ŚLADEM ZBRODNI, CZYLI CZARNA ŚCIEŻKA SPACEROWA
Gdzie na spacer?, Z życia psiarki

Śladem zbrodni, czyli czarna ścieżka spacerowa

Na trasie 3 miejsca pobliskich zbrodni. Trochę straszno.

Okolica Kanału Żerańskiego obfituje w tragiczne wydarzenia. Wiedziałam dotychczas o dwóch miejscach morderstw, nie było mi z tą świadomością dobrze i po prostu starałam się omijać te miejsca. Kiedy trafiliśmy przypadkiem na trzecie z nich, miarka się przebrała i postanowiłam zrobić małe śledztwo na potrzeby bloga. Przekopałam Internet szukając informacji o okolicznościach, ofiarach i motywach zbrodni. Zobaczcie co znalazłam.

1. Torturowany 19-latek

Na mapie:

Google requires an API key to embed Google Maps. Enter your key in your Shortcodes option page under the "Maps" tab.

Jak znaleźliśmy:

Lenistwo przełamane! 5 km na śniadanie i kolejny grób w miejscu morderstwa znaleziony  #zeran #nagrobek #morderstwo #kanalzeranski #creepy #spacerzpsem #warszawainaczej

Lenistwo przełamane! 5 km na śniadanie i kolejny grób w miejscu morderstwa znaleziony #zeran #nagrobek #morderstwo #kanalzeranski #creepy #spacerzpsem #warszawainaczej

W ramach wyrabiania kilometrów w Styczniowym Wyzwaniu Spacerowym przeszliśmy się na dłuższy, poranny spacer wzdłuż Kanału. Psy goniły się biegając między drzewami, a my niespiesznie dreptaliśmy ośnieżoną ścieżką. Raptem między drzewami na wysokości oczu zobaczyliśmy zielone i czerwone elementy. Postanowiliśmy sprawdzić co zacz. Naszym oczom okazał się wielki kamień pamiątkowy z wygrawerowanym wierszem.

Przeżyłem tylko 19 lat, bo tu nocą 1 czerwca 1997 roku odebrano mi ziemskie życie. Choć wyschła ziemia z krwi potoku, wciąż słychać morderców krzyki. Ale to ja zwyciężyłem i trzymam w ręku księgę wyroków – Tomek Jaworski

Znalezisko mocną mną wstrząsnęło. Po powrocie do domu zaczęłam szukać informacji o zabójstwie, a to czego się dowiedziałam napełniło mnie przerazą.

12400882_10207378990206639_900611628319206011_n

Data: 1997 r.

Ofiara: Tomek Jaworski

Motyw: pozbycie się świadka

Narzędzie: nóż

W skrócie o co chodziło:

Tomek Jaworski wraz z resztą klasy świętował zdanie matury na Polanie w Parku Młocińskim. Zabawę przerwał najazd dresów szukających zaczepki. Tomek został pojmany, następnie przewieziony do mieszkania na Bródnie, gdzie był torturowany. Oprawcy zdecydowali, że go zabiją, ponieważ bali się, się ich rozpozna. W tym celu przyjechali nad Kanał Żerański, gdzie wykopali mu grób, zadźgali nożem, a następnie podpalili ciało i ostatecznie zakopali.

Jego śmierć zbulwersowała opinię publiczną, w Warszawie odbył się marsz upamiętniający tragedię, tzw. Czarna Procesja.

z18514341Q,Marsz-pamieci-po-smierci-Tomka-Jaworskiego

fot. gazeta.pl

 

Polecam książkę Katarzyny Bondy Polskie Morderczynie, gdzie znajdziecie wywiad z Moniką Szymańską, uznaną za główną oprawczynię Tomka. Monika nadal przebywa w więzieniu, w wywiadzie przedstawia się przede wszystkim jako matka trójki dzieci.

Ja kupiłam ebook w księgarni internetowej Mestro, bo tu najtaniej (18,89 zł).

Ponad to możecie też obejrzeć wywiad z Moniką, który przeprowadził Miszczak dwa lata po zbrodni, w 1999 roku.

W 2015 roku ukazał się artykuł przypominający o dawnej zbrodni, opublikowany na portalu warszawa.gazeta.pl.

 

2. Zadźgany mąż

Na mapie:

Google requires an API key to embed Google Maps. Enter your key in your Shortcodes option page under the "Maps" tab.

Jak znaleźliśmy:

Mieszkamy dwa kroki stąd. Drzewo rosnące nad Kanałem Żerańskim zmienia swój wygląd co sezon. Na Święta Bożego Narodzenia jest przyozdobione bombkami, girlandami i lampkami, na Wielkanoc stroi się w plastikowe jajeczka i króliczki. Stałym elementem jest mały ołtarzyk zbudowany z czterech płytek. Wiosna, lato, jesień, zima – na daszku leży stary piesek samochodowy, który kiwa głową na wietrze. Niekiedy palą się znicze. To jest powód dla którego nie znoszę tędy chodzić po ciemku sama – od razu przechodzą mnie ciarki. Na samym początku, kiedy dopiero co się przeprowadziłam na Żerań, wybrałam się tu z Bonzem na wieczorny spacer – po raz pierwszy i ostatni. Mój pies zaczął warczeć na coś w ciemności, gdy przysięgam – nic tam nie było. Powiedziałam sobie „nigdy więcej”.

 

_MG_4657

Data: 2000 r.

Ofiara: Marek D.

Motyw: usunięcie męża

Narzędzie: nóż finka, kamień

W skrócie o co chodziło:

Karolina i jej mąż, Marek, poznali Mariusza i Dariusza podczas wędkowania nad kanałkiem. Dariusz i Karolina stali się kochankami, a Marek zaczął im zawadzać. Pod pretekstem wspólnego wędkowania zwabili go nad Kanał, gdzie Darek zadał Markowi cios nożem w serce, a Mariusz roztrzaskał kamieniem głowę.

Po paru miesiącach nad Kanałem Żerańskim znaleziono szkielet mężczyzny z resztkami ubrania. Dzięki badaniom DNA udało się potwierdzić, że był to Marek D.

Więcej szczegółów opisała Gazeta Wyborcza w artykule Wyrok za zabójstwo nad Kanałem Żerańskim

3. Kajakarz ugodzony przez wędkarza-emeryta

Na mapie:

Google requires an API key to embed Google Maps. Enter your key in your Shortcodes option page under the "Maps" tab.

Jak znaleźliśmy:

Biała plama widoczna z drugiego brzegu intrygowała mnie od początku. Dotarliśmy tam podczas jednej z okolicznych wędrówek. Długo myślałam (czyt. dorabiałam sobie teorię), że Damian został zasztyletowany podczas mafijnych awantur. Nie mogłam się bardziej mylić.

11150574_10205529057319473_5228410426425719824_n

Data: 2000 r.

Ofiara: Damian Świerczyński

Motyw: daleko posunięta samoobrona

Narzędzie: scyzoryk

W skrócie o co chodziło:

Kajakarze z pobliskiego klubu przepływali blisko spławika mężczyzny. Między emerytem, a chłopakami wywiązała się sprzeczka, Damian wysiadł z kajaka, a emeryt ugodził go scyzorykiem w serce. Trener drużyny nie zdążył podpłynąć na czas.

Więcej szczegółów w wiadomościach na WP i na sporcie WP.

Bonusy

1. W 2003 r. życie stracił również mężczyzna podczas bójki między pracownikami elektrociepłowni Żerań, a wędkarzami (czo ci wędkarze wiecznie się wdają w takie niesnaski?). Ciała do tej pory nie odnaleziono. Pisało o tym Życie Warszawy.

2. W 2014 r. wyłowiono ciało 27 letniej Agnieszki, która kilka dni wcześniej opuściła pobliski MONAR i ucięła kontakt z bliskimi. Wawalove donosi, że przechodzień znalazł ciało unoszące się na wodzie.

3. Strażacy wyłowili zatopionego Mercedesa w 2013 r.

P.S. Bardzo dziękuję Agnieszce z Kudłaczblog.pl za podsunięcie tytułu tego wpisu :)

P.S.S. Nie myślcie proszę, że się śmieję z czyjejś śmierci czy też, że ją spłycam. Okolica wydaje się być naprawdę niezwykle naznaczona, staram się oswoić grozę.

A Wy lubicie dreszczyk grozy?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Oj, żałuję, że przeczytałam te historie przed pójściem spać!!!

  • Bardzo, bardzo nie lubię bać się na spacerze. Pomimo, że nasze (późno)wieczorne spacerki odbywają się na osiedlu, to jest ono słabo oświetlone i najmniejszy szelest (w połączeniu z moją wyobraźnią) wywołuje u mnie szybsze bicie serca i przekonanie, że zaraz wyskoczy na mnie szaleniec z siekierą.
    Zazwyczaj jestem dość ciekawską osobą, jednak, gdyby na naszej trasie spacerowej znajdowały się takie miejsca, wolałabym chyba trwać w błogiej nieświadomości :P
    Niemniej post bardzo ciekawy!

    • No, rozumiem – u mnie też wyobraźnia działa mocno po zmroku (zwłaszcza w tej okolicy) i z tego względu prawie nigdy nie chodzę sama na spacer wieczorny, zawsze z Kubą i dwoma psami o_O

  • Tego wędkarza dość dobrze pamiętam (z mediów) — jakby to było dziś; aż dziwne, że to 16 lat.
    Inna sprawa, że wędkarstwo niby takie wyluzowujące jest… w 9/11 przypadków pewnie tak, ale nie wszyscy, nie wszyscy…

    Kilka lat temu trafiło mi się coś takiego: idę sobie z psem na spacer nad Odrą, widzę, że ktoś się wspina na słup wysokiego napięcia. Pomyślałem, że może jakaś naprawa; za parę chwil się odwracam, a ta osoba akurat leci na przewody — wyładowanie! — spada!
    Nastolatka popełniła samobójstwo wybierając skok na 110 kV. Jako jedyny świadek miałem przyjemność wzywania służb, zeznawania w prokuraturze, etc.

    Kilka tygodni później na tradycyjnej porannej górce — wisielec. Ale tam już na szczęście była policja, więc nie miałem z tym dodatkowych nieprzyjemności.

    • O rany! To dopiero sytuacje straszne. Grób/miejsce zabicia to jedno, ale widok człowieka, który chwilę wcześniej sam odebrał sobie życie musi trochę odcisnąć się na samopoczuciu (już nie mówiąc o przyjemności zeznawania etc.).
      No właśnie ci wędkarze coś często wszczynają awantury, szemrane towarzystwo :)

  • Pies Berek

    Muszę to powiedzieć bo ja mam już skrzywienie przez moje studia … z tego co się orientuję na Żeraniu rozstrzeliwano też Żydów wywiezionych z Getta. Nie wiem niestety gdzie dokładnie i czy tam są masowe groby i nie mogę znaleźć informacji. Warszawa jest pełna takich miejsc i jeśli cofniemy się do czasów wojny to ciężko będzie w ogóle iść na spacer, aby nie deptać po miejscach niewypowiedzianie okrutnych zbrodni. Większość tych miejsc w ogóle nie jest oznaczona, a są to też groby.
    Ja pamiętam jak kiedyś jechałam sobie na rowerze po Młocinach i wyjechałam na jakiś grób Powstańca (chyba) …

    • O nie. Szczerze mówiąc to jest dla mnie wiadomość gorsza od tych śmierci wymienionych we wpisie. Nie dość, że zginęły tu setki lub tysiące umęczonych ludzi, to jeszcze miejsce jest nie oznaczone i możliwe, że codziennie na porannym spacerze drepczę sobie po zbiorowej, żydowskiej mogile. Dlaczego nie ma tablicy pamiątkowej, żadnej wzmianki, nic? Ma-sak-ra, teraz to poważnie czuję się zaniepokojona.

      • Pies Berek

        W PL jest bardzo dużo nieoznaczonych miejsc zbrodni i hitlerowskich i radzieckich. Na to składa się duzo czynnikow: fakt że po wojnie była komuna i okreslona polityka względem i Zydów i samej narodowej martyrologii, fakt, że takie decyzje czy oznaczac i jak oznacać i kto ma to zrobić zawsze maja wymiar polityczny (nawet jesli wszyscy utrzymują że tak nie jest), plus to że czesto nie wiemy gdzie są takie miejsca zbrodni czy groby bo Naziści nie zapisywali takich rzeczy (a przynajmniej nie zawsze) a ofiary tym bardziej… Plus potem grunty zostaly wysprzedane bez poszanowanie czegokolwiek i często już stoją tam budynki, zakłady itp. (To chyba Cie nie uspokoi :p ). Pretensje mozna miec, ale Warszawa to miasto niezwykle specyficzne pod tym względem i zawsze takie już będzie :) Mozna kochac lub nienawidzić :D

  • „Przeżyłem tylko 19 lat, bo tu nocą 1 czerwca 1997 roku odebrano mi ziemskie życie. Choć wyschła ziemia z krwi potoku, wciąż słychać morderców krzyki. Ale to ja zwyciężyłem i trzymam w ręku księgę wyroków – Tomek Jaworski’ to brzmi jak przepowiednia z Harrego Pottera czy innego Władcy Pierścieni :P
    Bardzo świetna notka! Lubię czuć taki drobny dreszczyk grozy…ale niech to będzie tylko za dnia :))

  • aleksandra

    W planach drugie pies, „rasa” prawie wybrana, ale po przeczytaniu wpisu zdecydowanie zaczynam szukać rasy bardziej obronnej. Potrzebuję chłopa na 4 łapach z którym będziemy dzielnie przemierzać te ścieżki ;)

  • Miczelski

    Masakra, chyba bym zmieniła trasy spacerowe :P Zwłaszcza koło tego groby 19-latka w życiu bym nie przeszła. Niestety, mam zbyt wybujałą wyobraźnię i chyba tylko na biegi by się takie trasy nadawały.

  • Wiktoria Bobowicz

    Mi takie atrakcje wcale nie są potrzebne, żeby iść jak przerażony ninja na wieczornym spacerze. Mieszkając tam chyba bym z nożem sama chodziła, serio :P Chociaż z drugiej strony mega jarają mnie takie straszne story – każda inna, a finał taki sam… Straszno i ciekawe jednocześnie, ach.
    Ja mieszkam (jeszcze ;)) w Kampinosie, gdzie też różne mordercze rzeczy się wydarzyły. Na przykład: naprzeciwko mojego domu jest śliczny, niebieski domek letniskowy.Właściciele to psiarze i weganie jednocześnie, uwielbiam chodzić do nich na grille na przykład. I podczas jednej z takich „imprez” dowiedziałam się, że jeden z robotników budujących ich domek… powiesił się tam. Na dole, kiedy był w posiadłości sam, a jego kilkudniowe ciało znalazł dziesięcioletni syn właścicieli… Do tej pory jak tamtędy przechodzę mam ciary. Słyszałam też o staruszce, która wyłapywała bezdomne koty i podzynała im gardła, a ich ciała wieszała przed domem, gdzie mogły je „podziwiać” okoliczne dzieci w drodze do szkoły. Kiedyś przyszedł do niej kot sąsiadki, a kiedy ta zobaczyła go zamordowanego, powieszonego na płocie – postanowiła pomówić ze starszą panią. Ta „biedna kobieta” (pff, morderczyni) zrobiła z właścicielką zwierzaka to samo, co z kotami, ale nie wyniosła ciała- schowała je w piwnicy… Całe szczęście, że nie mieszkam blisko tamtego domu :/

  • Agnieszka

    TOMKA JAWORSKIEGO PRZETRZYMYWALI W MIESZKANIU PRZY UL.KONDRATOWICZA 17, DLA MNIE DZIW BIERZE, ŻE NIKT Z SĄSIADÓW NIC NIE WIDZIAŁ.
    CO DO KANAŁKU, TAKICH MORDERSTW BYŁO O WIELE WIĘCEJ, KTOŚ KTO CHCIAŁ SIĘ POZBYĆ CIAŁA, ZAKOPYWAŁ W LESIE LUB WYRZUCAŁ DO KANAŁKU, SAMA WIDZIAŁAM TAKIE CIAŁO NIE PAMIĘTAM ROKU LATA 90′ RUMUN Z FIOLETOWYMI GACIAMI, PRAWDOPODOBNIE MORDERSTWO POLICJA TAK MÓWIŁA BO WYPŁYNĄŁ PLECAMI DO GÓRY NO I BEZ UBRANIA.

    • Natalia Janaszek

      Skąd Pani wie ze na kondratowicza 17

      • Kinia

        Właśnie,skąd Pani wie?

        • Natalia Janaszek

          Ta pani ma rację ja mieszkałam na Kondratowicza17 i gdy spytałam się mamy mama powiedziała ze to prawda bo sąsiadki jej o tym powiedzialy

  • Zocha27

    Zbyt czesto chodze sama po zbyt pustych miejsc ach zeby pozwalac sobie na dreszczyk grozy I wyobraznie :p konczy sie to tym ze w sylwestra siedzialam w domu na Podlasiu tylko z psem, który jak zaczal nagle szczekac na cos za oknem, to moja pierwsza mysl: cholera! Który nóz bedzie najlepszy jak przyjda by mnie zamordowac?!

  • Nie wiem, czy u nas w parku coś się kiedykolwiek wydarzyło, ale też czasem mam dreszcze, jak tam chodzę. Najgorzej chyba było w Halloween. Wchodzę do parku, cisza, ani żywej duszy, mgła, ledwo spod niej widoczna poświata księżycowa. A jeszcze głupia spojrzałam na zegarek – północ. Myślałam, że biegiem będę z tego parku uciekać, ale jednak wyspacerowanie bestii musiało się odbyć bez względu na warunki.

  • Dominika & Nela

    O nie. Współczuję, szczerze współczuję Ci takich miejsc i to niedaleko domu. W mojej okolicy nie było takich strasznych zdarzeń, chyba, że o czymś nie wiem – ale no cóż, moje miasto to ponoć ,,miasto samobójców,, :v Było nawet w rankingu 10 najstraszniejszych miejsc w Polsce. Ja bardzo nie lubię bać się na spacerze, wieczorny spacer mamy po (słabo oświetlonym) osiedlu, jak widzę jakiegoś faceta to od razu panika że to jakiś psychopata. :D Ale no – mam w końcu psa obronnego ;) (który co do czego pierwszy by uciekł).
    Pozdrawiamy! D&N http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

  • totenpies.blogspot.com

    Chyba nigdy w życiu nie wyszłabym sama na spacer w takim miejscu. A najgorzej jest, kiedy pies stanie w ciemnej uliczce i zaczyna warczeć/ szczekać na coś, czego nie widać. Zawsze zastanawiałam się czy psie zmysły widzą coś więcej niż ludzkie? Kiedy Fero mnie ostrzega w ten sposób, uciekam jeszcze szybciej niż on :D

  • Pingback: Psiarze biorą ślub - Pies w Warszawie()

  • Pingback: Psinstagram styczniowy - Pies w Warszawie()

  • Franek

    gdzie to dokladnie jest?