worki bio
Sprawy psiarzy, Z życia psiarki

Worki biodegradowalne > reszta świata [TEST]

O wyższości worków biodegradowalnych nad zwykłymi z perspektywy psiary mieszkającej na zadupiu z kilkoma koszami na śmieci na krzyż w okolicy. Przetestowałam: Earth Rated, Psia Paczka i Trixie.

Mieszkając w zadbanej dzielnicy człowiek sprząta po psie i wchodzi mu to w nawyk. Po przeprowadzce na przedmieścia mina mu rzednie, bo i chciałby sprzątnąć i boi się, że będzie musiał nosić ją ze sobą aż wróci do domu.

Przepiękne miejsce na spacer z 🐶 i przejażdżkę 🚲 Okolice Parku Picassa, Białołęka

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Pies w Warszawie (@pieswwarszawie)

W mojej okolicy koszy na śmieci jak na lekarstwo. Przeważają tereny częściowo niezagospodarowane – piaszczysta ścieżka w lasku nad Kanałem Żerańskim, którą spacerują matki z wózkami z okolicznych osiedli, nieutwardzona droga wzdłuż Wisły, którą spacerują ludzie do pracy w pobliskich magazynach, zaniedbany pas zieleni wzdłuż Płochocińskiej (to taka droga, na której nie ma nawet chodnika). Wokół pełno wędkarzy zostawiających to i owo w krzakach, walające się puste puszki i tacki po grillu. Kosza nie ma ani jednego. Początkowo po przeprowadzce sprzątałam po psie za każdym razem, kilometrami niosąc ciepłą kupę w worku. Potem entuzjazm mi opadł i mimo wstydu zaczęłam unikać zbierania kup. Sprzątnę – będę nosić kupę przez następne kilometry idąc trawą, po której nikt poza nami właściwie nie chadza. Nie sprzątnę – no głupio, czyż nie jestem kulturalną osobą?

O tych rozkminach napisałam więcej we wpisie Nie ma kosza? Nie ma kupy. Tymczasem koleżanka podsunęła mi niezły pomysł, żeby na nieużytkach sprzątać workami biodegradowalnymi, a worek z zawartością rzucać głęboko w krzaki. Eureka! Dzięki temu nie wdepnę w kupę idąc tą samą ścieżką dnia następnego, worek z zawartością rozłoży się z dala od ludzkich butów, a ja nie muszę nosić jak frajer torebki z kupaszonem przez następne pół godziny. 

EDIT: Okej, sądziłam, że worki biodegradowalne jak sama nazwa wskazuje się rozkładają w przeciągu 2 lat, tak jak producent pisze na opakowaniu i była to dla mnie oczywista oczywistość nie wymagająca robienia researchu i sprawdzania. O tym, że zdaje się są potrzebne do tego „warunki kompostowalne” (cokolwiek to znaczy) uświadomiła mnie Ewa od Berka

Nie mniej worki biodegradowalne nadal uważam za najlepsze rozwiązanie ze względów ekologicznych i tylko te stosuję

Będąc na „Hurra!” kupiłam trzy różne worki biodegradowalne, żeby przetestować najlepsze dla siebie opcje.

Nr #1 – Eart Rated Poop Bags

Powiedzmy sobie szczerze: to są iPhone’y wśród torebek na psie kupy.

Przede wszystkim wyróżniają się tym, że pachną lawendowo – zauważyłam, że mnóstwo dziewczyn wymienia tę cechę jako uber-zaletę. W przeciwieństwie do Kuby, który kręci nosem mówiąc o nich, że śmierdzą jak zapach do kibla. Well, jeśli o mnie chodzi to wolę, żeby z worka waliło lawendą niż gównem. Na worku mają adres facebookowy (facebook.com/earthrated), a ich znakiem rozpoznawczym jest zieleń w ciepłym odcieniu. Mają świetnie prowadzony profil na facebooku – zachęcają do utożsamienia się z marką, za co ode mnie mają wielki plus.

Są wytrzymałe, ekologiczne i nie prześwitują. Etui ma ładny design i wygodny system zaczepiania na rzep.

Występują w 3 wariantach: jako (1) woreczki do etui, (2) duże worki z uszami i w (3) kartonowym opakowaniu.

Dziewczyny polecają kupowanie ich w niskiej cenie w TK Maxxie. Ja swoją wersję etui wraz z 15 workami znalazłam najtaniej w sklepie Eko-karmy.pl za 7,90 zł, rolki uzupełniające w tym samym sklepie kosztują 19,60 zł (8 rolek x 15 szt.). Można je też kupić np. w ToysforDogs.pl za 23,80 zł.

Są piękne, pachnące i odwracają uwagę od zawartości. Na pewno kupię je ponownie.

Smycz ze zdjęcia kupicie w naszym sklepie WarsawDog.com, ta akurat bonzikowa ma długość 300 cm.

aIMG_20160701_184353-horz

Nr #2 – Psiapaczka.pl (Psipakiet.pl), woreczki w kartonowym opakowaniu

aIMG_20160701_131001

Ta firma dostarczała worki do ogólnodostępnych dystrybutorów w naszym mieście, dlatego kojarzę ją i zdecydowałam się na zakup.

Worki w zbiorowym opakowaniu tu najlepszy wybór dla Kuby, który wyznaje zasadę keep it simple i nie znosi obwieszać się woreczkowymi etui. Przed spacerem wyjmuje sobie jedną czy dwie torebki, składa na płasko i chowa do tylnej kieszeni spodni. Miałam nadzieję, że będą poukładane niczym chusteczki higieniczne w pudełku, gdzie przy wyciągnięciu jednej, od razu pojawia się na wierzchu kolejna. Niestety tutaj tak to nie działa i trzeba sobie po prostu tych torebek narwać, przynajmniej w moim egzemplarzu.

aIMG_20160701_131032

Worki są mocne, wystarczająco duże, żeby spakować psie pozostałości, nieprześwitujące. W dotyku przypominają zwykłą torbę foliową z supermarketu. Ich zaletą jest to, że w przeciwieństwie do woreczków w rolce, nie rozwijają się w sposób niekontrolowany, pozostają w jednym miejscu i nie trzeba ich namiętnie zwijać kiedy wypadną nam z ręki.

W kartonowym pudełku znajduje się 200 szt. biodegradowalnych worków, ich cena to 25 zł, do kupienia w sklepie Psiej Paczki lub na Allegro.

Polecam tym, którzy cenią woreczkową dyskrecję lub zwyczajnie zamiast nosić ze sobą całą rolkę, wolą pobrać sobie kilka sztuk. Kupiłabym je ponownie, są wygodne.

Nr #3 Trixie, worki biodegradowalne

aIMG_20160701_131226-horz

Zrobione z kukurydzy, w kolorze pastelowego brązu. Sprężyste, żeby nie powiedzieć rozciągliwe, a przy tym cienkie. Odniosłam wrażenie, że łatwo się rozciągają i drą – ze względu na rodzaj materiału wydają się nietrwałe. Nie podoba mi się totalnie ich kolor, ponieważ jednoznacznie kojarzy mi się z zawartością.

Ich zaletą jest to, że są stosunkowo tanie i łatwo dostępne – widziałam je w chyba każdym internetowym sklepie zoologicznym. Najtańszą ofertę znalazłam w sklepie Fera.pl (12,05 zł za 4 rolki).

Na rynku dostępnych jest wiele innych, ciekawszych produktów, nie wybiorę ich ponownie.

A Wy sprzątacie? Czym zbieracie?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • PSIOLUBNI

    Jejku, spadłaś mi z nieba! Mieszkam na okropnym zadupiniu, w lesie, o choćby jednym koszu na śmieci nawet nie śnię. Co prawda, tam gdzie my chodzimy na spacery nie uczęszczają inni ludzie, ale i tak jest mi głupio, gdy muszą zostawiać psie kupy. Te woreczki mogą być doskonałą alternatywą dla nas! Wiesz może ile taki qpo zbierak się rozkłada? :)

    • No właśnie muszę jednak zrobić dochodzenie, bo wieść niesie że w 24 miesiące to się one rozkładają, ale w warunkach kompostowych :)

  • Patrycja

    Mieszkamy w Józefowie, w części nad samą Wisłą, gdzie koszy nie ma. Ponieważ robię z psem psacery po 10-15 km, kup nie noszę ze sobą. Ale wymyśliłam inny sposób. Nabyłam drogą kupna małą, lekką łopatę/saperkę składaną. Idealnie mieści się w „nerce”. Wykopuję dziurę , ładuję qupsko do dziury i zasypuję tym co odkopałam. Zimą, gdy gleba jest zamarznięta niestety zostawiam w lesie pośród innych wszelkiej maści ludzkich śmieci.

  • Alicja

    Witaj, problem z brakiem koszy na śmieci jest faktycznie mocno aktualny w różnych częściach Polski, zarówno na terenach wiejskich, jak i miejskich. Wydaje mi się jednak, że kwestia słuszności wyrzucania worków w krzaki jest mocno wątpliwa. Tymbardziej, że ku mojej najlepszej wiedzy na temat woreczków Earth Rated tylko te „kompostowe” czyli Vegetable-based Refill Rolls – Unscented ulegają biodegradacji po jakimś czasie, natomiast te o lawendowym zapachu nie mają takich właściwości. Pozostawione w krzakach pozostaną tam na zawsze. Z serdecznymi pozdrowieniami, Alicja ze Sklepu LUPO

    • Cześć Alicja. Tak, zamierzam zrobić pogłębiony research i dochodzenie w temacie rozkładania się worków bio. Faktem jest, że teren krzakowy w który wyrzucam swoje worki zostanie wkrótce zrównany z ziemią przez rozbudowujące się wokół nas bloki, ale nie chciałabym polecać zaśmiecania Ziemi jeśli te worki faktycznie się nie rozkładają lub rozkładają baaardzo długo w warunkach nie-kompostowych. Dochodzenie czas zacząć! :)
      P.S. Kupowałam u Was Ruffweary i z listu wynikałoby, że przygotowywałaś moją paczuszkę <3 Pozdrowienia!

  • Ola

    To jest dobra myśl, lepiej tak niż zostawić i wejść kolejnego dnia ;). U nas na szczęście kosze są na każdym kroku.

  • kalyna

    Z moich obserwacji wynika, że najlepszym sposobem na sprzątanie na nieużytkach jest… zasypywanie koop ziemią ;) od wiosny do jesieni ja spokojnie daję radę, choćby butem ukopać trochu ziemi, choć najczęściej miękką ziemię zbieram ręką i rzucam na koopę. Szybko się rozkłada, nie widać, nie śmierdzi,a jak wdepniesz to nawet nie zauważysz. 2 lata? To bardzo długo… Jeśli to są faktycznie nieużytki to nie ogarniam śmiecenia tam workami, nawet jeśli są bio.

    • jestem tego samego zdania.. a co gdyby każdy tak ochoczo rzucał nimi w krzaki? wychodzi na to samo.. Ok sprząta się samo po sobie.. ale aż dwa lata.. nie ma szans, żeby któregoś dnia nie było żadnego, bo każdy rzuca w innym czasie ;))))

  • MartaK

    Przepraszam, że ja tutaj o tym ale nie mam facebooka. Mam wielką prośbę :) Dajcie znać czy karma Braci Chart zdaje egzamin na dłuższą metę. Próbowałam karmić moje psiaki tymi batonami ale trochę nie podobała mi się ilość podrobów w diecie. Poza tym psy miały parę razy niedyspozycje żołądkowe przy tej karmie. Może zbyt krótki okres czasu ją jadły, bo około miesiąca i jeszcze nie do końca zdążyły się przyzwyczaić. Ogólnie to jest super opcja karmienia jak dla mnie, zwłaszcza, że teraz gotuję psom a czasu coraz mniej i przydałoby się coś instant ;)

    • Jemy drugi miesiąc i jest okej. To nie są te same kupy co były na BARFie (suche, zwarte), ale są wystarczająco dobre, u nas się to sprawdza :)

      • MartaK

        To może my też jeszcze raz spróbujemy. Bo moje psiaki szalały za tą karmą a ja dzięki niej mogłam im więcej czasu poświęcić na spacerach zamiast stać w kuchni. Zosiu a co sądzisz o ilości podrobów w karmie?
        Poza tym super blog :) Ja i psiaki jesteśmy fanami! Już nie mówiąc o tym, że pieski sobie zażyczyły szeleczki od WarsawDog ;)

        • Marta, myślałam o tej ilości podrobów i obserwowałam kupaszony. Wcześniej było znośnie (przynajmniej w moim odczuciu), no, ale teraz coś tu jest nie tak i obawiam się, że to właśnie wspomniane podroby wpływają nie najlepiej. Zdarza im się załatwiać dwa razy na jednym spacerze, gdzie ten drugi raz jest taki na mokro z długim trzymaniem zadka nad ziemią. Uch, niedobsz. Spytam Braci Chart co i jak.

          • MartaK

            Mnie z kolei niepokoił zbyt ciemny kupal. Zwłaszcza u jednego psiaka. Taki prawie czarny. No i to częste rzucanie się na trawę jakby im coś na żołądku siedziało. Tylko, że tak jak pisałam u nas karma była zaledwie przez miesiąc. Poczekam zatem z jej zamawianiem dopóki u Was sytuacja się nie rozjaśni. A tak poza tym to wszystko co pisałaś o Barfie i tymczasowej zmianie na inny model żywienia to dokładnie tak samo jak u nas. Tylko, że ja po Braciach Chart postanowiłam sama gotować. No jest z tym trochę zachodu niestety, zwłaszcza przy dwóch psach. I też ciągle szukam alternatywy.

  • Ja mam wątpliwości, przyznam… Też często łazimy po nieuczęszczanych terenach, zwykle wtedy po prostu zakopuję/zagrzebuję kupę (ale też bywa, że nie, bo Flicka lubi sobie wejść w największe krzaczory). Dzięki temu nikt nie wdepnie, a jakby nie patrzeć szybciej „zniknie” niż nawet super-hiper worek biodegradowalny. Tak czy tak na liście zakupów mam te zielone (boszsz, te od trixie brzydkie jak… kupa :D)

  • Z

    A ja, ja nie zbieram. Przyznam szczerze, że nie chce mi się zbierać kup, które wpadają w wysoką trawę, po której nikt nie chodzi. Wszyscy idą ładnie wysypaną, kamienną drogą, w chaszcze po same pachy się nie zapuszczają. Wszyscy prócz mojego psa z nadprodukcją.
    Do miasta jadę z nimi raz na ruski rok (no z Perłą częściej). Mam wtedy ładne różowe albo fioletowe woreczki w ładnym różowym dystrybutorze.

  • Tomasz

    Temat biodegradacji nie jest taki prosty jakby mogło się wydawać. Nie wszystkie produkty oznakowane jako „biodegradowalne” są takie w rzeczywistości. Większość z nich to produkty Oxo-biodegradowalne co jest nazwą bardzo mylącą, gdyż produkty te nie ulegają biodegradacji tylko dezintegracji. Biodegradacja to rozpad materiału w którym końcowym produktem jest woda i dwutlenek węgla. Dezintegracja to po prostu rozpad materiału do mikroskopijnych drobin, jednak wciąż pozostaje to tym samym tworzywem sztucznym co było tylko mniejszych rozmiarów. Jest ideologia typu „skoro tego nie widać to nie ma problemu”. Problem zaś jest gdyż te mikroskopijne drobiny dostają się do gleb i wód gruntowych. Konsekwencje nie są dobrze jeszcze zbadane ale podejrzewam, że nie chcielibyście pić wody z tworzywem sztucznym w niej zawartym lub oddychać powietrzem zawierającym pył z tworzyw sztucznych. Z polecanych przez autorów produktów tylko woreczki TRIXIE są biodegradowalne, zaś pozostałe dwa to produkty „oxo-biodegradowalne” więc potencjalnie bardziej niebezpieczne niż zwykłe woreczki nie „biodegradowalne”

    • Knyps

      A wbrew pozorom najbardziej ekologiczne dla lasu jest zostawienie kupy, bo sama rozłoży się już po dwóch tygodniach. Żaden woreczek biodegradowalny nie rozłoży się szybciej. Używanie takich woreczków ma sens w mieście, gdy taka zaworeczkowana kupa trafi z kosza na śmietnik.

  • amatwiejuk

    #mójpiesmojakupa – z Jeżykiem używamy earth rated głównie – ale czasami jak sie zapas skończy a do TKszmaxa nie jest po drodze to i zwykle klasycznie czarne idą w ruch