lejasmycza
Z życia psiarki

Kupują psie ciastka i leją smyczą…

… całują je i zakładają kolczatki
Co najbardziej zaskoczyło Inki Sjosten podczas wizyty w Polsce? „To, że jednocześnie całują swoje psy i zakładają im kolczatki”. Trend ten jest wiecznie żywy, a kolczatka to jedynie symbol zachachmęconego podejścia do relacji z psem.

W ubiegłą sobotę wybraliśmy się na targ śniadaniowy na Żoliborzu. Była masa pysznościowego jedzenia – aż trudno było się zdecydować co tu chapnąć na początek. Po burgerach, lemoniadzie z miętą, chałwie i oliwkach przyszła pora na smakowite kąski dla piesów. Oczom naszym ukazało się stoisko z ciasteczkami dla psów. W tym czasie psiaki były już po długim, porannym spacerze i drzemały słodko w domowych pieleszach – byliśmy sami i chcieliśmy sprawić im przyjemność i przynieść ze sobą coś psiego-dobrego. Uradowani podchodzimy do stoiska i ogarniamy wzrokiem najróżniejsze smaki: królik, indyk, kaczka, baranina, owocowo-warzywne. Jednym słowem – wszystko, czego psia dusza pragnie. Przed nami kupuje jedna dziewczyna, więc stoimy za nią w kolejce i obserwujemy sobie proces zakupowy.

AIMG_20160723_142135

Dobra, to był background, tu zaczyna się akcja.

Do stoiska podchodzi pan koło 60-tki z labradorką – szczupły, wyprostowany, kojarzy mi się z emerytowanym wojskowym. Nie staje w kolejce, tylko obok. Pani ze stoiska wita go serdecznie – widać, że jest stałym gościem. Nakładając ciasteczka dla klientki, równocześnie wymienia z nim smalltalkowe uprzejmości o tym co dziś piesełka dostanie. Labradorka cieszy się na jedzenie, merda ogonem, podoba jej się szczebiot ekspedientki, jej opiekun też ciucia wysoko. I w tym momencie pan mówi, żeby usiadła. Raz, drugi, za trzecim razem wyciągnął smycz i smagną ją przez całe ciało. Pies bez sprzeciwu położył pupę na ziemi.

U mnie oczy jak pięć złotych, gęba do ziemi, wmurowało mnie. Odwróciłam się twarzą do faceta i posłałam mu pełne wyrazu spojrzenie. Odwzajemnił spojrzenie, ale po chwili spuścił wzrok. Obrażonym tonem zaczął do suki mówić, że jak nie będzie posłuszna to dostanie same warzywne ciastka. Seriously?! Poziom absurdu zaczął w tym momencie przekraczać moje granice.

Pierwsza myśl – jeśli bije psa to ciekawe czy bije też żonę i dzieci? Czy czasem mu się ręka omsknie? Jeśli tak łatwo wyprowadza się z równowagi przy stole z ciastkami, to jak musi się zachowywać przy prawdziwych stresach?

Na domiar złego dziewczyna stojąca przed nami skończyła robić zakupy i odeszła, nawiązałam więc ze sprzedawczynią kontakt wzrokowy i zaczęłam mówić jaki miks ciasteczek wybieramy. Pani potakując mi, szybkim gestem zbierała do worka ciasteczka dla tego lejącego psa, co stanął bez kolejki. Macki mi już trochę opadły, miałam ochotę odejść, cała ta sytuacja zaczęła mnie poważnie frustrować. Na koniec labradorka została tym razem zachęcona do postawienia przednich łap na blacie stołu. O dziwo nie dostała tym razem lania i bardzo im się podobało, że wchodzi na blat, więc jaki jest klucz bicia smyczą – nie wiem.

13912391_1158680350851464_6994955689416886358_n

źródło: fb.com/psiesucharki

Ciastka mimo wszystko kupiłam, psom smakowały i nawet porobiłam zdjęcia z widoczną nazwą firmy, ale jestem zniesmaczona i nie chcę w żaden sposób przyczynić się do reklamy. Przez resztę niedzieli miałam popsuty nastrój, bo takie sytuacje nie od razu wypadają mi z pamięci.

P.S. Do podzielenia się historią zachęcił mnie wpis u Psiolubnych – Czy zmiany na lepsze mogą być gorsze?. Jeśli chcecie znać zdanie Kościoła na temat zaostrzenia kar dla oprawców zwierząt – serdecznie zapraszam do zajrzenia pod link, na ciśnienie działa lepiej niż najmocniejsza kawa.

P.S.S. Po udostępnieniu tego tekstu na moim prywatnym profilu dostałam kilka komentarzy insynuujących, że zrobiłam za mało, że nie reaguję na przemoc, że powinnam zrobić to, a tamto, że inni zachowali by się inaczej i ja też powinnam. Dziękuję za rady osobom, które mają tę niepojętą dla mnie umiejętność osądzania i mówienia innym co powinni robić, siedząc sobie wygodnie przed monitorem komputera. Wierzę, że podjęłam najlepszą możliwą dla mnie w danym momencie decyzję odnośnie rodzaju reakcji na dane wydarzenie i była ona adekwatna. Ale i tak mimo tego po powrocie do domu gryzło mnie sumienie – „A mogłam coś powiedzieć, a może to by coś dało, a może to, a może tamto” i cała niedziela do bani.

Zauważyłam, że dzielenie się historiami w których reagujemy odważnie i głośno jest wartościowe, bo ośmiela innych.  Jeśli miałaś/miałeś ostatnio podobną sytuację, w której zdobyłaś/zdobyłeś się na reakcję – napisz o tym w komentarzu. Może to sprawi, że inni w zbliżonych okolicznościach zareagują głośniej niż dotąd. Amen.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Witam :)
    Straszne… co pies winien, że ma głupiego pana? Przydałoby się panu parę razy smyczką po plecorkach ciachnąć jakby nie zrozumiał co pies do niego mówi.

  • Takie sytuacje są zawsze trudne. Sama często nie wiem, jak się zachować, chociaż raczej staram się reagować – szczególnie, kiedy jestem bez psów. Z psami to trochę inna historia, bo jednak wolę ich nie narażać na uczestnictwo w awanturze jeżeli takiemu „panu od laba” włączy się nagle agresor.

  • moonlady

    Będę złym człowiekiem i nie do końca się z Tobą zgodzę.
    Po pierwsze – pomiędzy klapsem a znęcaniem jest jednak pewnego rodzaju różnica. Fakt noszenia kolczatki to też nie dowód największego bestialstwa. Wiem, że kolczatka może zrobić krzywdę. Mimo to widziałam wiele psów, które zdarzało się, że ją nosiły, a w mojej ocenie miały się całkiem dobrze i dożyły sędziwego psiego wieku. Nie mówię, że to było najlepsze ze wszystkich rozwiązań, ale wciąż uważam, że te psy miały znacznie lepiej niż w schronisku.
    Tego artykułu z katolickiej gazetki też nie traktowałabym jako wyznacznik nauczania Kościoła. To jest bardzo niejednorodna organizacja, a tego typu artykuły traktowałabym bardziej jako osobiste przemyślenia dziennikarza.
    Co do samego znęcania się nad zwierzętami – nie mówię, że te kary są za wysokie, czy za niskie. Ale czymś zupełnie innym jest teoretyczne maksimum kary, a czym innym są rzeczywiste wysokości przyznawanych wyroków. Wg mnie mniej niż kar potrzeba zmiany myślenia. Jeśli małe lokalne społeczności nie zaczną inaczej patrzeć na topienie kociąt/szczeniąt to zmiana prawa znacząco na to nie wpłynie.
    I teraz chyba najgorsza z moich wszystkich myśli. Wg mnie bardziej niż o psy na łańcuchu warto byłoby się w pierwszej kolejności zatroszczyć o niektóre zwierzęta hodowlane. Dopóki jajka „3” będą w takich ilościach zalegały na sklepowych półkach ciężko mi się emocjonalnie zaangażować w niektóre pro-zwierzęce projekty.
    Szanuję Twoje poglądy, ale w moim świecie niestety nie wszystko jest tak czarno białe. Pozdrawiam.

    • olna

      Co jest nie tak ze światem?
      Właśnie to.
      1. E tam, bicie to nie znęcanie. > Bzdura. Bijesz, jesteś zwyrodnialcem.
      2. Kolczatka jest spoko, bo widziałam psy, co z kolczatką żyły długo. > Super. Niewolnicy też dożywali siedemdziesiątki.
      3. Kury mają gorzej, więc zostawmy psy na łańcuchach. > Ofiary wojny mają gorzej, nie leczmy starców.

      Małe, beznadziejne społeczeństwo. Przykro mi, nie szanuję Twoich poglądów. Uważam, że jesteś jednym z powodów, dla których świat jest szary, brzydki i nieprzyjemny w Polsce.

      • moonlady

        Nie wiem jak w Twoim pokoleniu, ale wiekszosc ludzi w moim wieku dostalo nie raz klapsa. Jak myslisz, ile procent z nich powiedzialoby, ze ich rodzice sie nad nimi znecali? Nie wszystko co zle, jest tak samo ‚zle’.
        Nie napisalam, ze kolczatka jest spoko. Ja po prostu nie twierdze, ze to dobry lub wystarczajacy wyznacznik jakosci traktowania psa. I moze mialam pecha w tym wzgledzie, ale poznalam wlascicieli psow w kolczatkach ze znacznie lepszym podejsciem do swoich pupili niz niektorzy bezkolczatkowi.
        Nie powiedzialam tez zostawmy psy na lancuchach, tylko w mojej ocenie psy w chwili obecnej w teorii maja zapewniona wystarczajaca (jak na ten moment) ochrone prawna. Problemem jest z ludzka mentalnoscia I faktyczna wysokoscia przyznawanych kar.
        Swiat tez jest tak skonstruowany, ze nie zbawi sie wszystkich I trzeba wybrac projekty blizsze naszemu sercu. JA (bo pisalam wylacznie w swoim imieniu) uznalam, ze sa inne, bardziej palace problemy.
        W pewien sposob Tobie zazdroszcze. Swiat zero-jedynkowy jest znacznie prostrzy i przyjemniejszy w zyciu.

        • olna

          Większość ludzi w moim wieku też dostało klapsa, albo kilka. I tak, większość nie powie, że rodzice się nad nimi znęcali. Przynajmniej nie przed 2-3. wizytą u psychologa, ze zdziwieniem dowiadując się jak wiele z tego, co się dzieje w ich życiu dziś jest wynikiem niewinnego klapsa. Ale w sumie nie ma tu za bardzo o czym rozmawiać – to nie jest tak, że tu są dwie prawdy i musimy znaleźć tę lepszą – nie. Ja mam rację, Ty nie – bijesz – psa, dziecko – popełniasz przestępstwo i czyn moralnie zły. Wszystko inne to tylko wymówki.
          Podobnie jak bicie – kolczatka jest wyznacznikiem złego traktowania psa. Jednym z gorszych, bo świadomym. Zakładanie obroży i smyczy jamnikom i mopsom jest nieświadomym, więc trochę mniej złym.
          Psy nie mają obecnie ochrony prawnej, bo to, co uznawane jest za znęcanie się jest całkowicie uznaniowe. Podobnie jak ochrona przed łańcuchem – nie można, chyba, że się chce, to można.

          Relatywizm problemów jest dla mnie mocno obrzydliwy – są większe problemy, nie zajmujmy się akurat tym, to jednak bardzo powszechny przejaw braku empatii.

          Co do prywatnych przytyków. Przykro mi, że zburzę światopogląd: nie wszystko jest szare. Niektóre rzeczy są czarno-białe. Przemoc jest czarno-biała. Jest jednoznacznie zła. Czasami jest mniejszym złem, ale nigdy w przypadku dziecka albo psa w normalnej sytuacji.

          • moonlady

            Z mojego doświadczenia to dla ludzi kolczatka to obroża tylko dla dużego psa. To nie jest świadome, nie zawsze. I sama mówisz o mniejszym, czy większym „źle” bo świadomym. Uwierz mi, że dla wielu klaps jest tak samo „nieświadomy”. Oni byli tak chowani, tak chowali swoje dzieci, więc dlaczego nie mają tak chować swojego psa. Więc właściwie na zasadzie Twojego przykładu obroży robią mniej „źle”. Oni nawet niespecjalnie traktują inaczej psy niż swoje dzieci.
            Co do samego klapsa i przemocy to jest to bardzo rozległy temat. Myślę, że to nie do końca miejsce, ani czas na prezentowanie różnych wyników badań ani swoich osobistych doświadczeń.
            W chwili obecnej trzymanie psa na łańcuchu co do warunków jest regulowane przez prawo. Wiem, ze 12h na dobę to nie całkowity zakaz, ale coraz częściej mój wewnętrzny bunt jest kierowany przeciwko kojcom, z których psy czasem nie wychodzą wcale.

  • kalyna

    Ja tam nie porównuję kolczatki do strasznego narzędzia tortur, ale jako pomoc szkoleniowa, z której o zgrozo! sama korzystam. Nie uważam się przez to za złego człowieka, Ba widzę że psu to pomaga w niektórych sytuacjach. Ale ją trzeba z głową używać, czego spora większość użytkowników nie wie, jak korygować psa poprawnie.
    Za to w takich chwilach kategorycznie jestem na nie, aby psa bić smyczą, ręką itp. I zapewne wyskoczyłabym z jakimś zgryźliwym tekstem, bo ja szybciej mówię niż myślę.I wtedy również nie przebieram w słowach, ale nigdy nie mówię bezpośrednio.
    A wracając do tej sytuacji, gdzie pies nie reaguje na komendę to też skorygowałabym psa lub pomogłabym mu wykonać komendę, to zależy od rozkojarzenia psa i co wtedy pies mówi. Czyżbym była wtedy złym człowiekiem, bo egzekwuję od psa posłuszeństwa w różnych warunkach? Nie biłabym, o co to to nie, ale są inne korekty. I nie, nie koniecznie walenie w psa kolcami…Ale również za wykonanie przykładowego siadu sowicie nagrodziłabym psa.

    • A „najlepszy” jest widok na ulicy: kolczatka + flexi…

  • Wielu ludzi chyba szczerze wierzy, że w ten sposób najlepiej się psa wychowa… I najgorsze, że ludzie najpierw sami nakręcają psa do „nieposłuszeństwa”, a potem biją. Aż trudno uwierzyć, ilu ludzi doradza mi przy moim 5-miesięcznym hiperaktywnym JRT: kiedyś to się takiemu psu przyłożyło i spokój. No zaraz, najpierw szczebiocą do psa, wołają go wysokim słodkim głosikiem, a potem, kiedy skacze wokół nich jak piłka i zaczepia, bo chce się bawić (czyżby szczeniacka zabawa była formą dominacji?), chcą go za to bić? Nie lepiej po prostu… uspokoić psa jakąś inną sprawdzoną metodą albo, jeśli chęć i czas pozwolą, pobawić się z nim po prostu, skoro się do tej zabawy zachęcało? Ale gdzieś w polskiej mentalności siedzi, że dziecko i pies muszą czasem „oberwać”. Smutne.

  • Ile razy to już słyszałam, że jak ja to muszę bić tego swojego psa skoro jest taki posłuszny… Ciężko jest rozmawiać z ludźmi znacznie starszymi od nas samych i udzielać im porad – jednak mimo wszystko człowiek był uczony szacunku do starszych. A jeszcze często usłyszy się „a ja to psy mam od 20 lat i lepiej wiem” – i jak takiemu obcemu człowiekowi przetłumaczyć? Co innego gdy ktoś jest zagubiony i chętnie słucha rad, bo jednak jest skłonny zmienić swoje zachowanie.
    Zareagowałaś tak jak uważałaś to za słuszne i nikomu oceniać, bo tam go nie było. Najwięcej w internecie krzyczą ci, którzy w życiu realnym są milczkami.

  • PSIOLUBNI

    Jakakolwiek przemoc w stosunku do psa jest złem – pacanie smyczą, czy inne takie również. Wkrótce napiszę o tym post na blogu, bo wbrew pozorom ten temat jest nam trochę bliski. (Nie dosłownie)
    Ciekawy wpis. Po przeczytaniu Twojego komentarza pod moim postem (ups.. link na Twoim blogu chyba nie działa :p) dostałam soczystego kopniaka i moje oczy szeroko się otworzyły.
    No muszę coś o tym napisać, bo nie wytrzymam, no! :D

  • Ula Tomczuk

    Super, że o tym wspomniałaś i poprzez wpis zareagowałaś na niewłaściwe zachowanie pana od Ciastkowego Laba. Jednak przyznam, że posiadanie psa to super szkoła cierpliwości i wytrwałości. Czasem każdemu puszczają nerwy i myśle, że to normalne. Sama czasem wrzasnę na Rico kiedy przyłapie go na zbieraniu ” batonów”. Tymczasa ustawiałam łapiąc za kark i do ziemi, kiedy się nakręcał agresywnie. Dlatego ja nie oceniam Pana od Laba od strony etycznej, 😅ale też nie uważam, że zrobił bardzo dobrze. Na pewno smaganie smyczą za brak siadu jest głupotą totalną i warto bez względu na wiek delikatnie zwrócić uwagę. Ja należę do tych pyskatych właścicieli. Raczej żadko w internetach piszę, poza blogiem;) ale na ulicy znana jestem z tego, że co myśle to powiem. Waleczny mam charakter. Zwłaszcza jeśli chodzi o psy. Czasem moje uwagi skutkują, czasem nie. Taki lajf. Otwarcie potępiam ludzi, którzy łaczą kolczatkę i flexi…czasem wywiązuje się dyskusja konstruktywna, a czasem muszę uciekać. Zwłaszcza kiedy brakuje mi argumentów i kończę wywód o flexi słowami, że to zestaw debila. Pomimo tego dalej reaguję bo mam nadzieję, że człowiek przemyśli albo tak go wkurze, że się doszkoli w temacie i nie bedzie już krzywdził psa. Wieczny optymista ;) wierze, że ludzie nie krzywdzili by psów, gdyby wiedzieli tyle co Wy psi sportowcy blogerzy, pasjonaci. Wobec tego dlaczego nie dzielić się wiedzą?
    Taki psi apostoł…
    pozdrawiamy
    ULA I Rico

    • Maciek

      Ula, czy twór Rico to czasem nie biszkoptowy labek z laradory.org? ;)