puller
Testy i recenzje

Ciągarka, szarpak, wyrywacz*. Po angielsku – Puller

Recenzja: Puller Standard i Puller Maxi. Który rozmiar się u nas nie sprawdził? Jakie ma wady? Kiedy nam się przydaje?

Zabawy z Pullerem obserwowałam u znajomych psiarzy. Zawsze mnie zastanawiało jak to się dzieje, że ten fioletowy ring jest taki podziurawiony. I dlaczego to jest takie lekkie i dziurawe i mimo tego nadal trzyma się kupy? Oto wreszcie nastała chwila prawdy, gdy Puller trafił w me ręce.

Co ciekawe, Puller jest przez producentów nazywany narzędziem treningowym. Został stworzony z myślą o problematycznych zachowaniach psów, które często wynikają z niedostatecznej aktywności fizycznej. Jak głosi ulotka:

„Puller – uniwersalny pomocnik w rozwiązywaniu problemów z twoim psem”

Jeśli wierzyć jej treści, unikalność zabawki polega na tym, że jest w stanie zapewnić psu niezbędną aktywność fizyczną i psychoemocjonalną. Dalej idzie tak:

„(…) Puller zapewnia psu niezbędną aktywność, a właściciel psa nie musi już tracić czasu na długie spacery. Trzy proste ćwiczenia w ciągu 20 minut dziennie zapewnią psu aktywność równą 5 km biegu w intensywnym tempie lub dwóm godzinom zajęć z instruktorem na wybiegu”.

Tracić czasu na długie spacery? Seriously? Sama idea Pullera mi się podoba, tylko sposób jej przekazania z deczka szwankuje. W moim odczuciu Puller jest super, kiedy zwyczajnie nie mamy możliwości podarować psu czasu potrzebnego na odbycie dłuższego spaceru lub chcemy potrenować z psem konkretne ćwiczenia.

PULLER MAXI

Podejście pierwsze – Puller Maxi

Pierwszego Pullera kupiłam w grudniu jako świąteczny prezent dla psiaków. Chciałam, żeby ring przetrwał dłużej niż kilka krótkich chwil jeśli przyjdzie im się przeciągać nową zabawką, dlatego wybrałam rozm. Maxi kierując się opisem zabawki na stronie toys4dogs.pl:

Puller Maxi i dwa psy – jest to na tyle wytrzymały sprzęt, że wytrzyma zabawę z dwoma silnymi psami.

Niestety wkrótce po wyjęciu z pudełka przekonałam się boleśnie, że ten rozmiar Pullera jest zdecydowanie za duży dla Bonzo i Milli. Moje próby zainteresowania towarzystwa zabawką sczezły na niczym – oba obdarowywały go ledwie ciepłym spojrzeniem. Do zabawy brały się tylko przy mocnym dopingu i motywowaniu. Nawet przeciąganie szło im jak krew z nosa, bo obojgu się zwyczajnie nie chciało utrzymywać go w paszczy, bo jest gruby i ciężki. Dwa razy grubszy, niż standardowy Puller. Jego waga to ponad 0,5 kg.

Na poniższym zdjęciu można łatwo dostrzec jego rozmiary:

Pierwszy spacer z pullerem Zainteresowanie na poziomie średnim-zaawansowanym #boxerdog #warsaw #puller

Pierwszy spacer z pullerem Zainteresowanie na poziomie średnim-zaawansowanym #boxerdog #warsaw #puller

Oba nasze psiaki ważą ok. 27 – 28 kg (wydawać by się mogło, że są „duże i silne”, hę?). U nas nie wzbudził zainteresowania, dlatego myślę, że świetnie sprawdzi się u psów z mocnymi szczenami i u psów ras olbrzymich.

Puller Maxi.

Sztuk w opakowaniu: 1 sztuka. Waga: ponad 0,5 kg. Wysokość: ok. 7,5 cm. Średnica: 28 cm

PULLER STANDARD

Podejście drugie – Puller Standard

Rozmiar Standard zawiera dwie sztuki produktu, co już na wstępie czyni go praktyczniejszym – każdy z psów ma zabawkę dla siebie. Jest lekki jak piórko i poręczny (popyski?), bo mieści się cały w krótkim pysku boksera i amstaffolabradora-typu-Bonzo.

Bałam się, że Puller się zwyczajnie rozerwie podczas ich wspólnej zabawy w przeciąganie. Nic z tych rzeczy, trzyma się elegancko i nie wygląda na to, żeby miał się rozdzielić. Cały jest usiany charakterystycznymi dziurkami po zębach, i bardzo mi się to podoba – widać, że nie pokrywa się kurzem, ale jest aktywnie używany. Dzięki temu, że mamy dwa psy i dwa Pullery, to każdemu z nich można rzucać i przeciągać.

Puller Standard.

Sztuk w opakowaniu: 2 sztuki. Waga:ok. 0,2 kg. Wysokość: ok. 3,5 cm. Średnica: 28 cm

Co można robić z Pullerem?

Nie bez powodu w zestawie Pullera znajdują się dwa ringi. Cały sęk w tym, żeby podczas zabawy wykorzystywać obie zabawki.

APORTOWAĆ

Ideą pullerowego aportu jest skłonienie psa do biegu bez spadku tempa – kiedy psiak przybiega do nas z powrotem ze zdobyczą, odbieramy ring pierwszy i natychmiast rzucamy drugi.

PRZECIAGACSIE

Podczas przeciągania się pies wbija zęby w materiał Pullera, co zapewnia dobry chwyt – podobny psy bardzo lubią ten efekt :) Według producenta „materiał jest dostosowany do wysokich obciążeń, a dzięki swoim właściwościom amortyzuje nadmierny nacisk szczęk”.

W naszym przypadku bardzo ważna jest też wytrzymałość, bo Milka z Bonzem uwielbiają się przeciągać między sobą. Sądziłam, że Puller Standard trzaśnie dość szybko, ale on przy mocnych pociągnięciach pyskami tylko się elastycznie wydłuża i trwa dalej w najlepsze.

SKAKAC

Aby prawidłowo wykonać to ćwiczenie, należy pozwolić psu doskoczyć i złapać pierwszy ring, a następnie nie wypuszczając z ręki poprzedniego, zaproponować drugi, co ma przy okazji nauczyć psiaka przejmowania przedmiotu. U nas ten element kuleje, bo żaden z psów nie jest skory do wymiany na drugiego Pullera, kiedy ma już swoją zdobycz w pysku.

Krwawe ślady

Mimo zapewnień producenta, że Puller nie powoduje urazów zębów i dziąseł psa, przy pierwszych zabawach za każdym razem znajdowaliśmy krwawe kropki na powierzchni zabawki. Pytałam innych użytkowników Pullera: Niuchacza i Tajgi, czy problem jest im znany, ale okazało się, że tylko nasze psy krwawią. Na szczęście pożegnaliśmy już ten problem i zabawa jest na czysto. Skąd się wzięło i dokąd poszło? Nie wiem.

aIMG_20160416_142402

Kiedy nam się przydaje?

  • Nad wodą

Puller utrzymuje się na wodzie, a przy tym jego kształt pozwala szybko i wygodnie złapać w krótki pysk boksera-pływaka (w przeciwieństwie do pływających piłek, które wiecznie wymykają się bokseru). Ponadto mając dwa ringi możemy rzucić każdemu z psów jednocześnie zamiast przytrzymywać Bonza/patrzeć jak odbiera Milce wyłowioną zabawkę na brzegu. Dużym plusem jest to, że nie nasiąka wodą, dzięki czemu szybko schnie i łatwo daje się otrzepać z piachu.

  • Kiedy nie możemy zapewnić długiego spaceru

Już kilka razy zdarzyło nam się bawić z psiakami Pullerem w sytuacji, gdy brakowało nam czasu lub miejsca na długie spacerowanie. Na przykład wtedy, gdy eksploracja cmentarza mennonitów połączona z wędrówką w nowym terenie okazała się niewypałem, bo drogę odcięły nam obce psy i musieliśmy wracać do samochodu. Albo na klasach komunikacji, gdzie nie było czasu na wielkie akcje spacerowe, a psy siedziały większość dnia same w pokoju.

 

Gdzie kupić?

Pullera znajdziecie w wielu sklepach internetowych, np. NaturalPetProducts.pl (oficjalny dystrybutor w Polsce) w cenie 40.34 zł za Puller Mini, 73.25 zł za Puller Standard i 74.10 zł za Puller Maxi. Możecie zajrzeć też na prowadzonego przez nich fanpage’a Puller in Poland.
Tu macie filmik na zachętę, zobaczcie jak nasze mordopyski go używają:

A jeśli macie już Pullera, to nie lada gratka dla Was! Kliknijcie w baner:

 

konkurs na fb

Konkurs

*tłum. wyrazu puller według słownika translatica.pl
Artykuł powstał we współpracy z firmą Collar.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • weg_anka_ i_tajga

    My sobie nie wyobrażamy tygodnia bez przynajmniej jednego spaceru, na którym bawimy się Pullerem ;) tej bestyjki nie można łatwo zmęczyć, teraz będzie łatwiej, bo nie znosi słonca i temperatur powyżej 20 st, ale…będziemy musieli wdrożyć spacery od 4-5 rano do 7-8 żeby z nudów nie umarła do jesieni/zimy ;)

  • O Pieseczek

    Na naszych pullerach też przy pierwszych zabawach zostawały krwawe ślady. Potem przeszło, ale prawdopodobnie dlatego, że ja zaczęłam bawić się z psem bardziej delikatnie. Lajsonowi to jednak nie przeszkadzało – bawiła się chętnie, a nawet nosiła to trzymając fragment w paszczy, a resztę mając zarzuconą na łeb :)

    • Uf, nie jestem sama z tym krwawieniem! Tak, u nas też tak noszą na głowie, a potem Bonzo dostaje paniki, że „już nigdy nie pozbędę się tego ze swojego łba, jestem uwięziony!!!” :D

  • Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem fenomenu Pullera – wszystko to, co poleca producent można robić z powodzeniem z innymi zabawkami (np. z szarpakami Ke-hu), które do tego wydają mi się bezpieczniejsze dla człowieka i psa. Miałam okazję macać Pullera użytkowanego przez amstaffa i te zadziory, które powstają od zębów w tym tworzywie są naprawdę nieprzyjeme. Dziwię się nawet, że krwawy problem, o którym wspomniałaś zniknął, zamiast się pogłębić.

    • weg_anka_ i_tajga

      Tajga nie za bardzo interesuje się szarpakami z zabawka :/ Puller natomiast uwielbia ;) co pies, to inne upodobania

    • A ja też nie rozumiałam i zgadzam się, że Puller nie jest jedyną zabawką z którą można się bawić w wyżej wymienione zabawy, dlatego nie napisałam „czy warto? tak, warto!”, a po prostu opisałam jak i kiedy nam się przydaje, żeby każdy sobie sam ocenił.

      Natomiast pierwszego Pullera kupiłam wiedziona ciekawością i trochę pod wpływem tego, że wszyscy się tak jarają – tak jak rozmiar Maxi się u nas nie sprawdził, tak uważam, że w przypadku Standardu to jest po prostu jedna z tych zabawek, które fajnie mieć do dyspozycji obok szarpaków Rauki, czy planetek. Co do krwawienia – nie mam racjonalnego wyjaśnienia. Koncypuję sobie, że może owczarki (Nutella i Tajga), które pytałam o doświadczenia używają mniej siły przy zaciskaniu szczęk niż te moje bysiory, ale to raczej mało prawdopodobne.

      Hm, a to ja zadziorów na Pullerach nie mam – tylko dziurki jak na zdjęciu. Widziałam za to zmęczonego życiem Pullera należącego do Kamili Buryn i Devi i to maksymalne podziurkowanie właśnie mnie przekonało i bardzo mi się spodobało, więc może jestem dziwna pod tym względem :D

    • Przed zakupem też nie rozumiałam popularności tej zabawki, ale teraz zachwyca mnie wszechstronność pullera. Przeciąganie się? Jasne. Aport? Proszę bardzo. Zabawa w wodzie? Jak najbardziej. No i do tego jest na tyle duży, że nie boję się, że pies wyskakując złapie moją rękę, a nie zabawkę, a przy tym nie waży tony, jak inne ringa :).

    • Fenomenu wielu zabawek nie można zrozumieć, bo np. czym różni się Planetka od tańszych, skoro to przecież nadal tylko piłka? :D Puller jest fenomenalny jako ringo i tak trzeba go postrzegać, to pisanie producenta o narzędziu treningowym i jego cudownych właściwościach jest mocno na wyrost.
      Natomiast dziwię się, że pies zrobił w Pullerze zadziory. U nas jest masę dziurek, natomiast nie ma ich na rantach, więc ostrych krawędzi również. Może to kwestia nacisku szczęki albo wiszenia na zabawce?

  • Może boksery już tak mają? U nas też się krew lała – ale psu to rzecz jasna nie przeszkadzało w najmniejszym stopniu, w dalszym ciągu go uwielbia :).

  • Na pierwszy rzut oka wydaje sie zabawka jak każda inna, ale pamiętajmy, że koło było jednym z większych odkryć ludzkości ;) Mi się na pewno podoba to, że można to mocno i wygodnie złapać samemu i posiłować się z psem. Może dlatego, że do siłaczy nie należę :)
    Pozdrawiam,
    Agata
    Blog Psiego Fryzjera – Salonik Psia Minka

  • My też od niedawna jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami pullera :-) Początkowo też nie byłam przekonana, zachwyt nad Pullerem wywoływał na mojej twarzy ironiczny uśmiech. Ot, kółko pokryte materiałem, który w moment pozostawia na sobie ślady zębów. Zarzekałam się, że nigdy toto nie zagości w moim domu, bo nie dość że drogie to jeszcze wytrzymałość wątpliwa. No ale gdzieś tam w głowie pałętało się pytanie: Skoro to takie do dooopy, to dlaczego prawie każdy posiadacz Pullera, jest nim zachwycony? No i skusiłam się, stwierdzając, że skoro na karmę której Terror nie jadł wydałam ponad 200zł, to co mi szkodzi sprawdzić puller, za 40zł? A w domu, od odpakowania pudełka istny szał! Terror od początku pokochał tą zabawkę, chętnie się przeciąga, aportuje a nawet zawisa na niej gdy podniosę wyżej :) Teraz po czasie uważam, że to było bardzo dobrze wydane 40złotych :-)

    PS. Świetny filmik! Uwielbiam takie ujęcia z perspektywy biegnącego psa (fajnie pokazuje, świat jego oczami)

  • Rojal

    Jeśli chodzi o wszelakie zabawki dla naszych psiaków, to ja zdecydowanie polecam coś takiego: http://pet-pocket.pl/learn.html strasznie trwałe, więc gryźć moze ile chce, ale co najważniejsze, fajnie wpływa na rozwój psiaka, widze to po moim :)

    • Mieliśmy testować zabawki od Pet Pocketa ale zrezygnowałam z braku czasu. Wydaje mi się, że akurat jest duża różnica w zastosowaniu Pullera, a Pet Pocketa, gdzie ten drugi z tego co mi wiadomo wymaga odrobiny cierpliwości w rozkminianiu, nie?

      • Rojal

        Fakt, wymaga, ale plus jest taki, że sporo psiaków potrafi się nim zająć bez reszty, bawią sie same naprawdę długo. No i wiadomo, nie wszystko jest dla każdego psiaka, ale oba produkty godne są uwagi, zdecydowanie ;)

    • Deffo

      Ja ich zabawki lubię, nawet bardzo. jak ktoś chce coś więcej wiedzieć, to polecam rzucić okiem tutaj: https://www.kickstarter.com/projects/1896526466/revolutionary-building-bricks-for-your-dog – ich nowa zbiórka, ale i cała masa informacji co, jak i dlaczego ;)

  • Magda Klima

    Musze przyznac, ze doznalam szoku, kiedy weszlam na strone producenta i zobaczylam cene pullera standard. Bez wysylki kosztuje ponad 83 zl, a z wysylka to juz 100 zl!! Nie wiem jak to mozliwe, ze 2 miesiace po wpisie na blogu cena podskoczyla o 10 zl. Zostane juz chyba przy starym dobrym sznurku, bo nie lubie kiedy ktos chce mnie naciagnac.