Klasy komunikacji z Mariną Garfagnoli
Psie wydarzenia, Testy i recenzje

Relacja: Klasy komunikacji z Mariną Garfagnoli

Pierwszy dzień: – „co ja pacze?”, drugi dzień: – „ej, to ma ręce i nogi!”, trzeci dzień: – „shut up and take my money!”.

W ostatni weekend miałam zaszczyt uczestniczyć w klasach komunikacji z Mariną Garfagnoli, członkinią Gentle Teamu – stowarzyszenia założonego przez Alexę Caprę. 3 dni, które spędziłam na obserwowaniu psów zmieniły moje spojrzenie na relację z psem.

Weekend na klasach zmienił sposób patrzenia na relację z psem o 180 stopni. Zostałam zainspirowana i nic już nie będzie…

Posted by Pies w Warszawie on 14 września 2015

Szalenie chcę się z Wami podzielić tym, czego doświadczyłam, bo podobało mi się bardzo! To był magiczny wyjazd. Poniższy wpis jest pisany z subiektywnej perspektywy, jako wyraz moich obserwacji.

Wszystkie cytaty zawarte w tym wpisie pochodzą od Alexy Capry, zostały przetłumaczone przez Paulinę Ziółkowską – Radomiak, całość tekstu dostępna jest TU.

Najpierw opowiem o rzeczach przyziemnych jak otoczenie i kwaterunek, żebyście wiedzieli czego się spodziewać, w razie gdybym Was zachęciła do wyjazdu, a potem przejdę do konkretów, czyli tego co to w ogóle są te klasy, co się tam robi i o co chodzi :)

Miejsce warsztatów

Klasy odbywały się na padoku ośrodka jeździeckiego Prestige Horses w Borkach Wielkich (k. Olesna). Padok jest szczelnie ogrodzony siatką, aby psy nie mogły się samowolnie wydostać. Na jego terenie stoi ogrodzony wybieg. Jest staw, w którym psy mogą się kąpać i relaksować. Istna sielanka.

 

Bariery fizyczne, takie jak ogrodzenie, brama czy smycz mogą być przydatne do zadbania o bezpieczeństwo psa w trakcie interakcji. Gentle Team (stowarzyszenie założone przez Alexę Caprę) stworzyło bezpieczną procedurę polegającą na używaniu bezpiecznej przestrzeni, ogrodzonego placu, który pomaga psu poradzić sobie ze stresem emocjonalnym wzrastającym w czasie interakcji. Psy pokazują, kiedy chcą wyjść lub wejść na ten bezpieczny plac.

Zakwaterowanie

Nasz pokój dla dwóch osób (bez łazienki) mieścił się na terenie ośrodka. W momencie kiedy robiliśmy rezerwację, pokoje o wyższym standardzie były już niedostępne, cóż począć. Standard trochę kulał, ale niski koszt noclegu (45 zł) i oszczędności poczynione na braku dojazdów z sąsiednich miejscowości wynagradzają niedogodności. O noclegu poczytacie na stronie ośrodka. Niektórzy uczestnicy nocowali z psami w pobliskim hotelu oraz ośrodku ZHP.

W chyba każdym z pokoi na terenie ośrodka mieszkał pies, wyjście z budynku było jedno – mimo to nie mieliśmy ani razu nieprzyjemnej sytuacji – wszyscy uczestnicy bardzo uważali na możliwość spotkania innych psiaków.

Z: Kuba, mam wrażenie że tu każdy ma jakiś problem z psem, więc przynajmniej ludzie mają więcej zrozumienia.

K: Dokładnie, nie ma wstydu.


Organizacja

Podczas rejestracji uczestnicy zgłaszają swoje psy opisując ich charakter i problemy, podają podstawowe informacje typu wiek, płeć, sterylizacja – tak/nie. W tym czasie psiaki przebywają w pokojach lub w samochodach.

Obserwatorzy i właściciele psiaków, które aktualnie nie biorą udziału w interakcjach, podczas trwania warsztatów siadają sobie na krzesełkach turystycznych i kocach w jednym kącie (headnote – warto zabrać krzesełko z oparciem, żeby wytrzymać na nim kilka godzin).

Nie ma żadnych społecznych barier pomiędzy psami a ludźmi. Wszyscy obecni biorą udział w interakcji. Pies wchodzi w interakcje z wszystkimi aktorami na scenie: swoim właścicielem, innymi psami, właścicielami innych psów oraz z obserwatorami. Każda z tych interakcji ma znaczenie i wartość.

Każdy pies wychodzi minimum raz dziennie, a niektóre psiaki częściej – wszystko zależy od osobowości psów, które przyjechały na klasy – tego, czego potrzebują się nauczyć i jaką naukę mogą zaoferować innym.

Według mnie nie ma psów z wyjątkowymi umiejętnościami, każdy pies może się uczyć i każdy może uczyć inne psy.

fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Zasady

1. Pies wywołany na padok może robić wszystko na co ma ochotę, właściciel ma tych przywilejów nieco mniej. Bo wiecie, padok na co dzień służy koniom. Są na nim końskie kupy. Pies ma prawo je jeść i tarzać się w nich ile wlezie, a Wy nie macie tu nic do gadania :) Podobnie jeśli weźmie do pyska czyjąś butelkę z wodą – sohri, przepadło. Przynajmniej do czasu zakończenia interakcji.

Celem klas komunikacji nie jest kontrolowanie psa, ale pozwolenie mu na swobodne zachowanie i zadbanie o jego bezpieczeństwo. O wszystkie psy należy dbać w ten sam sposób.

2. Drugą istotną kwestią jest fakt, że niektóre psy mogą mieć problem z ludźmi – jeśli pies podejdzie do Ciebie, nie nawiązuj z nim kontaktu, nie wyciągaj rąk do głaskania, chyba że wyraźnie o to prosi.

3. Poza tym na padoku jest zakaz palenia i przynoszenia rzeczy do jedzenia.

4. Nie robimy zdjęć i nie kręcimy filmów, nu-nu.

Pola, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Pola, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Interakcje

Celem tych spotkań jest rozwijanie umiejętności społecznych psów, zapobieganie problemom i pomaganie psom, które mają kłopoty podczas interakcji z innymi psami.

Pierwszego dnia na padok wyszło 27 psów. O każdym z nich dziewczyny (Marina + Paulina) starały się powiedzieć kilka słów z relacji opiekuna – w jakim jest wieku, jaki jest jego problem.

Jako pierwszy na ocenę przyszedł border Wej. Pokręcił się, powęszył. Prawdę mówiąc początkowo nie miałam pojęcia o co chodzi – pies biega po trawie, chodzi koło nas, czasem sobie siknie, a my go w milczeniu obserwujemy, ciszę przerywa od czasu do czasu okrzyk Mariny – „Braaavo! Bravissimo!”. Trwało to jakieś 10 minut.

Dopiero kiedy Marina opowiedziała o swoich spostrzeżeniach odnośnie jego charakteru to zaczęłam jarzyć o co chodzi. O ile dobrze pamiętam okazało się, że Wej obawia się psów i nie ufa do końca ludziom, co można było poznać po jego mowie ciała – jeszcze wtedy nie wiedziałam które dokładnie zachowania mogą na to wskazywać, no bo co – podchodzi do ludzi? Podchodzi i nawet siada wśród nich. To gdzie tu zaraz lęk? Wszystkiego jeszcze miałam się dowiedzieć :)

Bestia i Maks, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Bestia i Maks, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

W momencie kiedy poznaliśmy charaktery psów, interakcje nabrały rozpędu – lepsza znajomość psa pozwala na celniejsze dobranie mu partnera.

Socjalizacja nie polega jedynie na tym, że pies spotyka innego psa; socjalizacja oznacza wyposażenie psa w narzędzia, które pozwolą mu radzić sobie w sytuacji i w efektywny sposób komunikować się z innymi psami. To jest powód, dla którego dobieramy psy nie ze względu na wiek, rasę czy płeć, ale ze względu na osobowość, umiejętności i zdolności do tworzenia relacji.

To, co zrobiło na mnie wrażenie to przemiana suki labradora, Glory, która z psiaka trzymającego się przysłowiowego rąbka spódnicy swojej opiekunki i unikającego innych psów (zwłaszcza dużych) na naszych oczach zaczęła podejmować coraz śmielsze decyzje (np. decydowała się na samodzielne odejście czy kontakt z innym psem), aż ostatniego dnia pokazała, że nie obawia się Galileo (postawnego labradora). Wszystkich nas zaskoczyła, gdy najpierw na niego szczeknęła („Brawo, Glora!”), a następnie odeszła od opiekunki po czym usiadła do niego tyłem („Bravissimo!”).

Generalnie z każdym dniem widziałam coraz więcej „słów” i intencji w ruchach ciała psów. To było niesamowite!

Psy pokazywały choćby kiedy były gotowe na wyjście z bezpiecznego wybiegu na plac na którym znajdował się drugi czworonóg. Dało się to zobaczyć po ruchach łba, wskazywaniu oczami, mową ciała. Była też jedna sytuacja, kiedy suka przebywająca na placu absolutnie nie chciała, żeby ten drugi wyszedł z grodzonego wybiegu – przecięła drogę Paulinie, kiedy ta stała przy furtce i wpatrywała się jej w oczy specyficznym wzrokiem (tego ostatniego akurat nie mogliśmy zobaczyć z odległości, zrelacjonowała nam to Paulina).

Oto przykład tego jak mogą wyglądać klasy w praktyce:


 

Przez cały czas trwania klas towarzyszyło mi uczucie podobne do medytacji. Absolutne skoncentrowanie na tym, co jest tu i teraz. W Warszawie zostawiłam życie prowadzone szybko i nieuważnie, tutaj całą grupą wypatrywaliśmy każdego machnięcia ogonem, pochylaliśmy się w analizie nad otwartym pyskiem psa podczas pogoni, cieszyliśmy się jak głupi, kiedy nieśmiały pies zostawił znak moczem. Generalnie grupa fiksiarzy, która klaszcze z uciechy gdy pies zrobi siku, wiecie o co chodzi :D

Atmosfera całkowitej akceptacji dla psów wywarła na mnie niesamowite wrażenie i zaraziła też moje postrzeganie samej siebie i relacji między ludzkich („ej, jeśli mój pies jest idealny i najwspanialszy taki, jaki jest, to ja też jestem! i każdy z nas jest!”). Nie wiem czy inni też mają takie mistyczne przeżycia na klasach, ale dla mnie jest to niewątpliwie uzależniające ;) Aż zarzucę kawałkiem:

Przesiadując na padoku coraz bardziej miałam ochotę spędzać czas z naszymi psiakami przebywającymi w tym czasie w pokoju. Rany, ależ mi było do nich tęskno :)

Podczas klas nie robiłam notatek, więc trudno zapamiętać i wytłumaczyć wszystko, co się działo. Dość powiedzieć, że nauczyłam się miliona rzeczy o etogramie psów. Okazuje się, że na przykład:

  • podsikiwanie (znaczenie moczem) może być oznaką stresu lub sygnałem społecznym, sposobem komunikacji („hej, to ja!”);
  • lizanie po pysku najczęściej jest zachowaniem demonstracyjnym, które ma na celu przesunąć głowę drugiego psa (a ja myślałam, że to taka miłość między psami, dobre sobie) i różni się od lizania po posiłku („co jesz?”) czy lizania w celu wyczyszczenia pyska (np. Bonzo zawsze rano czyści Milkę jak ta jeszcze słodko drzemie);
  • jeśli pies kłapnie Ci koło twarzy to jest zachowanie grożące (kontekst: Piegus przyszedł szukać wsparcia i głasków wśród obserwatorów, Mria przebywająca z nim na padoku wydawać się mogło, chciała zrobić to samo i przez chwilę jakby szukała zainteresowania u osoby siedzącej na krzesełku, jeden z niby „wesołych” podskoczków był połączony z szybkim kłapnięciem);
  • psy nie lubią, kiedy inne dorosłe osobniki zachowują się jak szczeniaki (podkładają się, mizdrzą, pokazują „zobacz, jestem tylko małym, rozkosznym szczeniaczkiem”), odbierają to jako nieszczere zachowanie („no halo, chłopie, ile ty masz lat żeby tak się zachowywać?!”);
  • większość zachowań psiaków postrzeganych jako agresywne/zaburzone wynika ze strachu. Niby to wiedziałam, ale ostatecznie utwierdziłam się w tym przekonaniu. I teraz wiem, że Milka nie jest „agresywna”, nie przechodzi „trudnego okresu dorastania”, tylko cholernie boi się psów, a na małych zwyczajnie może odreagować, bo ma przewagę. Generalnie nasza suka czuje się chyba w środku ratlerkiem :)
  • zachowania agresywne są jak najbardziej naturalne i są okej, jeżeli tylko znajdują się w odpowiednim kontekście;

No i najnajnajważniejsze:

Z: Kuba, czego nauczyłeś się nowego o psach na klasach?

K: Jednego i najważniejszego: odróżnienia zachowania psa od jego stanów emocjonalnych. Że miłe mówienie do psa, kiedy prezentuje zachowanie wyglądające jak zachowanie agresywne, to nie jest potwierdzanie i nagradzanie agresji, tylko wspieranie psa, który się boi.

BINGO!

Na stronie Talking Dogs zawisł świetny artykuł popełniony przez Paulinę. Przytoczę Wam fragment, żebyście lepiej zaczaili na czym polega rewolucja w tym sposobie myślenia:

„W wielu poradnikach dla właścicieli psów umieszczone są rady, by nie zwracać uwagi na psa, który się boi. Według ekspertów strach psa należy ignorować, w przeciwnym wypadku wzmocnimy go i pies będzie bał się jeszcze bardziej. Kiedyś też tak myślałam i takich porad udzielałam klientom. Tak było dopóki nie poznałam Alexy Capry, dzięki której nauczyłam się, by nigdy nie ignorować psa, bez względu na to, z jakim psem mamy do czynienia. Jeśli pies się boi, ignorując jego strach nie tylko nie pomagamy mu poczuć się lepiej, ale dodatkowo wpływamy negatywnie na relacje między nami. Pocieszając psa, zwracając uwagę na niego i jego stan emocjonalny, dajemy mu wsparcie i pewność, że może na nas liczyć. (…) Klasycznym przykładem, kiedy zaleca się ignorowanie lęków psa, jest psi strach przed burzą, fajerwerkami lub innymi głośnymi dźwiękami. Właściciele psów wrażliwych na dźwięki często słyszą, że nie powinni reagować na lękliwe zachowanie psa (drżenie, kulenie się, popiskiwanie itp.), aby takiego zachowania dodatkowo nie wzmocnić. Wzmocnieniem w tym wypadku miałaby być uwaga właściciela poświęcona psu. Czy jednak zasada pozytywnego wzmocnienia może odnosić się do negatywnego stanu emocjonalnego? Czy przy pomocy pozytywnego wzmocnienia można wzmocnić negatywny stan emocjonalny? W tym wypadku strach? Nie. Negatywny stan emocjonalny może zostać wzmocniony, a raczej ulec jeszcze większemu pogorszeniu, jeśli pogorszeniu ulegnie dobrostan psa. Czyli jeśli psa, który boi się dźwięków, dodoatkowo ktoś np. uderzy, wtedy ten pies będzie się bał jeszcze bardziej. Nie da się pozytywnie wzmocnić negatywnego stanu emocjonalnego. Stan emocjonalny to nie to samo co uczone zachowanie „siad”.”

Bella i Buddy, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Bella i Buddy, fot. Paulina Ziółkowska-Radomiak/Talking Dogs

Przyjęcie powyższej idei było porównywalne do uczucia, kiedy zdecydowałam, że zabijanie zwierząt w rzeźni nie będzie się więcej odbywało w moim imieniu. Naturalną chęć pocieszenia bojącego się psa zabiłam wcześniej rozumowym podejściem zaczerpniętym z rozmaitych szkoleń – „boi się = olewaj go”. Teraz wreszcie mogę działać w harmonii z sercem, ah, ah, ah <3.

Co się zmieniło w zachowaniu naszych psów w pierwszym tygodniu po warsztatach?

Oboje z Kubą byliśmy jako obserwatorzy, psiaki nie brały udziału w klasach. Mimo to zebraliśmy dużo nowych informacji, które pozwoliły wpłynąć pozytywnie na zachowanie naszej sforki.

Robimy regularnie co najmniej dwie rzeczy: uważnie obserwujemy zachowania Bonza i Milki – kiedy widzimy, że ich zabawa przechodzi w rywalizację, a Bonzo nie reaguje na dawane przez nią sygnały „daj mi spokój” – wtedy wkracza Kuba rozdzielając dzieciarnię: ustawia się przodem do Bonza, tyłem do Milki i wchodzi między nich (to jest zadanie Kuby, ja nie powinnam w tym momencie pokazywać mojemu psu, że robi coś źle).

Częściej też chwalimy Milkę podczas ich zabawo-przepychanek (oba są bardzo fizyczne i wchodzą w bliski kontakt podczas interakcji). Pierwsze zmiany zaobserwowaliśmy bardzo szybko – Milla odważyła się po raz pierwszy od dawna na zabawę w parterze i kładzenie się na plecach (dotychczas tylko Bonzo pozwalał sobie na leżenie z odsłoniętym brzuszkiem przy zapasach), szok. Poza tym robi się zwyczajnie bardziej pewna siebie i coraz częściej sama daje sobie z nim radę – ku naszemu zdumieniu Bonzo pierwszy odpuścił dziś „zabawę” w ganianie i zapasy.

Sunday morning  #sundaymorning #psilajf #psiamilosc #poranek #dziendobry #hello

Sunday morning #sundaymorning #psilajf #psiamilosc #poranek #dziendobry #hello

Drugą zmianą, jaka w nas zaszła to wspieranie Milki kiedy widzi innego psa na spacerze. Dotychczas stawała jak wryta, jeżyła się. Czasem wybuchała warkotem chcąc go przegonić. Teraz kiedy widzimy, że jest zaniepokojona psem na horyzoncie mówimy do niej miło, zapewniamy, że jest superpsem – jak tylko zaczyna za nami podążać, zachwycamy się i krzyczymy „Brawo Milka!”. I…. to działa! Nie dość, że ani razu nie doświadczyliśmy wybuchu, to ewidentnie przestała już się jeżyć i napinać mięśnie, chętniej odpuszcza wgapianie się we „wroga” i nie poświęca innym psom już tak dużo uwagi.

Poza tym zmieniliśmy też taktykę w radzeniu sobie z Bonzowym stresem domofonowym. Zamiast odgradzać go ciałem od domofonu i ćwiczenia „siad”, po prostu mówię do niego i głaszczę. Zadziwiająco szybko sam odchodzi i się uspokaja.


Na koniec zaznaczę, że nie jestem ekspertką od etogramu ani od komunikacji, nie wszystko jeszcze rozumiem. Po wyjeździe miałam wielki mindfuck i jedyne co wiedziałam, to to, że nic nie wiem. Teraz niecierpliwie czekam już na majowe klasy komunikacji z Mariną, dosłownie przebieram nogami i nie mogę się już doczekać wyjazdu i tego, czego dowiem się o swoich psach.

Shut-Up-And-Take-My-Money-1024x1280

Paulina, jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci za możliwość wzięcia udziału w klasach.

Wszystkim z otwartymi głowami serdecznie polecam klasy z Gentle Teamem, to jest po prostu jedno, wielkie „WOW” i całe nowe światy. Poczytacie więcej na stronie TalkingDogs.pl.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Magda Rieger

    Zosia jak ty to robisz że tak często otwierasz mi oczy tymi swoimi postami :) Mam podobny problem z moim buldogiem co wy z Milka ale nie miałam pojecia o takich klasach. Do tej pory wszyscy super behawioryści radzili mi aby unikała kontaktów z innymi psami ale dla mnie to nie jest rozwiązanie to tak jakby osobie uzależnionej od alkoholu zakazano wychodzić z domu bo przecież może się napić. Ja ta bym chetnie wziała w tym udział może w końcu ktoś by mi pomógl rozwiązać ten nasz problem z dominacją na innymi psami.Jeszcze raz wielkie dzieki :)

    • Omatko, dziękuję – jaki ogromny komplement od Ciebie dostałam! :) Nie ma za co :D
      Pamiętam, że rozmawiałyśmy kiedy byłam na etapie ogarniania behawiorysty dla Milki – na razie się wstrzymałam i myślę, że doczekam do maja, żeby mi powiedzieli co i jak tu począć.

  • Klaudia D.

    No dosłownie: wow! Po przeczytaniu postu czuję się jakbym przeszła jakąś wstępną fazę oczyszczania duszy :D Post rozjaśnił mi kilka rzeczy i zdecydowanie zachęcił do zainteresowania się klasami bardziej i wzięcia w nich udziału. Moim zdaniem mega interesująca inicjatywa, która dostarczy masę wiedzy o zachowaniu psów.

  • Wiktoria Bobowicz

    Ach, jak ja chciałabym się wybrać na takie klasy! <3 Bo wiesz, mądre rzeczy, jakie mi Moro pokazywał dość późno zrozumiałam, właściwie dalej się go uczę. No i przez dłuuugi czas miałam problem z zaakceptowaniem mojego psa takim, jakim jest. Na siłę chciałam, żeby reprezentował jakiś bliżej nieokreślony kanon grzeczności, jaki reprezentowały "inne psy". Ciężko mi było pojąć, że mój pies jest zajebisty taki, jaki jest i nie muszę go zmieniać. A nawet nie powinnam. I już nie chcę :) Na pewno udział w takich warsztatach dużo by nam dał, chyba poważnie zacznę się nad tym zastanawiać ;)
    A jeśli czytanie psa Cię wciągnęło, polecam książkę "Oczami Psa". Tam też fajnie wyjaśniono, jak pies odbiera świat ze swojej perspektywy :)

    • Oczami Psa od Horovitz? Czytałam kiedyś, choć głównie fragmentarycznie.
      Ja też miałam i myślę, że do dziś jeszcze trochę mam problem z pełną akceptacją Bonza – ludzie naokoło mówią mi, że to jest pies ideał, a ja mam takie „no tak, ale…” :P

  • Jestem zachwycona artykułem w Talking Dogs o wspieraniu psa podczas odczuwania negatywnych emocji. Od piątku, czyli dnia oświecenia skwapliwe to stosuje na Ogim i to rzeczywiście działa. Ogi po tygodniach spędzonych prawie w całości w domu z łapą w gipsem nie miał do czynienia z zewnętrznymi bodźcami. Teraz znowu mamy problem z hałasem. Ogi jest przerażony odgłosem przejeżdżającego tramwaju i pisku opon. Odkąd zaczęłam go wspierać i łagodnie do niego mówić, jego strach już nie paraliżuje, nie zawraca z impetem do domu. zazdroszczę, że miałaś okazję wziąć udział w klasach komunikacji. Muszę koniecznie w maju rozważyć zapisanie się. Ci ludzie naprawdę maja pojęcie co robią:) pozdrawiam!

  • B. PieskieŻycieISzycie

    Bardzo ciekawa recenzja odnośnie klas komunikacji. Bardzo „zazdraszczamy” możliwości uczestniczenia w takich zajęciach i mocno skusiłaś Nas do udziału w takich warsztatach, jak czytam musi to być niesamowite doświadczenie. Ja jak na razie pogłębiam swoją wiedzę dzięki literaturze (m.in. „Sygnały uspokajające” T.Rugaas – polecam) i skupiam się na obserwacji swojej labradorki. Pozdrawiamy!

    • „Sygnały uspokajające” znam i lubię :) Myślę, że to obowiązkowa lektura wśród psiarzy, a ta książka to świetny wstęp do klas :)

  • Zocha27

    Najpierw przeczytałam ten post trochę naprędce
    (co prawda pierwotnie w ogóle miałam go ominąć, bo biologia się sama nie nauczy, niestety początek mnie za bardzo wkręcił), teraz mogłam do niego wrócić. Po prostu wielkie WOW!
    Przyznam, że ja posłuchałam swojej intuicji w kwestii burzy czy fajerwerków – nawet jeśli Zula chce wcisnąć się w jakiś kąt, trzymam ją blisko siebie na łóżku i głaszczę, masuję, czasem coś cicho pośpiewam. Choć wiele razy słyszałam ”pies to nie człowiek”, to jednak przełożyłam sobie sytuację z mojego życia jako małego dziecka, które napotyka coś strasznego. Czy kiedykolwiek nie dostałam choć małego wsparcia od rodziców? Pamiętam jak miałam parę lat, 5 może troszkę więcej, jak zaczął padać grad. Byłam przerażona. A wtedy mój ukochany dziadek wyszedł na balkon, wziął to straszne coś, pokazał mi, płaczącej wówczas na kolanach babci. Od tamtej pory nie bałam się gradu.
    Dostałam wtedy i wsparcie i jednocześnie dowód, że nie ma się czego bać.
    Zula, podobnie jak Milka, ma problem z innymi psami. Nieustannie jestem bombardowana informacjami jak się powinnam zachować. I choć porady w stylu ”jako alfa nie zwracaj uwagi i po prostu ignoruj” już całkowicie zniknęły, to i wśród ”pozytywistów” są ogromne różnice. Czasem słyszę, że psy mają to załatwić między sobą. No świetnie, póki co wygląda na to, że jeszcze ze sobą nic ostatecznie nie pozałatwiały, bo Zula na niektóre psy reaguje zawsze tak samo – furią.
    Czy w tym wypadku mam po prostu pozwolić im się pogryźć?
    ”Powarczą, poszczekają i będzie spokój”. Nie, dzięki wielkie. Zula nie jest starym psem, ale młodość też już zaczyna mieć za sobą, wolę żeby resztę życia spędziła tak jak dotychczas – daleko od weterynarza.

    Aktualnie wyłączyłam się na wiele informacji z internetu i robię to, co ja uważam za słuszne.
    Unikam kontaktu z innymi psami, zwłaszcza jeśli są na smyczy – Zula znacznie gorzej reaguje na psy kiedy jest na smyczy i z wzajemnością. Jeśli już musimy się minąć to spokojnie robimy ”siad”. Piszę w liczbie mnogiej, bo często i ja kucam obok Zuli, żeby wiedziała że jestem przy niej i przy okazji zasłaniając drugiego psa. Za grzeczne siedzenie jest oczywiście wielkie brawo i smakołyk :)
    Działa? Działa.
    Oczywiście wolałabym, żeby Zula miała jakiś kontakt z psami. Czasem słyszę, że ”dajmy się im pobawić”, ”niech go pani spuści ze smyczy”. Zulę znam od 6 lat. Nie pamiętam kiedy taka ”zabawa” była naprawdę zabawą. Albo to Zula biegnie z podkulonym ogonem, albo jej towarzysz ”zabawy”.
    Cierpnie mi skóra kiedy, w tym drugim przypadku, grubiutka właścicielka woła ”dobrze! pokaż jej, że nie wszystkie psy lubią jak się je zaczepia!”.
    Czy to mój pies jest od wychowywania innych?

    • Twój komentarz jest napisany z takiego poziomu, że miałam problem co odpisać, żeby nie wyszło miałko i zbieralam się dwa dni, żeby nie zostawić go bez odpowiedzi :) Powiem jedno – podziwiam Twoje podejście, i Waszą pracę. Ten tylko wie co znaczy praca z psem problemowym, kto był odpowiedzialny za taką istotę (o, teraz trochę patosem poleciałam, no ale taka prawda).

  • Pingback: Mój wspaniały pies – wrażenia po klasach komunikacji dla psów – Zamerdani()