Untitled design
Z życia psiarki

Rok razem (Zosia, Kuba, Milla, Bonzo)

Rok temu życie zmieniło się diametralnie. Jak nam jest?

Początkowo miał to być wpis o tym jak to jest mieć naraz Bonza i Milkę, ale zmiany, które zaszły w sferze ilości psów mieszają się z innymi zmianami – od statusu związku na fejsbuku, poprzez miejsca zamieszkania, aż po sytuację zawodową i osobowość prawną. W Pies mnoży się przez pączkowanie pisałam o tym jakie zbiegi okoliczności się wydarzyły, które sprawiły że zamieszkaliśmy w czwórkę, teraz opowiem co jest inaczej w sferze psio-życiowej.

1. Przeprowadzka: z Mokotowa na Żerań.

fcuk yeah #bikegirl #rower #bike #kanalzeranski #bialoleka #mojapolskatakapiekna #witajwdomu #wolnosc #narower #converse #warszawa

fcuk yeah #bikegirl #rower #bike #kanalzeranski #bialoleka #mojapolskatakapiekna #witajwdomu #wolnosc #narower #converse #warszawa

Początkowo strasznie narzekałam, że wszędzie daleko, że kiepska komunikacja miejska, że zero infrastruktury kulturowo-gastronomicznej, ale teraz jestem megazadowolona z miejsca zamieszkania. Tu jest po prostu luz!

W związku z tym, że do dyspozycji mamy duże połacie zieleni, większość spacerów jest bezsmyczowa od momentu wyjścia z osiedla, aż do powrotu. Widzę po Bonzie, że jest zrelaksowany, węszy sobie na czilaxie, ciągle się uśmiecha całym sobą.

O zaletach i wadach przeczytacie we wpisie Białołęka, a Mokotów. Mieszkanie z psem.

2. Ogródek.

Przez 4 lata z Bonzem jednym z moich największych marzeń był ogródek przymieszkaniowy. Patrzyłam na mojego psa kiszącego się w mieszkaniu i mnie aż ściskało – myślałam sobie, że gdyby miał kawałek trawki do dyspozycji to nie przesypiałby całego dnia, tylko miałby zajęcie (kopanie, obserwowanie, nasłuchiwanie, wylegiwanie się w słońcu etc.). Marzenie się ziściło w pełnej okazałości – całe 36 m2 ogródka. Cóż może być przyjemniejszego od relaksowania się we własnołapnie wykopanych dziurach.

Luksus trzymania łap we własnym dołku ogrodowym. Ilustracja do nowego wpisu na blogu. Pisze się! #psilajf #tonienocniktomiska

Luksus trzymania łap we własnym dołku ogrodowym. Ilustracja do nowego wpisu na blogu. Pisze się! #psilajf #tonienocniktomiska

Na początku myślałam, że Bonzo będzie wykorzystywał ogródek jako toaletę, co sprawi, że w bardziej gorącym okresie pracy będę miała czyste sumienie i pewność, że jego potrzeby fizjologiczne są ogarnięte, ale nie. W ogródku się pies mój postanowił nie załatwiać :D

Na temat ogródka i walce o jego jako-takie estetyczne utrzymanie mogłabym napisać elaborat. Coś czuję, że to będzie pomysł na nowy wpis :)

3. Podróże.

Wspólnie odwiedziliśmy Chorwację i poznański hotel, byliśmy nad morzem w Białogórze i w lesie w Białowieży, regularnie jeździmy nad rzekę do domu letniskowego, a ostatnio odwiedziliśmy także wieś pod Częstochową. Razem poznajemy nowe miejsca spacerowe pod Warszawą. Strasznie mnie to cieszy, uwielbiam eksplorację nowych terenów spacerowych, a dreptanie w kółko tymi samymi ścieżkami jest dla mnie nie do zniesienia. Wreszcie mam z kim zostawić psa (a nawet dwa) i dzięki temu mogłam dwukrotnie pojechać na SeeBloggers do Gdyni i na Blog Conference do Poznania. Jeszcze nigdy w ciągu roku nie odwiedziłam tylu miejsc!

10405280_699934890100278_1005247698466181747_n

4. Wspólna firma: WarsawDog.com

Początkowo chcieliśmy założyć sklep internetowy z ciekawymi, importowanymi akcesoriami dla psów. Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu uznając, że sklepów jest już zbyt dużo, musielibyśmy zaciekle walczyć o udział w rynku. Dopiero potem nas oświeciło, że zamiast sprzedażą, wolelibyśmy zająć się projektowaniem i produkcją. Pomysł rodził się przez rok zanim w sierpniu 2015 r. ujrzał światło dzienne. I oto jesteśmy – Warsaw Dogi jak bum cyk, cyk: www.warsawdog.com, polecam :D_MG_2876_s

5. Milla i Bonzo mają siebie.

Generalnie to, czym się różni posiadanie pojedynczego psa od dwupaku mogliśmy zaobserwować podczas tygodniowego pobytu Bonza na działce z moją mamą. Przez ten tydzień Milka w dzień głównie spała. Za to wieczorami robiła coś, czego nie robiła od roku – przychodziła do nas z zabawką i dopraszała się o naszą uwagę. A to, żeby rzucić, a to, żeby się z nią przeciągać. Czasem zdarza się, że któryś pies do nas przyjdzie z szarpakiem, ale zaraz obok wyrasta drugi, przejmuje pałeczkę (szarpak że w sensie) i obydwa biegną do ogródka żegnając nas widokiem uchachanych ogonów zatkniętych na wesołych dupkach. Jako kompana do zabawy zdecydowanie częściej wybierają drugiego czterołapa.

Sunday morning  #sundaymorning #psilajf #psiamilosc #poranek #dziendobry #hello

Sunday morning #sundaymorning #psilajf #psiamilosc #poranek #dziendobry #hello

Pojedynczy Bonzo na spacerze sobie chodzi, węszy, czasem coś go rozbawi i podbiegnie kilka kroczków. Pojedyncza Milla na spacerze koncentruje się człowieku, gania, zachęca do rzucania. Kiedy są w pakiecie, ich aktywność głównie polega na wzajemnym zaczepianiu się, kuksańcach i pościgach. W związku z tym nawet po krótkim, wspólnym spacerze, piesy są w miarę wybiegane i zmęczone.

To samo w domu – owszem, śpią sobie przez większość dnia, ale co jakiś czas przebudzają się i rozpoczyna się zabawa. Zabawa czasem narasta powoli zaczynając się od memłania fafli na łóżku, a nie raz rodzi się podczas nagłych skoków, warkotów i prędkich pościgów.


To, co sprawia, że mieszkanie z dwoma psami zaczęłam postrzegać jako bardziej atrakcyjne niż z jednym, jest obserwowanie ich relacji.

Pamiętam jak zdziwiłam się i ucieszyłam kiedy po raz pierwszy zasnęły blisko siebie :). A początki budowania ich relacji już na gruncie domowym (bo nie mówię tu o wspólnych, długich spacerach, które wcześniej odbywały) to było dużo warkotów i kontrolowanych wybuchów. Taka scena, po pierwszej nocy którą psy przespały w jednym mieszkaniu: przepychają się stojąc na podłodze, Bonzo w którymś momencie kładzie się na podłodze, a Milka w tym momencie wchodzi w niego i depcze (celowo czy nie – trudno powiedzieć) – epic fail!, na co Bonzo się od razu podnosi i  przygryza jej fafelek, ona nie pozostaje dłużna i znowu się przepychają z warkotami. Co chwila przystają, zwalniają ruchy, intensywnie liżą się po pyskach, po czym znowu wracają do przepychanek. Warkoty i wylizywanie pysków to były ich dwa przewodnie zachowania. W ten sposób wyglądał ich pierwszy dzień, potem było już spokojniej, a emocje uspokajały się z każdym dniem.

10808607_1024485990911047_1716586265_n

Mieliśmy zaufanie i pozwoliliśmy, żeby same ułożyły sobie stosunki, podczas gdy my tylko obserwowaliśmy sytuację. Zwłaszcza, że oba są tej samej wielkości i mają podobną wrażliwość, więc nie baliśmy się, że któreś ucierpi bardziej.

Jeśli miałabym po tym roku ze swojej perspektywy wymienić zalety i wady posiadania dwóch psów, to jako pierwsze przychodzą mi do głowy poniższe:

 Wady:

– Nauka nowych sztuczek/komend wymaga lepszej organizacji. Kiedy chciałam nauczyć Milę podawania łapy, wyszłyśmy do ogródka, żeby odseparować się na chwilę od Bonza.

– Łatwiej zdziadzieć – psy i tak są wybiegane i mają dni zajęte sobą, nie nudzą się, nie zaczepiają, nie proszą o uwagę, więc łatwiej zrezygnować z rozwijających umysł treningów – nam przynajmniej. Żadne z nich nie było wychowywane na sportowca, ani nie sprawia większych problemów, więc nie mamy wewnętrznego imperatora, który by nas gonił na zajęcia z obi, agility etc. W dodatku zajęcia/seminaria z dwoma psami to dwa razy wyższy koszt. Na szczęście po uczestnictwie w klasach nabrałam długo oczekiwanej ochoty na wspólne zajęcia, więc wkrótce skończy się nasz zajęciowy marazm :)

Zalety:

– Bonzo nauczył się pływać obserwując Milkę.

– Milka nauczyła się węszyć na spacerze.

– Psy mają w sobie oparcie.

… i wiele, wiele więcej zalet. Jeśli dwa psy są do siebie dobrze dopasowane i wspólne spędzanie czasu sprawia im przyjemność (a przynajmniej nie powoduje dyskomfortu), to sądzę że jest to cudowna sprawa. Oczywiście nie pragnę wcisnąć teraz wszystkim drugiego psa do kompletu, daleka jestem od głoszenia jedynej słusznej idei dwupaku psiego, bo warunki finansowe, mieszkaniowe i życiowe bywają różne i każdy najlepiej wie, czy stać go mentalnie i czasowo na drugiego ogona. Ale jeśli tak – to polecam :)

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Zapewniam Cię, że psy wychowywane na sportowców nie zmuszają właścicieli do treningów poprzez wchodzenie im na głowę z braku zajęcia. Ja na przykład bardzo pracuję nad tym, żeby zabawa ze mną była sensem życia dla Gambita, do tego nie pozwalam psom w ogóle na zabawy w domu, a jednak głowę mam całą i oba moje psy potrafią doskonale zajmować się sobą. Cały myk w wychowaniu psa do sportu polega na tym, żeby pracował wtedy, kiedy go o to prosisz/ potrzebujesz tego, a był spokojny i zrelaksowany w pozostałych sytuacjach – czy to domowych, czy treningowych (np. czekanie na wejście podczas seminarium/ zawodów).

    • Dominika, nie wiem gdzie znowu przeczytałaś, że według mnie psi sportowcy wchodzą na głowę jak nie pracują. Jest napisane: „Żadne z nich nie było wychowywane na sportowca, ANI nie sprawia większych problemów, więc nie mamy wewnętrznego imperatora, który by nas gonił na zajęcia(…)”.

    • Katarzyna Szmigiel

      A dlaczego nie pozwalasz psom na zabawę w domu? Pytam z czystej ciekawości.

      • Z dwóch powodów. Po pierwsze, chcę, żeby moje psy dom kojarzyły z odpoczynkiem i spokojem, a nie dzikimi harcami. Po drugie, to jest kwestia bezpieczeństwa. Dywan – a więc podłoże, na którym psy mają dobrą przyczepność – mam tylko na kawałku salonu, poza tym parkiet lub płytki, na których łatwo o poślizg i kontuzje, gdy pies nie wychamuje, etc. Nie chcę narażać moich psów na domowy wypadek. Zwłaszcza, że Gambit jest bardzo młody, jego układ ruchu wciąż się rozwija, a sam pies, jak to szczenię, nie ma jakiejś super koordynacji.

  • Ja ciągle się zastanawiam czy Pyniek ma predyspozycje do bycia „drugim psem”. I chyba tego najbardziej się boję. Bo ciągle przychodzą myśli „a może weźmiemy drugiego psa”, „a może czas na kota”. A Pynio to charakter mocno dominujący. Niestety…

    • Nie wiem co u Was znaczy „charakter dominujący”, ale u nas też było trochę tak, że jak się z Kubą jeszcze nie znaliśmy to nie chciałam się w ogóle spotkać na spacer Bonzo + Milka bo Bonzo potrafi być strasznym upierdliwcem i lubi stawiać na swoim („masz się ze mną bawić!”), a Milka z kolei wiele psów tłamsi i przywala do ziemi. Także to, że się nasze psy dogadały to cud boski :D Stąd wniosek, że może to być po prostu kwestia dobrania akuratnego kompana :)

      • Pies Berek

        Super że Bonzo i Milla tak super się dogadały. Czasem zastanawiam się jakby było z Berkiem przy drugim psie. Tez chcialabym miec drugiego psa, ale starszego schroniskowca , czyli dorosly Berek musialby dogadać się z dorosłym innym psem. No myśl mnie przeraza :/. Berek wydaje się zaborczy, jedynak – indywidualista. Dogadywanie się z innym psem pewnie polegaloby u Berka na podporząkowaniu nowego psa i pokazaniu mu gdzie jego miejsce. Nie musi to być o razu złe, ale … no ale :(. Teraz w tym momencie kiey nawet nie ma nas w PL nie ma mowy o adopcji, ale kiedyś to „zrobie” Ryjowi ;)

  • Azbest

    Bardzo fajnie, że Wam się razem układa. Oby tak dalej. :)
    Co do ogródka – jedyna słuszna roślina w ogródku to trawa, a jedyne słuszne elementy wystroju to wyboje po psich przygodach. <3

    • Trawa – żeby ona była to byłabym w siódmym niebie :D U nas elementem wystroju są dziury i kępki trawy XD

      • Azbest

        U mnie jest, ale tylko dlatego, że sucz nie kopie w ziemi (tylko w posłaniu, w dywanie, pod prysznicem i w ścianie). Ale grzebie czasem łapą, bo w ciągu dnia przechodzi nam przez ogródek morze kotów, a koty zostawiają pachnące prezenty dla psa, żeby zwierzątko się nie nudziło jak już je na trawkę wypuszczą. ;D

  • Aleksandra z urlopnaetacie.pl

    A ja życzę Wam po prostu jeszcze stu takich fajnych lat razem :)

  • Pies Berek

    Super :) Powodzenia we wszystkich projektach ! I głaski dla świetnych sierściuchów :)
    Berek macha ogonkiem :)

  • Zocha27

    Bardzo fajne podsumowanie!
    Ja bym do tego wszystkiego dodala ile fantastycznych miejsc nie tylko zwiedzilas ale i opisalas dzieki czemu kazdy weekendowy spacer z psem moze byc gdzie indziej :)

  • Musk i Amper

    Hm.. piękna historia, wymarzona wręcz. Dobry materiał na ekranizację ;)
    Nie wiem czemu do głowy przyszedł mi Woody Allen haha. Także czekamy :D

  • O chyba wiem co sobie zażyczę od człowieków na urodziny :)

  • Ja od pewnego czasu myślę nad drugim psem. Ale mam dylemat. Z jednej strony nie chciałabym już drugi raz szczeniaka, bo pamiętam okresy załamania jakie wtedy przechodziłam. Z drugiej strony wiem, że drugi pies pomaga w ogarnięciu i nauce, tzn młodszy pies wychwyca zachowanie starszego (niestety nie tylko te dobre :P ) Innym aspektem jest to, że chciałabym drugiego JRT, rasowego – a o takim mogę jedynie pomarzyć, żeby kupić dorosłego psa (ale w wieku zbliżonym do Te) :P

  • B. PieskieŻycieISzycie

    Świetne i zwięzłe podsumowanie. Nam się też marzy drugi czworonożny przyjaciel, ale powierzchnia mieszkania nie za bardzo na to pozwala, aczkolwiek może w niedalekiej przyszłości się to zmieni. Ogródek rewelacyjna rzecz, też posiadamy i z radością obserwujemy jak labradorka lubi w nim spędzać czas po za wspólnymi spacerami- ogródek pełni funkcję „bocianiego gniazda” w sam raz do punkt do obserwacji. Trawnik kiedyś posiadaliśmy, był piękny, pamiętam to jak przez mgłę zanim wkroczyły cztery czarne łapy i przejęły nad nim władzę! Pozdrawiamy.

  • Pozytywna energia wprost bije z Twojego wpisu. Marzę o drugim psie, ale na razie spotykam opór w oczach mojej drugiej połówki. Okej są pewne racjonalne aspekty- mam dosyć małe mieszkanie, ale z drugiej strony mogłabym wziąć ze schronu jakiego małego psiaka, który przecież nie wymagałby dodatkowego pokoju. Ja widzę same zalety takiej decyzji- codzienna socjalizacja, wspólne spacery… No nic muszę kreatywnie podejść do tematu i namówić mego lubego:)

  • Całkiem nie dawno odkryłam Twojego bloga i już dołączył do grona ulubionych :-) posiadanie dwóch psów to super sprawa. Sama pamiętam jak do naszego domu zawitał Toro, a moja 8 letnia w tedy suczka nienawidziła go całym sercem. Dopiero po ponad roku powoli pozwalała mu na kontakt, a on biedny nie rozumiał czemu tak się dzieje. Rozczulajace było jak pierwszy raz pozwoliła mu wylizac uszka. Teraz, po prawie 8 latach życia razem panuje między nimi harmonia i równowaga. Hmm, chyba napiszę o tym notkę :-) pozdrawiamy Was!