10983663_802051173202114_339484377_n
Poradnik, Testy i recenzje

Czy esencje Dr Bacha są skuteczne?

Moja opinia, proces wyboru esencji i pytania do eksperta.

O esencjach Dr Bacha usłyszałam po raz pierwszy w 2011 roku, jednak pomysł aplikowania roślinnych esencji nie wydawał mi się na tyle skutecznym rozwiązaniem, aby faktycznie wydać na nie pieniądze. Teraz pomysł pojawił się na nowo wraz z zachwalaniem efektów przez Olgę od Pum. Kiedy zapytałam Was o opinie na fanapage’u, większość z Was podzieliła się pozytywnymi wrażeniami – do poczytania TU.

Stwierdziłam: – Raz kozie śmierć! i zamówiłam mieszankę dla Bonza. Krzywda mu się nie stanie, a jeśli tylko jest szansa, że mogą zadziałać – trzeba spróbować. Jeśli chcecie poznać bliżej nasze problemy to zajrzyjcie do wpisu A jakie ty masz problemy z psem? Przypadek Bonza.

WYBÓR ESENCJI

Na stronie EsencjeBacha.pl znajduje się zakładka Esencje dr Bacha – dla zwierząt. Autorka strony szczegółowo rozpisała zastosowanie poszczególnych esencji. Na tej podstawie wybrałam dla Bonza mieszankę czterech substancji spośród siedmiu grup.

Grupa 1: Strach, lęki, obawy
Śliwa wiśniowa (Cherry Plum):
Dla zwierząt spiętych, zestresowanych, agresywnych, wybuchowych, gryzących się ze strachu.

Bonzo bywa spięty, śliwa ma mu pomóc się rozluźnić i zaufać otoczeniu. Esencja działa uspokajająco i tonizująco.

Grupa 2: Brak pewności
Goryczka gorzkawa (Gentian):
Dla zwierząt nieufnych, podejrzliwych, nieśmiałych, nader ostrożnych. Szczególnie polecana dla nowych zwierząt w domu, po zmianie miejsca pobytu, zmianie właściciela.

Nie od dziś wiadomo, że ten pan co idzie z na przeciwka czyha na życie Bonza. Talerz osuwający się w suszarce to niewątpliwa próba zamachu. Goryczka gorzkawa ma pokazać, że zagrożeń w jego otoczeniu brak. Esencja przywraca optymizm.

Grupa 4: Nadwrażliwość na otoczenie
Rzepik pospolity (Agrimony):
Dla zwierząt o dziwnym zachowaniu, które wykazują niewytłumaczalny strach, mają nadwagę, są pobudliwe, po przeciążeniu fizycznym, zatruciu, przy otwartych ranach.

Niepożądane zachowania u Bonza zwykle wiążą się z widocznym napięciem i pobudliwością . Esencja daje poczucie bezpieczeństwa, wzmacnia pewność siebie, likwiduje lęki.

Grupa 7: Nadmierne zaangażowanie w sprawy innych
Cykoria (Chicory):
Dla zwierząt zaborczych, egocentrycznych, z nadmierną potrzebą bycia w centrum uwagi.

Bonzo lubi kontrolować otoczenie – wystarczy, że zaczynam głaskać Milkę, ten przychodzi się nadstawiać, śmiejemy się z Kubą głośno albo przepychamy w żartach, Bonzo przychodzi sprawdzić co się dzieje i uspokoić nas. Bonzo, get a life! Esencja uspokaja, przywraca równowagę wewnętrzną, uczy dystansu do siebie.

Zamówienie zrobiłam na drbach.pl i wkrótce dostałam pierwszą buteleczkę.

Cena: 39,97 zł (w tym 29,97 za esencję, 10 zł za przesyłkę). W tej cenie można dobrać od jednej do sześciu esencji (30 ml).

PYTANIA DO EKSPERTA

W związku z różnymi opiniami na temat stosowania esencji Dr Bacha, postanowiłam zasięgnąć opinii u eksperta. Na pytania odpowiada trener Międzynarodowego Programu Edukacyjnego Bacha – dr Igor Pietkiewicz.

1. Słyszałam różne opinie dot. sposobu aplikowania kropelek. Jedni mówią, że można podawać wraz ze smakołykiem, inni są pewni, że jedynie podawanie bezpośrednio do pyszczka wypełnia aromatem aparaty węchowe psa i tylko wtedy metoda ta osiągnie skutek. Jaki jest sposób podawania polecany przez Pana i dlaczego?

Esencje Bacha nie są olejkami eterycznymi i nie działają na powonienie. Ważne jest regularne stosowanie ich i nie ma większego znaczenia, czy poda je Pani z jedzeniem, czy bezpośrednio do pyska. W obu przypadkach można uzyskać dobre efekty.

2. Znam osoby, które tą samą mieszankę stosują nieprzerwanie przez 3 miesiące. Tymczasem na opakowaniu znajduje się informacja, że sporządzony zestaw esencji jest ważny tylko przez 3 tygodnie. Jak długo podawać mieszankę?

Ze względu na to, że mieszanki są konserwowane mała ilością alkoholu (a niektórzy wcale go nie stosują), jest możliwość ich zepsucia po upływie paru tygodni (szczególnie jeśli się ich nie trzyma w lodówce). Dlatego przyjęto okres trwałości ok. miesiąca. Regularne stosowanie 4×4 umożliwia stosowanie jednej mieszanki przez ok. 3 tygodnie. Nie ma ograniczeń, jak długo można stosować określony skład esencji. Zaleca się jednak, aby modyfikować skład w ten sposób, aby odpowiadał aktualnie dominującym stanom psychicznym i cechom charakteru.

3. Gdzie przechowywać butelkę z kropelkami?

W lodówce lub w temperaturze pokojowej, w miejscu niedostępnym dla dzieci i zwierzęcia (aby uniknąć stłuczenia butelki). Nie zaleca się trzymania jej na słońcu.

4. Jak ważna jest rola konsultacji z ekspertem terapii przed dobraniem kropelek? Czy znając dobrze swojego psa wystarczy przeczytać opisy esencji i ich zastosowania dostępne w Internecie?

Można eksperymentować bez żadnego ryzyka. Konsultanci mają dobrą znajomość esencji i pomagają dobrać właściwy specyfik. Ważne jest natomiast rozumienie zachowania zwierzęcia, jego emocji. Przydatna bywa konsultacja z behawiorystą zwierzęcym.

zdjęcie

Czy widać różnicę w zachowaniu? I tak i nie.

efekty

TAK

Przede wszystkim – poza kropelkami prowadziłam z Bonzem ćwiczenia – spokojnego zachowania podczas domofonu, oswojenia z mijaniem osób na klatce schodowej. Trudno powiedzieć na ile pomogły esencje, a na ile wzrastająca autokontrola. Wydaje mi się, że kropelki ułatwiają mu opanowanie się – w momencie, kiedy je zakraplamy, Bonzo wydaje mi się spokojniejszy. Oczywiście może być tak, że to ja widzę, to co chcę. Może świadomość podawania psu kropelek i ćwiczeń sprawia, że sama czuję pewniej w trudnych sytuacjach, co przekłada się również na jego zachowanie. Fakty są takie, że od czasu kiedy przyjął pierwsze kropelki nie świruje na klatce schodowej, a panowie spotykani przy drzwiach ewidentnie przestali czyhać na jego życie. Wszystko mi jedno czy to placebo czy nie, grunt, że jest poprawa.

NIE

Bonzo uspokoił się, a jego zachowania stały się przewidywalne. Wiem, czego się spodziewać. Cudowny stan. Upadek z tak wysokiej góry boli mocno. Wczoraj spadłam z hukiem: wracając ze spaceru spotkałam kuriera przy furtce do osiedla, wpuściłam go, Bonzo patrzył na mnie i opanowywał się. Szliśmy kawałek razem i rozmawialiśmy. W momencie kiedy skończyliśmy pogawędkę, kurier poszedł szybciej, a ja zrelaksowana odwróciłam głowę w drugą stronę. W tym momencie ciszę przerwał warkot Bonza, który niczym w kreskówce, frunął do łydki kolesia. Nie złapał go, ale sama świadomość jego niecnych zamiarów wystarczyła, żebym załamała się i trwała w tym stanie do końca dnia. Wstyd, zażenowanie, żal i złość na siebie, że mogłam przewidzieć. Poprawa? Pff, za szybko ogłosiłam zwycięstwo.


Aktualnie stosujemy drugą buteleczkę. Trudno powiedzieć, że oto terapia kwiatowa stała się remedium na całe zło, ale przyznam, że widzę różnicę w zachowaniu na plus.

Więcej informacji znajdziecie pod linkami:

Dr Bach – dla zwierząt

Forum Dr Bacha – krople dla psa (uwaga, błąd w forumowej czcionce – tragicznie się czyta)

Pupileo – krople dr Bacha

Kocie sprawy – dr Bach

Forum Miau – Krople dr Bacha czyli o tym jak pomóc kociej psychice

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Terror musiałby stosować werbenę, na nadmierne pobudzenie i ekscytację. Z tagów przypisanych temu olejkowi pasuje kilka, głównie wymieniłabym ADHD :-)
    Może kiedyś wypróbujemy, póki co na te złe chwile radzę sobie porządnym wymęczeniem piesa, wtedy sam na siebie działa jak ta werbena :) Jednak taki olejek przydałby się chociażby ze względu, że np. przy chorobie muszę ograniczyć nieco spacery, a wtedy psie bezmózgowie – gotowe :)

    Pozdrowienia! K&T
    jackterror.blogspot.com

  • Jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tego typu rozwiązań obawiam się zresztą, że również w przypadku Bozna olejki tak naprawdę nie zdały egzaminu, biorąc pod uwagę, że 1) poprawa nie jest BARDZO wyraźna oraz 2) jednocześnie ćwiczyliście z psem poprawne zachowania. Jestem skłonna stwierdzić, że test był niemiarodajny (stosowanie olejku nie było jedynym środkiem zmierzającym do wyleczenia przypadłości; brak próby kontrolonej) i że bardziej niż olejek zadziałały efekt placebo i ćwiczenia.

    • Co do miarodajności „testu” – prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie w naszym wypadku siedzieć na tyłku i czekać aż magiczne kropelki same zrobią za mnie wszystko, nie sądzę żeby istniał środek który wychowa psa bez pomocy człowieka i z tego co czytałam – większość ludzi jakoś z psami pracuje podczas stosowania dr Bacha. To ma być pomoc w nauce, a nie magia :) Natomiast ciekawie wygląda pod tym względem zachowanie kotów (wydają się bardziej miarodajne, bo z nimi się rzadziej pracuje) – w jednym z wymienionych linków znalazłam historie kotów, które przeżyły jakieś cudowne ozdrowienia :D Nie mniej, tak jak napisałam – wszystko mi jedno, czy to wpływ kropelek czy nie, grunt że jest poprawa a moim celem nie jest ani zachwalanie ani namawianie kogokolwiek do tych kropelek, nie płacą mi za to.

      • Jasne, że najważniejszy jest ostateczny efekt z Waszej perspektywy, bo to Wy męczycie sie z problemami Bonza i bardzo się cieszę, że jego zachowanie poprawiło się. Natomiast wierzę, że to dzięki Waszym umiejętnościom szkoleniowym a nie kropelkom. :)

        • Dziękuję :) No właśnie – jedyne czego można być pewnym, to to, że ciężka praca przyniesie prędzej czy później efekty.

      • Olga Tanajewska

        Ja też byłam bardzo sceptyczna. Ale w zeszłym roku, kiedy
        po 1,5 roku naprawdę intensywnej pracy z Melą, kolejny raz kogoś użarła postanowiłam spróbować dołączyć kropelki (o których wyczytałam w książce „Dlaczego mój pies…?” Johna Fishera).
        Teraz, po roku, uczciwie mogę powiedzieć, że widać różnicę. Stała się
        spokojniejsza, nie jest agresywna, a przede wszystkim się nie boi. Nie
        przerażają jej nowe sytuacje, nie przerażają jej ludzie – zamiast lęku i
        wycofania jest zaciekawienie. Najlepszym przykładem na to jest sytuacja
        z wczoraj, kiedy moja siostra będąc z nią na spacerze została
        poproszona przez zupełnie obcą kobietę o odprowadzenie do domu (bo pani
        źle się poczuła i nie była sama w stanie dojść). Nie przeraził jej
        spacer z zupełnie obcą osobą (wcześniej nikt obcy nie mógł się do nas
        zbliżyć), wąski, ciemny korytarz w nieznanym bloku, jazda windą – na
        zupełnym luzie i z zaciekawieniem zwiedzała nowe miejsce. Więc u nas – pełen sukces.
        Kropelki
        dostaje też Elmo, on nie miał problemów z agresją, ale z nadmierną
        ekscytacją na spacerach, nie umiał poradzić sobie z własnymi emocjami.
        Po kropelkach zdecydowanie się wyciszył, łatwiej mi też jest go opanować
        w sytuacjach dla niego emocjonujących. Dalej jest pełnym energii Elmem,
        ale jego nadmierna ekscytacja została wyciszona.
        Nie wiem oczywiście, jak spisywałyby się kropelki, gdybyśmy z psami nie ćwiczyli. Ale na pewno połączone z pracą, działają.
        Jedyne,
        co jeszcze mogę dodać to to, że znam psa, który ma padaczkę – miał
        kilka ataków w miesiącu. Weterynarz zalecił stosowanie kropelek dra
        Bacha (RESCUE REMEDY) – od tej pory praktycznie nie ma ataków (zdarza
        się jeden w roku), a kropelki dostaje od kilku lat.

        • Cieszę się, że stan psychiczny Twojego psa uległ poprawie, to jednak nie zmienia faktu, że leki, aby ich skuteczność została potwierdzona powinny przejść odpowiednie, kierujące się ścisłymi zasadmi testy – w ich ramach nie mieści się historia ani Bonza, ani Meli. Obawiam się, że obie wydajecie pieniądze bez sensu i to nie kropelki odpowiadają za poprawę, a Wy same. Nie bez powodu mówi się o Śląskim Uniwersytecie MAGICZNYM. ;)

          • Nie wiem gdzie wyczytałaś, że wydaję jedyną prawdziwą opinię i że jestem przekonana o ich skuteczności. To wpis na blogu – mówię o swojej historii. Obawiam się, że moje własne pieniądze mogę wydawać na co chcę i, tak jak pisałaś wczoraj, najważniejszy jest efekt i poprawa. Nie wiem skąd taka zmiana frontu u Ciebie z dnia na dzień…

          • Olga Tanajewska

            Po pierwsze pisałam nie o jednym swoim psie, a o dwóch psach i u obu widzę różnicę w zachowaniu.

            Po drugie obie z Zosią opisałyśmy SWOJE doświadczenia i SWOJE obserwacje SWOICH psów – i u nas widać poprawę w zachowaniu. Nie generalizowałyśmy skuteczności działania.
            Po trzecie dla jednych „wydawaniem pieniędzy bez sensu” jest kupowanie kropelek, a dla innych rasowego psa. Myślę, najlepiej jest, jeśli każdy pilnuje sam swojego portfela.

  • Ola

    Dzięki za artykuł i namiary. Tym razem kocie. W polecanych linkach znalazłam namiary na kocią behawiorystkę i chyba z niej skorzystamy. Jeśli zdecydujemy się na krople to dam znać jak z efektami.

    • Cieszę się, że i kotom coś skapnie z psiego bloga :) No to czekam na wieści

      • Ola

        Skorzystaliśmy z porad behawiorystki i spróbowaliśmy krople. Niestety na nasze koty Behemoty nie podziałały :-(

  • Ej na obronę powiem, że wczoraj był taki dzień spadania z wysokiego konia! Też na relaksie, dość lekceważąco podeszłam do pewnej sprawy ( u nas do przywołania) no i dostałam za swoje. Tak bolało, że aż popełniłam tekst o tym :P

  • Boże, doskonale znam te momenty gdy wszystko jest dobrze, już zrelaksowana (bo przecież to pomaga psu) odwracasz głowę i….. JEBUT. Nagle człowiek żałuje, że ZAUFAŁ psu i to jest właśnie najboleśniejsze. Wstyd i czasem strach, swoją drogą, ale poczucie że nie można mu zaufać na stopro jest jak cierń wbity w stopę.

  • pawel

    Homeopatia, nawet jak ma „dr” w nazwie, pozostaje bzdurą wyssaną z palca. WTF. Równie dobrze można poić by Bonza kranówką.

    • pawel

      I rozwijając przesłanie tego wpisu: sposób jego konstrukcji jest szkodliwy; nie można na przykładzie jednego psa, któremu podało się pseudolekarstwo (tak naprawdę wodę i trochę dobrej woli ale co tam) stawiać tezy, że coś działa albo nie. To w ogóle nie ma prawa tak działać – to jest równie szkodliwe jak dowód przez przykład, tylko tutaj nawet przykład jest mętnie zaprezentowany. Po to wymyślono metody testowania z próbami kontrolnymi, żeby ludzie nie wysnuwali wniosków na podstawie jednego przypadku. :/

      • pawel, idź być mądrym gdzieś indziej. Opisuję moje doświadczenia, moją opinię, nie stawiam ogólnej tezy i nie orzekam „tak, działa!” – wygląda na to, że albo nie przeczytałeś wpisu albo masz problem z tym, że ktoś ma inne zdanie.

    • Gość

      Chłopie to nie żadna homeopatia, tylko zestaw ziół, weź się dokształć trochę, a potem się wymądrzaj

  • Ola

    Dzięki, czekałam na ten post. Kiedyś czytałam o tych kropelkach i sądzę, że faktycznie mogą służyć za pomoc w pracy z psem. Chociaż podejrzewam że u mnie bardziej byłaby to rola podświadomości- ciągle wszyscy mi mówią, że problem siedzi tylko we mnie i muszę przestać myśleć o tym, co było kiedyś. Co nie zmienia faktu, że samej ciężko zmienić mi nastawienie, a nawet jeśli kropelki miałyby działać jak efekt placebo, to czemu nie skoro by pomogły? ;) Chociaż czytając różne historie jestem skłonna myśleć, że w jakimś stopniu one na psa wpływają.

  • Ewa

    My używaliśmy posłonka Bacha – nasza psia dziewczyna bała się jesiennego, silnego szumu drzew – posłonek w lodówce służył i działał długo. Polecam.

  • Wiola z prawieowczarkowelove.p

    Nie wiem, czemu dopiero teraz zauważyłam ten wpis. Natchnął mnie iskierką nadziei. Nasza Luna przeżywa teraz jak to mówią „świński wiek”, ma około 10 miesięcy. Zaczęła reagować strachem na obce osoby, ale to za pomocą ćwiczeń możemy wypracować i regularnie ćwiczymy, natomiast mamy inny dziwny problem. Otóż młoda paniczne boi się much. Pierwszy raz z czymś takim się spotykam i okazuje się, że nie tylko ja, bo ciężko mi znaleźć pomoc w tym temacie. Behawiorysta rozłożył ręce, internet też nic mądrego mi nie powiedział. Dziś idziemy to omówić z weterynarzem więc na pewno zapytam o te krople.