kaganiecfizjologiczny
Testy i recenzje

Kaganiec fizjologiczny

Nie posiadam się z radości! Poszukiwania kagańca zakończone. 

 Bonzik musi nosić kaganiec w związku z nawykiem wyjadania śmieci z trawnika. Jest to trudne do wyplenienia, bo musiał żywić się w ten sposób zanim trafił do schroniska. Do tego nakłada się jeszcze zapalenie jelit, więc powinien jeść tylko karmę weterynaryjną – słowem: kaganiec musi być, nie ma wyjścia.
W między czasie zdążyłam kupić dwa skórzane, które niestety obcierały nos od góry, bo opierały się na pysku. Oba zgubiliśmy, na szczęście :) Potem był kaganiec skórzany przymierzany na szybko, okazał się za krótki, więc wymieniłam go na metalowy. Ten z kolei okazał się za duży i spadał z pyska, ale po dorobieniu środkowego paseczka spełniał jako-tako swoją funkcję. Jako-tako, ponieważ nawet przez pręty zdolniacha potrafił wciągnąć kosteczkę.
Podróż na Ursynów, do sklepu w którym można kupić kagańce fizjologiczne niestety okazała się niewypałem, bo całą drogę metrem podtrzymywałam psu kaganiec, żeby nie spadał, a w sklepie okazało się, że mają już końcówkę tego typu kagańców, w związku z czym naszego rozmiaru nie było.
Na pomoc przyszła moja mama, która zapuściła się dzielnie w osiedla na Bemowie i znalazła drugi sklep z fizjologami – tam też jest już końcówka, ale jakimś cudem znalazł się kaganiec o idealnych dla mojego psa wymiarach.
Bonzo może w nim pić, dyszeć, jest lekki, nie nagrzewa się na słońcu i nie ochładza się na mrozie. No i jest tak wygodny, że jest a jakby go nie było :)
Kilka zdjęć w wiosennym słońcu:
 
Sklepy stacjonarne z kagańcami fizjologicznymi:
> Andrzej Zacharszyk – Sklep Zoologiczny
Pasaż Ursynowski 3, lok. U-5 02-784 Warszawa
> Domestica
ul. Budy 3B 01-466 Warszawa
 
Uwaga! W obu znajduje się zaledwie kilka sztuk i nie planują dostawy. Ale poglądowo można zajrzeć, żeby wiedzieć jak taki kaganiec wygląda i jakie wymiary byłyby dobre dla pupila przy ew. zamówieniu w sieci. A może akurat będzie dobry rozmiar?

 

Wpis ukazał się po raz pierwszy 05.03.2012 roku pod poprzednim adresem bloga.
Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Ewa

    Ciekawy wpis. Zakup kagańca wciąż jeszcze przede mną bo mój psiak jest jeszcze szczeniakiem, ale już niedługo muszę zacząć go przyzwyczajać bo planuje wozić go komunikacją miejską. Zobaczymy jak to będzie….
    pozdrawiam

    • Dziękuję :)
      O, to im wcześniej zaczniecie z komunikacją tym lepiej. Podobno na pierwszy raz bardzo dobrze jest pójść z psiakiem na pętlę tramwajową i na spokojnie pozwolić mu obwąchać wagon i wszystkie zakamarki, dać kilka smaczków i wyjść :)

    • Ewa

      Dziękuję za radę :). Nasz psiak samochodem nie boi sie jechać, ale te na ulicy są wciaz dla niego przerazajace. Psiak jest jeszcze malutki ale tak szybko rosnie ze nie mozna przegapic tego momentu by go nauczyć że autobus = nowe miejsce spacerowe :D

  • A jaki to piesek? Bo próbuję go sobie wyobrazić :)

  • ale zabudowa paszczy :)

    • osiedlowy Hanibal Lecter, ludzie patrzą na niego podejrzliwie :D

  • My też mamy ochotę na ten kaganiec, ale wszędzie daleko. Chyba będziemy ryzykować i kupować przez net? hmmm, ciężka sprawa. Wpis bardzo dla nas cenny :)

    • No wiecie, zawsze możecie obadać na moim żywym modelu i zobaczyć jak to się układa na psim pysku i jakich wymiarów szukać :)

  • Anonymous

    Kurczę ja mam ten sam problem. Właśnie przerabiamy zatrucie i kaganiec byc musi. Kupiłam wczoraj, najmniejszy jaki dostałam w sklepie, i wydaje się naprawdę dobrze pasować, jednak psica ma tak malutki pyszczek, że bez większego problemu sobie go ściąga. Nie wiem czy jest na to jakieś rozwiązanie :(

  • Może poszukać kagańca w innym sklepie? Czasem sklep za rogiem ma większy asortyment. A, i jeszcze żeby psina go nie ściągnęła powinien mieć paseczek idący przez głowę – tego nie da rady zdjąć.

  • Anonymous

    No tak, ja kupowałam na szybko w Kakadu w Arkadii, a tam nie było takich z paskiem na głowę. Zajrzę na pewno jeszcze do tych sklepów, które podałaś w poście.
    A tak poza tym bardzo fajna stronka, gratuluję. A Bonzo uroczy :)
    Pozdrawiam,
    Kasia Szmigiel

  • Mój schroniskowy Maniek nie wyjada, za to w pełni domowo-kanapowe gryfoniki, są jak małe odkurzacze na odpadki. A im bardziej śmierdzące, tym lepsze… Najgorzej, że na ich wielkie paszcze nie ma kagańców, chyba zamówię jakieś wydziergane szydełkiem ;)

  • i jak dobrze że tu zajrzałam – muszę kupić kajdan napaszczowy dla Fadosława w nie miałam pojęcia gdzie w Wawie :)