legowiskodrapanioodporne
Testy i recenzje

Posłanie level master dla psa, który drapie legowisko

W życiu Bonza przerabiałam różne rodzaje legowisk. Z racji tego, że Bonzo jest typem psa, który skrupulatnie drapie posłanie zanim się położy – wytrzymały materiał to mój priorytet przy wyborze legowiska. Wadą tych posłań jest to, że wytrzymałe są jedynie pozornie, w dodatku często zostają daleko w tyle z estetyką. Po używaniu różnych produktów wygląda na to, że wreszcie trafiłam na wystarczająco świetne leżysko!

Legowiskowa droga cierniowa

W dniu, w którym Bonzo zawitał ze schroniska, czekał na niego,… śpiwór. Mój ówczesny chłopak był przeciwny kupowaniu „nadmiernej“ w jego odczuciu wyprawki. Nie przez przypadek następne legowisko wybierałam już jako samotna psia matka ;)

Na pierwszy ogień poszło bawełniane, okrągłe posłanie z wysokimi ściankami. Okazało się ono totalnym fiaskiem: posłanko mimo że było dopasowane wielkością, to okazało się zdecydowanie zbyt lekkie i stale było przez psa przewracane i memłane niczym zabawka. Zupełnie nie spełniało swojej roli i dość szybko zamieniło się w niekształtną szmatkę.

Po nim pojawiło się potężne i ciężkie leżysko z kodury z podwyższonym brzegiem typu sofa. Brzegi trzymały się świetnie, gorzej z dnem – po pewnym czasie zostało elegancko otwarte, a wkład rozerwany na strzępy.

Podobny los spotkał legowisko typu ponton – choć byśmy prosili Bonza już przy pierwszym drapnięciu, żeby się położył, to i tak dewastacja postępuje w swoim tempie.

Następnym zakupem była ortopedyczna sofa z gąbki termoplastycznej, która efektownie „wybuchła” podczas mojej nieobecności, kiedy to Kuba na chwilę odwrócił wzrok od psów.

W międzyczasie mieliśmy kilka drybedów – te sprawdzają się fantastycznie i są niezniszczalne w walce z pazurami. Jednak szybko się niszczą i są dość cienkie jak na wypełnienie kennela, przynajmniej w moim odczuciu.

Ostatnie było wyjątkowe Mnomo (więcej przeczytacie o nim w Hrabiowskie leżysko), które przetrwało w stanie niezniszczonym – materiał jest naprawdę porządny, a dizajn zachwyca. Posiada tylko jedną wadę – póki nie położę na nim kocyka, to psy unikają leżenia na jego regularnych fałdkach, w związku z czym nie podlegało nadmiernej eksploatacji. Aktualnie czeka na lepsze czasy, to jest na przeprowadzkę do przestrzennego domu.

Jak widzicie Bonzo mógłby zyskać oficjalny medal z ziemniaka dla hardocore’owych testerów leżanek dla psów.

Cordura, a kodura

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W wyniku niszczycielskich zapędów Bonza zrobiłam krok w stronę materiałoznawstwa i nauczyłam się odróżniać oryginalny materiał, jakim jest Cordura od podróby o nazwie kodura. Wszystkie pseudo-wytrzymałe legowiska, jakie mieliśmy, zrobione były z kodury – kiedy je kupowałam sądziłam, że obecność tego materiału gwarantuje podwyższoną odporność, zwłaszcza, że producenci chętnie dodawali to słowo do nazwy jako zaletę, np. „Legowisko dla psa kodura”. Nic bardziej mylnego. Naprawdę mocna jest oryginalna Cordura od firmy DuPont – widać choćby po splocie tkaniny. Jeśli czyta to znawczyni/znawca Cordury to proszę mnie oświecić jeśli się mylę, ale wygląda na to, że Cordura jest tkana bardzo gęsto, bardzo drobnymi nićmi – wydaje się, że sploty są nie do rozłączenia, nawet bardziej niż poliester! Jeśli zawiedliście się na legowisku zrobionym z oryginalnej Cordury – podzielcie się doświadczeniem, chętnie zrewiduję swój pogląd.

a_MG_8281-horz

Gąbka gąbce nierówna

Kiedy poprzednie leżysko zamieniło się w kupkę poszatkowanej gąbki, akurat Psia Matka wprowadzała nowość do swojej oferty – materace z gąbki termoplastycznej. Mamy od niej kocyki dla psów, doceniam bardzo dizajn i możliwość prania ich w pralce, ale po krzyżowej drodze z legowiskami nie spodziewałam się zbyt wiele – potrzebowałam jedynie dobrego wypełnienia do klatki kennelowej, najlepiej na wczoraj. Pies na czymś leżeć musi, a jeszcze nie trafiłam na posłanie, które byłoby jednocześnie estetyczne, praktyczne, wygodne dla psa i odporne na drapanie, więc uznałam, że po prostu wybiorę dobrą, polską robotę od osoby, której ufam. Zamówiliśmy u Psiej Matki legowisko na wymiar, które wypełnia klatkę kennelową. W środku znajduje się przycięta na wymiar gąbka termoplastyczna, która po przyłożeniu ręki jeszcze przez jakiś czas zachowuje jej ślad. To dla mnie nowość – poprzednie leżysko (to, które wybuchło) zwane było przez producenta ortopedycznym i również wypełnione byłą gąbką termoplastyczną, czym mnie skusił do oddania mu swoich pieniędzy. Jednak po naciśnięciu wracało bardzo szybko do swojego kształtu.

DCIM100GOPROGOPR1528.

Zaintrygowana zapytałam o to Mileny z PsiaMatka.pl – okazuje się, że na rynku dostępne są gąbki termoplastyczne różnej jakości i ta akurat, której używa Milena nazywa się „Magic foam” i jest taką samą gąbką, jaką stosuje się do materacy ludzkich (np. znajduje się w naszym materacu termoplastycznym z Seleny :)).

Pokrowiec nie wchłania (szybko) wody, łatwo się pierze, sierść wystarczy wytrzepać, bo kłaczki nie przyczepiają się do niego, a, co najważniejsze psy lubią leżeć na materacach. Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ po sukcesie pierwszego materaca dokupiliśmy drugi, żeby było sprawiedliwie :)

Nie wchłania wody, więc Bonzo wylizuje wszystko co do kropelki

Nie wchłania wody, więc Bonzo wylizuje wszystko co do kropelki

Nie bez powodu nazywa się magic, ponieważ dostosowuje się do ciężaru i kształtu psa, jest ultra wygodna i oczywiście posiada certyfikat bezpieczeństwa Oeko-Tex Standard 100.

Drugim asem materacyka jest pokrowiec – wykonany z mega przyjemnego w dotyku materiału, który dodatkowo ma powłokę antybakteryjną i jest odporny na tarcie, ba jest nawet odporny na promienie słoneczne. Świetnie się pierze, sierść nie przywiera no cud miód i orzeszki! – przeczytałam u Psiej Matki nt. materacyka.

aIMG_0396

Z ręką na sercu mogę powiedzieć: do tej pory najbardziej ten materac sprawdził się najlepiej ze wszystkich. Pierwszy materac kupiliśmy pół roku temu i wciąż nie ma na nim nawet najmniejszego przetarcia.

Beżowy pokrowiec upiększył się plamami – Milka jadła na nim coś smakowitego i ślina pomieszana z jedzeniem osiadła na tkaninie. Inne posłanie skurczyło się po praniu w 40 stopniach, więc byłam uprzedzona i bałam się wstawiać na więcej niż 30 stopni. Wyprałam w 30 stopniach i plamy niestety jak weszły do pralki, tak wyszły w niezmienionym stanie – rozmawiałam już o tym z Mileną i okazuje się, że spokojnie można prać go w wyższej temperaturze, a przy trudniejszych zabrudzeniach po prostu zaprać.

aIMG_0377

Zdaję sobie sprawę, że moje ochy i achy mogą brzmieć jak szablonowy wpis sponsorowany, jednak ten tekst jest moją własną inicjatywą – nikt mi niego nie zapłacił, a i za legowiska zapłaciłam po bożemu z własnej kieszeni. Uważam, że dobrymi rozwiązaniami warto się dzielić. Psia Matko – robisz dobrą robotę i dzięki Ci za to!

Previous Post

You Might Also Like

  • Psiamatka

    Oł jeee, dziękuję, dziękuję za tak miłe słowa, cieszę się ogromnie, że nasz materacyk się sprawdza! :D To były miesiące świetlne szukania materiału, gąbki i testy, testy, testy! Pokrowiec można spokojnie prać w wyższej temperaturze, podaję 30/40 stopni bo tak podaje producent, ale ostatnio wyprałam w 50 stopniach i przeżyło, wygląda jak nówka :) Psiamatka.pl się poleca!