NR 1
Z życia psiarki

Wstęp: Z psem w stolicy

Przyprowadzając do domu psa musimy liczyć się z tym, że nasze życie zmieni się.

Nie będzie lenienia się do 12 w niedzielę, kac przestanie być wiarygodną wymówką przed wstaniem z łóżka, trzeba zacząć planować dzień z wyprzedzeniem, żeby starczyło czasu i na spacery i fryzjera, a jeśli mieszkasz z kimś do akompaniamentu sporów prędzej czy później trafi temat „kto wychodzi rano z psem?”.

Co więcej duże miasto nie ułatwia życia z psem. W pewnej mierze jest to wynik wielu ludzi, którzy mają psa, „żeby był” lub „bo dzieci chciały”, w związku z czym trudno z nimi wypracować kompromisy. W zeszłym roku miasto wskazało trzy skwery, z którego na jednym miał powstać duży wybieg dla psów z torem agility. Niestety podobno głosowanie nie cieszyło się popularnością więc projekt odsunięto. Było wiele głosów przeciwko jakiemukolwiek wybiegowi dla psów – nie należy przecież ułatwiać życia psiarzom, wystarczająco zapaskudzają trawniki.

Wbrew pozorom pies w Warszawie to nie tylko wyrzeczenia – nie musimy całkiem rezygnować z czasu spędzanego w knajpie z przyjaciółmi – trzeba tylko wiedzieć gdzie pójść. To również aktywny odpoczynek na świeżym powietrzu, poznawanie ludzi w mgnieniu oka, gdy splączą nam się smycze. Komunikacja miejska pozwala na dojazd do parków, skwerów, a jazda tramwajem to zawsze emocjonujące przeżycie dla Was obojga. Podróż zwykle umilają współpasażerowie zerkając na Was z ciekawością/nienawiścią i obrzydzeniem/ z sympatią/ze współczuciem.

Bonzo to nasz pierwszy pies, wzięliśmy go ze Schroniska w Józefowie. Wiedzieliśmy tylko, że błąkał się zanim tam trafił, w schronisku przebywa pół roku i nie wyszedł ani razu z boksu. Nie planowaliśmy tego w najbliższym czasie, no i przede wszystkim mamy małe mieszkanie, ale ta wymarzona morda nas ujęła i nie chcieliśmy już odwrotu.
Ma około 1,5 roku, wygląda na skundlonego boksera :)

Next Post

You Might Also Like