być Bytom. Nie przepraszałam.

    A co gorsza, nadal mi się to wszystko zdarza. Zaczełam cmokać do ludzi. Zadziałało.

    • Hahah cmokanie do ludzi, mega pomysł!:) Ja mam chyba jakąś niewyględną mordę, bo patrzę spod byka na delikwentów, jakbym miała colta w kieszeni i żadnemu jeszcze nie zdarzyło się cmoknąć na moją łaciatą ekipę (albo mam konkretnego wścieka na twarzy, jak często gdy próbuję okiełznać łaciatych na smyczy:P).

      Natomiast u mnie oziki sprawdziły się jeśli chodzi o cechę we wzorcu – nieufność do obcych i mają głęboko ludzi pod ogonem. Dla pewności, że nikt nie będzie próbował podczas mijania jakiś bardziej przyjaźnie nastawionych ludzi po prostu sadzam ich i skarmiam żarciem – mam takie ułatwienie, że jednak mieszkam na wsi i tu jest mniejszy odsetek ludzi zakręconych na punkcie psów ( tudzież psów wychodzących na spacery w ogóle). Co do bokserów, to niestety one z kolei mają wpisaną w rasie jowialność i zaciesz na mordzie, za który je kocham (czy to w gabinecie, czy na spacerze), ale nigdy nie próbowałam pierwsza wychodzić z inicjatywą do 30 kg bydlęcia, bo będąc po drugiej stronie smyczy wiem, jak to wkurza :)

      • Niuchacz

        No moja jest z tych, które ciesza sie na obcego jakby był ich największym przyjacielem. Teraz za pozwoleniem: aby uniknąć sytuacji właśnie stykowych, gdzie pies cieszy sie do każdego (kto może sobie też tego nie życzyć…) mamy komendę: przywitaj się. Pies ma szanse raz na jakis czas się spełnić jako mistrz cieszenia, a nie każdy obcy jest wtedy witany.

        A cmokanie pomaga- ludzie patrza się jak na debila :P

        • Kasia

          Genialny sposób :)
          My mamy odmienny problem, Cookie boi się obcych ludzi, ale jednocześnie łaknie z nimi kontaktu (paradoks- wita się, a za chwilę ujada). I zdecydowanie najbardziej irytujące jest, gdy ja skupiam jego uwagę na sobie, a mijana osoba zaczyna cmokać. No serio, będziemy się licytować kogo ma pies słuchać? Najgorzej jest w komunikacji miejskiej, pies zestresowany, a grupa osłów cmoka. Za to szybko zmienia im się perspektywa z „ale mnie wszystkie psy lubią!” na „oooo! jaki groźny!”

          • Niuchacz

            ja wtedy bardzo brzydko zwracam uwagę. Albo też cmokam- to pomaga najbardziej :P

        • Komenda przywitaj się to fajny pomysł.

          • Niuchacz

            nagram kiedyś, padniecie ze śmiechu :P

  • k

    Co prawda nie mam mojej 30-kilogramowej suczki od szczeniaka, więc nie znam dokładnie problemu, ale i tak ludzie dość często reagują strachem na jej próby kontaktu. Na szczęście nie skacze na ludzi, ale często próbuje powąchać z bliska obce dzieci, obcych ludzi. Często matki reagują krzykiem (!), mimo, że pies nie robi nic strasznego. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zachowanie porządane i staram się oduczyć swojego psa takiego postępowania, prowadzę ją krótko na smyczy, a jeśli już takie sytuacje się zdarzą, karcę ją podniesionym głosem. Jednak ci krzyczący obcy ludzie wzbudzają w mojej suczce dziwny strach i wprowadzają ją w zakłopotanie.

    • Mój też tak miał – potrafił nawet włożyć łeb w czyjąś siatkę z zakupami. Ale u nas akurat minęło kiedy wprowadziłam zasadę – jak widzę, że pies się zaraz zainteresuje kimś/czymś to odwracam jego uwagę, szczebioczę, zajmuję jakąś fajną komendą. Mam nadzieję, że u Was też ten problem okaże się przejściowy :)

  • Faber też wszystkich kocha. Obcych, którzy go zagadują na ulicy, kobiety idące z naprzeciwka, bo przecież to na pewno moje koleżanki. A najbardziej cieszy się na widok gości w domu. Skacze na wszystkich. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ciężko równocześnie brać od kogoś palto i trzymać psa. Nie ma też wśród moich znajomych nikogo, kto chciałby odegrać 20 razy pod rząd scenkę z wchodzeniem do domu, żeby się Fab przyzwyczaił…

    • Hej, ja mogę odegrać taką scenkę jak mnie kiedyś zaprosisz – nie ma żadnego problemu! A dawnośmy się nie widziały :)

  • malenstwo_83

    Znam ten ból. Jak moja owczarka miała kilka miesięcy wszyscy ją kochali, teraz wsiadamy do windy i ludzie, którzy są w środku dosłownie wtapiają się w ścianę;-) A ona nie może się z radości na ich widok namerdać.

    • Uh, smutna sprawa. Żal tego merdającego nadaremnie ogona :)

  • myszastypotwor.blogspot.com

    Jak ja bym chciałą, żeby Miloł tak wszystkich obcych kochał! Nawet bym już przeżyła jakoś to skakanie;p A propos zdjęcia, mam pytanie: czy Milka też lubi lizać uszy? Bo Myszasty dał by się za to pokroić:)

    • Uszy ludzkie że w sensie? A nie, ona woli dawać w mordę – znienacka przytyka swój pysk to twarzy, waląc przy tym z impetem w szczękę. Twoją.
      No, mi też łatwiej by było gdyby Bonzo również wszystkich kochał, ale on zupełnie ma odwrotnie, więc prowadzam na smyczach dwa światy.
      A Miloł tak czy owak wygląda na słodziaka kochającego świat :D

      • myszastypotwor.blogspot.com

        Tak, ludzkie miałam na myśli. To nieźle można dostać w pysk haha.

  • hah święta racja, ludize widzą szczeniaka i odcienili by sobie rękę, żeby go pogłaskac, a jak ten sam pies (tyle że dorosły) chce zrobić to samo co oni kiedyś to rzucają z tekstem że ten pies ich zaraz zagryzie. Nieraz widziałam jak matka z dzieckiem odsuwała córką za siebie gdy ta chciała pogłaskać owczarka. Ale co do tego że Milka dalej zachowuje sie jak szczeniak to się nie dziewię, w końcu to bokser czyli jednym słowem szczeniak na zawsze ;)

  • marieanne

    O tak, „uwielbiam” przechodniów.
    Gdy jeszcze mieszkaliśmy w bloku dzieciaki zepsuły mi Zuzkę – w nieco inny sposób. Wiadomo, mała kulka = zainteresowanie dzieciarni, wiec biegnie taka chmara tłumem i obskakuje szczeniaka (chodziłysmy w tym czasie często bez smyczy w bezpiecznych miejscach). Zuzka – panika. Od tego czasu za dziećmi nie przepada, ale przynjamniej doszłyśmy do tego, ze je toleruje. A ja stałam się znienawidzona przez mamusie na osiedlu, bo nie pozwalałam głaskać moich psów bez pytania i chmarą.

    A cmokanie – muszę wypróbować, bo na nas w mieście często niestety cmokają (chuda ruda i 3 wielkie psy – taki zestaw musi budzić emocje). Nienawidzę tego.

    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies