#spacerwear
Z życia psiarki

#spacerwear, czyli moja psia stylówa

O ulubionym outficie i o moich zmaganiach aby wyglądać jak człowiek z dwoma psami u boku.

Niedawno wpadł mi w oczy post z bloga ZMZ, w którym Żaklina opisuje swoje trzy twarze psiarza [CZYTAJ TU]. I tak mamy:

 stylówę totalnie psią (w niektórych środowiskach znaną jako stylówa menela;) ):

Dresik, ubłocona kurtka, urąbane psimi stopami buty, ręce jak po wykopaniu sobie grobu, z kieszeni wystająca piłka, pies opluty, brudny i szczęśliwy wyjątkowo. (…) I wtedy bardzo nie chcę spotkać nikogo znajomego znienacka.

stylówę pośrednią, taką na zawody czy na psie spędy – psio, ale fajnie:

Jest to wersja dla psa i dla świata, dwa w jednym, pomiędzość. Ma być wygodnie i przyzwoicie. Tak ładnie całkiem, ale sportowo.

stylówę „na miasto”, gdy wychodzisz z psem na kawę:

Pies dobrze wie, że w wersji miejskiej jesteśmy piękni, młodzi, eleganccy i wciąż mało poważni, ale jednak przestrzegamy kilku reguł. Nie skaczemy po sobie. Jesteśmy uczesani. Nosimy bardzo fensi smycze.

Po przeczytaniu powyższego wpisu zdałam sobie, cholera, sprawę, że praca w domu i moje najczęstsze rodzaje aktywności, czyli psie treningi, spacery i wyjazdy z psami nie sprzyjają stylówie „na miasto”, a zarazem – „oboziu, nie chcę wyglądać jak menel przez większość czasu!”.

Postanowiłam zadbać o szafę i dopieścić kategorię „pośrednią”. Jako, że jestem w trakcie lektury Sztuki minimalizmu, to wiem, że nie mogę mieć w szafie ciuchów w których nie będę czuła się dobrze. Żeby mnie nie korciło zakładać coś wygodnego, ale nieładnego „bo nigdzie poza dom się dzisiaj nie ruszam, to kto tam będzie patrzył”, dokonałam intensywnej selekcji ubrań. Większość ciuchów (które były fajne, ale rzadko przeze mnie używane) zawieźliśmy do Domu Samotnej Matki na Białołęce.

Dom Samotnej Matki na Białołęce to baraki postawione w latach 90-tych. Dawniej służyły podopiecznym „Monaru”, teraz zajmują je kobiety z dziećmi, których los nie popieścił. Historię kilku kobiet przeczytacie w TYM ARTYKULE. Przyda im się chyba wszystko – rzeczy dla kobiet, dla dzieci, żywność, węgiel, pieniądze. Jeśli chcecie coś przekazać – zachęcam, bo byliśmy tam osobiście i widzieliśmy warunki.

Po zrobieniu miejsca na nowe, nadszedł czas przemyśleń: Czego potrzebuję? W czym dobrze się czuję? Co kupić, żeby pasowało do reszty ubrań?

Na liście mojego idealnego połączenia znalazły się:

Ciemno-szara bluza na suwak

Hit hitów i pan panów. Przez dobre pół roku pożyczałam od Kuby jego bluzę, aż w końcu miarka się przebrała – zbyt często chcieliśmy nosić to samo.

A_MG_5279a

 Bezrękawnik typu baleron splendoru

O baleronie splendoru było głośno zeszłej zimy. Oboje z Kubą dysponujemy takim pół-baleronem, bo nie mamy kurtek, ale kamizelki/bezrękawniki pikowane a’la balerony. Kocham!

Balerony splendoru #baleronsplendoru #nazakupy #tajemneznaki #zdupy #wiralzsieci #piesyśpią #zaraznaspacer

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

Spodnie dresowe od Zombie Dash

Będąc ze stoiskiem łorsołdogowym na Warsaw Fashion Store upolowałam z zachwytem moje pierwsze, zajebiste, mega-modne i super-wygodne spodnie dresowe od Zombie Dash. Marka tworzy ubrania dla dzieci, ale i dla rodziców też się coś znajdzie. Ich spodnie mają suwak idący przez pupę – po rozsunięciu zamka, oczom naszym ukazuje się potwór <3

a_MG_5512

Tu akurat tak się ułożyły, jakbym miała pieluchę. Potrafią się ułożyć na tyłku lepiej, zaręczam.

Tu akurat tak się ułożyły, jakbym miała pieluchę. Potrafią się ułożyć na tyłku lepiej, zaręczam.

Kołczan prawilności – nerka od Psiamatka.pl

Pierwotnie nerka Kuby – wymieniliśmy się barterem z Mileną vel Psią Matką na targach. My jej szelki uszyjemy, ona nam nerkę. Granatową w drobny wzorek z piesków i łapek. Pasuje do wszystkiego.

a_MG_5345a

Skompletowałam outfit i jestem przeszczęśliwa. Teraz nawet jak wychodzę na spacer wokół osiedla to wciągam na tyłek moje spodnie dresowe i czuję się fantastycznie. Z tym, że na mój psi strój składają się nie tylko nowe rzeczy, ale też te starsze, zaprawione w bojach i sprawdzone.

Psie tshirty

W mojej szafie znajdują się 3 białe tshirty z motywem psa. Uwielbiam je nosić zarówno w domu i w luźniejsze dni, jak i na fajniejsze wyjścia – niech wszyscy wiedzą, że jestem psią mamą & najmopsiejszą przyjaciółką.

1. Puggest friend – prezent urodzinowy od Kasi i Figi

2. Bonzo – prezent od Kuponu Sponsorowanego

3. In dog we trust – koszulka robiona w ramach projektu Zakundluj się – kiedyś dogadałam się z koleżanką, która rysuje i zrobiłyśmy sklepik na cupsellu, tshirt pochodzi właśnie z tej kolekcji.

a_MG_5532

Buty do zadań specjalnych

Kalosze

Stylizowane na myśliwskie, marki Aigle, kupione w sklepie w Pułtusku. Pisząc ten wpis dotarłam do strony Decathlonu, gdzie są dostępne i dowiedziałam się, że:

Przeznaczenie: na polowania na drobną zwierzynę w mało zróżnicowanym terenie. Idealna również na wypady wędkarskie i przyrodnicze.

Spacer z psem to wszak wypad przyrodniczy, więc voila! Mają doskonałą przyczepność, są wysokie (idealne na wiosnę i brodzenie w głębokich kałużach, gdy jesteś na spacerze z psem, a rzeka wylała generalnie na całą łąkę) i nieźle wyglądają na nodze.

a_MG_5531

Nieśmiertelne timberlandy

Noszę je od 3 sezonów. Obecnie przeciekają, bo rozkleiła im się w kilku miejscach podeszwa, a dawno nieczyszczone wyglądają na zmęczone życiem. Ale nadal są moimi ulubionymi butami do spacerowania w okresie jesienno-zimowym i wczesną wiosną. Wysokie, za kostkę, w stylu drwala.  Wychodzę w nich i na spacer i na miasto – pasują do wszystkiego.

a_MG_5537

Kilka rzutów całościowych, żywcem wyrwanych z blogów lifestylowych & modowych:

A_MG_5284

a_MG_5430

a_MG_5324

a_MG_5331

A Wy co zakładacie na spacery&treningi? Macie ciuchy do zadań specjalnych, czy chodzicie casualowo w tym w czym na co dzień?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • U nas dyżurne są tzw. psie spodnie, czyli taka luźniejsza para dżinsów, której nie szkoda mi zniszczyć :D Zwykle są uwalane w kilku miejscach błotem. Z kurtkami różnie, ale ostatnio jestem coraz bardziej gorliwą zwolenniczką poglądu „lidl ubiera psiarzy”, bo zakupiłam sobie fajną bluzę i kurtkę właśnie w psich celach przede wszystkim. Dla lansu to oczywiście bluza od Psich Sucharków <3

  • Niuchacz

    Ja, żeby nie „spsieć” zupełnie, staram się ubierać normalnie – zakładam po prostu starsze spodnie, których nie szkoda jest mi ubrudzić, starsze buty, zainwestowałam w SH w bluzy, do nich zakładam kamizelki (nieraz w Decathlonie na dziecięcym można kupić je w dobrych cenach!) i staram się, nawet jak wychodzę do lasu, maznąć sobie makijaż. Praca w domu i bycie psiarką może prowadzić do totalnego lenistwa i zapuszczenia się – a rozwodu jeszcze nie chce :D

    PS- spodnie z potworem rewelacja!

  • Kobiety to mają ostro w bani już widzę ;) Właśnie ostatnio się zastanawiałem kiedy po psim faszyn wejdzie właściciel-psa-faszyn. Teraz tylko czekać na haule zakupowe, stylówki – wszystko niczym z bloga blogerki modowej. Jak żyć w takich czasach? ;)

    Tak serio – nie można z psem po prostu wyglądać normalnie? Ja jak idę na typowy spacer to ubieram się jak na codzień, a jak idę z psem biegać lub ogólnie się poruszać to ubieram się sportowo. Tyle;p Nie mogę uwierzyć, że ktoś ma ”psie” spodnie do chodzenia z pupilem ;)

    • Psiamatka

      Oj no, nie zgodzę się!! Większość spacerów robię w spodniach dresowych spacerowych, sztuk dwie w tym momencie mam, albo leginsach – coś co łatwo wrzucę do pralki i bez żalu utytłam psimi łapkami w błocie (wiwat rozgrzebywanie piachu po siku przez mojego gnojka ^^) A jak idziemy na spacer kawiarniany, to bierzemy krótszą, ładniejszą smycz, a ja ściągam ten dres i zakładam jeansy, albo na co tam mam ochotę. Nerkę też używam w sezonie wiosna-lato bo to po prostu wygodne :)

      • No ok, ale serio macie w szafach takie nie wiem – wieszaki ”ubrania do wyjścia z psem” oraz ”ubrania do wyjścia bez psa”? ;)

        • Magda

          A wyobrażasz sobie, że idę do lasu z psem w szpilkach i spódnicy? Nie
          byłby to zabawny widok? Nie wszyscy mogą chodzić do pracy w dżinsach i
          timberlandach. Więc tak, serio, w mojej szafie jest półka na rzeczy
          kategorii „spacer z psem”. Zresztą po ostatnim spacerze nawet torbę
          miałam w błocie, więc to raczej kwestia zdrowego rozsądku i wygody niż
          potrzeby lansu?

          • Widziałem Panny w szpilkach z psem w lesie, czyli się da;)

        • k

          Tak ja mam takie rzeczy. Są to „gorsze” ciuchy, pobrudzone i nie pierwszej nowości. Takich których mi nie szkoda jak się uszkodzą,wybrudzą błotem, bo o ile mój pies jest ogarnięty, to inne niekoniecznie i potrafią skoczyć, obslinić, podeptać. Jest mi też wygodnie chodzić w dresach i bluzach w których do pracy nie chodzę. Nie wiem co Cię tak dziwi.

    • Yyy no przecież psie haule zakupowe są na co drugim psim blogu, po sieci przewaliła się burza na ‚co noszę w nerce’, na fanpage’ach pożądane jest wrzucanie info o ciuchach z lidla. Niestety nie wymyśliłam nic nowego. Może robicie stateczne spacery – ja po jednym dniu (zwłaszcza w okresie treningowym) jestem powleczona mgiełką błota, kurzu i śliny

      • Czyli pozostaje usiąść i zapłakać ;)

        To chyba zapasy uprawiacie, jeżeli taki stan potreningowy ciuchów ;)

        • Zastanów się: spacery po mieście z owczarkiem z długą kufą to nie to samo co spacery po nieużytkach i terenach pofabrycznych z bokserem, który wystarczy, że coś powącha, żeby zostawić na tym smugę błota.

          • Takie sobie porównanie ;) My chodzimy na różne pola, w okolice jezior/stawów, do lasu, Legion wskakuje do wody, lubi kłaść się w kałuży, tarzać w błocie itd. Poza tym trenujemy, trochę rzucamy frisbee, biegamy…

            Dlatego nie wiem jakie wy treningi robicie, że aż tak się eksploatujecie ;)

          • aleksandra

            Ja sobie nie wyobrażam po psim spacerze/treningu gdzie pies włazi do wody, błota, krzaków później na mnie skacze iść w tym na zakupy czy do pracy :) Prania codziennie robić też mi się nie chce. Więc mam „psie ubrania” które służą mi parę dni, zakładam je tylko na takie spacery i lądują w pralce (wersja menela) I zwyczajnie szkoda mi trochę założyć „dżiny za dwie stówki” na których po jednym spacerze nad kanał może zostać plama nie do sprania ;)

          • Ja też zazwyczaj mogę ubrać się na spacer z psem „normalnie”, tj. tak jak na wyjście ze znajomymi gdzieś na miasto, ale to chyba głównie dzięki temu, że moje burki są małe, nie ślinią się, a i zbiorników wodnych u nas nie ma (szkoda :(). Za to nie ma opcji, żebym na trening frisbee, na którym mój pies odbija się od pleców, brzucha, ud itd. mogła założyć przykładowo koszulę :P. Niektórzy dzięki swoim pieskom ponoszą takie straty (podarte ubrania, podrapane do krwi plecy :D), że kupują sobie specjalne kamizelki za grube melony i to nawet faceci, patrzcie no :D. Każdy z nas ma inne potrzeby.

          • To oni chyba serio zapasy z tymi psami uprawiają ;)

          • aleksandra

            Gi brudzi kostki, no może łydki, Alf brudzi wszystko do ud, albo i wyżej ;) ja np. lubię mieć psi ciuch przy którym nie interesuje mnie co się będzie dziać. Czy błoto, krzaki, woda czy jednak kultura tym razem :) treningi z dyskami to już zupełnie inna bajka i inne straty :)

          • To jest przesada w drugą stronę – chodzenie z psem w garniturze (też takich widziałem), ale posiadanie specjalnej garderoby dla psa to również przesada ;)

          • aleksandra

            Wszystko zależy od punktu siedzenia i własnych potrzeb. Tak jak pisałam, nie wyobrażam sobie w „psim dresie” iść na zakupy. Jest prany raz w tygodni, ma wielką plamę na udzie (nie wiem po czym) i szary już nie taki szary ;) ale na poranne spacery, kiedy ledwo widzę na oczy jest idealny :)
            Przykład z dziś: założyłam na spacer sportową kurtkę „do ludzi”, suczydło tak pięknie się cieszyło, że zostawiła mi na brzuchu piękne łapki. Kurtka musi wylądować w praniu, bo np. do pracy już jej nie założę. Gdybym miała na sobie starą kurtkę (u mnie stare=psie), chodziłabym z tą plamą jeszcze z miesiąc ;)

          • Nie chcę nic sugerować, bo moja psina również do najgrzeczniejszych nie należy, jednak czy nie masz po prostu problemu ze skaczącym na Ciebie psem? ;)

            Legion skacze na innych, ale na mnie nigdy, więc mam luz i ciuchy czyste ;)

          • aleksandra

            Nie chcę nic sugerować, ale czy nie masz problemu z psem skaczącym na obcych? :) Bo mój pies skacze na mnie w ramach nagrody, ale na obcych nie skacze, bo jednak nie każdemu się to może podobać :)

          • Legion skacze tylko na osoby, które na nią cmokają/wołają/ciamkają – to taka kara za zaczepianie obcych psów. O dziwo jak kogoś zna to nie skacze ;)

          • aleksandra

            Można i tak, ja wole ją jednak uczyć olewać takich ludzi i dla niej to lepsze i dla mnie. I w sumie brak codziennego prania i czyste ubrania do pracy/ludzi są dla mnie wystarczającym powodem, żeby mieć też psie dresy, które uwalone będą leżeć przez tydzień :)

          • Ech, kobiety ;)

  • Hmm, szkoda, że nie potrafię egzystować tak oszczędnie jak mój Kuba, który ma ten sam zestaw na lato i zimę (krótkie spodenki przez cały rok i brak kurtki), na co dzień i od święta, po domu i na miasto – o ileż ułatwia to życie. Sama nigdy nie miałam „psiego” stroju ale odkąd trenujemy z Lilką, która w chwilach napięcia lubi na mnie skoczyć, na tę okoliczność wybieram wersję „menela delux”. Choć w sumie to tylko taka zagrywka psychologiczna bo co za różnica, że założę trendy conversy skoro po godzinie ćwiczeń w błocie wyglądają jak każde inne szmaciaki w marketu. Właśnie takie momenty przekonały mnie też ostatecznie do prania (niektórych) butów w pralce, czego byłam do tej pory przeciwniczką.

  • Hehe, dobry w pis. U mnie jest podobnie, psia stylówka (a racze psiarska stylówka) to podstawa! Tylko mój strój nazywany jest: „na hodowcę psów” ;P
    http://zamerdani.pl/psia-moda-stroj-hodowcy-psow/

    • O Ty, nie widziałam, że zrobiłaś o tym wpis :) Obrazek owszem widziałam, tylko nie wsadzam się do szufladki „hodowcy psów”, więc nie zgłębiałam tematu. No proszę, jak fajnie :D

      • Trzeba otworzyć psiarski butik, to może być dopiero pomysł na biznes! Rzeczy i dodatki tylko z psami i konkretnymi rasami :D Heheh, ale nie tylko koszulki, ale cały stylizowany psi-look :D

  • Ja wychodzę w tym w czym jestem lub zakładam te ubrania, które są czyste, ale były noszone już 2-3 razy w tygodniu i potem mogę iść do prania. A buty zmieniam na te gorzej wyglądające, jeśli idę na pola/łąki.

  • Ola

    Ja wychodzę w tym co na co dzień, jedynie zimą mam specjalną psią kurtkę w której chowam smaczki. No ewentualnie latem inne buty żeby nie niszczyć ładnych sandałków czy czystych trampek :D.

    • A to ja brudzę latem trampki (niestety), bo totalnie nie chce mi się ich zmieniać i potem łażę w brudnych wszędzie (menel, dzień dobry), za to patent na psią kurtkę też opracowałam – chodziłam w starej. Niestety potem przyszły straszliwe chłody i się okazało, że kurtała nie daje rady i przeniosłam się na stałe do chodzenia w nowej – raz jechałam w niej metrem i stałam tak, żeby rękawem zasłaniać wielką plamę ze śliny w dolnych partiach :D

  • Bezrękawnik zawsze spoko <3

  • Magda Rieger

    Zosiu nie ma co się martwić swoim strojem najważniejsze że piesy odpicowane :)

  • Azbest

    Psi strój jest po całości – zaczynając od wysokich, czarnych kaloszy, poprzez dwie pary leginsów w jakieś śmieszne wzorki na których za bardzo nie widać błota, psa i ogólnie natury, osiedlowy dres na typowego Sebę (na zimniejszy okres), puchowy płaszcz, który wiele widział i który wiele smakołyków mieści, rękawiczki z wygryzionymi kciukami (idealne do obsługi smartfona), szalik pasujący zarówno na mnie jak i na psa, czapka-kondom jakby rano psa bardziej przycisnęło i trzeba by ukryć niewyględną fryzurę. W cieplejsze dni zamiast puchowej kurtki sporadycznie pojawia się bluza pamiętająca jeszcze moją podstawówkę. Czasem do zestawu dołącza nerka lub sakiewka na żarcie, ale raczej w większości ubrań mam kieszenie i tak już nimi wypełnione.

    Ale po południu czasem jak do domu wrócę tak z psem idę i wtedy jest stylówa po całości. :D

  • Ja na naszym zadupiu prezentuję klasyczny styl „na menela” dresik, kalosze, wełniana czapeczka i ciemne okulary, gdybyśmy jakimś cudem spotkali żywą duszę :) A do ludzi to juz pełna kulturka ;)

  • Wiktoria Bobowicz

    Ja właściwie żyję między szkołą a treningami, czasu mam mało, wiec staram się dobierać ubrania tak, żeby nadawały się i do ludzi, i na trening. Mam z tuzin czarnych i szarych dresów z H&M, kilka par leggingsów, dwie bluzy i dwie szuflady różnorakich T-shirtów i topów. Wiekszość z nich to kolekcje typowo basic, więc jeden outfit nadaje się często na 3 różne okazje w ciągu dnia. Do szkoły (slash ludzi w ogóle) dobieram sobie jakiś fajniejszy obów, zegarek i inne dodatki; wracając do domu zdejmiuję zbędny balast i zakładam trampetszki, a na trening zmieniam buty na bardziej pro (coby zębów nie stracić). Minimalistką nie jestem (wrecz przeciwnie :P), lubię wydawać hajsy, ale zdecydowanie bardziej na rzeczy typowo dla psa. Na razie mój system szafowy się sprawdza i rzadko jest tak, żebym musiała dokonywać radykalnych zmian w moim astroju daego dnia ;)

  • Już-już miałam pytać, czy mogę podkraść pomysł na posta, ale sobie uświadomiłam, że mam w szafie tylko grupę pośrednią :P Czy z psami, czy do pracy, czy na miasto zawsze zakładam dżinsy + t-shirt + bluzę. W zależności od miejsca odpowiednio je dobieram i tyle (wiadomo, w wyciągniętej czy już brudnej nie pójdę do galerii, ale to nadal bluza).

  • weg_anka_ i_tajga

    heh i ubiegłaś mnie Zosiu z tym wpisem :P sama od pół roku planowałam taki na moim blogu, ale albo praca, albo inne tematy, albo wizyty u weta lub treningi stawały na przeszkodzie do napisania posta… teraz bede musiała przemyslec temat i machnąc tekst, jak to u nas wygląda ;)

  • O, to jest ciekawe, bo nigdy nie starałam się pracować na garderobą na wyjścia z psem pod względem, ekhem, estetyki – a też pracuję w domu, więc na wszystkie inne wyjścia się picuję dla własnego dobrego samopoczucia. Zimą na spacery z psem po terenach nieutwardzonych chodzę w butach trekkingowych, ewentualnie glanach, ale to rzadziej. Do tego bielizna termoaktywna, na to grube spodnie dresowe. Góra na cebulkę – podkoszulka termoaktywna, cieńszy polar, a potem kurtka 3w1, sportowa – używam jej przez cały rok. Generalnie buty trekkingowe zostają ze mną na wszelkie spacery o każdej porze roku (co sprawia, że muszę kupić nowe, bo obecne są zmęczone życiem), ale my nie brodzimy w wodzie – mamy za to tereny błotniste, leśne, z trudnymi podejściami, więc sprawdzają się rewelacyjnie. Kurtka pozazimowa – softshell, zawsze i wszędzie. Jak jest cieplej, to górna warstwa z kurtki 3w1. No i tylko długość dresiku się zmienia – koniecznie dresik niezimowy musi być szary! :D No i jakaś saszetka, choć obecnie szukam nerki, która spełniłaby moje oczekiwania wizualne i użytkowe, a do tego nie kosztowała milionów monet. Na razie taka nie istnieje ;)

  • Ja menel ale jaki szczęśliwy :)

  • p

    Latem tylko crocsy! Woda – wyleję; piasek – wysypię; wdepnę – umyję :)