• BUDAPEST •
Poradnik, Testy i recenzje

Szkolenie Dobry Psi Obywatel

Tu było nam fajnie.

W poprzednich wpisach mówiłam o cechach dobrej szkoły dla psów i opisywałam nieprzyjemne doświadczenia z jednego z warszawskich kursów. Dziś z przyjemnością opiszę szkolenie na które chodziliśmy do Centrum Edukacji Kynologicznej „Zuzik” w okresie jesień – zima 2012/2013.

Pamiętam jak w 2012 roku stwierdziłam, że Bonzo jest już nieźle odwoływalny dzięki ćwiczeniom na długiej lince, więc czas zacząć ćwiczyć bez linki. Dziś Bonzo śmiga bez smyczy najczęściej jak się da (czyli na prawie każdym spacerze przynajmniej przez fragment trasy), a to dzięki pracy włożonej w podstawowe szkolenie.

Ćwiczenia w trakcie
Do Piotrka Awenckiego, właściciela szkoły „Zuzik” trafiłam po raz pierwszy w ramach bezpłatnej dla psów adoptowanych konsultacji behawioralnej (obecnie szkoła nie oferuje bezpłatnych konsultacji w związku z niejasnościami wynikającymi z tej formuły, ale wciąż obowiązuje zniżka dla adopsiaków) . W tamtym okresie mocno pracowałam z Bonzem nad przywołaniem i skupieniem na mnie, jednak na spacerach Bonzo kiedy widział innego psa potwornie się spinał i wybuchał niemal tocząc pianę z pyska. Porady Piotrka przyniosły skutek (oczywiście nie od razu, tylko po wypracowaniu) w przeciwieństwie do porad pani, z którą jako pierwszą konsultowałam zachowanie psa: pani powiedziała, że to hormony mu szaleją i mu samo przejdzie. Behawiorysta behawioryście nierówny, prawda stara jak świat.
CEK Zuzik organizował konkurs fotograficzny na który podesłałam zdjęcie, wygrałam bon na zajęcia w szkole i tak oto na jesień rozpoczęłam szkolenie pt. Dobry Psi Obywatel.

Ilość uczestników i trenerów
Na zajęciach była nas czwórka psów – Bonzo, Kibic, Bruce (bohater profilu Świat według Psa), Gufi i opiekunowie. Jak się potem dowiedziałam, każdy z nas przyszedł na szkolenie przebąkując, że pies ma problem z innymi samcami. Naszą czwórką opiekowało się dwóch trenerów – Piotrek i asystent Michał, więc chyba każdy czuł się dopieszczony i zauważony :)

Miejsce kursu
Zajęcia miały miejsce na Bielanach, 5 minut od stacji metra Wawrzyszew. Znajdowaliśmy się na pasie zieleni przy Lasku Młocińskim – z jednej strony oddzieleni byliśmy od pozostałych spacerowiczów rowem. Z drugiej znajdowała się niezbyt uczęszczana jezdnia. Niekiedy ktoś z przechodniów przystawał i obserwował nasze poczynania, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby bodźce z zewnątrz zaburzyły nasz plan zajęć. Psy cały czas przebywały na smyczach/dłuższych linkach (w zależności od ćwiczenia), więc nie bałam się o bezpieczeństwo względem samochodów czy innych psiaków.

Program zajęć
– nauka podstawowych komend (patrz, siad, waruj, stój, zostań, do mnie, zostaw, noga)
– nauka samokontroli
– nauka prawidłowego zachowywania się w miejscach publicznych, w tłumie ludzi
– ignorowanie bodźców rozpraszających (rowerzystów, rolkarzy, nagłych odgłosów, itp.)
– prawidłowe zachowanie przy powitaniu ludzi
– ignorowanie dziwnie ubranych lub nietypowo poruszających się osób
– akceptowanie zabiegów pielęgnacyjnych
– chodzenie na luźnej smyczy
– chodzenie przy nodze (pośród innych psów, tłumie ludzi)
– nauka zatrzymywania się w marszu do pozycji siad
– przychodzenie na zawołanie
– prawidłowe reagowanie na inne psy
– odpowiednie reagowanie na nagłe, stresujące sytuacje
– wygaszanie negatywnych zachowań- rozwiązywanie problemów behawioralnych

Potrzebne akcesoria
Na zajęcia poza psem i dobrym nastrojem trzeba było zabrać również jego ulubioną zabawkę, dłuższą linkę, wodę, smakołyki i kliker. Linka przydawała się np. do przepinania podczas ćwiczenia komendy „zostań”. Ulubiona zabawka służyła zabawie z właścicielem w czasie przerw lub jako narzędzie do ćwiczenia. Woda przydaje się zawsze, zwłaszcza kiedy pies dostaje dużo suchych lub przyprawionych przysmaków. Smakołyki i kliker to niezbędne narzędzia szkoleniowe :)

Plan zajęć
Każde spotkanie trwało około 45 minut. Rozpoczynało się krótką powtórką i zaprezentowaniem odrobionej pracy domowej, a kończyło podsumowaniem i zadaniem pracy na najbliższy tydzień. W czasie trwania zajęć robiliśmy kilka krótkich przerw, żeby psy odetchnęły, a w tym czasie prowadzący mieli czas poustawiać ew. narzędzia potrzebne do następnych ćwiczeń – np. słupków, które wytyczały trasę konkretnego psa i jego właściciela. Psy z kolei wąchały otoczenie, bawiły się przyniesionymi zabawkami, piły wodę. Nie miały czasu ani okazji posyłać sobie długich, powłóczystych spojrzeń, przez co szkolenia przebiegały bezkolizyjnie, mimo że psiurskie pozostawały w bezpośredniej bliskości ze sobą :)

Różnorodność ćwiczeń i skuteczność nauki
Podczas kursu uczyliśmy się z pomocą klikera umiejętności skupiania psa na sobie, co jest podstawą wszelkich ćwiczeń. Uczyliśmy się spokojnego przechodzenia przez tłum ludzi – na tę okazję Piotrek wykorzystał spotkanie informacyjne w sprawie innych zajęć. Mieliśmy elementy witania się z obcymi osobami: do opiekuna z psem siedzącym u boku podchodził inny uczestnik kursu, witał się przez podanie dłoni i nagradzał psa za spokojne siedzenie. Umiejętność wytrwania w „siadzie” i chodzenia przy nodze przyniosła wiele zaskoczenia i frajdy nam, opiekunom – po kilku spotkaniach, kiedy psy opanowały koncentrację i komendę siad dostaliśmy polecenie, żeby usadzić psy tuż koło siebie (na długich linkach) i odejść. Nie dowierzałam temu, co zobaczyłam! Wszystkie psiaki siedziały grzecznie obok siebie i w bezruchu czekały na polecenie „do mnie”. Piotrek chyba od początku bardziej wierzył w umiejętności naszych psów niż my sami :)
Poza takimi spektakularnymi postępami w zachowaniu wobec innych psów, regularnie obserwowałam polepszenie relacji ja – Bonzo: zaczął uważniej mnie obserwować, odwracać się do mnie w czasie spaceru, jeszcze chętniej przychodzić na zawołanie, oboje coraz lepiej odczytywaliśmy wzajemne sygnały.Egzamin końcowy
Egzamin pomagała przeprowadzić obca psom osoba – Iwona, żona Piotrka. Witała się z nami, stała z psem na „zostań”, kiedy chowaliśmy się za drzewo, obserwowała nasze chodzenie przy nodze, oglądała psu pazurki. Z tym ostatnim u Bonza od zawsze był problem :P Ze wszystkim, co ćwiczyliśmy wspólnie poradził sobie świetnie, do oglądania łap i uszu się nie przygotowaliśmy, więc dostaliśmy piękną czwórkę z wielkim plusem.

Wpis ukazał się po raz pierwszy na blogu znajdującym się pod poprzednim adresem. Poniższe komentarze pochodzą z pierwszej wersji wpisu.

Komentarze (4)

Więc gratuluję :)http://okruszek-moj-psi-przyjaciel.blogspot.com/POZDRAWIAMY H&O
Super ten certyfikat:) Fajnie, że ćwiczyliście np witanie z obcymi osobami. Nam się zdarzyło, że w takiej sytuacji Miloł skoczył do ręki osobie, która się z nami witała, a skacze wysoko. Na szczęście nic się nie stało ale ma straszne trudności z akceptowaniem obcych osób, zwłaszcza jeśli zwracają na nas jakąś uwagę, od razu się rzuca, szczeka i amen, nic nie zrobisz…Masz może jakąś skromną radę jak nad tym poćwiczyć? Za każde słowo jesteśmy wdzięczni:)
Super, że trafiliście na takie szkolenia :) Efekty świetne ;)
Dzięki Twoim oraz Fado namowom i dobrym słowom również poszedłem do Zuzika na zajęcia. Jak na razie 5 spotkań za nami i widać znaczną poprawę. Co prawda Elvis jest roztrzepany i szybko się nudzi, ale jak sobie chwile powącha to większość komend wykonuje bardzo ładnie. A w domu to już w ogóle bajka. Nas jest teraz chyba 6 psiaków. Zawsze jest Piotr i jeszcze jedna instruktorka, której niestety imienia chyba nigdy nie usłyszałem :( (taka ruda, bardzo sympatyczna). Czasem więcej osób do pomocy.
Dzięki wielkie za polecenie Zuzika zatem i (jako że mieszkamy niedaleko) być może do zobaczenia kiedyś na spacerze :)
Previous Post Next Post

You Might Also Like