psioprzyjazny = pozwalajacy na wszystko
Sprawy psiarzy

Psioprzyjazny = Pozwalający na wszystko?

Psioprzyjazny dotychczas dom zrezygnował z opcji przyjazdu z psem. Wiecie dlaczego?

Kojarzycie te durne pytania, jakie zadają właściciele obiektów, kiedy chcecie zrobić rezerwację na nocleg z psem? „A ile waży?”, „Czy to york, bo my tylko yorki przyjmujemy?” lub też:

Oczywiście, że mamy nocleg w tym terminie, na ile osób? Trzy psy?! To na jakąś wystawę jedziecie? Oj… zaraz… bardzo przepraszam, źle spojrzałem… Jednak wszystko jest zarezerwowane. – to usłyszała podrozezpsem.pl

Przyjmujemy tylko bardzo, bardzo malutkie psy i to bardzo wyjątkowo (yyyyh..? Znaczy się od święta tylko? Psy do 5 mm w kłębie?), a nocleg takiego bardzo małego i wyjątkowo łaskawie przyjętego psa to koszt 60 pln za dobę. – powiedziano Oli z Makulscy.com

Śmiejemy się z tych reakcji, opisujemy je na blogach i nie przestajemy szukać prawidziwie przyjaznego noclegu. A kiedy już go znajdziemy to rozpływamy się z radości, piejemy w zachwycie, a w podzięce szanujemy i dbamy jak o swój własny dom. Czyżby?

Romantyczna sceneria

Romantyczna sceneria

Inspiracją do napisania tego wpisu była smutna wiadomość – jeden z psioprzyjaznych noclegów, który mieliśmy szansę odwiedzić i wspominać z utęsknieniem, w tym roku zamknął swe podwoje dla czterołapych. Była to prawdziwie psioprzyjazna miejscówka, w której właściciele obiektu przyjmowali psiaki bez tych wszystkich pytań „ile ma w kłębie?”, „jakiej rasy? u nas tylko yorki”, a osoby przyjeżdżające z psem stanowiły aż 25% gości w 2016 roku.

Wiecie co się okazało?

Niestety zniszczenia, jakie powodowali właściciele z psami, nad którymi nie panowali, sprawiły, że właściciele obiektu musieli się wycofać z oferty. Pogryzione i podrapane drzwi, drzewka uschnięte od obsikiwania, zniszczona podłoga nadająca się do cyklinowania, ogrom czasu i pieniędzy przeznaczony na pranie kap, kocy, dywanu, poduszek oraz… pogryzione okna, które przelały czarę goryczy.

a1IMG_7942

Goście zapłacili za zniszczenie okien, jednak w podsumowaniu ogólnie straty są nieproporcjonalne do korzyści. I tym sposobem poprzez niedbanie o swojego psa, wizerunek siebie i szeroko pojętego właściciela psa, straciliśmy kolejne świetne miejsce. Cóż, Jacek Piasta na swojej stronie doradztwohotelarskie.pl dowodzi, że:

Jest więcej niż pewne, że psy i inne zwierzęta, gdy tylko zamkną się za nimi drzwi hotelowego pokoju, mogą wszystko. Nie wierzcie, że właściciel czworonoga będzie go pilnował tak jak w domu. Nie będzie. Przecież to nie jego, jest w hotelu. Nie  jego kłopot, nie jego strata, nie on sprząta.

… i sam nie jeździ nigdy do obiektów, które przyjmują zwierzęta. Sądząc po moich własnych zabiegach, które czynię dla zminimalizowania śladów psiej obecności podczas wynajmu pokoju, uważałam dotychczas, że przesadza.

przystosowaniesofy

Wynajmując pokój w Novotelu, przykryliśmy kanapę psią matką. Będąc w Wiejskiej Zagrodzie Podlasie – zadbaliśmy o brak zabaw w domu na drewnianej podłodze, z sofy zdjęliśmy delikatne poduszki i przykryliśmy ją kocem. Pilnowaliśmy też, żeby psy nie wchodziły na rabatki otoczone niskim płotkiem. W Potoczówce nie pozwalaliśmy na zabawy na górze i zamknęliśmy drzwi do pokoju, którego nie używaliśmy, a także pilnowaliśmy, żeby nie szwendały się same po terenie działki – poza nami w drugiej części domu przebywali inni goście. Okna, które psy podrapały pazurami widząc psa właścicieli, wytarliśmy przed wyjazdem (uf, na szczęście wszystko zeszło), a koc niepodal którego Bonzo memłał kijek przeznaczony do spalenia w kominku, wyskubaliśmy z drobinek.

Pełen relaks

Pełen relaks

Wiem, że niestety nie zawsze da się zadbać o wszystko – np. w Potoczówce znajdowały się łącznie 3 sofy, do których psy miały dostęp – nie posiadamy takiej liczby psich matek/kocy, żeby wszystkie je przykryć. Założyliśmy, że koce, które przykrywały meble są wystarczającym zabezpieczeniem. W Wiejskiej Zagrodzie przeganialiśmy psy z rabatek, ale podczas szalonej ganiance po ogrodzie zdarzyło im się kilkukrotnie wskoczyć za płotek – biję się w pierś.

Jednak w ogólnym rozrachunku dbaliśmy o to, by nasz wizerunek jako opiekunów psów był pozytywny – nie chcieliśmy nikomu przysporzyć więcej pracy, niż wymaga samo w sobie przyjęcie sierściatych na nocowanie.

a_MG_3679

Nie pozostaje nic innego jak powtórzyć za Niuchaczem:

Pamiętajcie – to MY PSIARZE tworzymy sami nasz obraz – jeśli kwaterodawca na 10 przyjętych na kwaterę psów będzie miał problem z 1, a nie 8 – będzie bardziej przychylny aby przyjąć kolejnych turystów na kwaterę. Jeśli sami zadbamy o to, aby pies nie był niechciany na kwaterach, jeśli będziemy dbać o to, aby pozostawić po sobie dobre wrażenie – wszyscy na tym skorzystamy!

Te słowa napisała Karolina od Niuchacza we wpisie Po godzinach: Kwatera z psem – jej rodzina od lat przyjmuje na wypoczynek gości w nadmorskim pensjonacie, więc wie o czym mówi.

A Wy jeździcie z psami na relaksy z nocowaniem? Dbacie o przestrzeń, którą wynajmujecie, czy olewacie?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Psiamatka.pl

    Hmm, no rzeczywiście przykra sprawa, z tym wycofaniem się z psio-przyjaznego miejsca. Odkąd Noaś był mały podróżujemy razem, umie sam zostawać w pokoju hotelowym, domku, apartamencie itd, nigdy mi się nie zdarzyło, żeby coś zniszczył. Ale zawsze wygląda to tak samo po przyjeździe w nowe miejsce: spacer i dopiero po spacerze zostawiam go samego. Potem i tak po około godzinie wracam i sprawdzam czy wszystko ok – głównie czy z Noasiem ;) Takie BHP, ale gdyby coś zaczął niszczyć szybko bym zauważyła. Nie wyobrażam sobie by zostawić go na wiele godzin, czy noc w obcym miejscu.
    A co do obsikiwania drzewek aż do uschnięcia – ciężko mi w to uwierzyć bowiem w naszym parku nie byłoby drzew ;-) A spuentuję tylko, że w wielu miejscach gdzie byliśmy menadżerowie nie lubią gości z dziećmi, to jest podobno typ Klientów, który sieje spustoszenie, a psy przy nich to pikuś ;-)

  • Ja mam sprawdzone noclegi od wielu lat, które na szczeście przyjmuja psy. Sami też zawsze dbamy o to by Donner nie mógł niczego zniszczyć czy zanadto obkłaczyć. Elka będzie jeździła z kenelem, żeby niczego nie uszkodziła – jestesmy gośćmi, nasz pies może coś zniszczyć to zabezpieczam pokój, y tego nie zrobił. Ale ludzie to zwierzęta… nie raz sami zostawiaja większy syf niż ich psy… ale coż… kultura jest trudna i wymierjajaca… Ale fakt mieliśmy kila takich przygód: Wyszstko zarezerwowane przyjeżdzamy, a na miejscu dziwienie – owczarek? Myślałam że z pieskiem to znaczy z yorkiem… Inna sytuacja: Rezerwuję pokój, hotel przyjazny psom – zajebiście. I nagle coś mnie podkusiło upewnić się, że owczarek też będzie ok. I informacja: z psem tak, ale nie z owczarkeim. No i nagle krew człowieka zalewa – bo jak to rozumieć? To można czy nie można z psem? Dlaczego belg może a owczarek nie. Ale na stronie są zdjęcia owczarków w pokojach, bo przyjazny psom. Ale nie i już. Dlatego teraz zawsze po dwa trzy razy upewniam się, czy na pewno z owczarkiem można. Nie mówię z psem, tylko z rasą. Ludzie nie raz się śmieją, że pies to pies i o co mi chodzi, bo dla nich nie ma znaczenia z czym przyjadę, ale wolę się upewnić. :P

    • Zaneta

      My mielismy ostatnio tak samo. Szukalam psioprzyjaznych noclegow nad morzem od wschodniej do zachodniej granicy. Znalazlam kilkanascie. Z czego polowa nie pytala sie czy pies ulozony i grzeczny. Tylko ile wazy, jaka rasa. Po uslyszeniu ze to owczarek australijski okazywalo sie, ze w tym terminie a mowa tu o koncu marca nie ma juz pokoi :) Bylo to strasznie irytujace.
      Znalezlismy tez kilka bardzo przyjaznych i milych miejsc, z ktorych wybralismy jedno :) zobaczymy jak bedzie :)

  • GosiaK

    Bardzo przykro to czytać, szczególnie, że w Polsce mało jest miejsc przyjaznym psom. Niestety jeśli nie zmieni się nastawienie właścicieli to nadal tak będzie. My też zabieramy koce, staramy się unikać drewnianej podłogi a podczas naszej nieobecności zamykamy psy w klatkach (zabieramy ze sobą). I co ważne – sprzątamy po sobie! Byłam na kilku wyjazdach z innymi psiarzami i bywało, że ze wstydu sprzątałam po nich psie kupy z terenu ośrodka. Jeśli wyraźnym życzeniem właściciela domku było by pies nie spał w łóżku, też to uszanowaliśmy, pomimo iż nie miał super wzroku by widzieć przez drzwi.

  • Niestety zawsze jest tak, że ”gorsi” psują opinię całej grupie. Wy dbacie, my dbamy, ale wystarczy, że jakaś rodzinka nie zadba i od razu wszyscy psiarze są ”fe”.

    Osobiście nie dziwię się, że hotele zamykają się na ”psiarzy”, bo jestem w stanie uwierzyć, że po prostu wiele osób olewa. Ba, nawet bez psów hotele mają sporo problemów – kradzieże, zniszczenia, zostawianie syfu po sobie. Nie zazdroszczę branży :)

  • Skoro pies podrapał okno, to oznacza, że został sam — w nieznanym sobie miejscu. I to już jest do kitu.

  • kalyna

    Dlatego ja nie ufam jednemu mojemu gagatkowi i na wyjazdach Panicz siedział w klateczce. A jak klatki nie miałam to raczej nie zostawał sam w pokoju, tylko albo był zabierany z nami, albo ktoś z nim siedział. Choć jak psa roznosi to przy pilnowaniu coś skombinuje, toteż jeździły z nami jego memlaki, żeby na nich się wyładował.Trudno, jak jedziemy z psem to nie ma samowolki. Jeśli komuś jest zbyt ciężko psem się zajmować na wyjazdach to niech psa da na kilka dni do psiego hotelu. Mniej stresu, więcej korzyści ;) Choć mi bez psa byłoby i smutno i tęskno i to nie byłyby fajne wakacje :(

  • Ola

    Jest sobie taki ośrodek nad Zalewem Sulejowskim. Jest psioprzyjazny czyli istnieje duże prawdopodobieństwo, że rezerwując sobie domek możemy się spodziewać, że gdzieś będzie jakiś pies. Oczywiście, ośrodek wypoczynkowy składający się z domków to nie to samo co hotel, ale czy właśnie nie bardziej wymagający od właścicieli psiaków właściwego zachowania? Od 10 lat raz w roku (a z tego co wiem od jakiegoś czasu i częściej) ośrodek zamienia się w istną psiarnię. Organizujemy tam zloty wyżłów węgierskich. Klient wymagający ;-) Żywy, lubi kąpać się zarówno w jeziorze jak i w błocie. Uwielbia ganiać po polach i lasach a na koniec paść na łóżku i zasnąć. Oczywiście nasza Matka Organizatorka zawsze przypomina o właściwym zachowaniu ale chyba nie musi. W domkach mamy wszystko co potrzeba do zachowania czystości. Kilka razy dziennie zamiatamy, jak trzeba zmywamy podłogę. Oczywiście robimy to też wyjeżdżając a nie zostawiamy komuś generalne sprzątanie. Na łóżkach leżą koce, ręczniki itp. – nasze oczywiście. Na terenie ośrodka zbieramy kupy, że tak powiem swoje i cudze ;-) Tych z resztą nie ma tak dużo bo na spacery psy wychodzą poza teren ośrodka. I jak widać chyba wszyscy dajemy radę skoro właścicielka wita nas co roku z otwartymi ramionami :-)

  • Dla mnie już totalnym absurdem jest zostawianie psa samego w wynajmowanym jakimkolwiek pomieszczeniu. Tym bardziej jeśli pies ma opanowaną klatkę do perfekcji. Dlaczego właściciel nie może jej zabrać ze sobą? Wtedy gdy chcemy wyjść gdzieś bez psa to pakujemy go do klatki dajemy jakąś zabawkę z żarciem na zbicie czasu i tyle. Pies ma ograniczoną swobodę ruchu i nie jest w stanie zniszczyć pomieszczenia. Dlatego jestem jak najbardziej za klatkowaniem. Nic dziwnego, że właściciele postanowili usunąć psioprzyjazną ofertę skoro za każdym razem było z tego mniej zysków, a więcej remontów.

  • To, co opisujesz to dla mnie jakiś absurd. Jak można tak lekkomyślnie postąpić i wziąć psa do nowego miejsca, zostawiać go samego mając (z pewnością!) świadomość, że może on coś poniszczyć?
    Poza wszystkim, niszczenie rzeczy jest oznaką, że pies jest zdenerwowany, zestresowany – co za właściciel skazuje psa na takie mąki?
    Dla mnie to jest oczywiste, że nie zostawię psa samego nigdzie, nie zabezpieczając i jego samego, i jego otoczenia przed destrukcją. No i Rocca nauczona jest nie wskakiwać bez pozwolenia na kanapy, co znacznie ułatwia sprawę… Niemniej, kudłacz z niej straszliwy i kiedy zmienia futro to czasem wystarczą 2 dni aby podłoga była cała czarna. Dokładam wtedy wszelkich starań, aby przynajmniej jak najwięcej tych kudłów usunąć. Rozumiem jednak, że komuś może się to nie podobać.

  • Hania W.

    Kompletnie nie rozumiem zachowań opisanych w tym poście, dla mnie logiczne jest, że gdy jestem z psem na wyjeździe to przestrzegam pewnych zasad. Wracając z brudniejszego spaceru wycieram (lub myję w gorszych przypadkach) psu łapy, że jak wejdzie na kanapę to tylko jeśli jest czysty, ale i tak w miarę możliwości wolę wyznaczyć miejsce do spania, z koca który i tak podróżuje z nami w samochodzie i jest psi. Nic dziwnego, że właściciele pensjonatów nie chcą przyjmować psów, skoro dostarczają im one aż takich atrakcji.

    Pozdrawiamy H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

  • Anita Borowska (Anisiołek)

    Nie, sorry, ja kompletnie nie rozumiem cytatu Pana Piasta. Co to znaczy, że właściciel czworonoga nie będzie go pilnował, nie zadba o porządek, czystość, itd. bo jest w hotelu a nie w domu. To każdy gość na pobyt w hotelu zamienia się w (za przeproszeniem) dziką świnię i produkuje wokół syf??
    A Wasze psy niszczą w domu? brudzą? sikają albo załatwiają „grubszą” potrzebę na dywan? Pomijam, oczywiście, przypadki psów z problemami behawiorystycznymi i małe szczeniaki, mam na myśli psy dorosłe, zrównoważone, czyli taki mainstream.
    Moja niunia nie niszczy, nie gryzie, nie drapie, nie brudzi. I skoro nie robi tego w domu, to czemu akurat miałaby zacząć się tak zachowywać w hotelu?? Tak, owszem, gdyby jej się coś „zdarzyło” – to posprzątam/naprawię/zapłacę. Ale jakoś nigdy się nie zdarzyło. A zawsze na czas śniadania zostaje w pokoju sama, bo nie wymagam aż takiej tolerancji od otoczenia, żeby ją prowadzać do jadalni. I nie mówimy o jednostkowym przypadku, tylko wielokrotnych, wielodniowych wyjazdach.
    A w tym cytacie jest mowa o jakiejś regule, że psa trzeba pilnować, żeby nie zdemolował otoczenia. Czyli każdy pies spuszczony z oczu natychmiast przystępuje do demolki?
    Pan Piast chyba nigdy w życiu nie miał psa – więc tym samym może jednak niech ograniczy swoje komentarze w dziedzinie, o której nie ma zielonego pojęcia. I nie wprowadza zamętu, bo dzięki takim światłym opiniom właśnie są problemy z noclegiem i uprzedzenia do gości, którzy urlop chcieliby spędzić z całą „rodziną”.

  • Joanna Barbara Gębicka

    Nigdy nie zostawiam psów samych w obcym miejscu, albo idą z nami, albo ktoś z nimi zostaje… Pościel zawsze zabieramy swoją i koce również, a na bieżąco sprzątamy, bo przecież nie tylko psy piasek wnoszą pod łapami… Nie puszczam też psa samopas, choć jeśli jest to samodzielna ogrodzona działka, to mogą biegać luzem, ale tylko wówczas, gdy ktoś z nas jest z nimi, więc trudno mi uwierzyć, że ktoś może postępować inaczej… Zupełnie naturalnym jest również sprzątanie po swoich psach, bo takie są zasady… Ta uciążliwość psich gości wydaje mi się być zupełną atrakcją, bo przecież każdy powinien się liczyć z tym, że za zniszczenia się odpowiada, a i wynajmujących nie do końca rozumiem, bo skoro już coś zostało zniszczone, a szkody zostały pokryte, to przecież ryzyko jest takie samo jak z przyjmowaniem gości bez zwierząt, bo i dziecko może dokonać sporych szkód (np. pomazać ściany kredkami…, połamać drzewka itp.), a i dorośli (zwłaszcza pod wpływem %) potrafią czynić rzeczy niewyobrażalne i psia kupa na trawniku to w porównaniu z tymi wyczynami mały pikuś ;) Po prostu taka branża, a jak ktoś jest chamem i nieodpowiedzialnym palantem, to i bez zwierząt może się trafić taki egzemplarz jak najbardziej ;) Zatem zasada jest prosta: dbajmy o miejsca, które odwiedzamy – czy to sami, czy ze zwierzętami i tyle w temacie. A na takie uogólnienia, można tylko odpowiedzieć: ja nie wiem, jak się zachowują inni i za ich zachowanie nie odpowiadam, ale mnie nauczono, że zostawia się domek/pokój w takim stanie, w jakiś się go zastało… My w tym roku również wybieramy się nad morze (do samodzielnego domku) i w pakiecie jadą trzy osoby dorosłe i dwa psy – nie wyobrażam sobie wakacji bez nich, ale też nie wyobrażam sobie, że zostają w domku w same… ot zwykła ludzka odpowiedzialność. W końcu dzieci też nie powinno się zostawiać samych ;)