elwet1
Zdrowie

Trzymiesięczna walka ze świądem

W sierpniu Bonzo zaczął się drapać i jak dotąd nie przestał. Walczymy.

Kiedy wystąpiły pierwsze objawy świądu przebywał z moją mamą przez dwa tygodnie na działce. Nie był to jego pierwszy pobyt, jeździł tam wielokrotnie na przestrzeni naszych wspólnych trzech lat. Do jedzenia dostawał to, co zwykle czyli BARF. Mama wykosiła trawę, tak jak co roku. Od czasu do czasu wchodził do rzeki Narwi dla ochłody. A jednak coś poszło nie tak i w połowie wypoczynku dopadł go świąd, który utrzymywał się również po powrocie z działki.

 Runda pierwsza: gabinet weterynaryjny, Łowicka 7
Odwiedziliśmy pierwszego lekarza w małym gabinecie nieopodal domu. Padło pytanie – co pies jadł? Po mojej odpowiedzi („BARF – surowe mięso i warzywa/owoce, ale zauważyłam, że mama niepodawała mu oleju.”) usłyszeliśmy wstępną diagnozę – przebiałczenie i otrzymaliśmy polecenie podawania tranu w kapsułkach oraz zrezygnowania z mięsa w diecie na pewien czas. Piesula łykał tran jak trzeba, mięso ograniczyłam, ale bez żadnego skutku.

 

Runda druga: gabinet weterynaryjno-dermatologiczny, Derma Vet
Swędzenie trwało cztery tygodnie, a sierść na wydrapanych łokciach zaczynała się już mocno przerzedzać. W poszukiwaniu pomocy natrafiłam na przychodnię Derma-Vet, gdzie zapisałam się do dr Prystupy. Po dokładnych oględzinach okazało się, że Bonzo nie ma żadnych zmian na skórze, co wskazywało wg słów pani doktor na alergię środowiskową. Fakt, że w momencie kiedy pies zaczął się drapać w jego najbliższym otoczeniu skoszono trawę, zdawał się jednoznacznie wskazywać przyczynę. Otrzymaliśmy oprysk przeciwpchelny (żeby nie zaburzać obrazu badania w przyszłości) i zastrzyk.

 

Runda trzecia: specjalista dermatolog dr Dembele, Elwet
Jak się niedługo potem okazało, zabiegi w Derma-Vecie na niewiele się zdały. Bonzo drapał się wciąż z tą samą częstotliwością. Czekałam cierpliwie, aż minie sezon porządkowania zieleni miejskiej przed zbliżającym się sezonem jesienno-zimowym. Koszenie, grabienie, koszenie, grabienie – cały Mokotów opanowała gorączka sprzątania trawników. Niestety, nawet kiedy wszystkie okoliczne trawniki dawny już zostały wypucowane na glanc, pies sam się błyszczał coraz bardziej (zwłaszcza na łokciach, gdzie zdążył sobie zedrzeć okrywę włosową i rozdrapać skórę do krwi). Umówiłam nas na wizytę w Elwecie u dr Dembele, o którym słyszałam wiele dobrego. Pies ponownie został poddany oględzinom (uszy, łapy, ogon, brzuch, łokcie, głowa) po których usłyszeliśmy werdykt – brak zmian skórnych, przyczyną jest depresja. W opinii dr Dembele piesula przeżywał ciężkie chwile, a swoją frustrację okazywał poprzez drapanie całego ciała. Faktem jest, że w tym czasie był bardzo nerwowy – stale ziewał, przeciągał się, otrzepywał, odskakiwał przy głośniejszych dźwiękach, ciężko znosił nowe sytuacje. Otrzymaliśmy polecenie nie zwracania na niego uwagi kiedy ten się drapie (żeby nie nagradzać tego zachowania)  i receptę na Bioxetin (środek antydepresyjny) do podawania raz dziennie. Minął dwutygodniowy okres nasycenia organizmu środkami zawartymi w Bioxetinie, po których zmiany powinny zacząć już być widoczne, jednak właściwie nic się nie zmieniło. Tyle tylko, że pies stał się oazą spokoju. Skończyło się ziewanie i przeciąganie, na pysku rysowało się rozanielenie, obcy mężczyźni zaczęli podchodzić, żeby go głaskać bez pytania (sic!), co się wcześniej nie zdarzało. Przy ponownej wizycie otrzymaliśmy zalecenie zwiększenia dawki leku. W tym momencie zwątpiłam nieco w domniemaną depresję i umówiłam się na wizytę do polecanej mi przez kilka osób dr Milewskiej. Okres oczekiwania na wizytę to dwa tygodnie – teraz drapanie trwało już dwa i pół miesiąca.
Łokieć w październiku

Łokieć w październiku

Runda czwarta: alergolożka z biorezonansem, Wetlandia
Wetlandię w której przyjmuje dr Milewska odwiedziliśmy wczoraj. Bonzo został zbadany biorezonansem magnetycznym – pierwszy raz w życiu zetknęłam się z medycyną alternatywną w badaniu zwierząt. Moje wrażenia opiszę w następnym wpisie.

Wpis ukazał się po raz pierwszy na blogu znajdującym się pod poprzednim adresem. Poniższe komentarze pochodzą z pierwszej wersji wpisu.

Komentarze (9)

Kurczę bardzo jestem ciekawa postu o medycynie alternatywnej i finału całej historii.
U nas świąd permanentny okazał sie uczuleniem na kurczaka, nie ma kurczaka, nie ma świądu, zaropiałych uszu, łupieżu, biegunki etc.
xoxo

1 odpowiedź · aktywny 30 tygodni temu

Ja jestem tak samo ciekawa finału historii :) Walczę z żarciem na trawnikach – ludzie wyrzucają sobie mięso/kości jak gdyby nigdy nic, a tu się cierpi potem :P
0

Awatar Magda

Magda· 30 tygodni temu

dr M. jest także dermatologiem, wie co robi. Nie pakuje zbędnych leków i suplementów. Gdyby pies miał chorobę skóry np. grzybicze lub bakteryjne zakażenie zaczęłaby od wymazu i leczenia. Mojego psa wyleczyła z chorób skóry. Alergii się nie wyleczy, bo ją się ma, ale wiadomo czego unikać i co można odczulić. Pies gryzł łapy godzinami – po odczuleniu traw przestał i nie drapie/gryzie się do tej pory. Nie można mówić o efekcie placebo – przecież pies nie wie co mu robią i na co daje mu się leki czy inne formy leczenia :) to nie człowiek :)

1 odpowiedź · aktywny 30 tygodni temu

No właśnie, zamierzam przez najbliższe tygodnie wykluczyć z diety mięsa, które go uczulają i czekam na efekty :) Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie przestanie się drapać.
0

Awatar Magda

Magda· 30 tygodni temu

Powodzenia w walce z alergią :) Własna konsekwencja jest najważniejsza!!! Jak nie dać kawałka kurczaka lub innego dobrego smaka :)

1 odpowiedź · aktywny 30 tygodni temu

Dzięki! O siebie się nie boję, gorzej z żarciem leżącym na trawnikach. Już dzisiaj wsunął jakąś kość i na powrót zaczęło się drapanie. Na wieczorny spacer założyłam mu kaganiec i dobrze zrobiłam, bo inaczej nie ominęlibyśmy wielkiej kości udowej z kurczaka o_O
Biedactwo.. ech cholerne choróbska, się przypląta a potem się pies męczy.
A to ciekawa historia.. Emet po schronisku też się drapał, wygryzał sobie sierść. Wyglądało to podobnie. Pierwsza wizyta u weterynarza- zmienić zwykłą karmę na karmę dla psów z alergią pokarmową. Jak pomoże- to znaczy że ma alergię pokarmową, czekać powyżej dwóch miesięcy na efekty. Pomogło- wizyta u weterynarza-potwierdzenie- Emet ma alergię pokarmową- do końca życia karma dla alergików. I tak to było, jedna wizyta i stwierdzenie alergii bez żadnych badań.. Nawet nie wiedziałam że można tyle kombinować z drapaniem się psa..każdy wet ma swoje zdanie widocznie :P. U nas jest już dobrze, karma została. Oczywiście później sama zrobiłam dla pewności badania krwi, ale wszystko ok. No wiadomo, testy są drogie..
Życzę żeby u Was też się polepszyło! :)
0

Awatar Magda

Magda· 29 tygodni temu

My też zmienialiśmy karmę, ale akurat psinka mogła tylko koninę, rybę, królika… więc nawet karma dermatologiczna mogła ją uczulać.
Previous Post Next Post

You Might Also Like