WIEJSKA ZAGRODAPODLASIE
Testy i recenzje

Psioprzyjazny dom na Podlasiu

Na urlop z psem: Wiejska Zagroda Podlasie. Czy warto?

Uwaga! Od 2017 r. Wiejska Zagroda nie przyjmuje zwierzaków ze względu na zniszczenia, jakie powodowały pozostawione bez opieki zwierzaki. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do wpisu Psioprzyjazny = pozwalający na wszystko? 

Wiejska Zagroda to nic innego jak stara chałupa, która została pięknie odrestaurowana przez Marlenę i Roberta. Małżeństwo zajmuje się projektowaniem i aranżacją wnętrz, mają córkę, mieszkają w Warszawie z kotką i sznaucerką miniaturową Sarą. Generalnie widzę to tak: ludzie tacy jak my robią super-dom i zapraszają gości. Kupuję to.

Do Wiejskiej Zagrody przyjechaliśmy w jeden z listopadowych poniedziałków na 2 dni. Listopad jak listopad – szaro, buro, szybko zapada zmrok, siąpi deszczem. Za to szybko przekonaliśmy się, że drewniany dom na jesieni zyskuje wiele w porównaniu z latem.

Musicie koniecznie zobaczyć zdjęcia chałupy w stanie surowym. W takim stanie go kupili i w całości odrestaurowali. Szapoba, czapki z głów i podziw na wieczność.

PRZED

 

PO

Teraz już wiecie czemu o projekcie tego domu piszą w magazynach typu Ładny Dom, F5 czy SlowPoland. Jest o czym! A teraz wisienka na torcie – tak, można z psem. A nawet dwoma. Dużymi!

DOJAZD

Adres domu brzmi:

Wiejska Zagroda Podlasie

Mikłaszewo 40

17-220 Narewka

Dotarcie do domu było pierwszym i najtrudniejszym krokiem na naszej drodze do stworzenia tej relacji.

Na co dzień kierujemy się samochodową nawigacją. Przy wstukiwaniu adresu docelowego mieliśmy problem – którą nazwę miejscowości wpisać? Narewkę czy Mikłaszewo? Ustawiliśmy wpierw Narewkę, w połowie trasy nam się odwidziało i wbiliśmy Mikłaszewo. Niestety nie było opcji wyboru numeru domu, co skazywało nas na zdanie się na uśmiech losu. Kuba sądził, że we wsi znajdziemy tabliczkę ze strzałką prowadzącą do Wiejskiej Zagrody, ale nic takiego nie dojrzeliśmy.

Przezornie jeszcze z trasy skontaktowaliśmy się z panią Walentyną, która zarządza domem pod nieobecność właścicieli. Przekazała nam instrukcję dojazdu do domu przez telefon, niestety przyznam, że nie potrafiliśmy instrukcji wykorzystać. Być może to ja źle zrozumiałam i przekazując wskazówki dojazdu wywiodłam nas centralnie w pole.

W dodatku strona w trasie, jak to w trasie, miałam bardzo kiepski internet na telefonie przez co dobrą chwilę zajęło mi znalezienie współrzędnych geograficznych. I oto dzięki nim dotarliśmy! Gdyby nie to – nie wiem jak długo byśmy krążyli, ponieważ dom położony jest totalnie niepozornie, na uboczu.

Mapa – Mikłaszewo 40, Polska.

Google requires an API key to embed Google Maps. Enter your key in your Shortcodes option page under the "Maps" tab.

WSKAZÓWKA NR 1:

Kierujcie się na współrzędne geograficzne domu:

N52° 50′ 41.0972″

E23° 47′ 56.2619″

WOGRODZIE

Teren na którym stoi dom jest ogrodzony w całości. I to nie jakąś tam sztachetą, ale porządną siatką. Dzięki temu mogliśmy wypuścić psy do ogrodu, kiedy chcieliśmy żeby sobie pohasały i powdychały świeżego, wiejskiego powietrza :)

Na terenie znajduje się klombik z kwiatuszkami otoczony maleńkim płotkiem. Miękka ziemia i maleńki płotek? Hej, brzmi jak fantastyczny owoc zakazany. Bonzo z Milką niestety upodobały sobie wchodzenie z łapami w klomb, przez co musieliśmy mieć się stale na baczności podczas ich biegów w ogródku.

WSKAZÓWKA NR 2:

Zwróćcie uwagę czy pies nie rozkopuje z upodobaniem grządki pod kuchennym oknem. Niski płotek go nie powstrzyma.

Ogrodzenie nie jest wysokie, ale dla nas było w zupełności wystarczające. W końcu dom na wsi to nie Alcatraz. Jeśli ktoś ma psiego uciekiniera to z pewnością nie powinien zostawiać go bez nadzoru, ale póki psu daleko do samodzielnych wycieczek, nie powinniście się martwić.

Znajduje się tutaj szopa z drewnem, w środku są prawdopodobnie rowery. W sezonie macie do swojej dyspozycji aż 4 rowery na których możecie zwiedzać okolicę. Relację z przejażdżki po okolicy możecie zobaczyć na blogu TroPiMy. W lato stoi tutaj duży basen, a przez cały rok dzieciaki mogą bawić się w piaskownicy, na huśtawkach i zjeżdżalni. Podoba mi się, że Marlena i Robert naprawdę tworzą ten dom z myślą o potrzebach różnych gości.

WDOMU

Przede wszystkim ogromne wrażenie zrobiły na mnie ściany. Jako etnografka mam do tego typu wykończeń szczególny sentyment, ale Kuba również był zachwycony. Wyobraźcie sobie drewniany dom, którego ściany tworzą surowe, drewniane belki – to totalnie buduje klimat.

Dominuje w nim styl rustykalny – tak jak na co dzień nie jesteśmy fanami falbaneczek, zakrętasków i duperszmitów na półeczkach, tak tutaj to genialnie pasuje. Dom w pełni odpowiada naszemu wyobrażeniu o idealnym weekendzie spędzonym na łonie natury. Prostotę, biel i szarość mamy na co dzień w Warszawie. Tutaj potrzebujemy drewna, poduszek z kurczaczkami i ornamentowego napisu „Mydło” na pojemniku.

Wypoczynek na 100%, bo:

Kominek

Hamaki

Sauna

a_MG_3929

Właściciel psa czuje się dopieszczony, bo znajdzie tu:

Miseczki i kocyk dla psów

a_MG_3691

Posłanko dla małego psa

Bonzo urósł za duży

Bonzo urósł za duży

Ręcznik do wycierania łapek. W listopadzie bardzo przydatny. Zwłaszcza, kiedy psy upodobają sobie wchodzenie do klombu.

Dyspozytor z workami na psie kupy

a_MG_3923

Pas do joggingu/dogtrekkingu

a_MG_3930

Ale diabeł tkwi w szczegółach

Okej, a teraz czas na szczegóły, o których zazwyczaj się nie mówi, ale mnie złapały za serce i stały się wizytówką tego domu i symbolem jego gościnności.

Przede wszystkim w tym domu nie czułam się jak w pierwszej lepszej agroturystyce, ale jakbym przyjechała w gości do znajomych, którzy użyczyli nam swój wiejski domek wypoczynkowy. Skąd takie wrażenie?

1. Pokoje mają swoje nazwy.

Jest „Nasza sypialnia” (co jak można wnioskować odnosi się do Marleny i Roberta), poza nią mamy „Pokój gościnny” oraz „Pokój Wiktorii”, córki małżeństwa. Super indywidualizacja – widać, że to jest dom tej konkretnej rodziny, która dba o niego – to, że włożyli w ten dom ogrom uczucia i troski widać na każdym kroku. Dzięki temu czułam, że to ciepło spływa też w jakiś sposób na nas :)

2. W sieni znajdują się domowe kapcie.

Okej, mi też początkowo kojarzyło się to z odwiedzinami u cioci i zakładaniem fuj, fuj, znoszonych kapci po wujku. Jasne, ze względu na podłogi i własny komfort warto zdejmować buty w holu, żeby nie zapaskudzić listopadowym błotem całego domu, ale do pożyczenia tutejszych papuci byłam początkowo nastawiona raczej bez entuzjazmu. Dopiero jak zobaczyłam szeroki wachlarz kapci – wszystkie ładne, czyste to się przekonałam i naprawdę ucieszyłam, że pomyśleli o moim komforcie. Chodzenie na bosaka po kafelkach w kuchni nie należy do moich największych przyjemności, więc już się nie zastanawiałam, tylko wybrałam takie fajne w małe, kwiatowe wzorki :)

a_MG_3945

3. Świetnie wyposażona kuchnia.

Pieczony indyk? Szybkie rozmrożenie dania w mikrofali? Sterta naczyń w zlewie? No problemo! W tej wiejskiej kuchni znajdziecie i piekarnik, i mikrofalówkę i zmywarkę (!), do Waszej dyspozycji są patelnie, garnki, tarki, komplet sztućców i nóż do krojenia chleba. Jeśli chodzi o nas to lepiej niż w domu :) Ale to jeszcze nic. Tym, co naprawdę mnie urzekło był koszyk z przyprawami. Wiecie jak to czasem jest – jedziecie na wczasy, niby jest kuchnia do dyspozycji, ale okazuje się, że na miejscu ani herbaty, ani cukru, czasem brakuje nawet zwykłej patelni. A tu? Normalnie cały zestaw przypraw do gotowania. Nie znaleźliśmy jedynie oleju, dlatego kupiliśmy go i zostawiliśmy dla następnych gości. Fajnie było zostawić po sobie taki minimalny wkład własny do wspólnej puli kuchennych rzeczy.

4. Podręczna apteczka i… kleszczołapka

W szufladzie kuchennej znalazłam m.in. tabletki od bólu głowy, które mi się przydały drugiego dnia po słabo przespanej nocy (bokser podejmował wiele prób wtargnięcia do łóżka, więc prowadziłam z nią otwartą wojnę) i kleszczołapki, których na szczęście nie musieliśmy używać, ale mieliśmy zapewnione poczucie bezpieczeństwa w razie gdyby jakiś kleszczor się objawił na psim futrze.

aIMG_4001

To są właśnie te małe rzeczy, które tworzą ciepło domu i sprawiają, że chce się wracać.

TERENYSPACEROWE

Całe szczęście Wiejska Zagroda Podlasie znajduje się poza terenem Białowieskiego Parku Narodowego. Dzięki temu można na spacery po okolicy chodzić gdziekolwiek bądź. Zrobiliśmy sobie dłuższy spacer drugiego dnia pobytu. Mimo listopadowej aury, pogoda nas rozpieszczała – było sucho i bezwietrznie. Zrobiliśmy jakieś 8 km, czego zupełnie nie czuliśmy w nogach – tak fajnie nam się spacerowało.

Veni, vidi, vici #podlasie #spacerzpsem #wyprawa #dogtrekking #dogsofpoland #amstaff #kundel

Veni, vidi, vici #podlasie #spacerzpsem #wyprawa #dogtrekking #dogsofpoland #amstaff #kundel

Trasa zapisana na Endomondo. Niestety włączyłam kiedy już właściwie wracaliśmy, ale tutaj dobrze widać, że wcale nie trzeba spacerować lasem – do dyspozycji są pola i łąki. Osobiście unikam lasów, bo z Bonza jest urodzony tropiciel i mało mu trzeba, żeby puścił się za zwierzyną. Przez część trasy spacerowaliśmy na pasie dogtrekkingowym, potem puściłam Milkę, a Bonza przepięłam na flexi.

Printscreen fragmentu naszej trasy na Endomondo:

endomondo_miklaszewo

 

Po tym spacerze psy były totalnie wykończone. Do tego stopnia, że Bonzo chyba po raz pierwszy w swoim 6-letnim życiu odmówił wyjścia na wieczorny sik. HOW COME?!

Podsumowanie

Prawdę mówiąc trochę się obawiałam jechać do Wiejskiej Zagrody w listopadzie, wiedząc, że będę pisać z wyjazdu wpis na bloga. No bo wiecie – słońce jest już rzadkością, a z drugiej strony nie ma jeszcze śniegu, który dodaje magii zdjęciom. Czy to wyjdzie fajnie? Czy w ogóle będzie mi się podobać? A koniec końców wypad uważam za bardzo udany :) Po porządnym spacerze zalegliśmy w salonie, gdzie psy pokładały się na kanapie (na rozłożonym kocyku), my graliśmy na Playstation, przeglądaliśmy przewodniki i albumy dot. okolicy. Nie chciało nam się gotować, więc obiad zjedliśmy w lokalnej knajpce Babushka Bistro (solianka i babka ziemniaczana – pychota, polecam!). Po powrocie Kuba skoczył do sauny, a ja zajęłam się wrzucaniem bieżących zdjęć do galerii z wyjazdu. Za oknem ciemno i mokro, w środku grzały nas piece i kominek. Tak to można wypoczywać :)

 

DOBRA WIADOMOŚĆ NA KONIEC:

rabat

Wszyscy psiarze dostają zniżkę 20% na pobyt w styczniu i lutym. Rezerwować można bezpośrednio na stronie Wiejskiej Zagrody Podlasie w kalendarzu na stronie lub mailowo.

Zajrzyjcie, pooglądajcie, poscrollujcie:

Fanpage na Facebooku – TU

Strona Wiejskiej Zagrody Podlasie – TU

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Pies Berek

    Kleszczołapka zdobyła moje serce :D I to jeszcze”model” naprawdę działający, a nie jakiś byle jaki, którym kleszcza można tylko głaskać. Zostałam kupiona.

  • Ola

    To wręcz wymarzone miejsce do spędzenia tam Sylwestra, a najlepiej to już całego życia :D. Nadal podziwiam sierściaki na hamakach, mój za nic by się tam nie wpakował jakby się ruszało :P.
    Jestem zachwycona tą relacją.

    • Dzięki, Ola :* Ja też trochę podziwiam Milkę, nie sądziłam że będę kiedyś mieszkać z psem który chyboczące powierzchnie ma za nic :)

  • Niesamowite miejsce! Nic tylko spakować się i wyruszyć na drugi kraniec Polski :)

    • Oj, niesamowite, to prawda :D W księdze gości wpisywali się ludzie również z zagramanicy, czyli niezły kawał drogi musieli pokonać żeby tu dotrzeć :)

  • Miejsce bardzo ładne na wypoczynek

  • No to teraz się tłumaczcie, czemu byliście tak blisko Śledzi i nie wpadliście :>

    • Nic nas nie tłumaczy :D

      • mam chociaż nadzieję, że jesteście na tyle skruszeni, by nie popełnić tego błędu po raz kolejny i następnym razem zwyczajnie do nas wpaść!

  • Ewa

    Jaka szkoda, że na ich stronie pojawiła się informacja że od 2017 nie przyjmują zwierząt :(

    • Po Twoim komentarzu dowiadywałam się o co chodzi – niestety zniszczenia, jakie zrobiły zwierzaki pod nie uwagę właścicieli przez ten rok są zbyt duże :C

  • Madalena Kott

    juz niestety wlasciciele zmienili polityke i przestali lubic psy:(