psi hotel
Testy i recenzje

Psi hotel Psoteria – wakacje w raju

Dobrego hotelu dla psów ze świecą szukać. Pod Warszawą znaleźliśmy Psoterię i nie wypuścimy jej z łap.

Dotychczas psy zostawały pod opieką naszych matek lub znajomych i nie wyjeżdżaliśmy bez nich na dłużej niż 2 – 3 dni. Tymczasem z okazji ślubu dostaliśmy sześciodniowy wypad do Rzymu. Sześć dni to już nie „przedłużony weekend”, to prawdziwe wakacje. Nie mogliśmy ich zabrać ze sobą ze względu na przelot samolotem. Pojawiło się pytanie – co robimy z psami?

Say whaaat?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Wiecie jak długo czekałam, żeby znaleźć „swój” hotel dla psów? W międzyczasie rozważałam kilka hoteli pod Warszawą, ale także opiekę w domu u petsitterek, które znam lub kojarzę z działalności internetowej. W hotelach zazwyczaj nie podobało mi się, że psy nie chodzą na spacery, a jedynie biegają po wybiegu (co później okazało się nie być przeszkodą w Psoterii ze względu na rozbudowany grafik zajęć psów) i obawiałam się, że mój wycofany Bonzo może zostać źle odebrany, zwłaszcza, jeśli w hotelu zatrudnieni są mężczyźni do których to Bonzo jest uprzedzony. Z kolei petsitterki zazwyczaj mają swoje psy, co stanowi przeszkodę w opiece nad Milką. Z jednej strony nie wyobrażałam sobie, że miałyby być w domowym hoteliku wraz z innymi czworonogami, a z drugiej zamknięte przez większość dnia w pokojach. Trudna sprawa.

Moich oczekiwań nie nazwałabym wygórowanymi – chciałam mieć pewność, że dzieciaki będą akceptowane takimi, jakie są. Bonzo powoli buduje więź i trzeba go trochę pozdobywać, z kolei Milka kocha wszystkich ludzi od razu, natomiast inne psy tylko wybiórczo. I już. Agnieszka spadła mi z nieba. W okresie świątecznym odezwała się do nas z zapytaniem o ofertę Warsaw Dogów. Przy okazji sprzedaży poznałyśmy się face to face i wypytałam o działanie jej hotelu. Kiedy usłyszałam w jaki sposób opowiada o gościach – już wiedziałam, że to dobry trop. W trakcie naszej 5 minutowej rozmowy okazało się, że dziewczyny z Psoterii o psiakach wypowiadają się jak o osobach obdarzonych różnymi temperamentami, osobowościami, podejmujących własne wybory, pracują w duchu klas komunikacji, nazwisko Alexy Capry jest znane i szanowane. Alleluja!

Obowiązkowy spacer zapoznawczy

Przed pobytem psa, kota lub mniejszego zwierzaka w hotelu zachęcamy do odwiedzin u nas. Zapraszamy właścicieli psów razem z pupilami. To okazja, byście poznali Psoterię na własne oczy. Porozmawiamy, omówimy szczegóły, rozwiejemy wątpliwości.

 Pełni nadziei stawiliśmy się na umówioną godzinę. Inne psiaki zostały pochowane do pokoików, żeby nasze mogły swobodnie eksplorować i oswajać przestrzeń. Futrzaki rozbiegły się z nosami po ziemi wciągając do nosa chyba całe galaktyki intrygujących zapachów.

Po kolei zwiedziliśmy wspólnie recepcję, antresolę (gdzie jest pokój dla kotów, gryzoni i innych mniejszych stworzonek oraz sypialnia pracowniczek), salę zabaw, psie pokoje i każdy z trzech wybiegów.

Sala zabaw to duża przestrzeń wypełniona atrakcjami – mamy kanapę, dywan, stoły i krzesła, pudła z zabawkami, tekstylne baseny wypełnione piłeczkami i plastikowymi butelkami, mały namiot, tunele – jestem pewna, że i tak wszystkiego nie wymieniłam.

Wybiegi są podzielone na trzy sektory. Na jednym z nich znajduje się piaskownica dla tych, którzy lubią kopać doły, tyczki do slalomu urozmaicające grę w berka, na środku innego jest staw, w którym można się chłodzić.

W hotelu znajduje się także salonik kąpielowy, ale z niego nie korzystaliśmy. Po zwiedzeniu tego przybytku i rozmowie z dziewczynami zaczęłam się bardziej cieszyć na ich pobyt w tym raju niż własny wyjazd :D

Bye bye, fellows! #psoteria #psihotel #doghotel Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

I tak podczas gdy my zwiedzaliśmy Rzym, nasze psiaki przeżywały przygody.

Hej,

dziś już jesteśmy tak zakumplowani, że prawie o Was zapomnieliśmy ;). A tak serio, polubiliśmy się bardzo i myślę, że fajnie Waszym piesełom z nami. Czujemy się, jakbyśmy się znały z nimi od dawna, swobodnie i spokojnie.

Poniższe zdjęcia i podpisy pod zdjęciami (<3) autorstwa Agnieszki Doleżek.

Poza wspólnym fruwaniem po wybiegach i zapoznawaniu się z innymi gośćmi hotelowymi, Bonzo z Milką polowali również na swoje posiłki. Bonzo uwielbia wprost tego typu zabawę, więc był w siódmym niebie.

Hej,

przesyłam kilka fotek Waszych psich detektywów w akcji poszukiwania kurczaków ;). Rzeczywiście Bonzo wczuwa się bardzo w tropienie i musi minąć dłuższa chwila, żeby uwierzył, że już koniec tej kolacji. Milka miała ustawiony trochę prostszy poziom trudności, ale też poradziła sobie koncertowo – najważniejsze było, że robimy to razem, a nagrody były adekwatne do jej starań :).

W tym czasie by spacerowaliśmy po Rzymie w poszukiwaniu atrakcji.

Największą atrakcją była jazda na skuterze w ruchu miejskim – jeeezu, oni jeżdżą jak jeden organizm, przeszliśmy chrzest bojowy przed ew. wyprawą do Indii. No i sery, sery sprzedawane na targu na Campo Di Fiori od kolesia który wiedział o nich wszystko i rozmawiał z nami od początku do końca po angielsku (szok i niedowierzanie). Generalnie odniosłam wrażenie, że poza trasami turystycznymi Rzym jest w cholerę syfny i śmierdzący. Zachwycające z kolei są egzotyczne drzewa, pyszne orzechowe lody i temperatura, jaka tam panuje w styczniu (16 stopni Celsjusza).

Radości co nie miara

Psi pobyt w wzbogaconym środowisku obfitował w przygody i nowe przyjaźnie. Bonzo ku memu ogromnemu zdumieniu był z Agnieszką i z Basią za pan brat, wykładał się przed nimi brzuszkiem, szukał kontaktu i głasków. Jak nie mój pies! :) Śmiał się (dyszał) chyba tak przez godzinę, nawet podczas drogi do domu. Cały pierwszy dzień odsypiał wrażenia, następnego zaliczył jet laga – był niesamowicie nieszczęśliw, że w ciągu dnia się nim nie zajmujemy, tylko pracujemy. Ciągle przychodził postać pod moim biurkiem, trącał łapą, wpatrywał się. Bokser za to odsypiał przeżycia przez 2 dni, później wszystko wróciło do normy.

P.S. Wpis powstał spontanicznie z radości, że znalazłam fajny hotel, nie jest sponsorowany.

A Wy wyjeżdżacie bez piesów? Komu je zostawiacie?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • kasia

    Ten hotel faktycznie brzmi jak raj!! My niestety nie mamy w pobliżu takiego miejsca, jedynie hotel wyglądający jak schronisko.
    Mam pytanie, w jakich warunkach śpią psy? Czy są jakoś zamykane w pokojach po kilka sztuk :D ? Czy może wszystkie razem? Co, jeśli pies nie polubi się z niektórymi osobnikami? I ile mniej więcej psiaków na raz może zatrzymać się w hotelu?

    Moje psy jak wszystkie mają swoje charakterki, jeden jest nad wyraz entuzjastyczny i kocha wszystkich ludzi oraz zwierzęta, często aż za mocno :D A drugi piesek w zależności, jak kto się jej spodoba, jest dość nieprzewidywalna po pobycie w schronisku. Tak że zastanawiam się, jak by sobie poradziły w takim hotelu.

    • Psoteria

      Każdy pies dostaje własną sypialnię (chyba, że przyjeżdża z bratem lub siostrą, z którymi żyje w przyjaźni). W Psoterii jest 13 psich pokoików (i 6 dla kotów i mniejszych zwierzaków). Jeśli chodzi o nowe znajomości – poszczególne psiaki są zapoznawane zgodnie ze swoimi charakterami tak, by miały maksymalnie dużo przyjemności z towarzystwa (np. młode psy lepiej bawią się z rówieśnikami, podczas gdy nadmiar ich energii mógłby szybko zdenerwować lub zmęczyć psy wiekowe; psy małe czują się z reguły swobodniej wśród małych) i tak, by było to bezpieczne. Psiaki, które nie lubią innych lub się ich boją, mają organizowane aktywności indywidualnie :)

      • kasia

        Dziękuję za odpowiedź! Szkoda, że nie mieszkamy bliżej :)

  • Asia

    Takie miejsce to na wagę złota. Też mamy swoje. Mam sunię bullterier więc kto zna TTB wie, że to kochane psy ale wymagają odpowiedniego podejścia. Lolcia zostaje w domowym hoteliku u naszej szkoleniowiec, która zna te psy na wylot. W dodatku kocha psa rezydenta miłością szczęśliwie odwzajemnioną, śpią wszyscy w łóżku (czyli ma lepiej niż w domu!) a my możemy spokojnie wypoczywać ze świadomością, że sucz zaopiekowana najlepiej na świecie :)

  • Maja Leśny

    Zosia a nie bałas sie ze beda tesknic? moze dlatego ze byly razem? Jak my wyjedzamy to Stella przestaje jesc :( mimo ze za kazdym razem znajomy byl zatrudniony u nas w domu i boksia byla na swoich smieciach…boje sie nawet zostawic ja w innym domu …dopiero rok po schronisku, ale jak ma nie jesc, liniec i sie trzasc, to tym bardziej boje sie hotelu :(

    • Oczywiście, bałam się zwłaszcza o Bonzika, że będzie zrozpaczony i pomyśli „Zostawili mnie, to już koniec”, ale z SMSów od Psoterii wynikało, że po pierwszym dniu aklimatyzacji zrezygnował z rzucania długich spojrzeń na bramę i po prostu żył chwilą. Jak są razem to nie ma siły, żeby były smutne, bo się wspierają. Jedli normalnie z apetytem, nawiązali przyjaźnie z Agnieszką, Basią i Kasią, robili fajne rzeczy, które rzadko mają okazję robić w domu (jak szukanie posiłku na dużej, urozmaiconej przestrzeni). Nawet prawdę mówiąc na drugi dzień po powrocie do domu miałam wrażenie, że Bonzowi brakuje hotelowych aktywności. Jak zwykle wszystko zależy od psa i tego jak sobie radzi z sytuacją…

  • nomson

    My mamy koleżankę, która przychodzi pomieszkać z naszą Zeldą jak musimy wyjechać :) Kiedy jechaliśmy na tygodniowe wakacje zagranico to myśleliśmy, że nasz corg będzie tęsknić, ale gdzieee tam! Była zbyt zajęta opanowywaniem nowych technik żebrania (głównie o zabawę) od koleżanki i nawet nie zauważyła, że nas nie było.

  • Ech, zazdrościmy. W ”stolycy” to oczywiście takie bajery są – gorzej w mniejszych miastach. U nas w pobliżu jest tylko hotel w Zabrzu, ale niestety nie ma takich bajerów – po prostu pokoiki dla psów i duży, ogrodzony teren. Bez fajnych atrakcji.

    Też przydałoby się czasami uwolnić od psiaka, bo urlopu to już dawno nie mieliśmy;)

    A w Rzymie też byliśmy i strasznie się zawiedliśmy szczerze mówiąc. Brud i straszny syf – śmieci prosto na ulicy, a hotel mieliśmy w centrum, czyli niby cywilizacja. Do tego pełno Turków sprzedających parasole ;) Świetne były natomiast lody w Watykanie ;)

  • Jaro

    Ten „hotel”? Myślałem po zdjęciach że to coś jak przedszkole ;)
    Tego typu miejsca kojarzą mi się z klatkami i kojcami, a tu zaskoczenie.