ZBITE BUTELKI
Sprawy psiarzy

Zbite butelki, pocięte opuszki

To jeden z najpopularniejszych problemów psów mieszkających w miastach. Jeśli łapy Twojego psa do dziś są w całości to tylko pozazdrościć.

Walające się puszki po piwie, kiepy, papierki, opakowania, resztki – to w mieście standard. Ale najgorsze śmieci z najgorszych to potłuczone szklane butelki leżące odłogiem w krzakach, na trawnikach i alejkach parkowych, które buractwo zostawia po sobie na pamiątkę dobrego chlania.

Pół biedy, kiedy szkło leży na chodniku lub w niskiej trawie – jest szansa, że je wypatrzymy pierwsi lub pies intuicyjnie ominie. Niestety stłuczona butelka często leci w zarośla i nie ma litości dla psich odnóży.

Fokus, pies Anity prowadzącej bloga Wychowany z Pitbullem rozciął sobie głęboko łapę. Fokus nie jest wyjątkiem – przez samego Facebooka przewinęło się mnóstwo akcji typu „Sprzątaj po sobie”, „Uwaga, na psie łapy” utworzonych przez właścicieli pokrzywdzonych piesów. Za to Anita jako kobieta czynu zamiast nawoływać palantów do ogarnięcia czterech liter, idzie o krok dalej i organizuje nad gocławską Wisłą wielkie sprzątanie, które odbędzie się 25.05.2015.

Kocham spacerować nad Wisłą z moim psem, nie kocham ogromnej ilości śmieci które tam leżą i tych co je zostawiają. Jeszcze bardziej ich nie kocham od Wielkiego Piątku, w który to mój pies dotkliwie rozciął łapę na rozbitej butelce. Dlatego postanowiłam posprzątać nad Wisłą.

Myślę, że mobilizacja poczyniona przez Anitę to świetny pomysł: zamiast niekonstruktywnego biadolenia nad ilością śmieci w mieście (od czego ich wszak nie ubywa) po prostu ruszyć się i  wziąć sprawy w swoje ręce.

Niestety problem potłuczonego szkła jest mi bardzo dobrze znany. Ileż to razy mój pies lub pies znajomych kuśtykał z powodu wdepnięcia w szklaną pułapkę?

Po raz pierwszy szyliśmy łapę w 2012 roku, kiedy to Bonzo rozciął się wbiegając do stawu w Dolince Służewieckiej.

562485_367851276595185_1023873298_n

2012. Obraz nędzy i rozpaczy

Następne rozcięcie nastąpiło rok później i było na tyle głębokie, że prawie odcięło mu pół poduszki. Biedak cierpiał mocno, zwłaszcza, że byliśmy daleko od domu, a rana krwawiła intensywnie. Musieliśmy dostać się szybko z powrotem, ale pies zamiast iść co chwilę przystawał i zapamiętale lizał łapę. Takiego stresu nie życzę nikomu.

485507_540099506037027_588616378_n

2013. Psie dramaty

Na potrzeby wpisu przeczesałam sieć i problem zranionych szkłem opuszek jest jednym z najczęściej przewijających się tematów na psich forach. To nikogo nie dziwi. Ale, co lepsze – z rozmów między użytkownikami kynoportali dowiedziałam się, że Anita nie jest odosobniona w sprzątaniu swojej okolicy. Mnóstwo osób samodzielnie oczyszcza swoje tereny spacerowe w trosce o swojego czterołapego. Poniżej dwa cytaty z bloga Psia Terapia – Szklana pułapka

Zdarzało mi się już zbierać szkła i to nie na chodnikach, ale gdzieś na wałach nad Odrą i nosić do śmietników – Orvokki

Mnie też strasznie denerwują butelki i potłuczone szkła, walające się gdzie popadnie. Niestety też już Arville cierpiał przez to:( często gęsto zbieram je i wyrzucam do śmietnika – Bluemchen

Na stronie wydarzenia Anity, Iza wkleja zdjęcie:

iza

Lata temu na blogu Szczęśliwy Pies przeczytałam relację z konferencji dot. psów w mieście (Pies w mieście – problem czy norma?). Wyobraźcie sobie, że według przedstawiciela Związku Kynologicznego w Szwecji, Jana Eickssona

właściciel psa nie kojarzy się z brudasem, ale z osobą, która mniej kosztuje państwo, bo jest zdrowsza, bardziej aktywna i bardziej zadowolona z życia! Podczas swojego wystąpienia w prosty sposób wykazał, że posiadacze psów, spacerując z nimi wieczorami przyczyniają się nawet do wzrostu bezpieczeństwa na ulicach – bo robią to często w miejscach uważanych za „niebezpieczne i bez żywej duszy”.

No, to teraz mówię głośno i wyraźnie – psiarze nie tylko patrolują wieczorami okolice działając na rzecz bezpieczeństwa i sąsiedzkiej ochrony, ale również na ochotnika sprzątają śmieci. Jaka inna grupa społeczna będzie się schylać i zbierać szkła w wolnym czasie?

Przydałyby się skuteczniejsze kary dla tych, co nie sprzątają po psach psując nam PR, a za jakiś czas psiarze zostaliby oświeceni blaskiem swych aureolek. No, powiedzmy ;)

Jeśli chcecie dołączyć do wydarzenia, powiedzieć o nim znajomym to zapraszam – Wiosenne porządki nad Wisłą na Gocławiu. A dla tych, którym przydarzy się ciachnięcie psiej łapy dostępny jest w Internecie poradnik w formie PDF – Pierwsza pomoc uszkodzonej opuszki.

wiosenne_porzadki

Jeśli Wy również chcecie posprzątać nad Wisłą i potrzebujecie zorganizować wywóz worków ze śmieciami po akcji, odezwijcie się do Anny Brzezińskiej-Czerskiej: A.brzezinska@um.warszawa.pl (Uwaga! Tylko tereny nadwiślańskie!)

Pozostałymi terenami zarządza głównie ZOM (22) 277-04-70, (22) 277-04-99), ale też np. administracje osiedli. Pełne informacje powinno mieć Biuro Gospodarki Odpadami Komunalnymi (Tel.: 22 443 45 00).

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Nie mogę tego przeżyć – jako osoba niepaląca, nielubiąca smrodu i brudu – że do kup, które znikną z trawnika po kilku mocniejszych opadach deszczu czepialstwo jest okropne.
    Za to kiepy, papierki, puszki i inne smrodliwe odpadki? Cisza… :/ Ubolewam zatem w tej okropnej ciszy nad widokiem i smrodem śmieci miejskich, które tak szybko nie znikają i się nie rozkładają.

    PS yup, sprzątam po kundlu. Kumam zapotrzebowanie społeczeństwa na czyste trawniki wolne od kup mojego psa i kup innych psów(z pasożytami i bez).
    PPS chociaż rozwala mnie trochę to, że taką w miarę szybko rozkładającą się kupę każą nam wkładać do plastikowych worków rozkłądających się o jakieś 50 lat dłużej :D

    • Azbest

      Są do kupienia woreczki biodegradowalne. Jak zaczynają się rozkładać to walą 10 razy gorzej niż najpaskudniejsza psia kupa. ;D Łatwiej też się rwą, chociaż to chyba zależy od producenta, bo te które mam teraz są spoko, ale parę rolek wstecz co drugą trzeba było prowizorycznie łatać węzełkiem.

      • Ile takie coś się rozkłada? :)
        BioBagi miałam, używałam, i tak jak mówisz w zależności od serii – jedne są spoko – a dzięki drugim kupę zbierasz ręcznie :D Dosłownie :D

        • Azbest

          Kilka – kilkanaście miesięcy, chyba max 24 miesiące. :p

    • Tak, ja też mam rozkminę nt pakowania kupy do plastikowego worka. Zostało mi jeszcze trochę nie biodegradowalnych, jak je skończę to przerzucam się na bio, nie ma opcji.

  • Zuzia właśnie ostatnio miała przeciętą poduszkę, ale na szczęście płytko. Zawsze myślałam, że to szczęście, że za oknem mamy las, bo skaleczenie łapy jest mniejsze. Jednak i tam butelek, i puszek (po piwie oczywiście) wcale nie brakuje :/
    Super akcja!

    • A w lesie ciekawe jest też, że poza śmieciami typu butelki, puszki można znaleźć również worki ze śmieciami domowymi, stare pralki, monitory, zużyte opony. Zawsze zachodzę w głowę – co ci ludzie mają w głowach, że wyrzucają w lesie śmieci? Już nie mówiąc o tym, że butelka zostawiona na leśnej polanie może spowodować pożar…

  • Ola

    No tak, właśnie w tym momencie jak czytam ten post, Emet leży i wylizuje łapkę po wieczornym spacerze, nic innego jak rana po szkle. Tym razem obędzie się bez opatrunku bo przecięcie jest lekkie, ale mamy na koncie kilkanaście takich wypadków. Mamy ogromnego pecha jeśli o to chodzi, albo po prostu mieszkamy w tak zasyfionej okolicy. Wprawę w robieniu opatrunków już mam…
    Wiesz, u nas otworzyli w zeszłym tygodniu nowy wybieg dla psów. Przekopali jakiś stary teren, nie nawieźli innego podłoża- został jakiś beznadziejny mocno kurzący się piach i mnóstwo szkieł. Za każdym razem wynosimy z niego garście szkła i innych też o to proszę. Kurcze no jest to problem ;(.

    • What?! Oddali wybieg do użytku nie oczyszczając terenu ze szkieł? Ożeszty…
      Biedny Emecik, bardzo współczuję nieszczęścia.

  • kalyna

    My co prawda nie mieliśmy przeciętej opuszki (tfu, tfu…coby nie zapeszyć), ale też chodzimy tylko na łąki i pola. A po mieście psy idą bardzo blisko mnie. Jednak byłam przerażona, jak na wieczornym spacerze po osiedlu Gandi się wysikał i wykonał nad tym taniec samca, czyli łapami rozgrabywał ziemię i w około zaczęło lecieć szkło.
    Choć ludzie są złośliwi wg mnie, bo koło nas wszyscy się znają a i tak pełno butelek pod płotem leży…

  • Ojjjj tak, znamy ten problem. Doskonale pamiętam, jak po Sylwestrze w tym roku na mojej ulicy roiło się od szkła, a o ogólnie panującym syfie już nie wspomnę. Zawsze, jak widzę jakieś zbite butelki, w duchu próbuję już jakoś nakłonić Habsa, żeby się tam nie zbliżał lub zwyczajnie staram się go odwołać, bo przed oczami mam już najgorsze z możliwych scen.

    • Uh, a syf po Sylwestrze to jest w ogóle osobna kategoria śmieciowa – to ile śmieci, w tym również butelek się wala bezkarnie po ulicach to jest jakiś absurd. Puste opakowania po fajerwerkach często leżą do marca na trawie bo nikt ich nie sprząta.

  • Słyszałam kiedyś tekst „Zbij butelkę, nie trzeba będzie do kosza nosić”.
    Sebixy chyba myślą, że szkło jest biodegradowalne.

  • Azbest

    U nas w parku leży mnóstwo szkieł i szczerze mówiąc po dziś dzień się zastanawiam jak odporne Sol ma poduszki, że jeszcze ani razu się nie zacięła, mimo że czasem zareaguję za późno i królewna już przeszła po szklanej pułapce… Te większe zbieram – tak samo jak walające się folie po czteropakach, ale czasem aż strach złapać, żeby samemu się nie pociąć. Więc mniejsze zostają, co najwyżej zakopane butem cienką warstwą ziemi.

  • U nas póki co rozcięta poduszka była tylko raz, ale zdecydowanie wystarczy. Niestety tereny nad Wisłą to jakaś masakra, w okolicach bloku sprzątam, ale często jest, że jak już zacznę wypatrywać kawałków szkła, to nagle one pojawiają się wszędzie!

    • O raz za dużo! :) Też tak mam, że jak wypatruję śmieci na trasie spacerowej to nagle okazuje się, że nic, tylko paść na kolana i sprzątać, bo trasa wiedzie przez istne wysypisko śmieci.

  • Nie wyobrażam sobie zaściankowych mieszkańców mojej gminy, żeby chodzili i sprzątali butelki.. Tutaj normą jest wypuszczanie psa na samopas, biegają cały dzień narażając się na pogryzienie czy wpadnięcie pod auto, a jak coś się stanie to pretensje do całego świata, tylko nie do siebie :/ Tak samo z chodzeniem bez smyczy, każdy Azor taki to usłuchany, a jak przyjdzie co do czego i proszę o zabranie psa, to żaden odwołać się nie potrafi i wrócić do właściciela. Więc podchodzą jaśnie państwo i szarpiąc za kolczatkę leją smyczą i wrzeszczą jak wariaci.. I jak tu mieć wiarę w ludzi ja pytam, no jak? :-) Sama zabieram jakieś odpady jak idę przez las, ratuję psie łapy i dzikich zwierząt, a śmieci w lesie niemało! Na szczęście, na osiedle chodzę rzadko, psa mam na krótkiej smyczy więc widzę po czym idziemy :-)
    Pozdrowienia!! :)
    Karina i Terror
    jackterror.blogspot.com

  • Mam psa od ponad dwóch lat i już dwa razy zdarzyły się nam pocięte łapki. Pierwszy raz kiedy Dziabong biagała sobie w najlepsze po świeżym śniegu a drugi dość niedawno nad rzeczką.
    Życie byłoby o wiele prostsze gdyby ludzie nie śmiecili. Ot po prostu, nie ważne czym. Czy to butelką czy nieposprzątaną psią kupą.

  • Kasia

    Podbijam stawkę ! Nasz Stanley wbiegł na schowany w trawie potłuczony kineskop telewizora. Skończyło się na dużym szyciu w stawie kolanowym i gdyby nie pomoc innych psiarzy z naszego „stada” to nie dalibyśmy rady – nasz pies to spory Pit Bull. A tak ktoś przybiegł z kocem, ktoś podjechał samochodem, a wet przyjechał na wezwanie do lecznicy. Przykre doświadczenie ale reakcja ludzi – bezcenna! Następnego dnia nasi psi znajomi skrzyknęli się i wyzbierali całe pole, żeby nic takiego nie spotkało jakiegoś innego psa lub dziecko.