fitpaws
Sport i zabawa, Zdrowie

FitPaws: Fitness dla psów (ćwiczenia na piłce)

Magiczna fraza, która zastrzeliwuje niezapsionych znajomych:

– Muszę lecieć, bo mamy dzisiaj fitness dla psów.

– Co macie?!

Jakiś czas temu zainteresowałam się tematem psich ćwiczeń na piłce gimnastycznej. Kupiłam piłkę rehabilitacyjną typu „orzeszek”, obejrzałam kilka filmików na youtubie, posłuchałam zachwalających opinii i zaczęłam ćwiczyć z psami. W marzeniach. Rzeczywistość skrzypiała – nie wiedziałam jak ustawić dobrze piłkę, jak przekonać psa żeby na niej został, ile powinny trwać sesje i czy to w ogóle jest bezpieczne. W związku z tym szybko się zniechęciłam, a piłkę wrzuciłam do składziku za kanapę.

_MG_4654-horz

Zajęcia Fit Paws w Warszawie

Obecnie mamy za sobą 5 spotkań FitPaws (fitnessu dla psów) pod okiem trenera i wszystko w mojej głowie się poukładało, a ćwiczenia, jak w najpiękniejszych bajkach, stały się bezpieczne i dobre.

Naszą grupę tworzyły 3 pary psio-ludzkie – poza nami w zajęciach uczestniczyła Małgosia z Happy, uroczą, wiecznie merdającą ogonkiem spanielką-seniorką. Przychodziliśmy z naręczem smaczków i psami, które od samego progu były podekscytowane ćwiczeniami.

Treningi prowadzi Piotrek Awencki – po więcej informacji zajrzyjcie TU.

Takie zajęcia to dla mnie super sprawa, bo

1. wiem, że ćwiczenia przynoszą korzyść mojemu psu zamiast szkody,

2. nie oszukujmy się – samej trudno mi się zorganizować i ćwiczyć regularnie.

Jako że nie każdy ma możliwość uczestniczenia w zajęciach tego typu w swoim mieście, chętnie opiszę jak wyglądały zajęcia – może zainspirujecie się do ćwiczeń w domu, bo korzyści jest co nie miara.

Co się robi na takim fitnessie dla psów?

Trening zaczynaliśmy rozgrzewką, kończyliśmy masażem. Ćwiczyliśmy na różnych piłkach, stopniowo przechodząc od niskich i stabilnych po chyboczące się i te, które wymagają większej świadomości ciała. W domu mam tylko jedną piłkę, więc była to miła odmiana :P

dk2111-grey_1_hbC_big-horz-vert

Przykładowe piłki do ćwiczeń z psem

Dzięki temu, że poziom trudności na początku był niski i wzrastał proporcjonalnie do umiejętności psa, Bonzo nauczył się dzielnie wchodzić na piłkę typu „peanut”, do której nie potrafiłam go przekonać w domu, i, co więcej, pod koniec cyklu zajęć sam się na niej utrzymywał balansując ciałem (i nie uciekając w panice, brawo pies).

Poza ćwiczeniami na dysku, donucie, peanucie (do piłki okrągłej jeszcze nie doszliśmy, to wyższa szkoła jazdy) pracowaliśmy też nad świadomością ciała poprzez chodzenie po torze z drążków…

_MG_1961

Bonzo radził sobie świetnie

… wchodzenie na huśtawkę,

_MG_1919

Na zdjęciu nasza współkursantka, Happy :)

… a także przeskakiwanie przez hopkę, pokonywanie tunelu, wchodzenie na dysk balansujący i inne cuda-niewidy.

No dobra. Ale po co psom ten cały fitness?

Piotr Awencki, trener Fit Paws, opowiada w jaki sposób psi fitness znalazł się w jego życiu:

Fit paws zainteresowałem się kilka lat temu, gdy mój pies zaczął mieć problemy z kręgosłupem. Miałem do wyboru zastrzyki do końca jego życia lub… coś wymyślić. Szukając inspiracji w internecie natknąłem się na ćwiczenia rehabilitacyjne z wykorzystaniem piłek. Dużym problemem okazało się kupno piłek. W tym czasie na polskim rynku dostępne tylko do fitness, a o typowych rehabilitacyjnych można było pomarzyć. Trening okazał się strzałem w dziesiątkę. Zero leków, a pies znowu zaczął biegać jak szczeniak. Zupełnie przypadkiem odkryłem, że te ćwiczenia przyniosły inną korzyść: dzięki nim Borys znacznie lepiej zaczął kontrolować swoje emocje, co przydaje się na co dzień i na zawodach.

Te ćwiczenia nie tylko wzmacniają mięśnie głębokie, poprawią koordynację i świadomość łap, ale także uczą psa kontrolować stres.

opona1

Borys, fot. zuzik.pl

 Wtedy zająłem się rehabilitacją na poważnie, skończyłem kurs i zacząłem testować te ćwiczenia na pozostałych swoich psach oraz czworonogach trenujących w naszym klubie [rally-o – przyp. Zosi].

Moja najstarsza suka Zuzanna miała problem z trzymaniem moczu. Weterynarz twierdził, że to wynik sterylizacji, ignorując inne dolegliwości – innochód i sztywność w dolnym odcinku kręgosłupa. Odpowiedni trening na piłkach poprawił jej chód, kręgosłup odzyskał dawną sprawność, a popuszczanie moczu jest sporadyczne pomimo odstawienia leków i występuje jedynie po silnym przemęczeniu (czasem robię staruszce dzień dziecka i pozwalam szaleć jak za dawnych lat).

Zuzanna, fot. zuzik.pl

Zuzanna, fot. zuzik.pl

U kolejnej naszej suni Zosi, trening fit paws pozwolił szybciej zacząć panować nad emocjami. A był z tym problem, bo większość swojego życia spędziła w pseudo-hodowli, skąd została odebrana w wieku około 2 lat. Zosia była bardzo agresywna do psów, kotów, rowerzystów, biegaczy, gości…. Trening na piłkach pomógł w jej socjalizacji, dzięki nauce panowania nad emocjami.

IMG_6521

Zosia, fot. zuzik.pl

Dlatego fit paws wszedł na stałe do naszej oferty pod nazwą fitness dla psów.

Podsumowując:
  • pies uczy się pracy w kontrolowanym stresie i przezwyciężania go (to dla mnie największa korzyść),
  • pies poprawia równowagę i świadomość sensoryczną,
  • stabilizuje się układ nerwowy,
  • zwiększa się świadomość ciała,
  • wzmacniają się mięśnie szkieletowe,
  • rośnie zaufanie do przewodnika.

Muszę przyznać, że początkowo nie byłam pewna w jaki sposób wchodzenie na piłkę miałoby wprowadzić poprawę w organizmie i zachowaniu psa. Jednak pierwsze zmiany zauważyłam już na drugich zajęciach, a wychodzą one daleko poza salę treningową.

_MG_1949-horz_a

Jak Bonzo rozwinął się dzięki ćwiczeniom?

No cóż. Na pierwszych zajęciach miękki dysk (taki jak pod numerem 1 na obrazku z piłkami) będący najniższym poziomem trudności Bonzik ledwo wszedł jedną łapą. Początkowo uciekał z piłki typu „peanut” z paniką w oczach za każdym razem kiedy mu się łapy nieznacznie obsunęły na piłce i kiedy się minimalnie zachybotał. O huśtawce (na której Milka na zdjęciu robi „poproś”) nawet słyszeć nie chciał od kiedy zorientował się że sprzęt może się przechylić.

To, co nam pomogło w opanowaniu strachu to sowite nagradzanie i przytrzymywanie sprzętów, żeby były stabilne w fazie oswajania się psa z zadaniem.

Bonzo z tygodnia na tydzień stawał się coraz pewniejszy w kontakcie z chyboczącymi się sprzętami. Co więcej, ku memu zdumieniu, w międzyczasie zaczął wchodzić do wody i pływać! Do tej pory pozwalał sobie na kontakt z wodą tylko w miejscach z pewnym gruntem i z rzadka odrywał łapy od podłoża. A teraz zrobił się z niego pływak pierwsza klasa. Ba! Potrafi sobie wpłynąć w sieć kwiatów wodnych, wyplątać się z nich i nie umrzeć ze strachu, że zaraz się utopi. No i przestał się krztusić podczas pływania. Jestem w szoku. Generalnie mam wrażenie że lepiej sobie radzi w stresie (obcy mężczyźni, brrr :D) i łatwiej przychodzi mu znalezienie wyjścia z sytuacji zamiast panikowania.

Chwilowo zrobiliśmy sobie przerwę w zajęciach (praca, wyjazdy, kasa, wiecie jak jest), ale mamy nadzieję wkrótce kontynuować przygodę.

Terminy zajęć w Zuziku macie podane TUTAJ

Dla zajaranych – kurs instruktora Fit Paws macie TU

Zaintrygowani niech zerkną do Niuchacza po spis piłek do ćwiczeń z psem i ćwiczenia na piłce.

I co, jak Wam się podoba idea psiego fitnessu?

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Fajny wpis, trochę mi rozświetlił sprawę. Ostatnio za każdym razem, kiedy mijam leżącą na marketowej półeczce piłkę- orzeszek zastanawiam się czy aby jej zakup nie okaże się bezsensowny.
    Ciekawe jest spojrzenie na ćwiczenia z piłką od strony behawioralnej. Pierwszy raz słyszę aby to dobrze wpływało również na odwagę i relację z przewodnikiem. Być może dlatego, że większość osób korzystających z piłek to opiekunowie psów sportowych.
    Chyba czas się zdecydować. Jeśli nam nie wyjdzie to sama będę na niej ćwiczyć, a jak!
    Szkoda, że mam tak daleko do Zuzika. Podoba mi się podejście P. Awenickiego do szkolenia psów.

    • Zapomnialam dodać, że my bardzo lubimy pływać za patykami. Pływanie+ sztuczki fitnessowe (kółeczka, slalomy itd) to taki psi trening FIT. Aż wstyd się przyznać ale mój pies jest bardziej FIT ode mnie ;)

      • O, o, takie kółeczka i slalomy to właśnie idealna rozgrzewka przed fitnessem na piłce. Co do odwagi u psów sportowych/życiowo ogarniętych to mam porównanie między Milką, a Bonzem: Milka jako pies wychuchany z hodowli od razu na wszystko wskakiwała bez strachu, huśtawkę do agility pokonywała kilkoma krokami, hopsa. Tutaj nie widzę jakieś diametralnej zmiany. Za to Bonzo naprawdę z jednych na drugie zajęcia szedł jak burza i coraz bardziej pokonywał lęki. Bardzo miło się na to patrzy :)

        • Już widzę jak Noaś szuka wyjścia awaryjnego ;-) ale zaciekawiła mnie ta propozycja i może spróbujemy.

  • Ola

    Bardzo ciekawy temat, nie słyszałam o tym. Musze pogadać z weterynarzem i kto wie może skorzystam bo Maja ma problemy „ortopedyczne”

  • Ciekawa odmiana. Do tej pory twierdziłam, że to jakiś wymysł ale może jednak się przekonam i sama zacznę ćwiczyć z psicą. Kto wie, kto wie. ;)

    • No ja też sądziłam niegdyś, że fitness to jakaś wielkomiejska rozrywka dla znudzonych pańci. A tu nie :D

  • Fajowe ćwiczenia, niestety nigdzie w moich rejonach nie spotkasz tak wymyślnych zajęć :P

  • Fajna sprawa, serio, chętnie bym spróbował. Choc nie wszyscy kumają takie zaangażowanie, na przykład rodzice K. na takie „wybryki” z psami, chocki klocki i treningi mają zazwyczaj jeden komentarz – „A może po prostu zróbcie sobie dziecko” ;)

    • tak, dziecko to też fajna zabawka dla pieseła, ino nie można zbyt mocno rozgryzać ;)

  • Dosłownie dwa dni temu zaczęłam się zastanawiać nad ćwiczeniami rehabilitacyjnymi, więc Twój wpis spadł mi z nieba! My chcielibyśmy wzmocnić mięśnie zadu, ale kontrola emocji w pakiecie? Dawać!

  • LandH

    Wygląda na to, że o mały włos nie spotkałybyśmy się na tych zajęciach;) Bardzo żałuję, że nam się w końcu nie poskładało, bo właśnie ze względu na zalety wymienione tu przez p.Piotra chciałam bardzo by mój Homi wział udział w FitPaws. Wierzę jednak, że jeszcze wszystko przed nami. Pozdrawiamy serdecznie i bardzo dziękujemy za ten artykuł! ;)

  • Ola

    Idea psiego fitnessu podoba mi się bardzo, chociaż nie mieliśmy okazji tego próbować. Staram się rozwijać mięśnie u Emeta za pomocą sztuczek, biegania a w wakacje pływania. W ciągu miesiąca prawie codziennych wizyt nad jeziorem, zupełnie inaczej wyczuwa się jego mięśnie, takie twarde klocuszki a nie jak wcześniej luźne ciałko :D. W piłki prędzej czy później też będę chciała się zaopatrzyć, w końcu studia fizjoterapii zwierząt do czegoś mi mają się przydać :P.

  • Mnie się idea bardzo podoba, ale niestety Nordic ledwo się na tych piłkach mieścił – musiał być bardzo precyzyjny, w przeciwnym wypadku spadał, co nie było optymalne, bo i tak jest lękowy… Z drugiej strony, musiał swe lęki przełamywać ;)

  • Marta Chwiećko

    Według Ciebie dla małego (a nawet malutkiego) psa lepszy bedzie donut czy orzeszek? Orzeszek jest bardzo niestabilny?

    • Hm, nie jestem ekspertem. Chodzi o to, żeby dopasować wielkość do psiaka – jeśli jest to malutki piesek to wyzwaniem będzie dla niego utrzymanie się na małej piłce, a nie na dużej. W związku z tym, że piłka-orzeszek jest zazwyczaj w dużym rozmiarze, to donut będzie lepszy.

  • Pingback: Fit Paws, czyli wesołe łapki powracają – Zamerdani()