Zapachy naszego domu
Z życia psiarki

Zapachy w naszym domu

Zapach psiej szuflady VS woski zapachowe
W naszym psiarskim domu jest wiele różnych źródeł zapachów. O uwagę nosa walczą zwykle dwa główne – zapach psiej szuflady VS woski zapachowe, które ubóstwiam i tworzę notkę o zapachu w domu prawdopodobnie głównie po to, żeby podzielić się wreszcie z Wami moim uwielbieniem :D

Po otwarciu drzwi mieszkania w nozdrza uderza przede wszystkim zapach drewna – mamy podłogę z drewnianych paneli, drewniane łóżko, szafki i nową, pachnącą świeżo ściętym drzewem kanapę. Zapach drewna nieodłącznie kojarzy mi się z domem, spokojem i błogością. Niestety już po kilku sekundach od wejścia przestaje być wyczuwalny, smuteczek.

W naszym mieszkaniu łatwo utrzymać porządek – podłoga jest wolna od dywanów, większość rzeczy trzymamy pochowane w szafkach, nie mamy żadnych figurek czy innych przedmiotów o nieregularnych kształtach, które zbierałyby kurz i byłyby trudne do czyszczenia. Dzięki temu nie pachnie kurzem – dla mnie to duża zmiana w porównaniu z domem rodzinnym w którym pudła i przydasie (przedmioty, które mogą się przydać) piętrzyły się po sam sufit. Uch.

Co do tego czy pachnie u nas psem różnimy się z Kubą w swoich opiniach. Kiedy spytałam go jak sądzi – czym u nas pachnie? Miałam cichą nadzieję, że wskaże drewno, ale odpowiedział, że

Pachnie psami oczywiście!

Totalnie się z nim nie zgadzam. Dawniej opiekowałam się stadkiem szczurków – o panie, po wejściu do pokoju od razu można było wyczuć gryzonie. Już sam zapach świeżej ściółki (trociny, siano) jest wyczuwalny, po dodaniu do tego zapachu moczu nie zostaje wiele miejsca do domysłów kto tu mieszka. Nie mówię, że to była mocna woń, ale na pewno trzy szczurzynki wydzielały więcej zapachu niż dwa duże psy. Na ten fakt może się składać również, że był to czas liceum i z  łatwością znajdowałam ciekawsze zajęcia od częstego sprzątania ich wielkiej klatki. Nie mniej osobiście wcale nie uważam, żeby szczurki śmierdziały, wręcz przeciwnie – uważam, że to genialne zwierzęta i gdyby nie to, że nabawiłam się uczulenia, a Bonzo uskuteczniał próby polowań to z przyjemnością znowu adoptowałabym ogony.

Węchowy wróg publiczny numer 1

Okej, więc już wiemy, że psem na wejściu u nas nie pachnie. Jednak w przedpokoju znajduje się węchowy wróg publiczny numer jeden – Psia Szuflada. Jest to górna szuflada komody w przedpokoju, w której trzymamy wszelkie psie akcesoria – piłki, szarpaki,szelki, smycze, obroże, linki, apaszki, kupowniki, no wszystko-wszystko. I ta oto szuflada trzeba przyznać, że po otwarciu bucha niekiedy wonią największego przyjaciela człowieka, a nawet dwóch. Nic dziwnego – lądują w niej m.in. półwilgotne od śliny szarpaki i piłki. Od czasu do czasu wrzucam całe tałatajstwo do pralki i mam z głowy na pewien czas. Na szczęście cały magiczny aromat jest zaklęty w zamykanej szufladzie, dzięki czemu o potrzebie prania przypomina nam jedynie otwarcie jej przed spacerem (jedyne trzy razy dziennie, hyhy).

aIMG_6901

Niedawno zaaplikowałam tam saszetkę zapachową z Rossmanna (bukiet Zanzibar od Pachnącej Szafy – ukochany!). Efekt jest raczej średniowieczny, czyli jakby ktoś w imię higieny wylał flakon perfum zamiast skorzystać z łaźni ;) Bez prania się nie obejdzie. Jako, że nie mam czasu oraz nie chce mi się prać rzeczy ręcznie, wrzucam to wszystko do woreczka i do pralki. Szczęśliwie Łorsołdogowe akcesoria, których mamy większość dobrze się piorą i szybko schną, więc no big deal.

Woskowy fiś na lato

aaIMG_6906

I tak wreszcie mogę przejść do długo wyczekiwanego przeze mnie akapitu – o woskach Kringle Candle! Woski zapachowe to takie parafinki, które łamie się na fragmenty i wkrusza do kominka podgrzewanego świeczką typu tealight. Po raz pierwszy spotkałam się z nimi u znajomych psiarek (wpadnijcie np. do My Heart Chakra, która kolekcjonuje świece Yankee Candle, to jest normalnie masterchef wśród świeczkarek), a po rozmowie z Magdą od Takie moje oderwanie, która jest ekspertką od zapachowo-kosmetycznych rzeczy, wiedziałam już, że zaczynam fantastyczną przygodę.

Początkowo stosowałam woski tylko w okresie zimowym, zawsze dobierając ciepłe, otulające zapachy, ale tego lata dobrałam świeże zapachy idealne do tej pory roku.

 aIMG_6905

Totalnie nie umiem opowiadać o zapachach i robię to po raz pierwszy, ale napędzana miłością do wosków dam z siebie wszystko!

Zapachy poranne | na słoneczny dzień

Strawberry Lemonade

1aIMG_6919

Bardzo orzeźwiający zapach cytryny z truskawkami i cukrem, wprost wymarzony na upalny dzień. Doskonale pamiętam pierwsze gorące dni tego lata, kiedy firma hulała jeszcze w kawalerce – siedziałam przy biurku, Kasia przy maszynie, a przez drzwi tarasu sączyły się promienie słońca. W mieszkaniu robiło się coraz bardziej gorąco i – wtedy odpaliłam Strawberry Lemonade. Co prawda temperatura nie zelżała ale w głowie zrobiło się chłodniej – zapach doskonale orzeźwiał.

Dewdrops

1aIMG_6918

W dosłownym tłumaczeniu – krople rosy. Zapach bardzo świeży. Świetny wczesnym rankiem, bo co prawda ma w sobie dużo mięty i zielonych roślin, ale otulony jest jakąś ciepłą i słodką nutą. Fajnie zaczyna się z nim dzień – Dewdrops to rześki, wiosenny poranek pozbawiony pośpiechu.

Fresh Mint

1aIMG_6922

Świeżuśkie, dopiero co umyte i pocięte liście mięty na szklanej desce – dokładnie to widzę przed oczami kiedy wdycham ten zapach. Rzadko mam na niego ochotę, bo jest dość ostry przez wyczuwalną miętę pieprzową, najczęściej wrzucam go na ruszt kiedy czuję ochotę do działania, np. podczas sprzątania.

Zapachy wieczorne | na pochmurny dzień

Rainy Day

1aIMG_6923

Rainy Day jest dosłownie stworzony by odpalać go w pochmurne i deszczowe dni. Kojarzysz ten moment, kiedy otwierasz oczy i słyszysz, że za oknem pada deszcz, ale jest weekend i nie musisz jeszcze wstawać, więc nakrywasz się kołdrą i z lubością wsłuchujesz w krople uderzające o szybę? Ten moment jest zamknięty właśnie w tym zapachu. Zdecydowanie mój ulubiony aromat – ustępuje mu tylko Watercolors, którego nie ma w tym zestawieniu (skończył się, cóż poradzić).

Warm Cotton

1aIMG_6916

To jak rozwieszać świeżo uprane bawełniane ciuchy w miękkim szlafroku. Uwielbiam go rozpalać w wysprzątanym mieszkaniu, bo nie tylko wzmacnia wrażenie czystości, ale otula i pachnie poczuciem bezpieczeństwa.

Well, that’s it! Strasznie się cieszę, że mogłam podzielić się ze światem swoim uwielbieniem dla wosków, to chyba jedna z najwspanialszych rzeczy tego tygodnia :D


A u Was pachnie psem? Rozpalacie świeczki i topicie woski czy to tylko ja w tym gronie tak szaleję?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Aleksandra Grzelczyk

    Kcem to!

  • Maja

    Tez kcem! Gdzie to sie nabywa droga kupna?

    • Ja kupiłam kominek w mintyshop.pl, podobnie jak powyższe woski (paczuszka zawsze przychodzi cudownie opakowana i wraz z firmową krówką, ach), ale można też kupić na pachnacawanna.pl, zapachdomu.pl (w tym dwóch miejscach mają fajne opisy zapachów) i w innych świeczkowych sklepach. Woski są o tyle dobre, że tanie i można sobie odkrajać po kawałku i dzięki temu starczają na długo

  • Brzmi (pachnie?) kusząco! A ile czasu toto się pali?

    • Według producenta wosk uwalnia zapach przez ok. 8 – 9 godzin palenia. Dla mnie super opcja, bo w pudełku mam 5 kawałków i jak każdy sobie podgrzeję 2 razy po 3-4 godziny to wychodzi tak wydajnie, że aż się nadziwić nie mogę jakie to genialne :D

  • No dobra, chyba mnie skusiłaś :D Na próbę chyba zaopatrzę się w Rossmanie, kominki na pewno tam widziałam, woski chyba też ;) Narobiłaś mi wielkiej ochoty na Rainy Day i Dewdrops :D

    • Ha! :D Myślę, że dobrym rozwiązaniem na początek jest też zamówienie małej świeczki typu daylight – nie trzeba wtedy inwestować w kominek, a zyskujesz ładny zapach i obczajasz czy w ogóle to Twoje klimaty, koszt to ok 9 – 12 zł (tyle co wosk). Nie kupowałam jak dotąd zapachów w Rossmannie, więc nie wiem jaką mają ofertę, ale mam takie trochę wyobrażenie, że trudno tam o dobre jakościowo, nie-chemiczne woski i mam obawę, że jak kupisz tam standardową „morską bryzę” w Rossmannie to się zniechęcisz. Oby nie, trzymam kciuki! W centrach handlowych są też stoiska Yankee Candle, gdzie można wszystko samemu wyniuchać od początku do końca :)

  • Niuchacz

    Upubliczniam się… kolejna Kringlo-maniaczka :oops:

    Beach side to mój ulubiony zapach ever – już w maju zaopatrzyłam się w wielki słój żeby całe wakacje cieszyć się tym zapachem (nie wiem jak to możliwe ale wypaliłam dopiero 1/3 dużej świeczki :O )!

    Rainy Day to zapach dla mnie tylko na jesień – palę nałogowo ale pasuje mi tylko jak za oknem jest złoto :)

    Bardzo lubię zapachy świeżej pościeli, a na zimę – tylko Frosted Cranberry <3

    Także jak też wpadłam i nie powiem przez kogo bo ten ktoś też pisze bloga i ma świra na punkcie YC :P

    • What, od maja ubyło dopiero 1/3? Tak ją oszczędzasz czy jest tak wydajna?
      Kusisz mnie dużą świeczką, czaję się na Watercolors ale jeszcze nie jestem przekonana do wydania fortuny na jeden zapach. Ok, Frosted Cranberry – zanotowane!
      A ta świeża pościel to na przykład jaki zapach? Notuję uważnie :D

      • Niuchacz

        Wydajna przeokrutnie!
        Szukaj po bazarkach – ja tam zawsze poluje na przecenione świeczki :)

        Super ze świeżych miałam Warm Cotton i Clear Cotton z YC i Fluffy Towels – tej nie paliłam ale wąchałam i zapach powalający <3

        Kiedyś spróbuj też WoodWIcka – dźwięk trzeszczącego knota jest rozbrajający <3

        • Okej, przekonałaś mnie! Kupię świecę następnym razem <3
          A WoodWicka już sobie zamówiłam w wersji woskowej na razie, zobaczę jak się z nim czuję, już ze dwie osoby mówiły że trzask jest irytujący na dłuższą metę, a ja myślę, że może mi się podobać :)

  • My je używamy od ponad roku, w sumie to dla mnie coś takie oczywistego jak kadzidełka HEMowskie, że aż się zdwiłam jak o tym napisałaś i że wogóle pisze się o tych świeczkach, bo dla mnie jest to coś co zasze było w domu :P Ja niezależnie od pory roku wybieram zawsze jaśminy, bo jestem uzależniona od tego zapachu, choć ostatnio przy dwóch psach zainwestowaliśmy w inne zapachy, bo jednak śuśki szczeniaka + mocny, spcyficzny zapach kwiatów, to nienajlepsze połączenie :P

    • Zaraz, zaraz, to od roku czy od zawsze macie je w domu? :D
      No dla mnie to jest nie lada odkrycie, u mnie nawet nikt ze znajomych nie używa świeczek ani wosków. BTW do kadzidełek jakoś nie przekonałam się nigdy, było kilka miłych zapachów po drodze, ale to nie to.

      • Haha! Od roku a dokładnie od czerwca 2015 używam tych świeczek, a od zawsze kadzidełek i innych świeczek. I w sumie większość moich znajomych używa w szczególności kadzidełka stąd moje zaskoczenie tym wpisem ;) bo dla mnie to coś codziennego użytku i nie wpadłam na to by o tym napisać nawet jak woski okazały się odkryciem 2015 roku ;p

    • Zaneta

      no ja nigdy nie bylam fanka kadzidel :( dla mnie to okropnie duszace bylo i nie dla domu…w kawiarniach czy w jakis magicznych sklepach zawsze robily na mnie wrazenie i super ze tam sa-byly natomiast w domu zawsze bylo kategoryczne nie :)
      Ale ale za to jestem maniaczka swieczuszek i olejkow haha i u mnie to bylo w sumie od zawsze :) czasem nerwy puszczaly jak sie za swieczke zboze wyscielilo a zapachu nie bylo hehehe

      uwielbiam Yankee Candle i tez jestem ich fanka, ceny niestety sa jakie sa ale mozna wychaczyc fajne promocje :) ostatnio nawet sa woskowe dostepne co dla mnie wygodniejsze ;)
      a teraz wlasnie kusisz mnie na ta firme zobaczymy co maja w ofercie heheh

  • Magda Rieger

    Zosiu moge spytać gdzie to kupujesz ??

  • Olivia Pieczewska

    No i namówiłaś mnie! Do tej pory w naszym domu były tylko kadzidełka i olejki ale kadzidełka palą się krótko i zapachy mało ciekawe, a co do olejków też jakoś nie było w czym wybierać. Na yankee candle jeszcze nie zaszalałam, zawsze jakieś ważniejsze wydatki były (np. nowa obróżka :P) Właśnie dotarły do mnie woski, do których mnie przekonałaś i mam nadzieję, że to będzie strzał w 10! :)

    • Łuuuhu! I co, i jak wrażenia? Jakieś sympatie, antypatie do zapachów?

      • Olivia Pieczewska

        Jak na razie Secrets u mnie rządzi, bo ja lubię intensywne zapachy, szczególnie wieczorem :) Dewdrops fajny na poranek, ale troszkę za delikatny dla mnie, może lepiej sprawdziłby się na mniejszej powierzchni, w salonie słabo go czuć. Warm cotton najbardziej mi pasuje do sypialni, ale też bardzo delikatny, a Watercolors jeszcze nie otwierany ;)